Dla wielu Polaków symbolem niemieckich zbrodni na Pomorzu pozostaje Piaśnica. Tymczasem miejsc egzekucji było ponad czterysta, a ofiar – dziesiątki tysięcy. – Gdy po latach zaczęto ujawniać nazwiska zamordowanych, ludzie płakali. Po raz pierwszy mogli zapalić znicz przy nazwiskach swoich bliskich – mówi poseł Kazimierz Smoliński (PiS), inicjator upamiętnienia ofiar w Lesie Szpęgawskim. Dopiero od 2023 roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej 1939 roku. To element przywracania pamięci o jednej z pierwszych masowych eksterminacji polskiej ludności cywilnej przez Niemców na początku II wojny światowej.
Małgorzata Rakowiec: – Czy Zbrodnia Pomorska zajmuje dziś należne jej miejsce w polskiej pamięci historycznej?
Kazimierz Smoliński: – Powoli przebija się do świadomości. Duże znaczenie miała uchwała Sejmu ustanawiająca Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckiej Zbrodni Pomorskiej 1939 roku, który obchodzimy 2 października. Został ustanowiony 13 stycznia 2023 r. Mimo to w powszechnej świadomości funkcjonuje właściwie tylko jedno miejsce egzekucji – Piaśnica. Tymczasem takich miejsc było ponad czterysta. Ta skala wciąż nie istnieje w świadomości Polaków.
– A czy jest obecna w świadomości samych mieszkańców Pomorza?
– Nawet tutaj nie w takim stopniu, w jakim powinna. Pamiętam czas, gdy byłem przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy nowego pomnika w Lesie Szpęgawskim. Ówczesne władze gminy zdecydowały o jego budowie, a ja pomagałem m.in. w zbieraniu funduszy.
To bardzo symboliczne miejsce. W lesie stoją betonowe drzewa. Ktoś mógłby zapyta
: po co drzewa w lesie? Ale symbolika jest mocna. Dwadzieścia procent z nich jest ściętych, co ma przypominać skalę strat narodu polskiego w czasie wojny. Na pniach umieszczono nazwiska ofiar.
Najbardziej zapadło mi w pamięć to, że gdy po latach zaczęto ujawniać nazwiska zamordowanych, ludzie płakali. Po raz pierwszy mogli zapalić znicz przy nazwiskach swoich bliskich. Przez dziesięciolecia wielu rodzinom brakowało nawet takiego symbolicznego miejsca pamięci.
– Choć tylko nieliczni mają pewność, że szczątki ich bliskich zostały zidentyfikowane.
W Lesie Szpęgawskim zamordowano od pięciu do siedmiu tysięcy ludzi, a znamy około 2400 nazwisk. To i tak najwięcej na Pomorzu. Dla porównania – w Piaśnicy znamy około dziewięciuset nazwisk, choć ofiar było kilkanaście tysięcy.
Niemcy bardzo skutecznie zacierali ślady. W 1944 roku przeprowadzono akcję ekshumacji – zwłoki wydobywano z masowych grobów i palono. Część prochów zakopywano ponownie, a część rozsypywano w różnych miejscach, by utrudnić identyfikację. Dlatego nawet dziś identyfikacja ofiar przy użyciu badań DNA jest niezwykle trudna.
Zbrodnia Pomorska wciąż pozostaje „białą plamą”. Narodowy Dzień Pamięci pomaga ją przypomina
, ale wciąż trzeba wiele pracy, by pokazać jej prawdziwą skalę. W ciągu kilku miesięcy II wojny światowej wydarzyło się tu coś dramatycznego – sąsiedzi zabijali sąsiadów.
– Właśnie ta sąsiedzka natura zbrodni wydaje się szczególnie wstrząsająca.
– Bo sprawcami byli często ludzie stąd – Niemcy mieszkający na Pomorzu, także z terenów Wolnego Miasta Gdańska. Czytałem niedawno książkę „Histeria i pogarda. Antypolonizm w Republice Weimarskiej”. Pokazuje ona, że antypolonizm nie narodził się dopiero z Hitlerem. W Republice Weimarskiej narastał przez lata.
Zbrodnia Pomorska jest jednym z dowodów tej wrogości. Już wcześniej, od czasów Fryderyka II czy Bismarcka, Polaków traktowano w Niemczech z pogardą. Po traktacie wersalskim i utworzeniu tzw. korytarza pomorskiego nienawiść tylko się nasiliła.
Wojna wyzwoliła coś, co istniało wcześniej – skrytą nienawiść. Na początku okupacji panował też okres bezprawia, zanim ziemie formalnie włączono do III Rzeszy. Wielu ludzi uznało wtedy, że mogą działać bezkarnie. Jedni kierowali się nienawiścią, inni chęcią zysku – przejmując majątki zamordowanych.
Wracali też Niemcy, którzy w 1920 roku sprzedali swoje gospodarstwa i wyjechali po powstaniu państwa polskiego. Dla nich była to okazja do odzyskania dawnych posiadłości.
– Jednocześnie była to zbrodnia wymierzona w polskie elity.
– Zdecydowanie. Niemcy chcieli „odpolszczyć” Pomorze. Uważali, że ludność tych terenów można w dużej mierze zgermanizowa, ale najpierw trzeba zlikwidować tych, którzy mogli być liderami społeczności.
Dlatego mordowano nauczycieli, księży, adwokatów, działaczy społecznych czy polityków. Ginęli jednak także chłopi i robotnicy. Każdy, kto miał autorytet w lokalnej społeczności, był traktowany jako zagrożenie.
Po usunięciu tej „warstwy przywódczej” reszta społeczeństwa miała być – w ich przekonaniu – łatwiejsza do germanizacji.

– Dlaczego więc Zbrodnia Pomorska tak długo pozostawała na marginesie pamięci historycznej?
– Duże znaczenie miał kontekst powojenny. Po powstaniu NRD pojawiła się w Polsce pewna narracyjna pułapka. Na tablicach zaczęto pisać o „hitlerowcach” czy „okupantach”, a rzadziej o Niemcach. Wynikało to z polityki wobec wschodnich Niemiec – mieliśmy przecież „dobrych Niemców”, czyli sojuszników z NRD.
W efekcie kolejne pokolenia uczyły się o „hitlerowcach”, ale już nie o Niemcach jako sprawcach. Do tego dochodził fakt, że w szkołach bardzo mało uczono o najnowszej historii Polski. W moich czasach program kończył się właściwie na II Rzeczypospolitej, a o II wojnie światowej mówiono niewiele – głównie w kontekście Holokaustu.
W Niemczech z kolei pamięć o II wojnie światowej także koncentruje się przede wszystkim na Holokauście. Inne zbrodnie, także te dokonane na Polakach, są tam znacznie mniej obecne.
– Czy ustanowienie Narodowego Dnia Pamięci i budowa pomnika w Lesie Szpęgawskim pozwoliły rodzinom ofiar przeżyć żałobę?
– Myślę, że tak. Pokolenie świadków odchodzi, więc dobrze, że zdążyliśmy jeszcze upamiętnić ofiary. Dla wielu ludzi był to moment, gdy państwo wreszcie oddało hołd ich bliskim.
Dziś chodzi najczęściej o dziadków czy pradziadków, ale dla rodzin to nadal bardzo ważne. Jeśli jednak nie będzie się o tym uczyć w szkołach, pamięć może pozostać tylko symbolem.
– Czy pokazywanie młodym ludziom takich miejsc pamięci jest naszym obowiązkiem?
– Zdecydowanie tak. Naród ma obowiązek pamiętać o swojej historii i o losie swoich przodków. Gdy jeździmy po świecie, widzimy, jak wiele krajów dba o miejsca pamięci. W Polsce wciąż jest ich zbyt mało, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę naszych doświadczeń historycznych.
Mam też wrażenie, że dziś wraca dyskusja o odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie II wojny światowej, m.in. w kontekście reparacji. Jednocześnie pojawiają się próby zmiany narracji historycznej – cho
by sugestie o rzekomym współudziale Polaków w zbrodniach.
– W niemieckiej debacie pojawiają się nawet tezy, że bez pomocy Polaków nie byłoby Holokaustu.
– Takie tezy rzeczywiście pojawiają się w niektórych środowiskach naukowych. Tymczasem Polska była jedynym krajem okupowanej Europy, w którym istniało podziemne państwo wydające wyroki śmierci za szmalcownictwo, czyli wydawanie Żydów Niemcom. Za taką zdradę groziła kara śmierci.
Zamiast mówić o tym wyjątkowym zjawisku oporu wobec okupanta, pojawiają się próby przedstawiania Polaków jako współsprawców.
– Uważa Pan, że może to być element polityki historycznej związanej także z dyskusją o reparacjach?
– Moim zdaniem tak. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego kwestia reparacji za II wojnę światową nigdy nie została ostatecznie uregulowana. Często przywołuje się argument, że sprawę zamknęły ustalenia konferencji poczdamskiej, bo Polska miała otrzymywać reparacje za pośrednictwem ZSRR. Ale jeśli Związek Radziecki nie przekazał ich Polsce w pełnej wysokości, nie zwalnia to Niemiec z odpowiedzialności.
Po I wojnie światowej system reparacyjny był bardzo precyzyjny – wiadomo było, kto komu i ile ma zapłaci. Po II wojnie światowej takiego rozwiązania nie wprowadzono.
Dlatego uważam, że Niemcy obawiają się powrotu tej kwestii. A bez uczciwego rozliczenia historii trudno budować prawdziwe pojednanie. Pamięć o takich zbrodniach jak Zbrodnia Pomorska nie jest więc tylko sprawą przeszłości – to także kwestia elementarnej sprawiedliwości
- 31/03/2026 17:32 - Proces w sprawie o ochronę dóbr osobistych śp. ks. prałata Henryka Jankowskiego przełożony
- 31/03/2026 17:19 - Polacy z Wolnego Miasta Gdańska
- 31/03/2026 17:11 - Zbrodnia zapomniana. Pacjenci pomorskich szpitali psychiatrycznych – ofiary zbrodni pomorskiej 1939 r.
- 30/03/2026 07:10 - Zmarł Jerzy Gebert, legenda dziennikarstwa sportowego na Pomorzu
- 25/03/2026 19:38 - 135 lat Gazety Gdańskiej - wydanie specjalne o Zbrodni Pomorskiej
- 17/03/2026 20:20 - Czesław Nowak z najwyższym odznaczeniem RP
- 11/03/2026 16:59 - Mocne wystąpienie Czarnka w Iławie: Tusk dusi Polskę
- 06/03/2026 10:36 - Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin i Michał Kowalski z Kaszubami











