„Nie wiem, czy ta pani jest ateistką, czy jest jakiegoś innego wyznania. Ale jeśli coś takiego zrobiła – jeżeli ja popełniam jakiś błąd, to też muszę przeprosić i ponieść konsekwencje. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy” - powiedział Andrzej Kamola, ojciec jednego z uczniów szkoły podstawowej w Kielnie. Jedna z nauczycielek wyrzuciła do kosza krzyż wiszący w sali, kiedy uczniowie odmówili zdjęcia symbolu religijnego. W szkole odbyło się dziś spotkanie dyrekcji z rodzicami, ale również interweniującymi posłami PiS. Przypomnijmy, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie bulwersującego zachowania nauczycielki.
Presja ma sens – do szkoły podstawowej w Kielnie wrócił krzyż. Jedna z nauczycielek w tej placówce tuż przed przerwą świąteczną zażądała od uczniów zdjęcia ze ściany symbolu religijnego. Kiedy dzieci odmówiły, sama weszła na krzesło, zdjęła krzyż i wyrzuciła do kosza na śmieci. Sprawą zajmuje się już prokuratura.
Przed szkołą w Kielnie zebrali się natomiast rodzice uczniów, interweniujący posłowie PiS: Dorota Arciszewska-Mielewczyk i Michał Kowalski, a także uczestnicy protestu przeciwko profanacji krzyża.
Na miejscu był reporter Telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek. Po zakończeniu spotkania rozmawiał z parlamentarzystami opozycji, a także rodzicami uczniów uczestniczącymi w rozmowach z dyrekcją.
- Czekam na odpowiedź instytucji, które według kompetencji te czynności podejmą. Rodzice również chcą, żeby z nimi rozmawiano. Chcą rzetelnej informacji. A na przyszłość biada takim osobom – biada w sensie moralnym, bo my zareagujemy na każdego, kto będzie wrzucał nasze symbole religijne czy narodowe do kosza. Jeszcze raz dziękuję rodzicom, natomiast ubolewam, że tak długo musieli państwo czekać, żeby porozmawiać z panią dyrektor. Bo to można było załatwić od razu, u źródła - powiedziała dziennikarzom poseł Arciszewska-Mielewczyk.
- Jeszcze raz dziękuję rodzicom, natomiast ubolewam, że tak długo musieli państwo czekać, żeby porozmawiać z panią dyrektor. Bo to można było załatwić od razu, u źródła - dodała.
Na uwagę jednej z dziennikarek, że dyrektor szkoły wyznaczyła termin spotkania na dzień przed Wigilią, pani Agata Kamola, matka jednego z uczniów, odpowiedziała: Tak, mieliśmy. Ale to był telefon z chwili na chwilę, kiedy byliśmy 500 km u rodziny. To jest brak szacunku do takiej nawet sprawy.
Poseł Mielewczyk dodała natomiast, że nawet dziś - gdy rodzice stawili się w wyznaczonym terminie, do szkoły musieli dostać się tylnym wejściem i zanim udało się spotkać z dyrekcją, trzeba było obejść cały budynek.
Czy pani Agata czuje się uspokojona po rozmowie z dyrekcją placówki?
- Nie wiem. Różnie to bywa w tej szkole, także nie umiem powiedzieć - odpowiedziała matka ucznia. Jej mąż, Andrzej Kamola, stwierdził: Musimy poczekać. Ja wiem, że są emocje, ale zobaczymy, czas pokaże, jak to będzie wszystko wyglądało. Mieliśmy intencję taką, żeby tutaj przyjść, porozmawiać. Żeby ta pani powiedziała proste słowo „przepraszam”. Jesteśmy tolerancyjni. Nie wiem, czy ta pani jest ateistką, czy jest jakiegoś innego wyznania. Ale jeśli coś takiego zrobiła – jeżeli ja popełniam jakiś błąd, to też muszę przeprosić i ponieść konsekwencje. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Serdecznie dziękuję pani poseł i innym, którzy nas wspierają. Nie wiem, jak dalej by się to potoczyło, gdyby nas nie było. Zostalibyśmy sami - podkreślił ojciec ucznia szkoły.
- Są z nami ludzie z różnych zakątków Polski. Serdeczne Bóg zapłać, dziękujemy pięknie za to, że tu jesteśmy - dodał pan Andrzej.
- Chcemy, żeby szkoła znalazła takie rozwiązanie, żeby ten szacunek, o którym rodzice mówią, tutaj nastał. Żeby to słowo „przepraszam” w stosunku do uczniów i rodziców rzeczywiście zostało powiedziane. I żeby ten szacunek tutaj w szkole był odczuwalny. Czekamy na te gesty, żeby ta atmosfera tutaj się poprawiła, w myśl wzajemnego szacunku - wskazała poseł Arciszewska-Mielewczyk.
Rodzicom i posłom towarzyszył radca prawny, który zwrócił uwagę: Jest to smutne także dlatego, że mówimy tutaj tyle o praworządności od miesięcy, od lat. Prawo oświatowe nakazuje respektowanie zasad konstytucyjnych, z poszanowaniem zasad wiary chrześcijańskiej, tutaj w Polsce głównie katolickiej.
- I właśnie doszło do złamania tych norm. A konstytucja gwarantuje zarówno swobodę wyznawania religii. Z informacji, które mamy, wynika, że praktycznie cała klasa była religijna. Życzyli sobie obecności tego krzyża. I nic nie uprawniało do takiego naruszenia swobody wyznawanej religii. Dlatego apeluję o poszanowanie zasad konstytucyjnych, zasad stwierdzonych przez ETPCz, że krzyż jest symbolem „biernym”- nikogo nie atakuje, nie narusza niczyich dóbr osobistych, więc apelujemy o poszanowanie tej praworządności - dodał.
Dziennikarze wyrzuceni przez policję
- Byliśmy wewnątrz budynku z panią dyrektor. Dwóch posłów, rodzice również tam byli. Pani dyrektor odpowiadała zarówno na pytania nasze, czyli posłów, jak i państwa dziennikarzy. Rozmowa była bardzo rzeczowa, bardzo spokojna. W pewnym momencie zjawiła się policja, ponieważ pani dyrektor stwierdziła, że nie zapraszała mediów do środka, więc ma takie prawo, żeby wezwać policję i wyprosić media. Po tych naszych pytaniach dziennikarze opuścili szkołę. W szkole została pani poseł z rodzicami i panią dyrektor, złożyć w sekretariacie petycję - relacjonował wcześniej poseł Michał Kowalski.
- Szczególną sytuacją było to, że rodzice wręczyli pani dyrektor krzyż, który został na naszej pikiecie podarowany przez jednego z radnych. Pani dyrektor ten krzyż przyjęła i powiedziała, że zawiśnie on w szkole - dodał.
- Pytania były o to, czy dzieci są objęte opieką psychologiczną i czy nauczycielka została zawieszona - wskazał parlamentarzysta opozycji.
Pytany o motywy nauczycielki, Kowalski ocenił, że dyrektor sama mogła tego nie wiedzieć, ponieważ szkoła dopiero rozpoczęła pracę po feriach świątecznych, a incydent miał miejsce przed Bożym Narodzeniem.
- Złożyłem do MEN interpelację poselską w kwestii dokładnego, bardzo szczegółowego wyjaśnienia. Dzisiaj, zgodnie z odpowiedzią pani dyrektor, krzyż jest już na swoim miejscu. Pani dyrektor powiedziała, że ubolewa, że w takich warunkach tak cenna pamiątka jest przekazywana - powiedział polityk.
- Jest to pierwszy tego rodzaju incydent od kilkudziesięciu lat na Pomorzu - zaznaczył.
„Obudź się, Polsko! Obudźcie się, ludzie!”
Jak tłumaczył Rafał Jarząbek, pikieta rodziców rozpoczęła się o godzinie 9:30. Pojawiły się także różne grupy, które przyjechały ich wesprzeć – np. Ruch Obrony Granic. Krótko przed godziną 11:00 rodzice uczniów rozmawiali z dyrektor, wręczając jej petycję. Nauczycielka, która wyrzuciła krzyż do kosza na śmieci, została już zawieszona. Przed wejściem rodziców na spotkanie z dyrektor doszło do szamotaniny. Nieznany, zamaskowany mężczyzna, szarpał za drzwi, a w pewnym momencie miał uderzyć jednego z protestujących.
- Pani dyrektor była bardzo zdenerwowana. Starała się na niektóre pytania nie odpowiadać i faktycznie w pewnym momencie wyprosiła media. Zresztą powiedziała, że ich w ogóle nie zapraszała, czyli państwa, inne również media, które relacjonowały i relacjonują dzisiejsze wydarzenie. Co więcej, na miejsce została wezwana policja, która wyprosiła państwa - mówił poseł Kowalski dziennikarzowi wPolsce24.
- Uważam to za sytuację niedopuszczalną, ponieważ jest to sprawa, która powinna być nagłaśniana, która powinna być wyjaśniona. Bez państwa, bez rzetelnej informacji, tej sytuacji nie będziemy w stanie wyjaśnić, więc uważam, że tutaj został zrobiony błąd. Pani dyrektor nie powinna tak się zachowywać i powinniście państwo relacjonować to, co się dzieje w szkole. Powinniście być państwo dopuszczeni do wszystkich informacji w tej sprawie - podkreślał parlamentarzysta.
Na umówione na dziś na godzinę 10:00 spotkanie rodzice i wspierający ich posłowie musieli iść… okrężną drogą. Główne wejście do szkoły okazało się bowiem zamknięte. Zaproszonych na spotkanie nie poinformowano jednak ani o jego odwołaniu, ani o tym, że niedostępne będzie główne wejście.
- Byliśmy umówieni na godzinę 10:00 z panią dyrektor. To jest po prostu chowanie głowy w piasek. Proszę zobaczyć, jaki kawał musimy obejść teraz. Zobaczymy, czy tam możemy wejść. To jest po prostu hańba - mówiła Agata Kamola.
- My nie możemy wejść głównym wejściem, bo pani dyrektor obwarowała się ochroną - skomentowała poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk.
- Nie wiem, w jakim państwie my żyjemy. To jest brak szacunku dla chrześcijan. Zobaczcie państwo, jak my musimy iść - zwróciła uwagę pani Agata. Zapytana o swoją ocenę postawy uczniów, odparła: Oni są wzorem dla nas do naśladowania. Ci młodzi bohaterowie po prostu stanęli w obronie krzyża, przeciwstawili się nauczycielce i pani dyrektor, szkole i wszystkim.
- Powiedzieli Polsce: „Obudź się, Polsko obudźcie się ludzie” - dodała.
- „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. My nie pozwolimy, żeby nasz symbol wiary był po prostu tak bezczeszczony - podsumowała poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk.
źródło wpolityce.pl
- 09/01/2026 18:42 - Stanowisko Stowarzyszenia "Godność" w związku z profanacją krzyża w Kielnie
- 31/12/2025 19:09 - Król Kaszubów i Solidarności – Ks. prał. Hilary Jastak
- 29/12/2025 15:50 - Antoni Patek - patron roku 2027
- 22/12/2025 19:49 - Rondo Szyślaka - Architekt znaku pokoju
- 22/12/2025 19:06 - Zastęp Czarzastego: Nowa Lewica i... frakcja PZPR
- 16/12/2025 19:34 - Gazeta Gdańsk Gdańskie Grudnie











