Bądź samodzielny, masz komputer, internet, intuicyjnie kliknij, wyślij – ale zrób to sam. Taka internetowa Zosia Samosia podążająca za swoim czasem.
Samoobsługa – stawiający przed nią opór są podejrzani o nieuctwo lub o działalność dywersyjną oraz sabotaż korzystnych zmian.
Tak też nestorzy z autorytetów stają się symbolem bezradności technologicznej gdy brak im umiejętności kompleksowej samoobsługi.
Łatwo mogą doświadczyć upokorzenia nie radząc sobie w przeróżnych systemach nadzorowanych przez młodych przyuczonych do pomagania i popędzania analogowych. Kpiące uśmieszki, dosadne, nietaktowne komentarze, po których wykształcony człowiek może poczuć się dziadersem.
A miało być tak pięknie…
Radość z postępu technologicznego, nowa era cywilizacji. Nie ma co zaprzeczać Internet to teraźniejszość i przyszłość. Porywa nas sztuczna inteligencja, która dużo daje i dużo zabiera. Można zarówno wiele uprościć jak i skomplikować oraz zepsuć, w zależności od intencji i perspektywy.
Badacze odkryli, co jest niepokojące, że wraz drastycznymi zmianami nawyków ludzkich obserwuje się też zmiany w funkcjonowaniu mózgu.
Pokolenie XYZ wyposażone w kompetencje przyszłości pokochało technologie i związane z nią możliwości bezwarunkowo. Cieszy się, że jest samowystarczalne nie potrzebuje żadnych zbędnych interakcji. Prawdziwy raj zwłaszcza dla introwertyków. Tylko brak wi-fi wprowadza ich w panikę.
Wokół zatrzęsienie ludzi samodzielnych i osobnych, z kalendarzem elektronicznym w ręku obsługujących błyskawicznie wszystkie systemy komunikacji online, bez szemrania i grymaszenia.
Z myślą o nich serwuje się coraz to nowe ulepszenia do samodzielnego stosowania.
Samoobsługa oraz dehumanizowanie opieki medycznej i jej urynkowienie to nowa plaga. Ostatnie objawienie - samodzielna internetowa rejestracja do lekarzy specjalistów NFZ, nie trzeba będzie stać w kolejkach. Nie dodano, że w starciu z systemem nie ma dyskusji. Wchodzisz w system, jeśli potrafisz, zapisujesz się na pierwszą wolną wizytę, jak znamy życie za rok, dwa – system prawdę ci powie, trzeba czekać nawet jeśli po drodze spotka się śmierć. Samoobsługa czynności medycznych dla naszego dobra, to już od dawna konieczność samodzielnego zmieniania opatrunków, robienia sobie zastrzyków zwykle pod instrukcją zbawiennego internetu.
Samowystarczalne mają być więc kobiety rodzące, bo jakże absurdalna jest likwidacja nieopłacalnych porodówek wymagających personelu medycznego, ze wskazaniem dla kobiet, aby urodziły samodzielnie najlepiej online.
W urzędach obsługujących mieszkańców samoobsługa. Nikt się nie szwenda po piętrach i biurach, nie zawadza administracji, nowego ładu pilnuje srogi strażnik. Brak osobistego dostępu do urzędników oszczędza im nerwów z tytułu kontaktów z mieszkańcami. Wszystko można załatwić przez kwestionariusze wypełniane samodzielnie najlepiej we własnym domu. Nawet skargi składamy online.
W bankach przeżyliśmy już jakiś czas temu likwidację placówek i prawdziwą rewolucję, która zaowocowała zwolnieniami grupowymi pracowników. Bankowcy niepomni niebezpieczeństwa sami z entuzjazmem i radością niczym karpie przed świętami Bożego Narodzenia zachęcali do samoobsługi. Prawie wszystko możemy załatwić online, przez infolinię, płacić kartami i korzystać z bankomatów.
Właściwie w każdej dziedzinie życia umiejętność obsługiwania się samemu jest obowiązkowa. Ostatnio taki postęp obserwuje się nawet w salonie samochodowym, myjni, towarzystwie ubezpieczeniowym, transporcie itp.
W sklepach oczekują na nas farmy kas samoobsługowych, tam zrobimy zakupy, wydamy pieniądze i jeszcze sami się obsłużymy. Klienci samoobsługowi, cyfrowi, są najlepsi, bo najtańsi; tylko dinozaury zawracają gitarę kasjerom. W końcu jesteśmy tak zaradni, tak samowystarczalni, wielozadaniowi, że z tego rozpędu świadczymy nawet nieodpłatną pracę przy kasach samoobsługowych na rzecz właścicieli sklepów. Podobno oszczędzamy dzięki temu swój cenny czas, ale tak naprawdę chodzi o to, aby sieci sklepów mogą zarabiać więcej. Chyba nam to gdzieś umknęło.
Otoczenie wymaga się od nas, abyśmy działali jak roboty, bezrefleksyjnie, samoobsługowo, ciągle szybciej. Mechanizm działa jak ten z bajki o złotej rybce, wciąż więcej i więcej… Kto tego nie zauważy w końcu zostanie z niczym…
Dzięki własnemu myśleniu krytycznemu dowiadujemy się jakie są zawiłości samoobsługi i gdzie powinny znaleźć się jej granice. Szeregowi akwizytorzy nowego porządku, w banku, w sklepie, na lotnisku, w przychodni są jak „gęsi już po wyroku, nie doczekają kolędy”…
A my?
Jesteśmy cierpliwi i rozumiemy postęp, gdzieniegdzie pojawia się zadziwienie, pytanie dokąd zmierzamy i rodzi się jakiś ruch oddolny niczym przebudzenie. Częściej cicha rezygnacja…
Joanna Formela
- 11/04/2026 11:23 - "Psieckie" życie
- 31/03/2026 16:53 - Prawo takie, jak je rozumieli
- 29/03/2026 09:17 - Filiżanka z C.T. Altwasser
- 27/03/2026 09:58 - Akapit wydawcy: 135 lat Gazety - Gdańsk bez NSDAP
- 25/03/2026 09:33 - Krwawy Wielki Piątek 1940 r.











