W grudniu 1977 r. po raz pierwszy od 1971 r. zorganizowano niezależne zgromadzenie pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej: „W kręgach opozycji wybrzeżowej mówiliśmy o tym, że musimy odświeżyć pamięć, przypomnieć władzy jej zbrodnię” – relacjonował Bogdan Borusewicz. Co prawda 1 listopada 1976 r. kilku uczniów pobliskiego I LO zapaliło pod bramą świeczki, a 1 maja 1977 r. kilkadziesiąt osób (głównie studentów) wraz z „Borsukiem” złożyło wieniec, był to jednak dzień wolny od pracy, więc wydarzenia tego nikt poza jego uczestnikami nie odnotował, a i kwiaty szybko stamtąd zabrano. Tym razem obchody zaplanowano na dzień roboczy, tuż po godzinie 14.15, kiedy wielu stoczniowców kończyło pracę. Kilkudziesięciu z nich, mimo że esbecy obserwowali okolicę, zatrzymało się przy Bogdanie Borusewiczu, Aleksandrze Hallu, Mariuszu Muskacie i Błażeju Wyszkowskim, kiedy składali oni wieniec.
Wydarzenie okazało się sukcesem opozycji wybrzeżowej. Stanowiło przełom, wyjście na zewnątrz z tym, co do tej pory robiono w kręgach niezależnych: organizowaniem spotkań i dyskusji, wydawaniem pism, przeprowadzaniem akcji ulotkowych. Obecność kilkudziesięciu osób spoza zwartego grona opozycyjnego i względnie łagodne potraktowanie organizatorów wiecu przez władze sprawiły, że złapali wiatr w żagle.
Manifestacja pod stocznią 1977 r. przełamała strach. W następnym roku obchodzono już Święto Niepodległości, w kolejnym Święto Konstytucji 3 Maja. Trójmiejska opozycja podzieliła się zadaniami: rocznice grudniowe były organizowane przez Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża, a te świętowane na Targu Drzewnym pod Pomnikiem Króla Jana III Sobieskiego – Ruch Młodej Polski i Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Uczestniczyli w nich m.in. Aleksander Hall z Magdaleną Modzelewską, a przemawiał Tadeusz Szczudłowski. Przez rok znacznie zwiększyła się na tych uroczystościach frekwencja, co należy wiązać z wyborem Karola Wojtyły na papieża – 18 grudnia 1978 r. pod stocznią w upamiętnieniu ofiar Grudnia ʼ70 wzięło udział kilkaset osób. Przemawiali Tomasz Wojdakowski i członkinie RMP: Bożena Rybicka i Magdalena Modzelewska. Bogdan Borusewicz przyniósł wieniec. Zabrakło niestety całej czołówki z WZZ (m.in. Andrzeja i Joanny Gwiazdów, Andrzeja Kołodzieja, Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy), zatrzymanej „prewencyjnie” przez SB na 48 godzin. W następnym roku, po tym, jak Jan Paweł II odwiedził rodzinny kraj, pod bramę nr 2 przybyło kilka tysięcy osób. Modlitwę wygłosił o. Bronisław Sroka, a przemawiali Dariusz Kobzdej, Maryla Płońska i Lech Wałęsa. Wszyscy nawiązywali do wydarzeń sprzed dziewięciu lat.
W styczniu 1980 r. gdańska Służba Bezpieczeństwa badająca od prawie dziesięciu lat nastroje wśród stoczniowców miała świadomość porażki w bitwie o zacieranie śladów Grudnia ʼ70. Pułkownicy Jerzy Andrzejewski i Władysław Jaworski przesłali nawet do szefów MSW i PZPR propozycję, aby „zainspirować kompetentne czynniki Stoczni Gdańskiej im. Lenina do oficjalnego wystąpienia z inicjatywą wybudowania na terenie stoczni lub na terenie przyległym do bramy nr 2 obelisku, na którym umieszczona byłaby tablica zawierająca nazwiska wszystkich poległych w wydarzeniach grudniowych. W każdą rocznicę stoczniowcy mieliby możliwość składania przed obeliskiem wieńców czy kwiatów”. Doskonałego rozeznania sytuacji przez najwyższych rangą funkcjonariuszy SB i zarazem ich bezsilności dowodzą słowa przywoływane przez Sławomira Cenckiewicza w jego albumie Gdański Grudzień ’70: „Przewidujemy, że w dziesiątą rocznicę wydarzeń grudniowych zorganizowane elementy antysocjalistyczne zdolne będą zgromadzić przed bramą nr 2 kilkanaście tysięcy ludzi, w tym znaczny odsetek stoczniowców”.
Władze Gdańska i województwa nie były gotowe na tak radykalny krok jak postawienie monumentu przed stocznią albo też w stolicy nie potraktowano propozycji oficerów SB poważnie. Wymyślono więc, że przed bramą nr 2 stanie… sklep spożywczy. Drugi pomysł – wysunięcie o kilka metrów muru stoczni z bramą – też miał na celu wchłonięcie przez zakład przestrzeni, gdzie w 1970 r. stracili życie stoczniowcy, a co za tym idzie uniemożliwienie obchodzenia rocznicy w dotychczasowej formie. Wybuch strajku sierpniowego 1980 r. pokrzyżował te plany. Żądanie strajkujących stoczniowców dotyczące upamiętnienia poległych przed prawie dziesięciu laty kolegów stało się jednym z 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Zgromadzonym w Sali BHP delegatom strajkujących zakładów przedstawiono wówczas makietę pomnika – wtedy jeszcze składającego się z czterech, a nie z trzech krzyży. Jego koncepcję zaproponowali Bogdan Pietruszka i Wiesław Szyślak. Spełniły się też – nieco przewrotnie – przewidywania esbeków i w dziesiątą rocznicę masakry 16 grudnia 1980 r. pod stocznią odsłonięto Pomnik Poległych Stoczniowców 1970, a w uroczystości wzięło udział nie kilkanaście, a co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób.
dr Arkadiusz Kazański
- 18/02/2026 13:35 - Oświadczenie "S" ws. sporu zbiorowego w IMGW
- 15/02/2026 14:46 - Marta Nawrocka odwiedziła Koło Gospodyń Wiejskich „Jezioranki”
- 12/02/2026 19:34 - Tłusty czwartek
- 04/02/2026 15:23 - Grzegorz Ksepko: Myślę, że pan prezydent nie podpisze ustawy o KRS
- 31/01/2026 19:02 - Kurierzy PISu











