Jest kilka powodów, dla których warto zatrzymać się przy 21 postulatach Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z sierpnia 1980 r. Od 2003 r. tablice z postulatami elementem światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Spójrzmy jednak na nie trochę inaczej – jako na pewien symbol kultury, niosący określone wartości i budzący konkretne skojarzenia.
Geneza postulatów, jak i historia samych tablic są ciekawe i dobrze opisane. Pierwotnie postulatów, które spływały do strajkującej Stoczni Gdańskiej, było znacznie więcej. Szacunki mówią o tysiącach, następnie kilkuset, które po stopniowej selekcji złożyły się na ostateczną liczbę dwudziestu jeden. Grono twórców z oczywistych względów pozostaje dziś anonimowe. Każdy zakład przyłączający się do solidarnościowego strajku przysyłał swoje propozycje. Propozycje te najczęściej nie miały jednego autora, ale były zbiorowym dziełem pracowników, których dziś nie sposób zidentyfikować.
Ostatecznie największy udział w wyborze postulatów, ich zredagowaniu i ułożeniu mieli Andrzej i Joanna Gwiazdowie, Lech Wałęsa, Bogdan Lis oraz Bogdan Borusewicz. Gotowa lista z 21 postulatami sformułowanymi w nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 r. została spisana przez Macieja Grzywaczewskiego i Arkadiusza Rybickiego na dwóch tablicach ze sklejki i wywieszona na stoczniowej bramie numer 2.
Po sierpniowym strajku tablice trafiły do gdańskiej siedziby „Solidarności”, a następnie do gdańskiego Centralnego Muzeum Morskiego. Tam wykonano ich kopie (które w stanie wojennym zostały zarekwirowane przez Służbę Bezpieczeństwa i ostatecznie zaginęły bez śladu). Oryginały tymczasem ówczesny konserwator CMM bezpiecznie przechował na strychu swojego mieszkania aż do lat dziewięćdziesiątych. Aktualnie stanowią one część wystawy stałej Europejskiego Centrum Solidarności, a współcześnie wykonane wierne kopie można zobaczyć w siedzibie NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.
Ten podstawowy kontekst nie tłumaczy jednak, dlaczego tablice znalazły się wśród najważniejszych dokumentów w historii. Program UNESCO o nazwie „Pamięć Świata” obejmuje aktualnie 496 obiektów, z czego siedemnaście pochodzi z Polski. Obok 21 postulatów mamy tam m.in. archiwa Emanuela Ringelbluma z getta warszawskiego, rękopis O obrotach ciał niebieskich Mikołaja Kopernika, akt Konfederacji warszawskiej oraz Księgi henrykowskiej. Wśród zagranicznych obiektów znajdziemy Wielką Kartę Swobód, Biblię Gutenberga, francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, słynną Tkaninę z Bayeux czy Dziennik Anny Frank. „Pamięć Świata” to kolekcja różnorodna, zarówno co do formy (księgi, manuskrypty, mapy, dokumenty, płyty gramofonowe, zdjęcia, a nawet filmy), jak i treści (traktaty filozoficzne, proza, poezja).

Obecność wielu obiektów na liście światowego dziedzictwa UNESCO nie budzi żadnych wątpliwości. Są dostatecznie stare (artefakty świata starożytnego cen), mają dużą wartość symboliczną (niemieckie dokumenty o początkach reformacji) lub praktyczną (np. francuskie dokumenty z przełomu XVIII i XIX w. wprowadzające system metryczny). Podobnie jest z obiektami polskimi. Trudno bowiem kwestionować kulturowe znaczenie rękopisu De revolutionibus Kopernika, Księgi henrykowskiej z pierwszym zapisem w języku polskim (zdanie „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”) czy aktu konfederacji warszawskiej gwarantującego tolerancję religijną.
Tymczasem tablice z 21 postulatami nie są ciekawe jako artefakt fizyczny (to sosnowa, pociemniała już sklejka), trudno dojrzeć tam również jakiś aspekt ponadczasowego przekazu filozoficznego. W zasadzie wydają się nieco abstrakcyjne, miejscami naiwne bądź też nadmiernie drobiazgowe. Część z nich ma jednak znaczenie metapolityczne, które jednak staje się widoczne dopiero wtedy, gdy uświadomimy sobie, w jakich ramach ustrojowych i okolicznościach politycznych powstawały. Były bowiem wyrazem dążeń stłamszonego i uciemiężonego społeczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej drugiej połowy XX w., symbolizują uniwersalne pragnienie wolności, a także determinację milionów ludzi.
Utworzenie związków zawodowych niezależnych od partii komunistycznej było wielkim i wywrotowym wręcz postulatem (postulat nr 1) i otworzyło drogę do powstania legalnej i autonomicznej „Solidarności”. Żądanie likwidacji systemu nomenklaturowego (postulat nr 12) było równie rewolucyjne, choć nigdy nie zostało spełnione. Czysto socjalne postulaty są raczej zapisem chwili, dziś już cokolwiek niezrozumiałym. Co bowiem powiedzieć o postulacie podwyżek dla pracowników o 2000 zł za miesiąc czy o podniesieniu diety za rozłąkę do 100 zł (postulaty nr 8 i 20)? Część miała zaś mocno naiwno-utopijny posmak, bo nie da się inaczej interpretować żądań pełnego zaopatrzenia rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, poprawienia warunków pracy służby zdrowia bądź skrócenia czasu oczekiwania na mieszkania (postulaty 10, 16 i 19).
Posierpniowa „Solidarność” nie była ruchem intelektualistów. Jej znaczenie nie ma natury czysto filozoficznej. Dobrze, że UNESCO upamiętniło i uhonorowało „Solidarność”, ale tablice z postulatami robotników strajkujących w sierpniu 1980 r. są nieco mylącym znakiem jej wielkości. Ta brała się z działania, nadziei i masowego doświadczenia dowodzącego, że zmiana jest możliwa, że sami możemy być jej inicjatorami i że możemy zrobić coś dobrego wspólnie. Pamięć o kilkunastu miesiącach „Solidarności” jest dziś zatem raczej przypomnieniem i ciągle aktualnym społecznym wyzwaniem: Polacy mogą być wspólnotą.
dr hab. Daniel Wicenty prof. UG
- 30/08/2026 09:43 - Krzysztof Dośla: Co nam zostało z Sierpnia?
- 28/08/2026 18:51 - "Gazeta Gdańska": Gdański Sierpień - Polskie Lato
- 24/08/2026 10:45 - Presja ma sens, Dulkiewicz oprzytomniała
- 21/08/2026 11:06 - Geneza strajku. "Uzgodniliśmy, że na czele stanie Lechu"
- 19/08/2026 18:35 - Dulkiewicz nie chce mszy 1 września!
- 06/08/2026 09:17 - Czytaj historię u źródła. 45 lat "Tygodnika Solidarność"











