Poznałem osobiście dziesiątki, jeśli nie setki ludzi polskiego futbolu. Prezesów, trenerów i piłkarzy. Jednak z niewieloma z Nich miałem zaszczyt szczerze i pięknie rozmawiać nie tylko o piłce. Jednym z nielicznych wśród nich był śp. Jacek Magiera.Â
Poznałem Jacka osobiście latem w 2017 roku. Byłem na kilkudniowym wypoczynku w hotelu "Bryza" w Jastarni. Po sukcesach trenera z Legią Warszawa, po historycznych meczach z Realem w ramach Ligi Mistrzów nie powstrzymałem się od zaczepienia szkoleniowca w sali restauracyjnej. Było niezwykle sympatycznie. Wspominaliśmy mecz sprzed kilku miesięcy na Łazienkowskiej kiedy Jego Legia a moja Lechia walczyły tytuł mistrzowski. Padł remis 0:0 i w szatni gospodarzy zapanowała euforia, bowiem inny konkurent - Lech Poznań zremisował w Białymstoku. Powiedziałem wtedy: - Panie Jacku zdobyliście ten tytuł dzięki temu, że naszemu trenerowi (Piotr Nowak) zabrakło odwagi. Do końca trzymał na ławce Sebastiana Milę, kiedy już po godzinie gry Miloś Krasić snuł się na nogach z braku sił. - Nie mamy takiej pewności co mogłoby się wydarzyć - spacyfikował moje emocje.
Taki był Jacek. Zamiast o meczach, o piłce, o innych swoich kolegach po fachu, wolał dyskursy o życiu, o wierze, o dzieciach. Wszak był magistrem historii a nie AWF.

Zapytałem też Go wtedy, po tych meczach jesiennych z Realem Madryt w składzie z Cristiano Ronaldo: czy nie marzy aby być trenerem reprezentacji Polski albo takiego Realu czy Manchesteru? - Mnie cieszą małe rzeczy - odpowiedział. - Za zdobycie przed rokiem wicemistrzostwa Polski podreptałem na pielgrzymkę na Jasną Górę i do Medżugorie. Marzę aby cieszyć się ze swoich wnuków za 10-15 lat. Wskazał na swoje pociechy - Jasia i Małgosię.
Za 3 miesiące pożegnał Go w Legii prezes Mioduski a później pracował w Śląsku Wrocław (wicemistrzostwo Polski), z reprezentacją U-21, U-20 i ostatnio reprezentacją A.
Osobiście jeszcze raz spotkałem Go na meczu ligowym Stomil - GKS Tychy w Olsztynie. On przyjechał tam obserwować swojego reprezentanta "młodzieżówki" Jasia Biegańskiego. Po meczu na kawie więcej mówił o Janie Pawle II, którego obraz zobaczył na drzewie, w lesie kiedy w drodze z Warszawy miał chwilowy postój. Z oceną Janka się nie podzielił a bardzo chciałem gdyż był on wtedy naszym zawodnikiem na wypożyczeniu w Tychach.
Taki był Jacek. Więcej o historii, o Bogu, mniej o piłce...
Do zobaczenia trenerze!
Mariusz Popielarz
- 08/04/2026 18:45 - Zbyszek
- 17/03/2026 19:51 - "Ruch Obywatelski - W Imieniu Sopocian": Nie kłamcie w sprawie kortów SKT!
- 16/03/2026 07:42 - Lechia w Katowicach bez urobku...
- 09/03/2026 07:26 - Lechia spakowała Jagiellonię
- 06/03/2026 10:27 - Piłka w grze: Lechia vs lider, Arka odpływa...











