Dulkiewicz naucza w szkołach » Gdańscy uczniowie mają nową nauczycielkę. Z kagankiem politycznej oświaty, w ramach "lekcji obywatel... Piotr Duda w Telewizji Republika » W środę, 28 lutego, o 19:30 gościem Danuty Holeckiej w Telewizji Republika będzie Piotr Duda, przewo... KWW Kocham Gdańsk - zbudować coś opartego o zwykłych, normalnych gdańs... » W wyborach samorządowych wystartuje nowe ugrupowanie na gdańskiej scenie politycznej - KWW Kocham Gd... Obszański, Śniegula i Bartuzel w Telewizji Republika » We wtorek, 27 lutego, o 19:30 gośćmi Danuty Holeckiej będą Tomasz Obszański, Przewodniczący NSZZ Rol... W tygodniku „Sieci”: Spisek przeciw polskiej szkole » Nowy numer tygodnika „Sieci” ujawnia szokujący plan Brukseli na polską edukację: szkoły mają obniżyć... Szumiące zabawy czyli VIII Międzyszkolny Turniej Logopedyczny » Kiedy dziecko idzie do szkoły i gdy są u niego wskazania do pracy nad prawidłową mową, uczeń trafia ... Szkoła Podstawowa nr 11: dzieci chcą się uczyć w tej szkole » 1 marca rusza rekrutacja do gdańskich szkół podstawowych. W lutym swoje drzwi na spotkania z rodzica... Medale za wkład w Pamięć » W piątkowe popołudnie gdański Odział Instytutu Pamięci Narodowej wręczył medale dla pięciu laureatów... Grzegorz Górski: Jesteśmy w "oku cyklonu" » Czy jako naród jesteśmy świadomi nadciągających zagrożeń; o naiwności w patrzeniu na swoją przyszłoś... Anna Gembicka i Tomasz Obszański w Telewizji Republika » W piątek o 19:30 gośćmi Danuty Holeckiej w Telewizji Republika będą Anna Gembicka, była minister rol...
Dulkiewicz naucza w szkołach
czwartek, 29 lutego 2024 10:44
Dulkiewicz naucza w szkołach
Gdańscy uczniowie mają nową nauczycielkę. Z kagankiem politycznej
Hokeistki Stoczniowca nie zagrają w finale
niedziela, 25 lutego 2024 14:18
Hokeistki Stoczniowca nie zagrają w finale
Nie będzie 10. z rzędu finału hokeistek Stoczniowca. Gdańszczanki
Mocne otwarcie wiosny Arki i Lechii
sobota, 24 lutego 2024 12:38
Mocne otwarcie wiosny Arki i Lechii
I LIGA FORTUNA
Wszyscy oczekiwali postawy trójmiejskich
Lechia kontrolowała mecz w Pruszkowie
niedziela, 25 lutego 2024 21:07
Lechia kontrolowała mecz w Pruszkowie
Drugi mecz i drugie zwycięstwo Lechii w rundzie wiosennej.

Galeria Sztuki Gdańskiej

Narodziny artysty malarza
niedziela, 18 lutego 2024 16:26
Narodziny artysty malarza
Moje wskazówki dotyczące malowania nie są poradnikiem. Dotyczą

Sport w szkole

Zaproszenie do Spartakiady Przedszkolaków
poniedziałek, 26 lutego 2024 11:25
Zaproszenie do Spartakiady Przedszkolaków
Gdański Zespół Schronisk i Sporu Szkolnego zaprasza do udziału w

"Gdańska" w antrakcie

Puste miejsca
wtorek, 06 lutego 2024 15:33
Puste miejsca
Pustynia według Wikipedii to teren o dużej powierzchni pozbawiony
Powstaniec z Gdyni
piątek, 05 stycznia 2024 16:35
Powstaniec z Gdyni
„Powstaniec 1863”- to długo oczekiwany film o wielkim bohaterze

Muzeum Stutthof w Sztutowie

2076 dni obozu pod Gdańskiem
piątek, 16 września 2022 18:15
2076 dni obozu pod Gdańskiem
Obóz koncentracyjny Stutthof wyzwoliły wojska III Frontu

Foto "Kwiatki"

Zimowe oblicza Trójmiasta
sobota, 13 lutego 2021 11:08
Zimowe oblicza Trójmiasta
Zimowe oblicze Trójmiasta w obiektywie Roberta
Premier: Bogate Pomorze to bogata Polska
poniedziałek, 24 lipca 2023 10:43
Premier: Bogate Pomorze to bogata Polska
To było pierwsze tego typu wydarzenie w regionie. W Wejherowie
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze

Dlaczego nie głosuję na Tuska

środa, 04 października 2023 12:35
Już dni dzielą nas od kolejnych wyborów. Niektórzy twierdzą, że

Marek Formela: Samorządnie samorządzić...

Ocena użytkowników: / 11
SłabyŚwietny 
niedziela, 18 grudnia 2022 13:45

Wywiad z Markiem Formelą – dziennikarzem i red. Nacz. Gazety Gdańskiej b. kandydatem na prezydenta Gdańska dla wSieci. Rozmawiał Andrzej Potocki

alt


- Jaka powinna być rola samorządów w Polsce?
Marek Formela: Rola ta została bardzo wyraźnie określona w Konstytucji. Samorząd jest częścią władzy publicznej i wykonuje zadania wynikające z przepisów prawa. W istocie jest to przedłużenie władzy publicznej na terenie gmin czy powiatów. To, że trwa u nas dość burzliwa dyskusja o roli samorządów wynika z ich niebywałego upolitycznienia. W dużej części wielkich miast samorząd postrzega się, jako element władztwa partyjnego egzekwowanego w sposób bezwzględny. Dlatego traci się przez to jakikolwiek wpływ na bieg spraw, który chciałyby nadać wspólnoty, lokalne ugrupowania, opozycyjne ruchy miejskie, czy stowarzyszenia obywatelskie. Betonuje się mechanizmy demokratyczne na poziomie gminy, która staje się czymś w rodzaju jednostki partyjnej, a nie wspólną organizacja obywateli zamieszkujących dany obszar – jednostkę podziału administracyjnego. Ten sposób postrzegania gmin, zwłaszcza w dużych miastach, oddziaływuje na sposób postrzegania obowiązków samorządowych. Widać to wyraźnie w takich sytuacjach, jak moment, w którym państwo polskie zdecydowało o dystrybucji węgla. Sytuacja ta pokazała również, jak różne są wrażliwości samorządowców, jak różnie postrzegana jest przez nich misja pomocniczości. Widać była wyraźną różnicę między samorządami zgrupowanymi w ruchu politycznym wywodzącym się z trzewi Platformy Obywatelskiej, a tymi samorządami, które gospodarują na niewielkich, skromnych obszarach, a ich powinności zapisane w ustawie o samorządzie gminnym traktują, jako poważne zobowiązanie, a nie jako dopust boży.


- Dlaczego część samorządów nie chciała współpracować z władzą centralną biorąc udział w dystrybucji węgla, czyli w tak ewidentnej kwestii, jak zrobienie czegoś dobrego dla obywateli?
Marek Formela: Sprawa węgla, która była ostatnio głośna i społecznie wrażliwa pojawiła się jako kolejne pole sporu prowadzonego od 2015 roku establishmentu samorządowego, tej oligarchii samorządowej z rządem i większością parlamentarną. Czy to byłby węgiel, czy to byłaby woda, mówiąc w przenośni, to poziom tego sporu byłby dokładnie taki sam. Nastąpiło jednak dość szybko otrzeźwienie. Nagle okazało się, że w tych samorządach, które znamy, jak te na Pomorzu: w Gniewie, w Sulęczynie,Skarszewach czy w innych mniejszych miejscowościach wójtowie i burmistrzowie zauważyli, pomijając już zobowiązanie ustawowe, które nakłada na samorząd obowiązek zaopatrzenia ludności w ciepło, czyli również w węgiel- po prostu nie będą w stanie wyjść na ulice i spojrzeć w oczy swoim sąsiadom, swoim znajomym, swoim mieszkańcom. W takim momencie organ samorządu staje się częścią lokalnej społeczności, a nie arystokratą tej społeczności. Myślę, że nastąpiło takie otrzeźwienie w tym zacietrzewieniu, że ci prezydenci zaangażowani w kolejny spór z krajową władzą publiczną stracą kontakt ze społecznymi emocjami. Ta ich cyniczna postawa od wielu lat, akurat w tej sprawie, może się obrócić przeciwko nim. Uznali, że strategicznie będzie lepiej wycofać się z eskalacji tego konfliktu z rządem niż go dalej toczyć.


- Z jednej strony twierdzi Pan, że samorządy powinny być emanacją lokalnej społeczności i nią zarządzać, a z drugiej strony nazywa ich Pan oligarchią. Dlaczego?
Marek Formela: Dlatego, że za późno w Polsce zreflektowaliśmy się. Chodzi o brak kadencyjności przy olbrzymiej wiązce uprawnień złożonych na barki pojedynczych osób. Prowadziło to do zwyrodnienia systemu demokratycznego, przerodzenia się w swoisty regionalny, samorządowy klientelizm, toksyczny dla sprawności procedur demokratycznych. Wprowadzając reformę samorządową, która na barki prezydentów, burmistrzów i wójtów przeniosła olbrzymią wiązkę odpowiedzialności politycznej, administracyjnej, gospodarczej oraz kadrowej niedoszacowaliśmy ryzyk związanych z różnymi ułomnościami, które rodzi jedynowładztwo i niedobór wentylacji systemu wpisany do ustawy. Brak kadencyjności spowodował w wielu miejscach w Polsce, zwłaszcza tam, gdzie obszar władzy oparty był o olbrzymie zasoby finansowe, a one stawały się z upływem lat coraz większe, ponieważ pojawiło się finansowanie wielu projektów z funduszy europejskich, że władza samorządowa poczuła, iż jej mandat formalny oraz nieformalny jest nienaruszalny. A obywatele mają tylko raz na kilka lat okazję powiedzieć „sprawdzam”. Ten mechanizm samokontroli wewnątrz systemu samorządowego okazał się całkowicie niewystarczający. W ostatnim momencie, uważam, wprowadzono kadencyjność tych władz, choć moim zdaniem są one o rok zbyt długie.

alt

Marek Formela i Jarosław Szczukowski - kandydaci SLD na urząd prezydenta Gdańska w 2002 i 2014


- Czy tendencje do jednowładztwa i tych patologii, o których wspominałeś, nie były wypadkową chęci powiększenia jeszcze uprawnień dla samorządów w stworzeniu konstrukcji, czegoś w rodzaju rozbicia dzielnicowego kraju. W efekcie osłabienia władzy centralnej na rzecz samorządów. Czy to mogło być skuteczne? Czy to zmieniło by na lepsze system działający obecnie w Polsce? Mam na myśli te słynne 21 Tez Samorządowych ogłoszonych niegdyś przez samorządowców zebranych z okazji obchodów 30 Rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. Gdańsku.
Marek Formela: Moim zdaniem to wydarzenie, którego byliśmy świadkami w Gdańsku, w majestacie ważnej historycznej rocznicy i w towarzystwie byłych prezydentów RP było zebraniem potencjalnych rebeliantów. Powstała koncepcja potencjalnie groźna dla zapisanej w Konstytucji jedności i jednorodności państwa polskiego. Zapożyczając rekwizyty: 21 postulatów, 21 tez samorządowych z zupełnie innego fragmentu polskiej wrażliwości, mówiąc wprost – kradnąc ten rekwizyt dla potrzeb praktycznych rozstrzygnięć politycznych, których celem byłoby wyswobodzenie się spod nadmiernej kurateli państwa, dopuszczono się nadużycia. Wszystko to miało by sens wtedy, kiedy panowałby spokój i zarządzano gminami w warunkach rosnącego dobrobytu i zamożności obywateli. Prościej być prezydentem dużej gminy wtedy, kiedy panuje ład gospodarczy oraz ład społeczny, a trudniej, kiedy jak się później okazało, te zewnętrzne warunki się załamują. Słowem sformułowano 21 tez samorządowych, które miały w znaczącym stopniu znieść kuratelę państwa nad życiem gmin. Inaczej bowiem nie można rozumieć przeniesienia wielu kompetencji społecznych, gospodarczych, politycznych i administracyjnych, jak wykluczenie nadzoru wojewody z poziomu państwa na poziom gminy. Gminy chciały zostać też bezpośrednimi odbiorcami środków z Unii Europejskiej, choć to nie gminy, a państwo polskie płaci składki do UE. Moim zdaniem był to taki moment, w którym ta pycha mogła stać się poważnym wyzwaniem politycznym dla utrzymania spójności państwa polskiego. Dzisiaj to się trochę zmieniło, bo jako państwo mamy inne problemy niż mieliśmy w 2019 r.  Nagle obywatele, co pokazują badania opinii publicznej, zauważyli, że do utrzymania suwerenności i niepodległości kraju rola państwa jest kluczowa. Drobne regionalne ambicje, które zsumowane mogły by rozsadzić państwo od środka stają się dla całej wspólnoty niebezpieczne. To myślenie o poszerzaniu autonomii, o takim budowaniu fałszywej opozycji w stosunku do rządu, który jest daleko - niesprawny, niezręczny i nie dostrzega człowieka w odróżnieniu od władz lokalnych. Te zdaniem lokalnych włodarzy są blisko, są poręczne, ciepłe i serdeczne. Takie stawianie sprawy tworzy opozycję niezwykle fałszywą, ale głęboko zakodowaną w trzewiach tego środowiska, które wywodzi się w prostej linii ze struktur KLD. To są te nuty i te tony, które Donald Tusk zawarł w 1990 roku wiosną w tekście w Gazecie Gdańskiej o autonomii dla Pomorza. Te rojenia o podzieleniu państwa polskiego na dziesiątki mniejszych i słabszych organizmów, które ma zbudować siłę państwa polskiego są dalekie od prawdy.


- Tendencje typowe dla zachodniej liberalnej-demokracji.
Marek Formela: Tak. Tylko to były lata 90-te, ale taka, można by rzec, prognoza polityczna utrzymała się w świadomości tego środowiska do dziś. Koresponduje z tymi pomysłami, które pojawiły się w kręgach liberalno-demokratycznych obecnie bardzo zakłopotanych rozwojem sytuacji w Europie.


- Szczególnie w sytuacji jakiej teraz znaleźliśmy się, mając pełnoskalową wojnę na granicy. Wracając do samorządów. Czy pańskim zdaniem na przykładzie województwa pomorskiego, samorząd dba o to, żeby finanse się zgadzały. Czy samorządy dobrze gospodarują swoimi zasobami finansowymi, jednocześnie narzekając na to, że rząd im nie daje środków i zdani są sami na siebie?
Marek Formela: Co do skuteczności samorządów. Przede wszystkim ja nie odnoszę takiego wrażenia, że są one bardziej przyjazne niż państwo polskie. To jest kwestia tego, jakim paradygmatem posługują się rządzący. Polska zgodziła się dzisiaj na zmianę sposobu podziału majątku uwzględniając w dużej mierze elementy polityki społecznej. Zrewitalizowano grupy słabsze oraz słabsze regiony, walcząc z aplikowanym Polakom wulgarnym liberalizmem. To jest zmiana, która w sposób całościowy objęła kraj i wzmocniła spójność społeczną. Natomiast zarządzający gminami z tej perspektywy przyzwyczaili się do dość swobodnego i nieskrępowanego kształtowania swoich budżetów. Brak kadencyjności kazał im myśleć w kategoriach takich przedsięwzięć, które będą im zapewniały przestrzeń polityczną w kolejnej kadencji. Ta roztropność włodarzy gmina była podyktowana interesem środowiska, którego byli reprezentantami w samorządach. To co prawda nie wyklucza gospodarności, ale np. każe kłaść nieproporcjonalnie duży nacisk na wydatki dekorujące władze. Gdańsk jest tu szczególnie takim modelowym przykładem. Stworzono tu własny mechanizm medialny faktycznie wydział propagandy, a polityka samorządowa została oparta o festiwal eventów, ocieplanie wizerunku poprzez uczestnictwo gminy w spektakularnych wydarzeniach, ale nie tworzących wspólnej przestrzeni samorządowej. To obciąża wielu włodarzy kierujących się w zarządzaniu priorytetem następnej kadencji. Do momentu, w którym nie było ograniczenia kadencyjności, to forma dominowała nad treścią i dawała przepustkę do dalszego sprawowania władzy. Przy okazji zdarzały się błędy natury gospodarczej. W Gdańsku np. mieliśmy do czynienia z oddaniem wodociągów czyli całego rynku wody spółce francusko-polskiej. Polski udziałowiec mógł w niej obsadzić rady nadzorcze ze świetnymi pensjami. Gdańsk również stracił rynek ciepła.


- Sprzedaż Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (GPC-u) miastu Lipsku może być przykładem tego typu patologii samorządowej. Teraz to Niemcy kasują zyski zamiast gdański samorząd. Skorzystał na tym personalnie były prezydent ś.p. Paweł Adamowicz, którego zatrudniono w Radzie Nadzorczej.
Marek Formela: Sprawa GPC-u jest ważna. Pokazuje ona w jaki sposób respektowano dobro wspólne. Fundamentem polityki gospodarczej jest to, że nie prywatyzuje się, czy też nie sprzedaje na zewnątrz sieci infrastrukturalnych. Ani w skali państwa, ani w skali gminy. W ten sposób ogranicza się własną suwerenność. Inaczej - pozbawia się narzędzi polityki gospodarczej. Przypadek GPC-u jest patologiczny ponieważ uczestnicy tej transakcji z ramienia samorządu stali się głównymi beneficjantami tych rozstrzygnięć. Poza prez. Adamowiczem inni urzędnicy przygotowujący proces przygotowania GPC-u do sprzedaży przez lata pełnili bądź pełnią do dzisiaj funkcje w organach spółki znajdującej się w posiadaniu niemieckiego kontrahenta. Możemy wszyscy razem radować się czytając raporty z Lipska, że dzięki trafnym inwestycjom na rynkach zagranicznych największe miasto Saksonii dysponuje środkami z dywidend, które może przeznaczać na prowadzenie własnej polityki społecznej. Przez lata zrobiła się z tego całkiem pokaźna kwota ok. 100 mln euro. To są pieniądze, które wytransferowano z grodu nad Motławą w zamian za wartych kilka milionów etatów dla gdańskich funkcjonariuszy samorządowych. Ta fala wyprzedaży aktywów komunalnych ma w Polsce daleko większy zasięg i była ona powodowana takim ultraliberalnym urojeniem, że w warunkach zamkniętego rynku przy wypełnianiu powinności komunalnych zapisanych w ustawie o samorządzie gminy warto za wszelką cenę popierać skrajną komercjalizacje tego typu usług. Było to działanie polegające na prywatyzowaniu przychodów, a uspołecznianiu kosztów w skali całych jednostek terytorialnych.


- Przykłady samorządów, szczególnie tych w wielkich miastach pokazują, że nie są one w stanie wytrzymać bez angażowania się w politykę krajową, a nawet w międzynarodową. Czy pańskim zdaniem zjawisko takie powinno mieć miejsce?
Marek Formela: Niezależnie od tego, że każdy przypadek realizacji takich ambicji ma charakter indywidualny, to rzeczywiście wspomniany mechanizm angażowania się we wszystko, co tylko możliwe jest wręcz uniwersalny. Ta pycha wynikająca ze skupienia olbrzymiej władzy na własnym terytorium pcha tych polityków samorządowych do zmiany hierarchii swojej działalności. Szukania kolejnych awansów politycznych wynikających ze sprawowanej władzy w regionie. To jest jeden z elementów, który w ostatnich latach bardzo deformuje rolę samorządów. No przecież nic innego, jak polityczną szopką jest wyjazd pani Aleksandry Dulkiewicz do Rzymu na audiencję środową na placu Świętego Piotra w Watykanie po to, żeby przez barierki wręczyć rodzaj zaproszenia dla Ojca Świętego na uroczystości z okazji rocznicy powstania „Solidarności” w Gdańsku. Powszechnie wiadomo, że regulacje protokolarne są kompletnie inaczej skonstruowane i państwo Watykan nie utrzymuje żadnych stosunków dyplomatycznych z państwem Gdańsk, ponieważ państwo Gdańsk nie istnieje. W tym szukaniu nowych dekoracji przekraczane są wszelkie granice, nawet śmieszności.

alt


- Kolejny przykład. Ostatnie spotkanie prezydentów Sopotu i Gdańska z sędziami, którzy maja kłopoty z dyscypliną. Mam na myśli bankiecik z sędziami Pawłem Juszczyszyna i Igorem Tuleyą w jednym z sopockich lokali. Miała miejsce również wręczanie upominków. Jak to się ma do roli samorządów, nie wspominając o niezawisłości sędziowskiej, która jest określona w Konstytucji RP w miarę jasno?
Marek Formela: To jest kolejny fragment złych procesów, które trawią środowiska samorządowe. Daleko łatwiej, daleko bardziej wzniośle jest zajmować się sprawami, które nie leżą w kompetencjach i odpowiedzialności zarówno prawnej jak i politycznej, ale także i społecznej włodarzy, zwłaszcza dużych gmin. To nie kłopotliwe, a poprawia stan samopoczucia jednocześnie nie rodząc dużych obowiązków. Odnoszę wrażenie, że z pola widzenia państwa polskiego umknął spory obszar, w którym samorządy tworząc fundacje, stowarzyszenia, związki dokonują transferu poważnych środków publicznych z budżetów swoich gmin na tworzenie organizacji, które następnie stają się orężem do walki z władzą publiczną. Np. miliony złotych wydane na fundacje Unia Metropolii Polskich. Brzmi to bardzo przyzwoicie i godnie, ale to jest organizacja, której fundatorami są duże miasta, czyli duże budżety. W Gdańsku uzbiera się tego od dwóch do trzech mln złotych rocznie. Budżet takiej fundacji pozwala na prowadzenie różnych działań o charakterze politycznym, zaczepnym bądź polemicznym wobec polityki rządu. Ten sposób transferowania pieniędzy do tworzonych stowarzyszeń samorządowych pozwala tym organizacjom nie tylko na uprawianie lobbingu samorządowego, ale także na prowadzenie lobbingu politycznego poza kontrolą rad gmin. Środki te wpływają do ich budżetu, jako składki pochodzące od różnych organizacji na mocy prawa lokalnego. Przelane do tych instytucji służą do finansowania rozmaitych happeningów czy spotkań. I takim właśnie przykładem jest owo spotkanie trójmiejskich samorządowców z sędziami. Samo w sobie to spotkanie jest o tyle kuriozalne, że z jednej strony Konstytucja w art. 178 mówi o zakazie prowadzenia przez sędziów działalności publicznej nie dającej się pogodzić z niezawisłością sądów i niezawisłością sędziów, a z drugiej strony jest granica, której przedstawiciele niewybieralnej arystokracji sędziowskiej mogą mieć wpływ na kształt prawa. Kształt prawa w Polsce wynika z art. 4 Konstytucji, czyli decyzji suwerena wyrażonej w demokratycznych wyborach. Sędzia może w sposób aktywny bądź pasywny odnosić się do ustawy dokonując wykładni jako niezawisły członek wymiaru sprawiedliwości. Jednak w momencie kiedy przekraczane zostają linie demarkacyjne, jak to się stało w Sopocie, to mamy do czynienia w mojej ocenie z deliktem dyscyplinarnym opisanym w prawie o ustroju sądów, a także z poważnym naruszeniem przepisu konstytucyjnego. Mamy swoistą korozję etyczną środowiska sędziowskiego, które chciałoby stanowić prawo i może stanowić prawo pod warunkiem, że złoży urząd sędziowski i wystartuje w wyborach.


- Zapraszając głowę Kościoła Katolickiego do Gdańska prezydent zbytnio się przejęła swoją rolą, myląc przedwojenne państewko zwane Wolnym Miastem z dzisiejszą metropolią należącą do Polski. Również na niwie polityki historycznej samorządy potrafią toczyć wojenki z władzą centralną. Kwestia Westerplatte, bo niej myślę skończyła się fatalnie dla włodarzy miasta Gdańska.
Marek Formela: Westerplatte jest dobrym przykładem. Tu padły haniebne słowa o kolonizacji, o zawłaszczaniu Westerplatte przez państwo polskie. Przecież państwo polskie nie może zawłaszczać swojego terytorium. Westerplatte było polską eksklawą w Wolnym Mieście, a nie Wolne Miasto Gdańsk enklawą w Polsce. Nie trzeba być historykiem, żeby to zrozumieć. Każda sprawa, w której można było się spierać z rządem polskim, z rządem wywodzącym się ze środowiska prawa i sprawiedliwości przez długi czas była traktowana jako poręczny argument walczących z władzą. Samorządy doskonale się w tym odnajdywały. Te trzewia tożsamości liberalnej środowisk samorządowych były silniejsze niż powinności wynikające z ustawy o samorządzie i wobec państwa polskiego. Westerplatte było takim samym argumentem jak praworządność, a praworządność takim samym argumentem jak węgiel, a węgiel takim samym argumentem jak sprzedaż Lotosu.


- Czy zmieniłbyś coś w ustawie o samorządach?
Marek Formela: Jeśli chodzi o zakres kompetencji to są one bardzo dobrze skrojone. Rozważałbym jednak zmianę czasu sprawowania władzy.


- Czyli jedna kadencja zamiast obecnie dwóch?
Marek Formela: Nie. Dwie kadencje, ale krótsze. Potrzebna jest większa wentylacja systemu. Jesteśmy młodą demokracją i nie można tolerować kiedy wielkie grupy obywateli mających inne poglądy będą wykluczane. W Gdańsku w trzech różnych kampaniach wyborczych kapitał społecznej zmiany był wyższy zdecydowanie od kapitału kontynuacji. Nie uwzględnianie takiej amplitudy nastrojów społecznych poprzez murowanie procedur demokratycznych nie służy lokalnym społecznościom. Do rozważenia jest również przywrócenie zarządów wieloosobowych, które być może byłyby wyłaniane przez parlament lokalny tak jest np. w sejmikach gdzie zarząd ma charakter kolegialny to wcale nie wpływa źle na sprawność zarządzania, a wręcz przeciwnie. Dlatego, że głos wielu innych środowisk jest słyszany lepiej niż wtedy, kiedy zarządy są całkowicie jednorodne, bo wtedy samorząd rzeczywiście staje się partyjny i taki kliniczny przypadek samorządu partyjnego mamy na Pomorzu w samorządzie województwa pomorskiego, w Gdańsku, w Sopocie, a wtedy puszczają różne hamulce i nikt nie czuje się skrępowany własną zachłannością. Mechanizmy kontroli wpisane obecnie w tę ustawę o samorządzie są zbyt słabe. Rada jest zbyt słaba wobec widzimisię prezydentów i jego organów wykonawczych. A jednoosobowa władza trwająca zbyt długo staje się głucha na głosy oddolne, za to wplatana w sieć towarzysko-biznesową staje zbyt łatwo reprezentantem środowisk gospodarczych, których pomysłom gospodarczym nie potrafi przeciwstawić racji dobrostanu społecznego. Gentryfikacja Oliwy, jej deformacja przestrzenna a powoli i społeczna, to z jednej strony napór kapitału, a z drugiej codzienne uciążliwości: nagle opłaty za parking pod domem jako koszt ekspansji fabryk biurowych, codzienne korki, zmiana klimatu ulic. Mówić, że samorząd blisko ludzi nie wystarczy, trzeba ich usłyszeć zanim miasto stanie się, jak szpitale, spółką prawa handlowego, a nie dobrem wyższego rzędu.


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież