W tygodniku „Sieci”: Szokująca prawda o bojówkach opozycji » W najnowszym numerze „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło ujawniają szokującą prawdę o opozycji, którą ... Podsumowano Wielki Maraton Czytelniczy 2021/2022 » W Audytorium Europejskiego Centrum Solidarności odbyły się gale rozdania nagród Wielkiego Maratonu C... Straż Miejska w sezonie letnim » W okresie letnim niezostanie zwiększona liczba patroli Straży Miejskiej. Będą one skoncentrowane w m... U Struka jak za piecem - krocie w szpitalnych zarządach » Menedżerowie samorządowych pomorskich spółek szpitalnych pokwitowali znakomity rok. Prezes gdyńskich... Tadeusz Cymański: Ciekawe czasy jeszcze przed nami » Z Tadeuszem Cymańskim, posłem klubu parlamentarnego PiS (Solidarna Polska), ekonomistą, w stanie woj... Energa "Pracodawcą z sercem" » Energa została wyróżniona tytułem „Pracodawca z sercem”. Certyfikaty przyznawane są firmom, które za... Działkowcy zainaugurowali sezon letni » Działkowcy z Rodzinnych Ogródków Działkowych "Owczarnia" spotkali się na corocznym "Dniu działkowca"... Trzy kolejne „Kormorany” zamawia MON. Będą budowane w Gdańsku » Za kilka tygodni służbę w 8 Flotylli Obrony Wybrzeża rozpocznie ORP „Albatros” okręt typu „Kormoran ... W tygodniku „Sieci”: Dyplomatyczna bitwa o wycieczki z Izraela » W najnowszym wydaniu tygodnika „Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło podejmują kwestię wakacyjnych wycie... Mateusz Smolana: Polityka pamięci o opozycji wobec PRL i o „Solidarnoś... » Z Mateuszem Smolaną, historykiem, dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Solidarności, rozmawia Artur S. G...
U Struka jak za piecem - krocie w szpitalnych zarządach
czwartek, 30 czerwca 2022 18:51
U Struka jak za piecem - krocie w szpitalnych zarządach
Menedżerowie samorządowych pomorskich spółek szpitalnych

Muzeum Stutthof w Sztutowie

KL Stutthof 2077 dni zbrodni
poniedziałek, 09 maja 2022 14:15
KL Stutthof 2077 dni zbrodni
Stosunkowo niedaleko Gdańska, 36 kilometrów od wielkiego ośrodka
Odszedł Kazimierz Zimny, sportowiec wybitny
piątek, 01 lipca 2022 10:30
Odszedł Kazimierz Zimny, sportowiec wybitny
W nocy z 30 czerwca na 1 lipca w gdańskim szpitalu zmarł Kazimierz
Lechia zwycięska w ostatniej próbie przed Ligą Konferencji Europy
czwartek, 30 czerwca 2022 14:44
Lechia zwycięska w ostatniej próbie przed Ligą Konferencji Europy
Na stadionie przy ul. Traugutta 29 piłkarze Lechii Gdańsk rozegrali

Galeria Sztuki Gdańskiej

Podróż do raju
poniedziałek, 20 czerwca 2022 15:35
Podróż do raju
Wydarzeniem mijającego tygodnia był wernisaż wystawy malarskiej

Foto "Kwiatki"

Zimowe oblicza Trójmiasta
sobota, 13 lutego 2021 11:08
Zimowe oblicza Trójmiasta
Zimowe oblicze Trójmiasta w obiektywie Roberta
Niezapomniane lekcje WF-u z Drużyną Energii!
niedziela, 12 czerwca 2022 13:58
Niezapomniane lekcje WF-u z Drużyną Energii!
Blisko 200 zaangażowanych szkół i ponad 50 tysięcy ćwiczeń
Koncert „Wolność jest w nas” - wokaliści i muzycy
czwartek, 22 lipca 2021 19:17
Koncert „Wolność jest w nas” - wokaliści i muzycy
Fundacja kultury WOBEC, przy pomocy pozyskanych partnerów projektu:
„Spotkanie z rolnikami” w Malborku
wtorek, 28 czerwca 2022 13:33
„Spotkanie z rolnikami” w Malborku
27 czerwca 2022 roku w Magazynie Malbork Elewarr Sp. z o.o. odbyło
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze

„Bal na piec” i „U Partyzantów” - klimat powojennej sztuki w Sopocie

Ocena użytkowników: / 18
SłabyŚwietny 
wtorek, 02 czerwca 2015 14:48

Klimat i atmosferę sztuki w powojennym Sopocie będziemy mogli poczuć już niedługo bowiem przy współudziale Państwowej Galerii Sztuki i pomocy Muzeum Narodowego w Gdańsku - Urząd Miasta w Sopocie przygotowuje wydarzenie uświetniające okazję powołania przed 70-ciu laty Państwowego Instytutu Plastycznego. Już za parę dni,  12 czerwca w Willi Bergera odbędzie się pokaz multimedialny przywołujący przywołujący atmosferę tamtych lat pod tytułem „Love me or Leave me” przygotowany przez dr Katarzynę Swinarską, a 14 czerwca w klubie „Sfinks 700” będzie miał miejsce wernisaż wystawy „Szkoła Sopocka – między sztuką a polityką”.



„Bal na piec” – to jedna z historii, którą opowiadała mi Pani Bogusia Bramińska, jedna z najstarszych żyjących malarek, absolwentek sopockiej uczelni plastycznej. Podobnych opowieści jest sporo, z nich tworzą się barwne legendy, nadające miejscu pewnej niezwykłości i tajemniczości. W przygotowywanym katalogu na sopocką wystawę organizowaną z okazji powołania przed 70-ciu  laty Państwowego Instytutu Plastycznego, prof. Władysław Jackiewicz na przykład opowiada historię związaną z sopocka restauracją  „U Partyzantów”, w której jadał Artur Nacht-Samborski. Klimat i atmosferę sztuki w powojennym kurorcie będziemy mogli poczuć już niedługo bowiem przy współudziale Państwowej Galerii Sztuki i pomocy Muzeum Narodowego w Gdańsku - Urząd Miasta w Sopocie przygotowuje wydarzenie uświetniające tę okazję.  Przypomnę tylko, że Instytut,  siedzibę swoją znalazł w Willi Bergera przy ulicy Obrońców Westerplatte 24 i po dwóch tygodniach 6 grudnia 1945 roku przemianowany został na Państwową Szkołę Sztuk Pięknych w Gdańsku z siedzibą w Sopocie. Już za parę dni, 12 czerwca w Willi Bergera odbędzie się pokaz multimedialny, przywołujący atmosferę tamtych lat pod tytułem „Love me or Leave me” przygotowany przez dr Katarzynę Swinarską, a 14 czerwca w klubie „Sfinks 700” będzie miał miejsce wernisaż wystawy „Szkoła Sopocka – między sztuka a polityką”, przygotowany przez niżej podpisanego. Zaprezentowanych zostanie 38 prac w większości namalowanych  przez najważniejszych sopockich twórców lat 1945-59. Pokazane zostaną również prace paru artystów mniej znanych, którym nie udało się pomimo swojego wielkiego talentu szerzej zaistnieć.


alt

Plakat autorstwa Jacka Staniszewskiego



Dziś „szkoła sopocka” postrzegana jest na różne sposoby, nie brakuje krytyków, nie brakuje apologetów, pojawiają się od lat różne interpretacje. „Szkoła sopocka” zasługuje na dalsze badania, a przede wszystkim na tworzenie zbioru, który powinien mieć swoje stałe miejsce. Dla przybliżenia atmosfery powstawania sztuki w powojennym Sopocie chciałbym przybliżyć wspomnienie Pani Bogusi Bramińskiej, które zarejestrowałem w 2010 roku. Malarka ukończyła uczelnię w Sopocie w 1952 roku. Przez wiele lat była pracownikiem naukowym na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej w Katedrze Malarstwa, Rysunku i Rzeźby jako asystentka najpierw prof. Adama Gerżabka,  a później prof. Władysława Lama. Dziś Pani Bogusia mieszka w Gdyni i należy obok prof. Władysława Jackiewicz do najstarszych absolwentów szkoły.


alt

Boguchwała Bramińska ze swoją koleżanką, malarką Ewą Hoffman-Rosińską w kawiarni Cafe Rosenthal


Wszyscy nasi wykładowcy dobrze malowali - to byli prawdziwi artyści. W dodatku potrafili stworzyć niesamowitą atmosferę. Do wielu rzeczy musieliśmy jednak dochodzić sami, to było dobre. Miałam świadomość, że profesorowie, kierując nami, szli tą samą drogą, którą wcześniej wyznaczył im Cezanne, a później Pankiewicz. Stąd ich wysoka kultura malarska, dlatego byli dla nas autorytetami i darzyliśmy ich dużym szacunkiem. Wielką postacią szkoły był profesor Artur Nacht-Samborski. Pamiętam, że nosił zawsze bardzo eleganckie buty, pedantycznie czyste. Wspominam też charakterystyczny gest profesora – podczas zapalania papierosa, a palił bardzo dużo, musiał postukać nim o stół lub o papierośnicę. Ten odgłos znaczył, że profesor jest w pobliżu. Nie zapomnę zjazdu środowiska artystycznego, bodajże w Warszawie, który zawsze będzie się mi z nim kojarzył.  Sokorski - zirytowany o to, że zamiast zorganizować wystawę swoich obrazów w Warszawie, Samborski zorganizował ją w Paryżu – robił  profesorowi wymówki mocno podniesionym głosem. Muszę powiedzieć, że w pierwszym okresie nauki dużą rolę odegrał profesor Jan Wodyński, wspaniały człowiek, świetny malarz. Podobało mi się jego delikatne malarstwo. Poza tym profesor był uroczym człowiekiem, na imprezach grał na gitarze i śpiewał ulubione piosenki. Prawdziwą dojrzałość malarską osiągnęłam dopiero u profesora Adama Gerżabka już na Politechnice Gdańskiej gdzie pracowałam, mimo że wcześniej uczyłam się malarstwa u Juliusza Studnickiego, ale to on mi dał podwaliny i ukształtował nie tylko stosunek do sztuki, ale i postawę. Studnicki dużo mówił o sztuce, ale też miał w swojej twórczości różne okresy. Pamiętam, jak zakochał się w różowym kolorze, wtedy wszyscy malowaliśmy na różowo. Dużą rolę w kształtowaniu mojej osobowości malarskiej odegrała również Krystyna Łada-Studnicka, która wykładała rysunek i nauczyła mnie skrótowego myślenia. Ciężko było u niej dostać zaliczenie. W czasie studiów braliśmy udział również w odbudowie Gdańska. Pracowałam wtedy w zespole profesora Stanisława Teisseyre’a, a także z Józefą Wnukową, która zresztą wywalczyła dla nas jakieś gratyfikacje; to była ostra zdecydowana osoba. Ważną i niesamowitą postacią był też Aleksander Kobzdej, który uczył nas kompozycji. Ale wszyscy pamiętają mu „Podaj cegłę”, zresztą całkiem dobry obraz, który przejdzie do historii.


alt



alt



alt

Obrazy Boguchwały Bramińskiej (oleje na płótnie) znajdują się w kolekcjach prywatnych. Namalowane zostały w latach 60- i 70-tych, nie posiadają tytułów i tylko niektóre są sygnowane i datowane.



Socrealizm w szkole to zupełnie inny, osobny temat. Robiliśmy kompozycje wspólnie, malowałam z Marysią Leszczyńską; to były zbiorowe prace, taka metoda socjalistyczna, w której osobowość była na drugim planie, a liczył się kolektyw. Istniały specjalne broszury na temat jak malować, taki specjalny przepis. Pamiętam rozmowy różnych notabli partyjnych z profesorem Studnickim, który na pytanie, jak wykłada malarstwo i o czym mówi, odpowiadał, że o „d…e Marysi”. Marysia była naszą modelką. Tak naprawdę to nikt się nie przejmował tym socrealizmem. Było paru oddanych sprawie asystentów, którzy zaczęli w tej manierze malować, ale przede wszystkim przyczynili się do odejścia paru profesorów. Nie chcę mówić o nazwiskach, bo raczej nie warto. Większość pewnie będzie wiedziała o kim myślę. Paskudna postawa partyjnych karierowiczów. Wyjątkową postacią był też profesor Teisseyre. To dzięki niemu do Gdańska przyjechali Cybis i Potworowski. Potworowski bardzo polubił Rewę, wieś niedaleko Gdyni. Urządzał tam plenery. Na jednej z wystaw prezentował przedmioty wyłowione z zatoki; eksponatem była między innymi deska, wyjątkowej - trzeba przyznać - urody.  


Opowiadając o Sopocie, trzeba wspomnieć o restauracji „Pod Kociakiem” przy ulicy Haffnera. Tam piło się wódeczkę, tam odbywało się wesele Eli Szczodrowskiej. Restaurację prowadziła pani Gąskiewicz, która później wyjechała do Paryża i opiekowała się Józefem Czapskim do końca jego dni. Także miałam w pewnym stopniu z nim kontakt, bowiem jeden z moich uczniów był z Czapskim spokrewniony i przez niego moje obrazy do Czapskiego trafiały. Ocenił je w sposób dla siebie charakterystyczny; mówił, że jestem dobrym architektem przestrzeni obrazu. Czapski to malarz czysty w swoim spojrzeniu dziecka i takim był człowiekiem jak jego obrazy.


alt

Boguchwała Bramińska



Znaną postacią był Bronek Kierzkowski. Utkwił mi w pamięci związany z nim słynny bal „Na piec”, z którego dochód został przeznaczony na wybudowanie w akademiku pieca. Bal odbywał się w dzisiejszym „Sfinksie”. Na środku paliło się ognisko, a Bronek, bez spodni, tańczył na stole kozaka. Potrafił też wspiąć się na drzewo, aby z góry podglądać malującego profesora Samborskiego, który nigdy nie pokazywał nam swoich obrazów. Bronek należał do grupy słynnych studentów, do których na pewno należeli: Andrzej Żywicki, Roman Madeyski, Arika Wojciechowska, Konrad Swinarski, Kazimierz Ostrowski. Bronek wyrósł później na świetnego malarza.

Stanisław Seyfried
fot. Stanisław Seyfried

Wystawy:   
Willa Bergera - „Love me or Leave me” - 12.06-18.06.2015, godz. 16-22

Klub “Sfinks 700” - “Szkoła Sopocka – między sztuką a polityką” – 14.06-18.06.2015, godz. 12-20

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież