Z całego serwisu kawowego Dziadków została nam tylko jedna filiżanka. Pozostałe, jak i wszystko, co było w domu - przestało istnieć, kiedy ein Soldat nacisnął mechanizm zwalniający i całość ładunku bomb z Junkersa wysypała się w kierunku osiedla domów, gdzie mieszkali. Pozostała tylko sterta gruzów. Ten porcelanowy „ostaniec” to depozyt wojennych losów rodziny. To memento o ulicznych egzekucjach, wywózkach na roboty, o bestialskich rzeziach i rabunkach.
Takich filiżanek, zdekompletowanych sreber, nadpalonych obrazów, „rozstrzelanych” krzeseł są w polskich domach miliony. Choć to okruchy przeszłości, są czczone jak relikwie. To one dziś dbają o kondycję naszej pamięci, która bez nieustannie stawianych pytań o sprawców, ich odpowiedzialność i zadośćuczynienie, stać się może tylko jałowym wypełniaczem dla świadomości.
Z woli Opatrzności już ponad tysiąc lat tkwimy pomiędzy niemieckim i rosyjskim walcem. To wystarczający czas, by zrozumieć nie tylko cele „sąsiadów”, ale ich mentalność. Ona nigdy przyjazną nam nie była. Okrucieństwo, z jakim Niemcy dokonywali zbrodni podczas odwiecznego „kulturkampfu”, przy powszechnym i świadomym poparciu tzw. „zwykłych Niemców” dla zwyrodniałych niemieckich elit, pokazuje coś głębokiego i strasznego zarazem. Uświadamia barbarzyńskie niszczenie polskiej kultury, języka, religii, z nieodłącznymi korzyściami czerpanymi z zagrabionych majątków ofiar, czy przywłaszczonej ziemi.
Nie tylko Fryderyk Wielki, król Prus, elektor Brandenburgii gardził Polakami. Jego następca Otto von Bismarck, Kanclerz Rzeszy, namawiał do wytępienia Polaków i polskości. Podobnie jego pilny naśladowca i wykonawca woli, Gauleiter Albert Forster, namiestnik Rzeszy i szef NSDAP w okręgu Gdańsk. Współcześni, kluczowi niemieccy politycy mają antypolskie wypowiedzi w partyjnych DNA. Daje to nam moralne prawo i obowiązek reagowania z całą mocą naszego rozumienia i oceny na ich wypowiedzi lub ich brak. Na Niemcach cały czas leży ciężar udowadniania nam, że ich słowa to tylko pomyłka, przejęzyczenie, a nie odradzające się pruskie czy niemieckie upiory przodków, czy ponowne planowanie dominacji nad innymi.
Nie wyprzemy naszych dziejów, nie wyprą swoich Niemcy. Nie otrzymaliśmy za nic zadośćuczynienia, w zamian napotykając jedynie zdziwienie. Natomiast nasze „wybaczamy” nie może oznaczać „zapominamy”. Zbyt dużo rzeczy, śladów, znaków zapomnieć nie pozwala. Choćby błąkające się filiżanki ze śląskiej porcelany C.T. Altwasser….
Piotr Grzybowski
- 27/03/2026 09:58 - Akapit wydawcy: 135 lat Gazety - Gdańsk bez NSDAP
- 25/03/2026 09:33 - Krwawy Wielki Piątek 1940 r.
- 20/03/2026 17:33 - Latarką w półmrok: Kiwki Karnowskiego - nie rusofil, czy rusofob...?
- 12/03/2026 20:55 - Latarką w półmrok: Kraków już się wietrzy, czas na Gdańsk i...
- 06/03/2026 10:22 - Siostry różnych wyznań łączcie się!











