Egalitarny marketing zaangażowany społecznie czy elitarna pańska filantropia bogatych ludzi o „wielkich sercach”?
Nagłówki w mediach krzyczą: „20 par wylicytowało za 7 milionów zł. ekskluzywny pobyt w najdroższym hotelu w Wietnamie w akcji charytatywnej Omeny”, Łatwogang przemierza rowerem Polskę zbierając miliony na pomoc dla chorego Maksa”.
280 milionów złotych, 260 milionów, 80 milionów… - takie sumy zebrały ostatnio fundacje chcące wspierać czy też wyręczać państwo polskie w opiece zdrowotnej, likwidacji istniejącego, lub nieistniejącego, ubóstwa.
Z pierwszego miejsca spada Orkiestra WOŚP od lat prymus w zbieraniu datków. Szczerze zatroskana twarz młodego człowieka Łatwoganga, nad losem dzieci chorych na raka, nie pozostawiła nikogo obojętnym. Zebrał setki milionów…
Za to TOP CHARITY Auction gdzie bogaci wystawiają operetkę dla ubogich, a goście niczym pawie paradują w Łazienkach Królewskich – nie poraziło sumą 80 mln zł, poraziło teatralizacją tego osobliwego spektaklu.
Polskę ogarnął jak widać niezwykły, niespotykany chyba nigdy dotychczas i nigdzie indziej zapał, wręcz szał pomagania, a dzisiejsza filantropia przybiera zadziwiające formy.
Gra na emocjach ludzkich i hałas i chaos medialny odkrywają nowych bohaterów.
Eksplozja dobroczynności w mediach społecznościowych wykreowała nowego charyzmatycznego przedstawiciela pokolenia influencerów, któremu udało się zebrać w krótkim czasie tak ogromną sumę pieniędzy.
Sukces akcji (np. zbiórki na fundację Cancer Fighters czy dla chorego Maksa) opiera się na relacji "na żywo" z widzami, która tworzy poczucie wspólnego celu. Zbiórki stają się potężnymi viralami, przyciągającymi zarówno wielki biznes, jak i hojność setek tysięcy młodych internautów.
Zjawisku temu przyglądają się entuzjaści i sceptycy i będzie ono z pewnością przedmiotem badań socjologów i psychologów. Postać inicjatora tego zrywu hojności różnych środowisk, młodego człowieka z pięknymi ideałami już dziś budzi sporo pytań o konsekwencje i ciężary jakie poniesie ów wrażliwy bohater dla własnego dobrostanu. Z jego relacji wiemy, że jest wyczerpany emocjonalnie, psychicznie i zapowiada odpoczynek i pracę nad wyciszeniem.
Sprawiedliwa i przejrzysta dystrybucja zebranych tak wielkich społecznych środków to wyzwanie. Problem ten zauważył prekursor zrywu społecznego, akcji „milionów serc”, Jerzy Owsiak, który potrafił stworzyć z niej dobrze działającą korporację…
Równolegle do zrywu w internecie odbywała się kolejna głośna TOP CHARITY Auction. Jak czytamy, jest to "wyjątkowe spotkanie ludzi o wielkich sercach". W jej trakcie odbywają się aukcje "dzieł sztuki oraz Emocji".
Niemal cofamy się w czasie i nawiązujemy do „Lalki” Bolesława Prusa, gdy bale dobroczynne są zabawką arystokracji, która traktuje pomaganie jako snobistyczną rozrywkę.
Podczas TOP CHARITY aktorami są „młoda”, wyrosła w przyspieszonym tempie arystokracja pieniądza oraz wszelkiej maści celebryci, może też nieliczni Wokulscy. Chciałoby się żartem powiedzieć: „Jak to dobrze, że tak wielu ludzi potrzebuje pomocy, bo dzięki temu możemy pokazać jak jesteśmy bogaci, wspaniałomyślni i nie mamy się czego wstydzić”. Show must go on, spektakl "The Magic Kingdom of Asante" udekorował sam król Ghany! Obejrzawszy fotki z imprezy czujemy się jak w krainie 1000 i jednej nocy. Jesteśmy świadkami przedstawienia, które w prosty sposób można odegrać z podziałem na role. Bizantyjski przepych i stylizacje jak do filmu. Wszystko modnie udekorowane poręcznymi rekwizytami: partycypacją, wolnością, kulturą zaufania, rozwojem empatii i tym podobne frazesy. Żeby było „wellbeing”…
Tylko komu „wellbeing”?
Pytanie - jak właściwie powinna wyglądać dziś normalna, zdrowa filantropia, choć słowo to samo w sobie trąci myszką. W jakim zakresie „akcje” powinny wspierać państwo? Co z przejrzystością akcji charytatywnych? Czy pomaganie ma być kluczem do popularności, czy też popularność ma ułatwiać pomaganie? Czy ma być to rozpędzony rollercoaster współczesnych emocji, czy stylizowany powrót do XIX - to wiecznej dobroczynności?
Zdezorientowani są zarówno konsumenci mediów społecznościowych jak i analogowi konserwatyści. Coś zgrzyta w przestrzeni publicznej skoro uniwersalny program 800 plus smrodził w salonach, a prywatny makijaż polityk społecznych polepsza ich wentylacje…
To refleksja do haseł zrównoważonego rozwoju i dobrostanu obywateli bo w nowoczesnym, demokratycznym państwie przepych nie może upokarzać biedy. Lepszy, społecznie cnotliwy, jest cokolwiek romantyczny zryw Łatwoganga niż wykalkulowane pałacowe inscenizacje. Rozmiarem swojej próżności kłopoczą człowieka poczciwego.
Joanna Formela
- 22/05/2026 20:39 - Akapit wydawcy: Z lexusa na rower - Miszalski saute
- 12/05/2026 18:16 - Akapit wydawcy: Polska na wyprzedaży
- 12/05/2026 18:10 - Nieznajomi znajomi - sieć iluzji i... pieniędzy
- 06/05/2026 12:44 - Akapit wydawcy: Dezerterzy z polskiej historii...
- 06/05/2026 12:27 - Prof. Piotr Czauderna: Tylko o jedno dziecko więcej











