Miało być spokojne miejsce nad Bałtykiem, wypoczynek i morska bryza. Dziś właściciele lokali w Bursztynowych Apartamentach w Stegnie mówią o szykanach ze strony zarządcy, odcinaniu dostępu do części wspólnych, internetu, alarmach, pobiciu osoby dbającej o czystość w budynkach i strzałach oddanych w okna jednego z apartamentów. Konflikt z deweloperem i powiązanymi z nim spółkami trwa już od kilku lat. „Będziecie płakać i tonąć w tym gó*nie” – taką wiadomość pod koniec ubiegłego tygodnia otrzymali od syna dewelopera lokatorzy.Â
Spór dotyczy dewelopera Tobility i zarządcy DK Home. Prezesem DK Home jest Dawid Kapela, syn Krzysztofa Kapeli, założyciela Tobility. Właściciele zrzeszeni w Stowarzyszeniu Brzozowa twierdzą, że konflikt zaczął się od żądania dodatkowych pieniędzy po zakończeniu sprzedaży lokali. Sprawa właścicieli lokali w Bursztynowych Apartamentach była już opisywana przez media – m.in. przez trójmiejską Gazetę Wyborczą czy InnPoland.
Najpierw były dopłaty
Według lokatorów po zakończeniu budowy deweloper zażądał dopłat w wysokości 13,8 proc. ceny lokali.
– Deweloper za bezcen sprzedał sam sobie, tj. swojej żonie apartamenty, żeby wykazać, że poniósł stratę na inwestycji. Była to kwota 3 600 zł za metr kwadratowy, gdzie my płaciliśmy ok. 14-15 tys. zł netto za metr. Następnie oczekiwał od nas dopłat o 13,8 proc. wartości lokali, żeby wyrównać rzekome straty. Inwestorzy mieli wątpliwości co do zasadności tych oczekiwań i wtedy zaczęły się szykany – mówi jeden z właścicieli.
Według właścicieli osoby, które nie zgadzały się na dopłaty, miały być straszone odmową przeniesienia własności, ustanowieniem hipoteki czy konsekwencjami finansowymi. Część zdecydowała się zapłacić, inni skierowali sprawę do sądu.
– Sąd nie dopatrzył się straty po stronie dewelopera, a gdy część inwestorów nie chciała dopłacić wymyślonych przez pana Krzysztofa Kapelę dodatkowych pieniędzy, czynsze wystrzeliły w kosmos – twierdzi właściciel jednego z lokali.
Lokatorzy zwracają też uwagę na powiązania między Tobility, DK Home i innymi spółkami związanymi z inwestycją. Twierdzą również, że przez wiele miesięcy nie otrzymywali pełnych informacji dotyczących finansów wspólnoty. W sprawie toczy się 14 postępowań sądowych.
W ostatnich dniach spór wokół Bursztynowych Apartamentów ponownie nabrał temperatury. Redakcja dotarła do treści wiadomości, którą Dawid Kapela, syn założyciela Tobility Krzysztofa Kapeli, wysłał do właścicieli lokali po tym, jak ci niedawno wybrali nowego zarządcę dla drugiego budynku. „Naprawdę jesteście śmieszni (...) Będziecie płakać i tonąć w tym gó*wnie, które sami sobie wybraliście” – napisał.
Nie mogą korzystać z własnych nieruchomości
Zdaniem właścicieli konflikt szybko przestał dotyczyć wyłącznie pieniędzy.
– Pod koniec czerwca przestał działać internet. Dostawca usług poinformował nas, że nie może usunąć awarii, ponieważ nie został wpuszczony do pomieszczenia ze swoim sprzętem – mówi jeden z właścicieli. Jak twierdzą lokatorzy, Orange nie zdecydowało się na interwencję i wystawia fakturę na 0 zł.
Właściciele twierdzą, że nie mają dostępu do placu zabaw, restauracji, basenu, siłowni czy sali gier.
– Moje dziecko nie może wejść na plac zabaw ani do basenu. Zarządca budynku wyrzuca ludzi z restauracji. Nie mamy tam wstępu. Przychodzą tam tylko jego goście. Deweloper mówi, że te przestrzenie należą do niego, bo on tak uważa i koniec, kropka – mówi jedna z właścicielek.
„Ktoś oddał około 30 strzałów w moje okna”
Według lokatorów konflikt z czasem przybrał znacznie poważniejszy charakter.
– Ktoś oddał około 30 strzałów w moje okna. Wybite zostało pięć szyb. Sprawca pozbierał naboje i uciekł. Tylko jedną kulę udało mi się znaleźć z policjantami. Sprawa została oczywiście zgłoszona, ale sprawców nie wykryto – mówi Rafał Baranowski, prezes Stowarzyszenia Brzozowa, zrzeszającego właścicieli 31 lokali.
Lokatorzy twierdzą, że wcześniej również dochodziło do innych incydentów zgłaszanych odpowiednim służbom.
Jedna z najbardziej wstrząsających historii dotyczy kobiety odpowiadającej za czystość apartamentów.
– Pani, która odpłatnie dba o porządek w naszych lokalach została pobita. Uderzono ją w twarz, zabrano jej telefon. Kiedy czekała na przyjazd policji, osoby związane z deweloperem usiłowały wyrzucić ją na ulicę. Sprawą zajmuje się policja. Śledztwo jest w toku – relacjonuje Baranowski.
Alarmy, monitoring i zamknięte drzwi
Lokatorzy przekonują, że nie mają dostępu do monitoringu.
– Nie mamy dostępu do monitoringu i nie widzimy, kto włącza alarm przeciwpożarowy. W rezultacie wyją syreny alarmowe, przyjeżdża Straż Pożarna i dopiero wtedy ochroniarz je wyłącza – mówi jeden z mieszkańców.
– Dostęp do monitoringu ma tylko i wyłącznie były zarządca. Deklaruje, że nic nie nagrywa, ale my widzimy, że dysponuje zdjęciami z monitoringu. Nie można wobec tego wykryć sprawców zdarzeń, takich jak alarmy pożarowe, pobicia czy strzały w szyby – dodaje inny właściciel.
Według lokatorów dochodziło także do sytuacji, w których całkowicie tracili dostęp do budynku.
– Wyłączono nam karty do drzwi wejściowych, przez co nie mogliśmy dostać się do budynku. Trwało to powyżej doby. Dopiero jak elektrycy zaczęli coś majstrować w rozdzielniach i wyłączyli prąd, elektrozamki puściły i dostaliśmy się do środka – relacjonuje rozgoryczony właściciel.
Konflikt dotyczy również miejsc postojowych.
– Przed budynkiem mieliśmy kilkanaście miejsc postojowych. One także zostały zawłaszczone przez syna dewelopera Dawida Kapelę. Teraz DK Home wystawia nam mandaty po 500 zł za postój na tych miejscach – twierdzi jeden z lokatorów.
Właściciele nieruchomości zapowiadają, że nie zamierzają rezygnować z walki o swoje prawa.
– Jesteśmy na skraju wytrzymałości, ale na pewno się nie poddamy. Zapłaciliśmy uczciwie za te lokale i nie będziemy pozwalać sobie na takie traktowanie – podsumowuje Rafał Baranowski.
Redakcja poprosiła firmę budowlaną o przedstawienie swojego stanowiska i wysłała w tej sprawie kilka pytań dotyczących sporu. Ponieważ nie uzyskaliśmy odpowiedzi, publikujemy tylko pytania...
1. Na jakiej podstawie spółka żądała od nabywców dopłaty w wysokości 13,8 proc. wartości mieszkań, powołując się na stratę na inwestycji – i dlaczego sąd nie potwierdził tej straty?
2. Czy sprzedaż 12 apartamentów, restauracji i kompleksu SPA – w tym części nabytej przez żonę Krzysztofa Kapeli po ok. 3600 zł/m², wobec 14–15 tys. zł netto/m² płaconych przez pozostałych nabywców – była prezentowana przed sądem jako dowód na to, że deweloper poniósł stratę na inwestycji?
3. Dlaczego mieszkańcy zostali odcięci od części wspólnych – basenu, placu zabaw, restauracji, sali gier i jedynej ogólnodostępnej toalety?
4. Czy zarządca lub spółka mają wiedzę o ostrzelaniu okien jednego z apartamentów (ok. 30 strzałów) oraz o pobiciu osoby sprzątającej lokale? Czy te zdarzenia zostały zgłoszone odpowiednim służbom?
5. Dlaczego dostęp do nagrań z monitoringu osiedla ma wyłącznie zarządca i dlaczego odmawia się udostępnienia ich policji lub właścicielom mieszkań?
6. Czym uzasadnione jest odcinanie mieszkańców od dostępu do budynku (wyłączanie kart) oraz od internetu, a także wystawianie im mandatów za postój na miejscach, za które płacą jako wspólnota?
7. Dlaczego przez wiele miesięcy nie udostępniano mieszkańcom pełnej dokumentacji finansowej wspólnoty i jakie są powiązania kapitałowe między Tobility, DK Home, AscoInstal i AscoClimą?
- 11/09/2026 18:59 - Stowarzyszenie „Godność” o sytuacji w kraju: Donaldowi ku przestrodze
- 08/09/2026 17:26 - Drużyna Grubby dla szkoły 52 - 25 lat temu w Koblencji
- 03/09/2026 11:06 - Karnowski zarejestrował "podróbkę" - prawomocnie na rzecz SKT!
- 02/09/2026 18:59 - Epilog mszy...
- 31/08/2026 17:28 - Prof. Andrzej Nowak: W Sierpniu 80 zobaczyliśmy siebie nawzajem jako naród











