Jeszcze przed tygodniem nastroje przedderbowe były bardziej wyciszone. Lechia grała skutecznie, Arka zaś swoim stylem budziła niepokój. Zatem wszystko zdawało się proste. Gdańszczanie pojadą do Redłowa i zgarną bez problemów komplet punktów. Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego już takiej pewności nie ma. Ostatnia porażka na stadionie w Letnicy i niepełna dyspozycja Camilo Meny budzi ostrożność wśród lechistów...
Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Lechia Gdańsk nie ma litości. Największym katem dla arkowców przez lata był oczywiście Flavio Paixao. Do tej pory rozegrano 16 takich spotkań. Gdańszczanie wygrali aż 12 z nich. Jedynie cztery razy zespoły dzieliły się punktami. Arka Gdynia po prostu nie ma patentu na biało-zielonych. W niższych ligach się udaje - w Ekstraklasie nigdy. Na konferencjach przedmeczowych zarówno obaj trenerzy wydają się optymistami. W Gdyni trener Szwarga zapowiedział, że wymyślił "plan na Bobcka". Trener gdańszczan zaś wykazuje spokój i zapowiada po przerwaniu 7. meczowej passy bez porażki - rozpoczęcie nowej...
Piotr Wiśniewski, były zawodnik Lechii: Jak to derby. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Lechia Gdańsk nie ma litości. Największym katem był oczywiście Flavio Paixao. Do tej pory rozegrano 16 takich spotkań. Gdańszczanie wygrali aż 12 z nich. Jedynie cztery razy zespoły dzieliły się punktami. Arka Gdynia po prostu nie ma patentu na biało-zielonych. W niższych ligach się udaje - w Ekstraklasie nigdy.chłopaka ze Starogardu, czyli z regionu sympatyzującego z Lechią Gdańsk, chłopaka, który z trzeciej ligi, brnął do góry w ligowych zmaganiach, był to ogromny stres. Ten, kto mieszka tu w województwie i tu się wychował, to wie zawsze, co dokładnie znaczą takie mecze. Także na pewno wielka mobilizacja i jakiś tam stresik, który, jak teraz wspominam był pozytywny, bo wiadomo, że w Ekstraklasie z nimi jeszcze nie przegraliśmy.
Wystąpił Pan w sześciu takich spotkaniach przeciwko Arce, w tym pięć z nich zakończyło się zwycięstwem Lechii. Które z tych spotkań tak najbardziej zapadło Panu w pamięć?
Piotr Wiśniewski: Na pewno mecze, w których udało mi się strzelić bramkę. Ten mecz wygrany 2:1, w którym strzeliłem bramkę otwierającą wynik spotkania. W tamtym momencie chyba byliśmy na przedostatnim miejscu. Także to zwycięstwo w meczu z derbowym rywalem dało nam wyjście ze strefy spadkowej i zamieniliśmy się z Arką miejscami. W ostatniej kolejce wygraliśmy i zapewniliśmy sobie utrzymanie po meczu w Gliwicach. Także ten mecz był chyba dla mnie najważniejszy, jeśli chodzi o spotkania derbowe.
Wspominał Pan o zdobytych dwóch bramkach przeciwko Arce. Jedna w 2009 i druga w 2010 roku. Które z tych trafień było dla Pana ważniejsze lub bardziej efektowne?
Piotr Wiśniewski: Można powiedzieć, że to drugie, dające zwycięstwo, była to jedyna bramka w meczu, w końcówce spotkania. Ale tak szczerze to obydwie były bardzo ważne, bo tam wygraliśmy 2:1, a tutaj wygraliśmy 1-0. Także jakoś bym nie wyróżnił jednej bramki, obie były bardzo ważne.
Z wygranymi meczami derbowymi wiąże się oczywiście wielka radość, a także feta na stadionie i w mieście. A Jak wyglądało świętowanie na stadionie przy Traugutta 29?
Piotr Wiśniewski: Jak wyglądało? Fajnie, przyjeżdżaliśmy zawsze autobusem, zjeżdżaliśmy na dół przy kortach i już było już pełno kibiców - odpalali race, były wspólne śpiewy i świętowanie. Bardzo miła, fajna atmosfera. Także zapamiętam te zakończenia tych meczy, zapamiętam na zawsze.
Odchodząc trochę od tematu derbów, czy poza trafieniami właśnie w meczach z Arką są jakieś bramki, które zapamięta Pan szczególnie?
Piotr Wiśniewski: To znaczy ja pamiętam dużo tych moich bramek, strzeliłem ich 28 w Ekstraklasie. Może dużo, może i nie, ale ja napastnikiem w sumie nie byłem. Każda bramka ma jakąś wartość i jest szczególna dla mnie, ale te derbowe są na pierwszym miejscu.

Rozmawiając z Panem nie mogę również nie zapytać o ten ostatni sezon w karierze. Wydaje się, że był to ciężki moment, bo do momentu pamiętnego spotkania rozegrał Pan zaledwie trzy mecze w lidze. Czy to był właśnie taki moment, w którym już Pan czuł, że zbliża się to już ku końcowi?
Piotr Wiśniewski: Tak, można powiedzieć, że już parę miesięcy wcześniej wiedziałem, że to jest mój ostatni sezon, mój ostatni rok w Lechii. Chociaż cały czas miałem nadzieję, że uda się tam coś jeszcze wywalczyć. W czasie okresu przygotowawczego w Turcji w sześciu lub siedmiu sparingach udało mi się strzelić sześć bramek. Wyglądałem bardzo dobrze fizycznie, żadna kontuzja się nie przyplątała.
Później wiadomo, że po tych dwunastu latach kibice wspierali mnie nawet gdy nie było mnie w „osiemnastce” meczowej, czy siedziałem na ławce rezerwowych. Mam troszkę tutaj żal do trenera Nowaka, że nie dał mi wcześniej jakiejś możliwości pokazania się jeszcze na koniec. Zagrałem chyba jeden mecz, 10-15 minut i tylko to ostatnie spotkanie, w którym udało mi się strzelić bramkę.
Właśnie chciałem przejść do tego ostatniego spotkania. Wchodzi Pan na kilkanaście ostatnich minut regulaminowego czasu gry: rzut rożny i bramka. Czy to jest idealny scenariusz na ostatni mecz w karierze?
Piotr Wiśniewski: No, tego nie da się opisać, jeżeli przez tyle lat się gra w jednym klubie i przez ostatnie 3-4 miesiące kibice śpiewali „Piotrek Wiśniewski”, czy tą słynną piosenkę „Wiśnia gol!” W tym meczu również były te śpiewy: Wiśnia gol! No i „Wiśnia” wchodzi i tę bramkę strzela. Także lepszego zakończenia sobie wymarzyć nie mogłem.
Jeszcze mniej więcej dwa lata temu występował Pan w zespole tylko Lechia Gdańsk. Jakiś czas temu zdobył Pan też wraz z zespołem Pomorza Mistrzostwo Polski Oldbojów. Czy nadal jest Pan aktywny, jeśli chodzi o grę w piłkę na jakimś niższym poziomie rozgrywkowym?
Piotr Wiśniewski: Nie, nie, nie. Piłka nożna niestety to jest gra młodych i ja już aktywny piłkarsko nie jestem. Także to można powiedzieć, że to Mistrzostwo Polski Oldbojów to moje już takie definitywne zakończenie z piłką nożną. Niestety po tym turnieju miałem dosyć spore dolegliwości, jeżeli chodzi o kolano, staw skokowy. Dochodziłem do siebie parę tygodni, czy nawet miesięcy i raczej już daję sobie spokój z piłką nożną.
W piątek odbędą się kolejne derby Trójmiasta, czy śledzi Pan obecną sytuację Biało-Zielonych?
Piotr Wiśniewski: Oczywiście, cały czas oglądam mecze i jestem cały czas kibicem. Pomijając ostatnie spotkanie, bo nam zdecydowanie nie wyszło, bo przegraliśmy 0:2 z Zagłębiem, to ta drużyna ma bardzo duży potencjał. Sporo młodych chłopaków, indywidualności. Mam nadzieję, że w tej rundzie coś tam osiągniemy, może jakieś czołowe lokaty w tabeli, a może jakieś europejskie puchary.
Czy obecną Lechię można w jakiś sposób porównać do którejś z drużyn, kiedy Pan występował w Biało-Zielonej koszulce?
Piotr Wiśniewski: Ciężko mi tutaj powiedzieć. Myślę, że każda drużyna jest inna, każdy trener jest inny, każda drużyna ma inny potencjał i trenerzy też mają własną filozofię gry. Trener Carver ma filozofię bardzo fajną dla kibica, bo dużo bramek jest w meczach i dużo strzelamy, także ciężko mi tutaj jest jakkolwiek porównać.
Jakiego meczu pod kątem przebiegu gry spodziewa się Pan w piątek? Prośba też o wytypowanie wyniku.
Piotr Wiśniewski: Zerknąłem ostatnio na chwilę meczu Arki u siebie i tak się zastanawiałem, co tam stało się z murawą, bo wygląda ona tragicznie. Tutaj nie można chyba zrzucać winy na pogodę, bo w Gdańsku jest murawa dobra. Widziałem ostatnio w Białymstoku, murawa również jest dobra, w innych tam miastach też jakoś to wygląda. A w Gdyni ta murawa wygląda tragicznie. Nie wiem, czy to nie jest zrobione, może pod to, że Lechia potrafi grać piłkę, operować, bo na takim boisku niestety będzie miała bardzo ciężko. Zastanawiam się, co sobie myśleli ludzie odpowiedzialni za tę trawę, że wygląda jak normalnie na jakiejś wiosce. A tutaj niestety, to jest klub Ekstraklasy i ta trawa powinna być zdecydowanie przygotowana dużo, dużo lepiej. A jeżeli chodzi o typowanie wyniku, to wiadomo, trzymam kciuki za naszą Lechię i mam nadzieję, że wygramy, także typuję 2:1 dla Biało-Zielonych.
Co by Pan powiedział zawodnikom, by jeszcze bardziej ich zmotywować do walki w tym wyjątkowym meczu?
Piotr Wiśniewski: Myślę, że dla normalnego, mądrego zawodnika nie trzeba tutaj ich motywować, bo chłopaki grają w Lechii Gdańsk. Tutaj się oczekuje walki w każdym meczu, a szczególnie w meczu z derbowym rywalem. Mam nadzieję, że oni to wiedzą i wyjątkowo nie trzeba będzie ich motywować. Będą zasuwać, gryźć trawę, czy to błoto jakie jest w Gdyni. Ten mecz wygramy!
Odpowiadając na pytanie z tytułu - chyba na wszystkich zawodników. Na całe szczęście, w końcu nikt nie będzie pauzował za kartki — zagrożeni pauzą dalej są Kacper Sezonienko, Maksym Diachuk i Aleksandar Cirković. Z Zagłębiem pauzował Matus Vojtko, wróci więc on do składu.
Dlaczego chyba? Ano w ostatnich czasie problemy ze zdrowiem miał Kacper Sezonienko (nie trenował regularnie), a po meczu z Zagłębiem Camilo Mena kuśtykał. Czy zagra? Pewnie tak, może na zastrzykach, ale pewności nie mamy.
- 05/02/2026 09:01 - Piłka w grze...
- 31/01/2026 18:43 - Gotowi, do boju....
- 22/01/2026 11:38 - XII Memoriałowy Turniej Tenisa Stołowego im. Andrzeja Kawy
- 12/01/2026 07:57 - XVIII Pielgrzymka Kibiców do Częstochowy
- 13/12/2025 16:21 - Skrzaty wzięły korty SKT











