„Polska jest pierwszym krajem, który odrzucił DSA. W ten sposób Polska staje się krajem wewnątrz UE, gdzie wolność słowa będzie mniej ograniczona, gdzie nie będzie cenzury prewencyjnej” - powiedział na antenie Telewizji wPolsce24 prof. Andrzej Nowak. To jego ocena skutków prezydenckiego weta do przepisów umożliwiających cenzurowanie internetu przez urzędników państwowych. Wyjaśnił także, co stałoby się z Donaldem Tuskiem, który określił wszystkich działaczy PiS mianem złodziei, gdyby te przepisy zaczęły obowiązywać.ÂÂ
Prezydent Karol Nawrocki zawetował przepisy umożliwiające blokowanie treści w internecie, czyli tzw. ACTA 3, które chciała nam narzucić rozporządzeniem Komisja Europejska. W ocenie prof. Andrzeja Nowaka prezydenckie weto zablokowało wprowadzenie w Polsce cenzury prewencyjnej.
- Sądzę, że nie tylko o to chodzi. Myślę, że warto zwrócić uwagę na co najmniej dwa albo trzy aspekty tej ustawy. Najważniejsza kwestia została nazwana przez prezydenta RP po imieniu. Chodzi o ograniczenie wolności słowa cenzurą prewencyjną, bo w istocie taki charakter miały mieć skutki tej ustawy. Przypomnę, że ustawa jest wprowadzeniem w życie na terenie Polski rozporządzenia przyjętego przez Komisję Europejską - Digital Security Act. To DSA przyjęte bodajże w 2023 roku ma być teraz przyjęte na rozkaz przez parlament Polski. Polska jest pierwszym krajem, o ile się nie mylę, który odrzucił ten akt. W ten sposób Polska staje się krajem wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie wolność słowa będzie mniej ograniczona, gdzie nie będzie cenzury prewencyjnej - powiedział w Telewizji wPolsce24 prof. Andrzej Nowak.
To sąd powinien decydować, a nie urzędnik
Zgodnie z polskim prawem, przestępstwa popełniane z nienawiści - także za pośrednictwem internetu - są ścigane i rozliczna, ale w postępowaniu sądowym. W Kodeksie karnym jest art. 257, na podstawie którego można było ścigać za publiczne znieważanie jakiejś grupy lub osoby. Przepisy ACTA3 przekazywały te uprawnienia politycznie wskazywanym urzędnikom.
- W odniesieniu do przestępstw, które mogą być popełniane za pośrednictwem internetu i zapewne są popełniane, obowiązuje jedna prosta zasada, odpowiedzialni mogą być ścigani na podstawie prawa karnego przez sądy, a nie przez urzędników. To znaczy, że rozprawa może się toczyć przed sądem. Mamy rozmaite problemy z naszym wymiarem sprawiedliwości, ale abstrahując od tego sporu, wciąż sądy w swojej istocie są instytucją, w której można próbować bronić racji tego, który zostaje postawiony w stan oskarżenia. Natomiast to, co proponuje, a raczej co narzuca Unia Europejska i co koalicja Donalda Tuska chciała przyjąć bezwarunkowo, to jest w istocie pozbawienie prawa do obrony, obrony przed sądem, przed takim oskarżeniem, to oddanie decyzji w tej sprawie dwóm urzędnikom, mianowanym na zasadzie czysto politycznej - ocenia gość Telewizji wPolsce24. Co spotkałoby Donalda Tuska po wprowadze4niu ACTA 3, który wszystkich działaczy Prawa i Sprawiedliwości określił mianem złodziei. Publicznie oświadczył, że skrót CPK oznacza dla niego w istocie zwrot, „cały PiS kradnie”.
- Na tym przykładzie można zilustrować mechanizm działania instytucji, którą narzuca Unia Europejska. Otóż wyobraźmy sobie, że do władzy dochodzi z powrotem Prawo i Sprawiedliwość i ma do dyspozycji urzędników, których nominuje na to stanowisko. Donald Tusk powtarza swoje słowa, które wypowiedział w tej chwili i rzecz jasna te słowa natychmiast są przedmiotem interwencji urzędników, tak jak dzisiaj powinny być oczywiście przedmiotem interwencji, ale na wniosek pomówionych. Całkowicie zgadzam się, że hańbą każdego członka Prawa i Sprawiedliwości, a zwłaszcza władz tej partii jest to, że nie skierowały tej sprawy do prokuratury. Każdy członek Prawa i Sprawiedliwości został określony mianem złodzieja przez obywatela Donalda Tuska. Obywatel Donald Tusk ma prawo do swoich poglądów, ale powinien być odpowiedzialny za słowa. Jeżeli pomawia ludzi, którzy nie ukradli nic w życiu, a zakładam, że są tacy w Prawie i Sprawiedliwości, a nawet sądzę, że jest to znakomita większość członków tej partii - choćby nawet jeden taki był, to ten jeden ma prawo dochodzić tego przed sądem – kieruje sprawę do sądu o pomówienie. Natomiast jeżeli byłby urzędnik, o którym mówi ustawa narzucana przez Donalda Tuska, to oczywiście nie byłoby żadnej dyskusji przed sądem. Po prostu pan Donald Tusk zostałby pozbawiony dostępu do internetu i koniec - podkreślił historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Warto zwrócić uwagę na drugi aspekt tej decyzji. Decyzji zarówno o próbie wprowadzenia w Polsce ustawy Unii Europejskiej, narzucającej obowiązkową cenzurę internetu, jak też odrzucenia jej przez prezydenta. Otóż tym drugim aspektem jest kwestia suwerenności państwa polskiego. Czy państwo polskie jest jeszcze władne decydować o tym, co wolno, a czego nie wolno na jego terytorium słuchać, oglądać, czy też nie ma już takiego prawa i powinno na baczność przyjmować każdą decyzję, która przychodzi z Komisji Europejskiej. Przypomnę, Komisja Europejska jest ciałem niewybieralnym, nieodpowiedzialnym, w istocie najmniej demokratycznym tworem politycznym, jaki istnieje w systemie europejskim. I to właśnie zostało zakwestionowane przez weto prezydenta. W ten sposób Polska potwierdziła swoją suwerenność - oświadczył naukowiec.
Mocny przykład
Obrzydliwe ataki wymierzone w prezydenta Karola Nawrockie w związku z zawetowaniem ACTA 3, pokazują de facto rzeczywiste intencje, którymi kierowano się przygotowując te przepisy. Czy różnią się one o intencji rządzących krajami w sposób autorytarny?
- Myślę, że są w tej sprawie kwestie najwyższej wagi. Po pierwsze ta, o której mówimy od pewnego czasu, czyli kwestia cenzura versus wolność. Dam przykład drastyczny, który będzie równym nadużyciem jak to, którego nadużywa strona rządowa i wspierająca stronę rządową tuba propagandowa, na przykład portal Onet, która sugeruje, że odrzucenie tej ustawy przez prezydenta Nawrockiego - wielkie nagłówki w Onecie - czyni z obywateli Polski obywateli drugiej kategorii w Unii Europejskiej, ponieważ jesteśmy pozbawieni ochrony, którą mają obywatele innych krajów. A po drugie, powtarza się, że to prezydent Nawrocki zapala zielone światło dla pedofilii. To jest tego rodzaju argumentacja - powiedział historyk Polskiej Akademii Nauk.
- Podam przykład z dnia dzisiejszego. Od dwóch dni mieszkańcy Iranu nie mają dostępu do internetu i ten brak dostępu do internetu, który zgodnie z wolą władz Islamskiej Republiki Iranu po prostu narażałby mieszkańców Iranu na różne niebezpieczne działania, został im arbitralnie narzucony przez urzędników politycznych, czyli przez urzędników państwa Iran. Zdaje sobie sprawę z bardzo dużej różnicy między Unią Europejską a Islamską Republiką Iranu, ale zasada interwencji politycznej, która pozwala wyłączyć internet osobom, bo taka jest konsekwencja tej ustawy, decyzją któregoś z dwóch wymienionych politycznych nominatów – m.in. przewodniczącego KRRiT – ponieważ pan czy też ja możemy wykorzystywać internet do myślenia o jakimś przestępstwie, jest taka sama. W największym skrócie taka jest intencja ustawodawcy. W związku z tym, decyzją pana X, czy pana Y, sprawującego ów urząd można zabrać dożywotnio albo czasowo internet określonym osobom, a może określonym grupom. Dlaczego na przykład wszyscy członkowie PiS nie powinni mieć zabranego dożywotnio dostępu do internetu - ocenił doradca społeczny Prezydenta RP.
źródło wpolityce.pl
- 09/01/2026 18:42 - Stanowisko Stowarzyszenia "Godność" w związku z profanacją krzyża w Kielnie
- 09/01/2026 18:35 - Krzyż ze szkoły w Mielnie wrócił na swoje miejsce
- 31/12/2025 19:09 - Król Kaszubów i Solidarności – Ks. prał. Hilary Jastak
- 29/12/2025 15:50 - Antoni Patek - patron roku 2027
- 22/12/2025 19:49 - Rondo Szyślaka - Architekt znaku pokoju











