Pojęcie państwa prawa jest jednoznacznie kojarzone z Maksem Weberem. Ten myśliciel i prawnik, a jednocześnie jawny krytyk Kościoła rzymskokatolickiego i katolików jako grupy wyznaniowej zmarł kilkanaście lat przed przejęciem władzy w Niemczech przez zwolenników Hitlera i tym, jak Trzecia Rzesza zaatakowała Polskę. On i jego rodacy szczycili się swoim racjonalnym myśleniem i działaniami w oparciu o przepisy prawa stanowionego. Hitler, prawnik dr Hans Frank i inni nazistowscy urzędnicy oraz pracownicy nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości również byli przekonani o swojej wyższości w stosunku do narodów klasyfikowanych jako „podludzie” i o swojej wysokiej kulturze prawnej. Z drugiej strony, jako brunatni rewolucjoniści byli przekonani o tym, że prawo wytworzone przez poprzedników nie może być gorsetem, krępującym ich pragnienie błyskawicznego przekształcania otaczającej rzeczywistości, a szczególnie zastanej struktury etnicznej Europy i miejsca poszczególnych narodów na jej mapie. Czytając teksty znanych nazistów raz po raz napotykamy ich pogardliwe oceny rodaków z epoki monarchii i republiki weimarskiej jako zbyt miękkich i dlatego nieskutecznych w swoich działaniach.
A Niemiec nowego typu miał być twardy i dzięki temu skuteczny. Miał być twardy a więc pozbawiony skrupułów, uwolniony od ciężaru przestrzegania norm prawnych uznawanych co najmniej od końca XVIII w. za fundament europejskiego systemu wartości, takich jak ochrona jednostki przed samowolą władzy i równość w obliczu prawa. Ale gdyby honorować te zasady to nie można by rabować cudzego mienia bez odszkodowania tylko dlatego, że ktoś urodził się np. Żydem, Romem czy Polakiem, względnie należał do oponentów politycznych w ramach własnego narodu. Dlatego brunatni rewolucjoniści, podobnie jak kilkanaście lat wcześniej ich bolszewiccy rywale, w walce o rząd dusz, zdecydowali o odrzucaniu kolejnych kanonicznych rozwiązań prawnych.
Jednak trzeba było zachować pozory kierowania się prawem, więc zaczęto je stanowić od nowa. A sprawdzanie, czy jest ono stosowane i karanie za odstępstwa od niego powierzono prawnikom nowego typu – prawnikom narodowo socjalistycznym. O ich dobór dbał m.in. dobrze poznany później w Polsce dr Hans Frank.
Narodowo-socjalistyczni prawnicy Rzeszy wkroczyli na teren województwa pomorskiego wraz z oddziałami Wehrmachtu. Przystępowali do działań niemal nazajutrz po opanowaniu głównych miast przez niemieckich żołnierzy. Mieli do dyspozycji np. stosowane od 26 sierpnia 1939 r. specjalne przepisy prawa karnego materialnego i procesowego, obowiązujące w Wehrmachcie w warunkach wojny i działań specjalnych (niem. Verordnung über das Sonderstrafrecht im Kriege und beim besonderem Einsatz). Przepisy przygotowane już w 1938 r., w okresie przygotowań do działań przeciwko Czechosłowacji, zastosowano w Polsce na specjalną prośbę szefa naczelnego dowództwa Wehrmachtu Wilhelma Keitla. Jak widzimy nie tylko podwładni Heinricha Himmlera, lecz także niemieccy wojskowi wnieśli swój „wkład” w zbrodnie dokonywane pod byle pozorem w podbijanej i okupowanej Polsce. Dzięki nim, wiele osób zostało uznanych za groźnych partyzantów i skrytobójców, bo mieli w kieszeni scyzoryk a w walizce wrześniowego uchodźcy przybory do golenia, w tym brzytwę.
Nie zapominajmy, że generałowie sprawowali kontrolę nad obszarem od Helu po Toruń i Bydgoszcz przez większość tygodnia, gdy dokonywano Zbrodni Pomorskiej w ponad 400 miejscowościach. 5 września 1939 r. ukazało się zarządzenie naczelnego dowódcy wojsk lądowych Walthera von Brauchitscha o sądach specjalnych na okupowanych terenach polskich. Nadano tym sądom prawo orzekania w sprawach dotyczących osób cywilnych ze stosowaniem niemieckich przepisów o sądach specjalnych wydanych po uzyskaniu przez rząd Hitlera nadzwyczajnych pełnomocnictw w marcu 1933 r.
Sędziów i prokuratorów sądów specjalnych powoływał nazistowski minister sprawiedliwości. Jak wskazuje Tadeusz Jaszowski: „zarządzenie o sądach specjalnych było wyraźnym naruszeniem prawa międzynarodowego, gdyż wbrew art. 43 regulaminu dotyczącego praw i zwyczajów wojny lądowej na terytorium okupowane wprowadzono obce prawo i sądownictwo bez szczególnego ku temu powodu”. W ten sposób wprowadzono w życie jeden z pierwszych przepisów prawa, tak jak je rozumieli naziści, aby w cieniu pozorowanej praworządności likwidować przedstawicieli polskiej elity społecznej oraz innych polskich obywateli uznanych za zagrożenie dla niemieckich celów państwowych. Skądinąd z pomocą podobnych przepisów oczyszczono z oponentów Hitlera niemiecką scenę polityczną. Tak wtedy jak i w okupowanej Polsce pomogli w tym prawnicy przekonani, że normy kodeksowe muszą być elastycznie dostosowywane do politycznych potrzeb rewolucyjnie zmienianej rzeczywistości.Â
dr hab. Grzegorz Berendt, prof. UG
W tekście wykorzystano informacje zawarte w pracy: T. Jaszowski, Hitlerowskie prawo karne na Pomorzu (1939-1945), Warszawa 1989.
- 29/03/2026 09:17 - Filiżanka z C.T. Altwasser
- 27/03/2026 09:58 - Akapit wydawcy: 135 lat Gazety - Gdańsk bez NSDAP
- 25/03/2026 09:33 - Krwawy Wielki Piątek 1940 r.
- 20/03/2026 17:33 - Latarką w półmrok: Kiwki Karnowskiego - nie rusofil, czy rusofob...?
- 12/03/2026 20:55 - Latarką w półmrok: Kraków już się wietrzy, czas na Gdańsk i...











