Piotr Duda w Telewizji Republika » W środę, 28 lutego, o 19:30 gościem Danuty Holeckiej w Telewizji Republika będzie Piotr Duda, przewo... KWW Kocham Gdańsk - zbudować coś opartego o zwykłych, normalnych gdańs... » W wyborach samorządowych wystartuje nowe ugrupowanie na gdańskiej scenie politycznej - KWW Kocham Gd... Obszański, Śniegula i Bartuzel w Telewizji Republika » We wtorek, 27 lutego, o 19:30 gośćmi Danuty Holeckiej będą Tomasz Obszański, Przewodniczący NSZZ Rol... W tygodniku „Sieci”: Spisek przeciw polskiej szkole » Nowy numer tygodnika „Sieci” ujawnia szokujący plan Brukseli na polską edukację: szkoły mają obniżyć... Szumiące zabawy czyli VIII Międzyszkolny Turniej Logopedyczny » Kiedy dziecko idzie do szkoły i gdy są u niego wskazania do pracy nad prawidłową mową, uczeń trafia ... Szkoła Podstawowa nr 11: dzieci chcą się uczyć w tej szkole » 1 marca rusza rekrutacja do gdańskich szkół podstawowych. W lutym swoje drzwi na spotkania z rodzica... Medale za wkład w Pamięć » W piątkowe popołudnie gdański Odział Instytutu Pamięci Narodowej wręczył medale dla pięciu laureatów... Grzegorz Górski: Jesteśmy w "oku cyklonu" » Czy jako naród jesteśmy świadomi nadciągających zagrożeń; o naiwności w patrzeniu na swoją przyszłoś... Anna Gembicka i Tomasz Obszański w Telewizji Republika » W piątek o 19:30 gośćmi Danuty Holeckiej w Telewizji Republika będą Anna Gembicka, była minister rol... Anatomia umorzenia... Tajemnica 400 tys. złotych » Mimo najszczerszych chęci, choroby oskarżonej i sędziego, trzech instancji, wniosków do Sądu Najwyżs...
Anatomia umorzenia... Tajemnica 400 tys. złotych
czwartek, 22 lutego 2024 17:29
Anatomia umorzenia... Tajemnica 400 tys. złotych
Mimo najszczerszych chęci, choroby oskarżonej i sędziego, trzech
Hokeistki Stoczniowca nie zagrają w finale
niedziela, 25 lutego 2024 14:18
Hokeistki Stoczniowca nie zagrają w finale
Nie będzie 10. z rzędu finału hokeistek Stoczniowca. Gdańszczanki
Mocne otwarcie wiosny Arki i Lechii
sobota, 24 lutego 2024 12:38
Mocne otwarcie wiosny Arki i Lechii
I LIGA FORTUNA
Wszyscy oczekiwali postawy trójmiejskich
Lechia kontrolowała mecz w Pruszkowie
niedziela, 25 lutego 2024 21:07
Lechia kontrolowała mecz w Pruszkowie
Drugi mecz i drugie zwycięstwo Lechii w rundzie wiosennej.

Galeria Sztuki Gdańskiej

Narodziny artysty malarza
niedziela, 18 lutego 2024 16:26
Narodziny artysty malarza
Moje wskazówki dotyczące malowania nie są poradnikiem. Dotyczą

Sport w szkole

Zaproszenie do Spartakiady Przedszkolaków
poniedziałek, 26 lutego 2024 11:25
Zaproszenie do Spartakiady Przedszkolaków
Gdański Zespół Schronisk i Sporu Szkolnego zaprasza do udziału w

"Gdańska" w antrakcie

Puste miejsca
wtorek, 06 lutego 2024 15:33
Puste miejsca
Pustynia według Wikipedii to teren o dużej powierzchni pozbawiony
Powstaniec z Gdyni
piątek, 05 stycznia 2024 16:35
Powstaniec z Gdyni
„Powstaniec 1863”- to długo oczekiwany film o wielkim bohaterze

Muzeum Stutthof w Sztutowie

2076 dni obozu pod Gdańskiem
piątek, 16 września 2022 18:15
2076 dni obozu pod Gdańskiem
Obóz koncentracyjny Stutthof wyzwoliły wojska III Frontu

Foto "Kwiatki"

Zimowe oblicza Trójmiasta
sobota, 13 lutego 2021 11:08
Zimowe oblicza Trójmiasta
Zimowe oblicze Trójmiasta w obiektywie Roberta
Premier: Bogate Pomorze to bogata Polska
poniedziałek, 24 lipca 2023 10:43
Premier: Bogate Pomorze to bogata Polska
To było pierwsze tego typu wydarzenie w regionie. W Wejherowie
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze

Dlaczego nie głosuję na Tuska

środa, 04 października 2023 12:35
Już dni dzielą nas od kolejnych wyborów. Niektórzy twierdzą, że

Koniec niemieckiej epopei na Wschodzie – zatopienie M/S „Wilhelm Gustloff”

Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
wtorek, 30 stycznia 2018 08:44

30 stycznia 1945 roku M/S „Wilhelm Gustloff” poszedł na dno trafiony trzema torpedami wystrzelonymi z łodzi podwodnej S – 13. Zatonął nocą na wysokości latarni morskiej Stilo, 12 mil morskich od brzegu, w rejonie Ławicy Słupskiej. Razem z wrakiem transportowca na dno Bałtyku poszło 9 tysięcy osób, głównie kobiet i dzieci, uciekinierów z Prus Wschodnich, Gdańska i Gdyni oraz kilkuset marynarzy Krigsmarine.



Niemieckie życie na Wschodzie dobiegało kresu. W wojnie totalnej Niemcy płacili za grzech uwiedzenia przez narodowy socjalizm.


Adolf Hitler łudził się, że może jeszcze odmienić losy wojny za pomocą Wunderwaffe – następnej generacji U-bootów, rakiet V1 i V2 i napędu antygrawitacyjnego opracowywanego przez naukowców z bazy Mamerki koło Kętrzyna.


Wódz III Rzeszy wierzył w plan ofensywy podwodnej na Atlantyku. By go zrealizować musiał ewakuować siły Kriegsmarine z południowego Bałtyku, głównie II dywizjon floty podwodnej z Gdyni oraz personel łączności i echolokacji, bez którego U-booty były głuche.


W tym czasie na Zachodzie brytyjskie i amerykańskie bombowce obracają w gruzy niemieckie miasta. Od jesieni 1944 roku ucieka przez mroźną zimę dwa miliony Niemców z Prus Wschodnich, brnąc w śniegu i ginąc na zatapianych statkach. Pod koniec 1944 roku do Gdańska napływają uciekinierzy niosąc ze sobą straszne wieści. Marsz znaczą trupy starców, kobiet, dzieci.


Styczeń 1945 roku był wyjątkowo mroźny. Wspomina o tym Marion Grafin von Doenhoff (po latach główna osobowość „Die Zeit”), która musiała konno uciekać z rodowego majątku Friedrichstein w Prusach: "Ośnieżonymi drogami idą tysiące uciekinierów kobiety, dzieci, starcy. Królewiec zostawiali za sobą. Budzą litość. Pod załamującym się lodem prą do Gdańska i Gdyni. Blisko dwa miliony ludzi. Tobołki swoje ciągną setki kilometrów. Od czasu do czasu lód pęka i znikają w wodzie wozy, sanie, rowery".


Rzesze Niemców gnane są panicznym strachem. Robi swoje nazistowska propaganda i przekazywane przez ocalałych świadków relacje z masakr i gwałtów. Do historii wojny psychologicznej przeszła odbita z rąk czerwonoarmistów wieś Nemmersdorf.


Uciekinierzy pełzną więc do Gdyni i Gdańska. Wielu zdołało dotrzeć. Przy nabrzeżach stoją statki, które mają ich zabrać w głąb Rzeszy.
Ksiądz proboszcz z Oksywia zapisze w diariuszu parafialnym: „Rodzina rolników zgubiła dziecko. Znaleźliśmy biedactwo w przydrożnym rowie. Zamarznięte. Pochowaliśmy na przykościelnym cmentarzu”.


Pierścień Armii Czerwonej zaciska się wokół Gdańska i Gdyni. 26 stycznia 1945 roku Rosjanie są w Malborku. Cztery dni później w swój ostatni rejs wyrusza m/s „Wilhelm Gustloff”.


25 stycznia na „Gustloffie” zaczęła się pierwsza faza przyjmowania uchodźców. Trwała operacja „Hannibal”. Tego dnia wojska sowieckie zdobyły Elbląg.


Ludzie zajmowali każde wolne miejsce, kajuty, korytarze, baseny, sale restauracyjne. Rzesza uciekinierów na Gustloffie miała do dyspozycji - w razie zatonięcia statku 12 dużych łodzi, które mogły zabrać 700 osób, 18 łodzi motorowych dla 350 osób oraz pięć tysięcy kamizelek ratunkowych, pontony i tratwy - na trzy tysiące rozbitków.


Nad Gdynią od kilku dni szalała wichura. Konie uciekinierów torowały powolnie drogę do portu. Później, porzucone, błąkały się po drogach. Ludzie myśleli tylko o tym, jak zdobyć miejsce na statek Na nabrzeżu tysiące ludzi. Z każdą chwilą - nowi.


Statki po wyładowaniu uchodźców wracają po kolejnych z Pilawy, z Królewca. Baraki, szopy, kościoły i bramy - przepełnione. Rano wielu już się nie podniesie z nocnego snu. Zostaną tu, gdzie zasnęli.


Na „Gustloffie” było więcej ludzi niż wynikałoby to z rejestru. Ci, którym nie udało się dostać na pokłady koczują wypatrując swej szansy. Czekają na zezwolenie wejścia.  Matki z dziećmi błąkają się w poszukiwaniu mleka. Na nabrzeżu czekają niedobitki Dywizji kurlandzkiej. Po portach i ulicach hula zamieć śnieżna. Uchodźcy z nadzieją patrzą na cumujące okręty na wysokości Oksywia – „Cap Arcona”, „Hamburg”, „Potsdam”, statek wielorybniczy „Unitas”, okręty pomocnicze „Hansa” i „Gustloff” oraz krążownik „Admiral Hipper” i pancernik „Prinz Eugen”.


W niedzielę 21 stycznia nadchodzi rozkaz Doenitza – „II dywizjon szkolny przenieść do Zatoki Lubeckiej”. Sprzęt zabiera „Hansa” i trzy tysiące uchodźców. M/S „Wilhelm Gustloff” – skład osobowy dywizjonu, batalion pomocniczy kobiet, rannych.


Uchodźcy z rozkazu gaulaiterów Kocha i Foerstera według kryterium „niezdolny do walki”. Wejście na pokład wyłącznie za przepustką urzędu administracji. Zaczął się handel kartami. Tłum koczujący od tygodni na nabrzeżu zaczyna napór na trapy. Każdy uważa by nie dać się zepchnąć, nie cofnąć się o krok. Ci, którym się udało wejść na pokład myślą, że są uratowani. Niemiecki burmistrz Gdyni lokuje 13-osobową rodzinę w „kabinie Hitlera” i schodzi z okrętu.


- Spotkałem człowieka, który został zaokrętowany na statek jako sanitariusz. Został później lekarzem. Dostał mój adres i napisał do mnie. To on mi powiedział, że do wieczora 29 stycznia do godz. 17 została zakończona pierwsza faza okrętowania. Na statku znalazło się wówczas 7956 uciekinierów. Jeszcze tej samej nocy i rano weszli na pokład kolejni. Już po wypłynięciu przybył statek z Pilawy „Reval” i przywiózł na pokład  500. Lista pasażerów obejmowała wstępnie 4424 osoby cywilne, 918 marynarzy Kriegsmarine, 173 członków załogi, 373 kobiety z pomocniczej służby marynarki oraz 162 ciężko rannych żołnierzy. Po podjęciu kotwicy i przeliczeniu okazało się, że na pokładzie jest 8956 uchodźców – opowiadał Heinz Schoen, „liczman”.


Ilu dokładnie ludzi było na „Gustloffie” - nie dowiemy się nigdy. Jeśli było tam 8956 uchodźców, to na pokładzie transportowca było łącznie 10 582 pasażerów i marynarzy. Kilka tysięcy zajmuje miejsca na pokładach "Steubena" i "Goi".


Zatopienie okrętu transportowca noszącego imię nazisty Wilhelma Gustloffa, zasztyletowanego przez żydowskiego studenta, można w warunkach wojny totalnej uzasadnić.


Wróg – nazistowskie Niemcy był już pokonany zimą 1945 r., ale szukał nie tylko schronienia. Załogi U-bootów z gdyńskiej bazy szukały dalszej walki.


Wśród ludzi szukających schronienia na pokładzie „Wilhelma Gustloffa” znalazły się głównie cywile - uciekinierzy z Memel, Elbląga, Gdańska i Gdyni - wśród nich 3 tysiące dzieci.


Byli tam też marynarze Kriegsmarine z bazy U-bootów i 400 kobiet ze służby pomocniczej. Zginęło kilkuset specjalistów szkolenia U–bootwaffe.
Wyobraźmy sobie co działo się pod i na pokładzie „Gustloffa” trafionego torpedami, tamtą panikę i strach ludzi walczących by utrzymać się na powierzchni wody, której temperatura sięgała 2 stopni C.


Torpedy wystrzelił dowodzony przez komandora Aleksandra Marinesko S – 13. Za atak dowódca łodzi dostał prosiaka i przydział wódki. Musiał się wykazać bo wcześniej podpadł i groził mu sąd za niesubordynację.


Kilka miesięcy później na redzie w Zatoce Lubeckiej 3 maja 1945 roku od bomb RAF-u pójdzie na dno Cap Arcona z 6 tysiącami więźniów z obozu koncentracyjnego Neuengamme i kilkuset więźniami, którzy przeżyli marsz śmierci z obozu Wesoła (podobóz KL Auschwitz).
Na dno idzie też storpedowany przez sowieckie okręty podwodne. „General Steuben” z 3 tysiącami uciekinierów na pokładzie.


Dzisiaj w dyskursie historycznym o trudnych losach i dramatach ludzi warto przypominać, że to nie my, nie Polacy, ponosimy współodpowiedzialność za II wojnę światową. Także przy wysiedleniu Niemców alianci nie pytali nas o zdanie. Tak, jak nie pytali o zdanie mieszkańców Wilna i Lwowa.
Historia nie ma czarno białych barw, czasem ważne są też półtony. Tymczasem to my sami godzimy się od lat na stan, w którym nie funkcjonuje w Niemczech pojęcie polskiej mniejszości, choć w RFN mieszka blisko dwa miliony osób o polskich korzeniach. W Niemczech polska mniejszość działała - do 27 kwietnia 1940 r. dopóki marszałek Hermann Goering wydał zarządzenie delegalizujące polskie organizacje i konfiskujące ich majątek.


O ile "Centrum przeciwko Wypędzeniom" miałoby służyć poznaniu historii to akcentowaniu losów "wypędzonych" to my powinny towarzyszyć opisy okoliczności, które do tego procesu doprowadziły, czyli agresja i aneksja terenów Polski przez III Rzeszę, masowe wysiedlenia ludności polskiej z terenów włączonych do Rzeszy, zbrodnie ludobójstwa.


O tym przypominają mogiły polskich obrońców Wybrzeża, groby w Piaśnicy i KL Stutthof. Nowy porządek w Europie został ustalony przez zwycięzców.
Polska, była w obozie zwycięzców, ale z okrojonym terytorium. Wysiedlenia dotknęły Polską ludność, którą wcześniej zdziesiątkowały fale wywózek z 1940 i 1941 r. Zaczęła się wędrówka ludów.


Straty naszego kraju w wyniku II wojny światowej w pewnym stopniu rekompensowały ziemie zachodnie. Wujaszek "Soso" chciał przez to trzymać w szachu Polskę, dając do zrozumienia, że przyjaźń sojusznicza jest gwarantem granicy zachodniej. Również tej z enklawą królewiecką, wykreślonej ręką Stalina - od linijki.


Zima z 1944 na 1945 była wyjątkowa dla mieszkańców Pomorza i Warmii, dla tych, którzy tutaj zostali, którzy musieli tu przyjść i którzy musieli stąd odejść.


Na gruzach Gdańska na szczęście nie stanęła „mała, lecz gustowna” replika warszawskiego Pałacu kultury im Józefa Stalina, a w latach 50. odbudowano część Głównego i Starego Miasta.


Artur S. Górski

Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież