600 mln złotych Lipsk zarobił w Gdańsku. Ile zarobi Rheinmetall w Polsce?
Rheinmetall Polska to polska spółka niemieckiej spółki Rheinmetall AG. Tylko "łeb zakuty" nie zrozumie, że 100 proc. jej zysku w Polsce w formie dywidendy trafi do budżetu w RFN.
GPEC w Gdańsku w 82,86 proc. należy do Leipziger Stadtwerke, a pozostałe 17,14 proc. do gminy Gdańsk. Każdy "łeb zakuty" wie, że z każdej złotówki zysku netto 83 grosze należą się burmistrzowi Lipska, a 17 groszy prezydentowi Gdańska.
Lokując wielkie zamówienia zbrojeniowe w fabryce zlokalizowanej w Polsce, choć o niepolskiej substancji kapitałowej, zapewniamy jej właścicielowi komfortowy dostęp do transferu zysku. Tylko ignorant z rządu D. Tuska może być tym mechanizmem zauroczony. To zwietrzałe liberalne mędrkowanie o kapitale bez narodowości...
"Częściowa prywatyzacja GPEC", do której radnych Gdańska - m.in. Agnieszkę Pomaską i Małgorzatę Chmiel - przekonywał energicznie prezydent Paweł Adamowicz, dobrostanu gminy nad Motławą szczególnie nie poprawiła. Nawet Zabłocki wyszedł lepiej na mydle...
Tymczasem do budżetu firmy Leipziger Stadtwerke, która należy do koncernu komunalnego Leipziger Gruppe, gotówka z Gdańska płynie legalnie wartkim strumieniem. W latach 2010-2024 burmistrz Burkhard Jung miał prawo pokwitować ok. 600 mln złotych - ok. 140 mln euro, Gdańsk - 5 razy mniej. Wszystko zgodnie z uchwałami walnego zgromadzenia akcjonariuszy, którzy część zysku inkasowali od razu, część deponowali jako dywidendę przyszłą, a dla załogi na fundusz socjalny przekazywali 400 tys. zł (ok. 1 proc. zysku) na finansowanie wsparcia medycznego.
W raportach dla radnych Lipska, rokrocznie przedstawianych na sesjach plenarnych, główny akcjonariusz GPEC, podkreślał trafność inwestycji na Pomorzu, stabilność osiąganych dochodów, które gmina Lipsk konsumuje finansując różne fragmenty swoich polityk społecznych. W przeciwieństwie do liberalnych obyczajów gdańskich, socjaldemokratyczni zarządcy mienia komunalnego w Lipsku zdają radnym pełne sprawozdania z działalności gospodarczej w strefie komunalnej.
Nic zatem dziwnego, że mając komfortową finansowo sytuację na dość hermetycznym rynku dostaw ciepła, władze Lipska nie są skłonne do sprzedaży swoich gdańskich aktywów. Niewiążąca oferta odkupu złożona w Lipsku przez Polska Grupę Energetyczną, opiewająca na 185 mln euro, nie została podjęta, odnotowano jednak jednym zdaniem jej pojawienie się w korespondencji spółki.
Jak podawał w marcu 2018 roku lokalny dziennik "Lepiziger Volkszeitung", burmistrz Jung, szef rady nadzorczej komunalnego holdingu w Lipsku, oferta była "nieopłacalna ekonomicznie", "niższa od oczekiwanej wartości". Mogła być też niekomfortowa dla władz Lipska, bo PGE chciało pełnego wglądu w trzewia GPEC.
Dziennikarze gazety uważali, że zastanowienia wymagałoby zbycie tak rentownego przedsiębiorstwa jak GPEC, skoro od lat 10 mln euro rocznie trafiało nad Elsterę. Podkreślali, że stabilne pieniądze z Gdańska pozwalają na dotacje do autobusów i tramwajów. W komentarzach gazety pojawiał się też wątek polityczny. Niemiecki akcjonariusz w marcu 2018 roku miał się rzekomo obawiać napięć na polskiej scenie politycznej, gdyż z" powodu kontrowersyjnej polskiej reformy sądownictwa orzecznictwo znajduje się pod polityczną kontrolą rządu".
Tymczasem obecnie pod polityczną kuratelą rządu niemieckiego, która rządu polskiego Donalda Tuska zdaje się w ogóle nie uwierać, znajduje się mechanizm finansowy, który polskie państwo i polskie społeczeństwa obezwładnia na lata za cenę, której nikt nie jest w stanie przedstawić. Za pieniądze pożyczane Unii Europejskiej przez niemieckie instytucje finansowe, państwo polskie będzie rewaloryzowało niemiecki przemysł zbrojeniowy, także ten ulokowany z powodów ekonomicznych i środowiskowych w Polsce, a następnie spłacało kapitał i odsetki niemieckim bankierom.
Model ten sprawdził się już w Gdańsku i miał swoich głośnych dobrze wynagradzanych spikerów. Przypadek Rheinmetall Polska to już inny wymiar operacji gospodarczej. To już nie jest intratny handel ciepłem w gdańskim zaułku. Co polski generał broni robi w firmie, która zbroiła III Rzeszę Niemiecką rękoma zniewolonych przymusowo robotników? Zbiera na reparacje?
To dziś nie walka o 17 proc. zysku, to walka o utrzymanie pełnej suwerenności.
PS. Lipsk skomunalizował komunalny gdański GPEC za 183 mln zł, ok. 42 mln euro. Transakcja miał wiele brzydkich kontekstów, w tym 3 proc. funduszu PR i agresywnych lobbystów z różnych kręgów politycznych. Gdańsk, jeśli go stać, ma dziś prawo pierwokupu niemieckich akcji.
Marek Formela
- 24/02/2026 16:04 - Latarką w półmrok: Kaliber zdrady
- 20/02/2026 17:35 - Akapit wydawcy: Dziś Niemcy polują inaczej
- 18/02/2026 13:20 - Walka o lód
- 14/02/2026 13:54 - „Osoba żeńska” strażniczką patriarchatu
- 14/02/2026 13:48 - Latarką w półmrok: Prawo we władzy ludu











