Bęcwał, kto jedzie cudzym samochodem i nie zna hamulców.
Nawet jeśli minister.
Rzezimieszek raczej, kto podejrzanego chce wozić w bagażniku.
Nawet jeśli prokurator generalny.
Spekulant polityczny, kto nie zna konstytucji.
Nawet jeśli minister sprawiedliwości.
Z jej art. 187, punkt 4, wynika jasno, że sejm RP praworządnie decyduje ustawą o "sposobie wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa".
Zdecydowano w 2017 roku w procedurze parlamentarnej, że to posłowie dokonają wyboru 15 członków KRS spośród ogółu sędziów.
A nie że ogól sędziów wybierze swoich delegatów do KRS według własnego uznania.
Żadna bowiem władza publiczna nie jest wyłączona spod rygoru demokratycznej kontroli i współdziałania. Współzależność władz jest gwarancją wolności obywateli.
Dokonując wyboru swoich reprezentantów obywatele wyznaczają sędziom głosami swoich przedstawicieli granice ich autonomii.
Zauważa prof. Lech Mażewski, że w Polsce, a może nie tylko w Polsce, zakres uprawnień niewybieralnych przedstawicieli nowoczesnej arystokracji, "nadzwyczajnej kasty" wg sędzi NSA Ireny Kamińskiej, piastujących liczne stanowiska państwowe jest nieproporcjonalnie duży w stosunku do tych posiadanych przez lud i jego reprezentantów.
Jakiekolwiek więc aspiracje stowarzyszeń sędziowskich,"nie dające się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów", do tworzenia własnego ładu konstytucyjnego są naruszeniem zasady współdziałania władz publicznych.
Monteskiusz przestrzegał, że wolność ludu jest zagrożona, gdy władza sędziowska nie jest oddzielona od prawodawczej. Sędzia mógłby bowiem stanowić tyrańskie prawo, który samÂÂ mógłby tyrańsko wykonywać. Gdyby zaś władza sędziowska miała konszachty z władza wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela.
Lub prokurator, delegat ministra... "żeby było dobrze".
Można pomylić pedały w samochodzie, ale nie można mylić się w sprawach trójpodziału władzy.
Praworządność jako rekwizyt polityk operacyjnych Brukseli wobec nielubianego władztwa krajowego, nie jest pojęciem absolutnym.Zwłaszcza uwikłane w liczne skandale korupcyjne instytucje UE są lichym adwokatem praworządności. Są poręcznym narzędziem sterowania emocjami wyborców.
Nie istnieje też praworządność jako cnota uniwersalna, bez kontekstu społecznego, kulturowego i politycznego. Skądinąd praworządnie w Finlandii mandat dla ministra sięgałby jego miesięcznej pensji. Praworządnie w RFN polityk może być sędzią a sędzia politykiem. Nie brak też państw,które praworządnie mordują obywateli lub pozbawiają ich wolności z powodu odmiennej religii. "Giń człowieku" jest praworządnie ścigane, a "j.... PiS" jest praworządnie wrzeszczane.
Praworządnie według Platona jest wtedy gdy prawo rządzi polityką a nie polityka prawem.
Nawet premier Tusk zauważył w dawnym expose, że "rolą sędziów jest egzekwowanie prawa".
Rolą ministra nie jest poszturchiwanie niezawisłych sędziów, ani nawet ich emablowanie.
Rolą prezydenta jest utrzymywanie ładu i porządku konstytucyjnego.
Dotyczy także miejsca sędziów w ładzie państwowym.
Suwerenność ludu nie może w tym zakresie być krępowana suwerennością ich korporacji.
Państwo jako wspólna organizacja jest bowiem cenniejsze od interesów grupowych, nadto trwalsze niż chwilowa architektura polityczna.
Marek Formela
- 14/02/2026 13:54 - „Osoba żeńska” strażniczką patriarchatu
- 12/02/2026 15:49 - Kultura (w służbie) Narodu
- 28/01/2026 11:41 - Latarką w półmrok: "Sprawstwo polecające" Tuska...?
- 23/01/2026 12:15 - Kolekcjonerzy dobrych świątecznych wspomnień łączcie się!!! – Budowniczy i strażnicy „wspólnoty wartości”
- 13/01/2026 12:06 - Latarką w półmrok: Gdańsk Adamowicza
- 09/01/2026 09:31 - Alarm demograficzny w Polsce











