Sierpień 1980 roku pokazał Polakom siłę wspólnego działania i przekonanie, że można skutecznie upomnieć się o wolność, godność i własne prawa. Po 46 latach wiele pytań tamtego czasu pozostaje aktualnych. Dlaczego aż tyle z 21 postulatów wciąż czeka na realizację? Jak transformacja po 1989 roku wpłynęła na społeczne dziedzictwo „Solidarności”? O pamięci o mrocznych czasach PRL, kosztach przemian i współczesnych wyzwaniach z Krzysztofem Doślą, przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” rozmawia Małgorzata Rakowiec.
- 31 sierpnia 1980 roku Polacy upomnieli się nie tylko o lepsze warunki życia, ale także o wolność, godność i prawo do niezależnych związków zawodowych. Co z tamtego Sierpnia pozostało najważniejsze?
Krzysztof Dośla: Dla mnie przede wszystkim „Solidarność”, która wtedy autentycznie powstała – jako Niezależny Samorządny Związek Zawodowy. Pracownicy i polskie społeczeństwo uświadomili sobie, że jeżeli chcą skutecznie działać we własnym, dobrze pojętym interesie, muszą się zrzeszyć, ale w organizacji niezależnej od centrów politycznych i innych ośrodków władzy.
To chyba największa wartość Sierpnia: świadomość, że zorganizowane społeczeństwo jest w stanie przeciwstawić się nawet największemu złu. Wtedy tym złem był system komunistyczny i aparat PZPR. W Sierpniu ludzie zobaczyli, że jeśli nie pozwolą się sprowokować i wspólnie postawią opór, mogą osiągnąć swój cel. Tego, co się wtedy narodziło, nie udało się później zniszczyć nawet stanem wojennym i represjami.
- Kiedy czytamy dziś 21 postulatów z Sierpnia 1980 roku – o płacach, emeryturach, ochronie zdrowia, mieszkaniach czy sytuacji rodzin – wiele z nich nadal brzmi aktualnie. Dlaczego?
Krzysztof Dośla: Niestety, chciałoby się powiedzieć: rewolucja pożera własne dzieci. To, co udało się zbudować, nie przełożyło się później na realizację wszystkich marzeń ludzi Sierpnia. A przecież chodziło w gruncie rzeczy o życie w normalnym kraju: możliwość swobodnej rozmowy, brak politycznej ingerencji w miejscu pracy, godne wynagrodzenie i poziom życia podobny do tego, jaki obserwowaliśmy w krajach zachodnich.
Potem przyszły lata 90. i – w mojej ocenie – popełniono bardzo poważne błędy. Masowo likwidowano zakłady pracy i PGR-y, ogromną część społeczeństwa pozostawiając właściwie samą sobie, bez możliwości zarobkowania i perspektyw. Ci ludzie mieli prawo czuć się zawiedzeni. To osłabiło również „Solidarność”. W 1980 roku wydawało nam się, że realizacja postulatów będzie czymś naturalnym. Rzeczywistość potoczyła się inaczej.
-ÂÂ Tak, że aktualnie marszałkiem sejmu jest chlubiący się tym, że był prominentnym działaczem PZPR aż do samego jej końca, Włodzimierz Czarzasty, a Aleksander Kwaśniewski, również gwiazda PRL-u, wygrywa rankingi ocen prezydentów III RP. Czy Polacy zapomnieli, czym był komunizm, a młodzi nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć?
Krzysztof Dośla: Tak, ale to nie stało się od razu. To był proces. Jednym z problemów było to, że młodzi ludzie nie otrzymywali w polskiej szkole wystarczającej wiedzy o tym, czym naprawdę był tamten system. Jeżeli ktoś nie przeżył PRL-u czy stanu wojennego, może dziś oglądać „Alternatywy 4” albo „Misia” i widzieć przede wszystkim groteskę. Dla nas humor tych filmów był sposobem ośmieszania systemu. Z czasem mogło powstać przekonanie, że nie było wtedy aż tak źle.
Tymczasem, kto nie przeszedł „ścieżki zdrowia”, nie wie, czym ona była. Kto nie został zaszczuty w miejscu pracy i zamieszkania, komu nie próbowano odebrać godności i prawa do normalnego funkcjonowania, temu trudno dziś zrozumieć rzeczywistość tamtego systemu. Byliśmy też chyba zbyt naiwni, sądząc, że po 1989 roku polska szkoła będzie w naturalny sposób przekazywać młodym ludziom pełną wiedzę o najnowszej historii.

- Czy na dzisiejsze postrzeganie czasów komunistycznych wpłynął również brak rzeczywistego rozliczenia poprzedniego systemu?
Krzysztof Dośla: Tak. To jeden z grzechów pierworodnych III RP. Zakładam, że większość ludzi strony solidarnościowej uczestniczących w rozmowach z komunistami działała w dobrej wierze. Chcieli jak najszybciej przejść od walki z systemem do budowania państwa, o którym marzyliśmy w 1980 roku.
Problem polegał na tym, że część ludzi dawnego systemu zaczęła przygotowywać się do nowej rzeczywistości jeszcze przed 1989 rokiem. Później mieliśmy uwłaszczanie się na majątku państwowym i prywatyzację przedsiębiorstw. Nie wszyscy wchodzili więc w nową Polskę z tego samego poziomu. Do dziś, moim zdaniem, nie dokonaliśmy uczciwego bilansu społecznych kosztów transformacji.
- „Solidarność” zawsze mówiła nie tylko o prawach pracowniczych, ale także o państwie, patriotyzmie i godności człowieka. Czy ta rola jest dla związku nadal ważna?
Krzysztof Dośla: Jest bardzo ważna. To są nasze korzenie. Jeżeli spojrzymy na sztandary „Solidarności” powstające w zakładach pracy w latach 1980–1981, na ogromnej części znajdziemy słowa: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. To określało naszą tożsamość.
Nie można też zapominać o Janie Pawle II. Pierwsza pielgrzymka papieża do ojczyzny w 1979 roku była momentem, kiedy Polacy zobaczyli siebie nawzajem i zobaczyli, jak wielu ich jest. Pamiętam te tłumy na gdańskiej Zaspie w 1987 roku! Dlatego przywiązanie „Solidarności” do godności, patriotyzmu czy państwa wynika z naszej historii.
- Jednym z symboli Sierpnia są oryginalne tablice z 21 postulatami. Dziś znajdują się w Europejskim Centrum Solidarności, a nie w historycznej Sali BHP…
Krzysztof Dośla: Można powiedzieć trochę przewrotnie, że tablice zostały „internowane”. Spór wokół nich pokazuje coś znacznie szerszego – jak bardzo potrafimy się dziś różnić nawet w ocenie symboli, które kiedyś wydawały się wspólnym dziedzictwem.
Nikt z nas nie zakładał, że dojdzie do takiej polaryzacji. Wydawało nam się, że dla ludzi budujących „Solidarność”, a później walczących o niepodległą i wolną ojczyznę, wspólnym spoiwem zawsze pozostaną Polska i polskie społeczeństwo – ojczyzna i naród. Dzisiaj okazuje się, że nawet te pojęcia zaczynamy rozumieć inaczej.
- Dziś o przyszłości polskich miejsc pracy decydują również regulacje europejskie, polityka klimatyczna i ceny energii. Czy grozi nam powtórka z lat 90. – modernizacja, za którą największą cenę zapłacą pracownicy?
Krzysztof Dośla: Chciałbym, żeby tak nie było. Jako „Solidarność” ostrzegamy przed takim scenariuszem od lat. Kiedy pojawił się projekt "Fit for 55”, wskazywaliśmy na zagrożenia. Podobnie było z systemem ETS, szczególnie kiedy handel uprawnieniami stał się elementem gry finansowej.
Polska gospodarka przez dziesięciolecia była i nadal w znacznej mierze jest oparta na energii pochodzącej z węgla. Jeżeli mamy ją restrukturyzować, potrzebujemy czasu, dostępu do technologii oraz rozwiązań, które nie zniszczą konkurencyjności gospodarki. Nie możemy prowadzić polityki, której efektem będzie gospodarcze samobójstwo. Rolą „Solidarności” jest ostrzeganie przed rozwiązaniami, które mogą uderzyć w przemysł, miejsca pracy i poziom życia polskich rodzin.
- Czy takie sprawy mogą jeszcze połączyć Polaków ponad politycznymi podziałami?
Krzysztof Dośla: Mam taką nadzieję. Potrzebujemy przede wszystkim rzeczywistej debaty. Chodzi o to, żeby zwolennicy i przeciwnicy określonych rozwiązań mogli normalnie ze sobą rozmawiać – na argumenty, merytorycznie, oddzielając ideologię od wiedzy, nauki i doświadczenia. Uniemożliwianie takiej dyskusji, choćby poprzez blokowanie referendum, jest wbrew wolności.
Jeżeli jakieś rozwiązania okazują się błędne, trzeba rozmawiać o tym, jak się z nich wycofać z możliwie najmniejszymi stratami. Wciąż mamy czas, żeby być mądrymi przed szkodą, a nie dopiero po niej. I żeby zachować prawo do samostanowienia.
Wciąż wierzę, że dla zdecydowanej większości rodaków ważne jest to, że żyje w Polsce, chce być Polakami i jest z tego dumna. To, co osiągnęliśmy jako społeczeństwo i naród oraz nasza trudna, ale piękna historia są czymś, czego nie powinniśmy się, za żadną cenę, wyrzekać.
- 30/08/2026 09:30 - 21 postulatów: światowe dziedzictwo spisane na sklejce
- 28/08/2026 18:51 - "Gazeta Gdańska": Gdański Sierpień - Polskie Lato
- 24/08/2026 10:45 - Presja ma sens, Dulkiewicz oprzytomniała
- 21/08/2026 11:06 - Geneza strajku. "Uzgodniliśmy, że na czele stanie Lechu"
- 19/08/2026 18:35 - Dulkiewicz nie chce mszy 1 września!











