
Wolna niedziela jak czuły plaster
To antidotum na nasz rollercoster
I przypomina ojcu i matce
Aby nie tyrać jak chomik w klatce
Lepiej do lasu pobiec z chałupy
Niż odpoczywać robiąc zakupy
Zielona granica?
Aktywistki, aktywiszcza
Bardzo Polskę to wyniszcza
Jest też w kinach już filmiszcze
Zamęt sieje nam babiszcze
Zamiast hejtu, zasiej mak
Bo godności jest tu brak
Gdy Polska wygrywa duma nas rozpiera
Dostała drużyna z importu trenera
Chyba im obiecał, że uczyni cuda
Posiedzi, zarobi jak tylko się uda
Przynajmniej kibice mieli wielki zapał
Trener nie dał rady, no i wielka klapa
Zapłacili panu Santosowi krocie
A nasza drużyna znowu jest w kłopocie
Do wyborów starzy, młodzi
Sznur plakatów nas uwodzi
Uwodziła też Jachira,
Choć to była straszna szmira
Ma remedium być na pryszcze
Startujące z Tuskiem "aktywiszcze"
Jak zawsze tętni sierpniowy Sopot
A z festiwalem jest pewien kłopot
Brakuje „muzy” prawdziwej genu
Raczej prywatka jest TVN-u
Giełda próżności i przesady
Nowobogactwa widać wady
Są celebrytki pełne urody
Przyćmił muzykę ten pokaz mody