W grudniu bieżącego roku odwiedziłem wspaniałą wystawę w malborskiej Galerii Sztuki. Oglądając znakomite grafiki dr. Michała Wójcika, muszę powtórzyć za Albertem Camusem: „W samym środku zimy odkryłem w sobie niezwyciężone lato.”
„Mamy sztukę, aby nie zginąć z powodu prawdy.”
F. Nietzsche
W Galerii Nova w Malborku — miejscu od lat konsekwentnie budującym swoją markę poprzez prezentację ambitnych realizacji z zakresu sztuk wizualnych — odbył się wernisaż wystawy prac dr. Michała Wójcika: grafika, malarza, rysownika, pedagoga związanego m.in. z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku oraz Polsko-Japońską Akademią Technik Komputerowych.
Artysta ten należy do twórców wszechstronnych, jednak jego domeną pozostają klasyczne techniki graficzne: miedzioryt, akwaforta, mezzotinta. Równolegle rozwija malarstwo olejne oraz rysunek, traktując je jako dopełnienie dyskursu wizualnego prowadzonego w grafice warsztatowej.
Wernisaż otworzyła dyrektor Malborskiego Centrum Kultury i Edukacji, Małgorzata Badziong, podkreślając zarówno imponującą frekwencję, jak i rangę prezentowanych prac. Zwróciła uwagę na ich techniczną precyzję oraz gęstość znaczeniową. W istocie bowiem o sile tych realizacji decyduje nie tylko warsztatowa dyscyplina, lecz przede wszystkim rozbudowana symbolika i wielopoziomowość odczytań. Wystawa wymaga od widza aktywnej postawy interpretacyjnej; nie oferuje gotowych odpowiedzi, lecz inicjuje proces myślenia.

Geneza wyobraźni
Sam artysta, mówiąc o początkach swojej drogi twórczej, przywołuje fascynację malarstwem Hieronima Boscha oraz Pietera Bruegla. Opowiada z charakterystycznym dystansem, że dziecięcy kontakt z albumem Boscha zakończył się „zdemolowaniem” pokoju — ściany pokryły się rysunkami, które stały się pierwszym przejawem intensywnej potrzeby obrazowania. Rysunek pełnił wówczas funkcję autoterapeutyczną; był sposobem porządkowania emocji i budowania autonomicznej przestrzeni wyobraźni.

Michał Wójcik podkreśla, że w jego twórczości kluczowa jest treść — nie w sensie ilustracyjnej dosłowności, lecz jako rdzeń znaczeniowy, wokół którego organizuje się forma. Interpretacja pozostaje otwarta. Artysta nie formułuje tez ani nie narzuca konkluzji. Jego prace nie są manifestem ani wizualnym komentarzem o charakterze propagandowym. To raczej rozbudowane narracje wizualne, utkane z refleksji, lektur i obserwacji rzeczywistości — często niewyrażalnych wprost, lecz obecnych jako podskórne napięcie.
Sztuka a propaganda
Wójcik wyraźnie odróżnia sztukę od propagandy. Propaganda posiada cel uprzedni wobec dzieła: chce przekonać, nakłonić, ukształtować odbiorcę według z góry ustalonego schematu. Jej sens nie rodzi się w dialogu, lecz w instrukcji. Upraszcza rzeczywistość, selekcjonuje fakty, prowadzi ku jednej „właściwej” narracji. Tym samym zawęża przestrzeń interpretacyjną i ogranicza wolność odbiorcy.
Sztuka — jeśli ma zachować swoją autonomię — operuje wieloznacznością, napięciem i możliwością sporu. Nie zamyka znaczeń, lecz je otwiera. W tym sensie różnica między sztuką a propagandą ma wymiar nie tylko estetyczny, ale i etyczny.

Ryszard Kowalewski i Michał Wójcik
Inspiracje literackie i historyczne
Istotnym impulsem twórczym stały się dla artysty piosenki i poezja Jacka Kaczmarskiego. To w nich odnalazł język opisu świata zdominowanego przez przemoc i manipulację, oglądanego z perspektywy „zwykłego człowieka”. Wójcika interesują bohaterowie drugiego i trzeciego planu — postaci marginalne, poprzez które opowiada historie o kondycji współczesnego człowieka.
Jego grafiki czerpią z wielkiej literatury i poezji — Herberta, Bułhakowa — z historii Polski, z doświadczenia zbiorowego i osobistego. Często punktem wyjścia jest wydarzenie traumatyczne, jak w pracy „Pocztówka”, bądź motyw o silnym potencjale symbolicznym, jak w „Kwartecie Wolanda”, pośrednio przywołującym figurę Jeźdźców Apokalipsy. Wątki te nie funkcjonują jako ilustracja tekstu czy historii; zostają przetworzone i skonfrontowane z doświadczeniem „tu i teraz”. Artysta zderza je z własnym życiem oraz doświadczeniem odbiorcy, próbując uchwycić sens współczesności. Nie wprost, lecz poprzez immanentne zespolenie przekazu ze strukturą rzeczywistości odsłania i komunikuje fundamentalne prawdy o naszej kondycji — realnej i duchowej.

Kwartet Wolanda
Ikonografia niepokoju
Postaci zaludniające grafiki Wójcika — precyzyjnie konstruowane nawet w szkicach — przywołują niekiedy okres terroru ZOMO lub przenoszą widza w przestrzenie naznaczone egzystencjalną pustką. W pracach takich jak „Początek końca” czy „Granice imperium” kompozycja buduje atmosferę napięcia i zagęszczenia znaczeń. Po kartach jego grafik wędrują ludzie dumni, zagubieni, zdeformowani — przefiltrowani przez rzeczywistość, która reaguje na nich i jednocześnie ich formuje, często w sposób destrukcyjny.
W „Demonie z komórki” figura staje się nośnikiem przestrogi, niemal alegorycznym aktorem dramatu współczesnych uwarunkowań społecznych. Natłok rysunkowych, budzących refleksję „aktorów” tworzy swoisty teatr wyobraźni. Ich kształty, prowadzone sprawną i zdyscyplinowaną ręką grafika, w sugestywnej formie oddają złożoność relacji między postaciami a wykreowanym światem.

Ilustracja "Maski zła"
Kompozycje przyciągają uwagę precyzją wykonania oraz gęstą, wielowarstwową tkanką skumulowanych znaczeń. Każdy detal funkcjonuje jako element większej struktury — podporządkowany całości, a zarazem autonomiczny w swoim symbolicznym ciężarze. Dzięki temu przedstawienia Michała Wójcika nie wyczerpują się w pierwszym oglądzie; wymagają zatrzymania, ponownego spojrzenia i uważnej lektury wizualnej.
Z „okna grafiki” w stronę widza bohaterowie kierują często, za pomocą nadanej im ekspresyjnej formy, niemy krzyk — wyraz sprzeciwu wobec świata okrutnego, materialistycznego, przepełnionego chciwością i banalnością zła. Nie jest to jednak publicystyczny gest oskarżenia, lecz egzystencjalna diagnoza. Psychologiczna fotografia stanu umysłu lub duszy zakodowana w pulsującym rysunku kresek, kropek i plam.
W warstwie formalnej można dostrzec dialog z tradycją wielkich mistrzów grafiki — Francisca Goi czy Pietera Bruegla. Skojarzenia z cyklem „Siedem grzechów głównych” czy ryciną „Duże ryby zjadają małe” są naturalne, choć Wójcik operuje własnym, rozpoznawalnym idiomem wizualnym: gęstą, surrealizującą narracją, dynamiczną kompozycją oraz świadomym wykorzystaniem światłocienia. Szarość, czerń i biel nie tylko wyznaczają granice kompozycji i estetyki, lecz także budują wymiar etyczny przedstawianego świata.

Malarstwo — klasycyzm pod napięciem
Dotychczas koncentrowaliśmy się przede wszystkim na realizacjach graficznych, które stanowią wyraźny trzon ekspozycji. Dla pełniejszego obrazu tej wystawy — a zarazem dla rzetelnego namysłu nad całokształtem dorobku — należy jednak zwrócić uwagę na malarstwo artysty.
Malarstwo olejne Wójcika wyrasta z tej samej, solidnej podstawy warsztatowej, którą znamy z jego grafik: z dyscypliny rysunku, świadomości konstrukcji i kontroli formy. To malarstwo figuratywne, narracyjne i przedstawiające, zakorzenione w realizmie, a jednocześnie subtelnie przesunięte ku obszarom, gdzie realność styka się z nieoczywistością i dyskretnym pierwiastkiem surrealnym.
Można nazwać go klasykiem — lecz klasykiem niepokornym. Artystą, który nie podąża wytyczonym traktem tradycji, lecz wybiera krętą ścieżkę własnych interpretacji i prywatnych odkryć. Szanuje kanon, lecz nie traktuje go jako ograniczenia; raczej jako punkt wyjścia do indywidualnych poszukiwań.
Wójcik koncentruje się przede wszystkim na portrecie. Jego obrazy, choć na pierwszy rzut oka wydają się klasyczne w wyrazie, konsekwentnie wymykają się jednoznacznym kwalifikacjom. Nowatorstwo ujawnia się w sposobie prowadzenia figuracji, w zaskakujących decyzjach kolorystycznych, w kadrowaniu i kompozycji przełamujących akademicką przewidywalność. Artysta nie rekonstruuje rzeczywistości — interpretuje ją, filtrując przez własną wyobraźnię i doświadczenie.
Istotną rolę odgrywa również narracja symboliczna. W obrazie „Ewa” — będącym aktem — podejmuje dialog z ikonografią biblijną, czyniąc to w sposób nieoczywisty. Motyw węża zostaje ukryty wewnątrz rajskiego jabłka, jakby zło miało charakter immanentny, wpisany w samą strukturę pokusy. Zabieg ten odsłania intelektualny wymiar malarstwa Wójcika: jest to sztuka interpretująca, a nie ilustrująca. Choć narracyjna to nigdy nie jest to sztuka ilustracyjna sensu stricto – a na pewno w każdym aspekcie obca i daleka od dekoracyjności. To filozofia zamknięta w obrazie.

Artysta analizuje twarze i gesty z uwagą niemal psychologiczną, dążąc do uchwycenia momentu granicznego — tej jednej chwili, w której napięcie emocjonalne kondensuje się i staje czytelne. Widz nie zatrzymuje się wyłącznie na przedstawionym zdarzeniu; zostaje zaproszony do refleksji nad jego wymiarem duchowym i symbolicznym.
Jeśli grafiki budują gęste, wieloplanowe struktury znaczeń, malarstwo rozwija je w bardziej bezpośredniej, lecz nie mniej złożonej formie. Jeden obraz bywa wart tysiąca słów — i dlatego w przypadku tej twórczości najlepiej pozwolić przemówić samej materii malarskiej. Dopiero bezpośrednie spotkanie z płótnem obrazu artysty Michała Wójcika odsłania w pełni napięcia i sensy konstytuujące tę sztukę.
Nadzieja poprzez świadomość
Prace — zarówno graficzne, jak i malarskie — dr. Michała Wójcika pokazują, że człowieka, na którym artysta skupia swój wzrok, od wieków dręczą te same demony. Nie łagodzi on obrazu rzeczywistości i nie oferuje estetycznej ucieczki. Jego sztuka konfrontuje, demaskuje, odsłania ciemne strony ludzkiej natury. A jednak — paradoksalnie — w tym akcie rozpoznania zawiera się możliwość katharsis.

Sztuka nie neguje prawdy o świecie; pozwala ją unieść. Daje przestrzeń refleksji, a tym samym — przestrzeń nadziei. W tym sensie twórczość Michała Wójcika wpisuje się w długą tradycję sztuki krytycznej, która nie moralizuje, lecz buduje pole świadomego dialogu z widzem.
Być może właśnie dlatego pozostaje sztuką niepokorną — a brak pokory Michał Wójcik ma zapisany, a właściwie wrysowany, w genach swojej duszy.
Mariusz Hoffman
- 18/10/2025 18:54 - „Racjonalny” romantyk i mistyk epoki danych
- 25/09/2025 11:03 - Staszek
- 27/06/2025 16:37 - Hierofonia w sztuce
- 30/04/2025 22:06 - Z jazzowej półki: Dziki geniusz – Charles Mingus
- 13/04/2025 18:00 - Magdalena Heyda-Usarewicz











