Ekologia to dobry biznes, jakie czasy taka ekologia…
Komercyjno-ekologiczna akcja zbierania butelek to nowa, stara zdobycz, pogłos po szkolnych akcjach zbierania surowców wtórnych. Niektórzy jeszcze pewnie pamiętają rozlegające się głośne nawoływania: „szmaty, butelki”!!!
Na parkingach przy większych dyskontach można doświadczyć prawdziwego déjà vu – osoby 50+ już to gdzieś widziały. Popularne skupy butelek w poprzednim wieku miały swoje uzasadnienie i całkiem dobrze funkcjonowały. Dziś zjednoczone zakłady utylizacyjne pobierają solidne opłaty za regularny wywóz wszelkich śmieci, dodatkowo zobligowano też mieszkańców do samodzielnego ich segregowania. Praca indywidualna obywateli przy segregacji nie jest wyceniana i nie jest opłacana – to wkład w prosperity zjednoczonych zakładów utylizacyjnych i ich prezesów też. Choćby w Gdańsku to ponad 0,5 mln zł rocznie.
Ideolodzy butelkomatów też to dostrzegli i zwąchali swój biznes pozbawiając surowca na sprzedaż zjednoczone zakłady utylizacyjne a też nie ponosząc kosztów pracy dostawców opakowań zainfekowanych skutecznie ekologicznym podnieceniem..
Wysypiska śmieci sygnalizują już rosnące straty z powodu braku butelek, co wieści podwyżki usług zjednoczonych zakładów utylizacyjnych. Wnet samorządy sięgną do portfeli „kochanych obywateli”. Włączając się w akcję „Cała Polska zbiera butelki” pracujemy na rzecz biznesu wcale tego nie dostrzegając. Daliśmy się po raz kolejny nabrać na solidarne hasła władzy, biznesu i ekologów. Dziś krzątanina przy oddawaniu, opakowań wtórnych nabrała na sile, zwłaszcza, że dorobiliśmy się ich ogromnej ilości. No i widać, że bardzo jako społeczeństwo obywatelskie zaangażowaliśmy się w ten proceder zachęcając i ucząc dzieci, którym początkowo, póki nie jest to obowiązek, sprawia to szczerą frajdę. Reklamy, nawołują do ratowania planety w ten w sumie zabawny sposób. Wygląda to trochę jak gra miejska łącząca lokalną społeczność, bo solidarnie wszyscy zbieramy butelki; starsi i młodsi, biedni i bogaci, mający gdzie mieszkać i osoby w bezdomności. Marketingowcy butelkomatów z pewnością uwzględnili zbawienny wpływ radości i satysfakcji z zaangażowania w tę akcję, która ma zwiększać dobrostan psychiczny mieszkańców dużych miast. Tylko malkontenci, najczęściej z konserwatywnymi poglądami, ciągle wszystko krytykują, w tym nieszczęsne aparaty do przechwytywania butelek.
A przecież jak właściwie się przedstawi problem to można dostrzec w nim same plusy. Nie wszystkim podobały się np. restrykcje związane z komercjalizacją parkingów w miastach, ale w końcu większość zrozumiała, że firmy zakładające parkometry muszą zarobić, kontrolerzy muszą zarobić, miasto musi zarobić więc bez większego szemrania płacą bajońskie sumy z parkowanie na ulicach, które wybudowano za pieniądze z opłaty paliwowej. Słuchając miejskich bredni o rotacji miejsc parkingowych doznają społecznego uniesienia. Na zbieraniu butelek każdy może przecież nieźle zarobić i zrekompensować sobie koszty parkowania, wystarczy udać się na pobliskie śmietniki i wyszukać płatne puszki i butelki. Wcale niemało osób zaopatrzyło się w eleganckie różnorodne torby i udaje się per pedes b do dyskontów, by ratować płonącą planetę i... uzbierać 10 zł na godzinę parkowania..
W sklepie przy kasie co drugi klient okazuje dumnie paragon opiewający na choćby niewielką sumkę do odliczenia przy zakupach; niektórzy ze smutkiem przyjmują wiadomość, że niestety z jakichś powodów ich paragon jest nieprawidłowy, ot, pech. Obywatele, nie chcący zostać wykluczonymi społecznie konserwatystami, też karnie zbierają wykorzystane przez rodzinę butelki, często mimo protestów współmałżonków, by dodatkowo nie zagracać kuchni czy garażu, w których niebieskie worki zagościły się na dobre. Udają się więc z pewnym jednak zażenowaniem do demokratycznej kolejki, jak w PRL-u po paczkę kawy „Super” o 16 po południu, pozbawiając zawodowych zbieraczy odpadów szansy na finansowy sukces na zliberalizowanym wolnym rynku...
Chrzęści nagromadzone w automacie tworzywo sztuczne, chrzęści w trybach społecznej kooperacji, chrzęści choć chrzęścić nie powinna architektura tych wyrafinowanych kombinacji. Wolontariat milionów dostawców to coś więcej niż skup „szmat i butelek”? Czyn to niezupełnie społeczny, za to wzniośle opakowany...
Joanna Formela
- 12/06/2026 12:49 - Akapit wydawcy: Ulotna uroda tenisa - Sopot, Paryż i... ułudy
- 05/06/2026 12:38 - Aukcje pychy - komu się pomaga...
- 22/05/2026 20:39 - Akapit wydawcy: Z lexusa na rower - Miszalski saute
- 12/05/2026 18:16 - Akapit wydawcy: Polska na wyprzedaży
- 12/05/2026 18:10 - Nieznajomi znajomi - sieć iluzji i... pieniędzy











