Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn... Dobra zmiana w dyskusji Instytutu Debaty Publicznej » Na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego odbyła się kolejna merytoryczna dyskusja, tym r... Młodzi dyskutowali o sztuce budowania wizerunku » Sztuka budowania wizerunku była myślą przewodnią Aeropagu Młodych, który odbył się w Zespole Szkół Ł... A. Jaworski wiceprezesem Polskiego Cukru » Andrzej Jaworski, b. członek zarządu PZU SA, został powołany na stanowisko wiceprezesa zarządu Krajo... Dlaczego Dąbrowszczacy powinni zniknąć jako patroni ulicy w Gdańsku » Ze sfery publicznej powinny zniknąć nazwiska i pseudonimy osób oraz nazwy organizacji niosących za s...
Reklama

Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 13 listopada 2017 17:34

altPrzejrzystość i jawność samorządowych działań powinna – przynajmniej moim zdaniem – być pewnym standardem, obowiązującym w każdym urzędzie i na każdym stanowisku.  Zwłaszcza prezydentom, burmistrzom i wójtom powinno na tym szczególnie zależeć. Mieszkańcy mają przecież prawo do wyczerpującej informacji i szczegółowej wiedzy na temat poczynań swojego włodarza. To dla mnie wręcz fundament społeczeństwa obywatelskiego. Fundament, na którym budować można zaufanie do samorządu i jego przedstawicieli. Dlatego nie bardzo rozumiem opory niektórych samorządowców  przed ujawnianiem np. rejestru umów, płatności urzędowymi kartami kredytowymi, ewidencji służbowych delegacji czy w końcu – dokładnego kalendarza służbowych spotkań i aktywności. W moim rodzinnym Sopocie jakość tego podstawowego budulca zaufania społecznego jest – delikatnie mówiąc – wyjątkowa krucha i wątpliwa. Batalie toczone przez różne grupy sopocian w dotarciu do informacji na temat różnych miejskich spraw obrosły już niemal w legendę.


Tym razem zajmę się tylko jednym z aspektów samorządowej jawności, ale wyjątkowo ważnym – czyli kalendarzem „najważniejszych spotkań Prezydenta i jego zastępców”. Tak ten spis „z natury” nazwany jest w Sopocie. Dostępny w internecie w tzw. Biuletynie Informacji Publicznej na oficjalnej stronie miejskiej stronie jest, niestety, karykaturą rzetelnej informacji. Bo trudno traktować taki kalendarz poważnie, skoro dowodzi raczej bezczynności prezydenta, niż jakiejkolwiek jego aktywności. Z drugiej strony – wiem to z autopsji - drzwi prezydenckiego gabinetu przecież się nie zamykają, nawet bliskim współpracownikom i urzędnikom trudno znaleźć wolny termin na omówienie ważnych spraw, a przeciętny mieszkaniec praktycznie nie ma większych szans na bezpośrednie spotkanie z sopockim włodarzem. Zajrzyjcie zresztą do jego kalendarza sami, żeby się przekonać, jak bardzo aktywny jest prezydent i jakie to ważne spotkania są tam odnotowane. Zatem po co budować taka informacyjną „atrapę”, skoro niewiele można z niej wywnioskować? Gdyby rzeczywiście ktoś chciał – na tej podstawie - rzetelnie podsumować zaangażowanie Jacka Karnowskiego, to wypadłoby ono dla niego wręcz kompromitująco. Oczywiście, zawsze łatwiej  krytykować, a taka (ograniczona i ściśle limitowana) jawność i tak jest w cenie, bo wynika z dobrej woli, a jak ktoś będzie chciał cokolwiek ukryć, to i tak nie będzie miał przecież z tym problemów. Może bym nawet i machnął nawet ręką na tę ewidentną ą grę pozorów sopockiego ratusza, która ma symulować otwartość i przejrzystość, gdyby nie wzór takiego kalendarza, jaki serwuje mieszkańcom Słupska prezydent Robert Biedroń. Znajdziecie tam bowiem nie tylko szczegółowy opis jego spotkań i ich tematyki, ale nawet godzinowe podsumowanie tych aktywności. Można?!


Nagle jednak mnie olśniło! A może po prostu ktoś chciał zaszkodzić prezydentowi Sopotu i ma on w swoim najbliższym otoczeniu sprytnie zakamuflowanego, ulokowanego tam przez wraże siły, „kreta” – sabotażystę, który prowadzi ciche działania destrukcyjne, mające skompromitować sopockiego włodarza? Tak, to prawdopodobne, bowiem nigdy nie uwierzę w to, że całymi dniami nie uczestniczy on w żadnych ważnych spotkaniach i nigdzie nie wyjeżdża. A tak wynika z jego oficjalnego kalendarza, serwowanego internetowo wszystkim mieszkańcom. Panie prezydencie, proszę szybko tego agenta odnaleźć i usunąć ze swojego otoczenia, aby już pana więcej w taki perfidny sposób nie kompromitował! Do jakich metod mogą się jeszcze posunąć Pana przeciwnicy?!  


Z drugiej strony – co, jeśli jednak się mylę i sopocki prezydent rzeczywiście z nikim ważnym całymi tygodniami się nie spotyka, zamknięty w swojej szklanej gabinetowej wieży? Jak wtedy żyć z taką wiedzą, panie prezydencie, jak żyć?


Wojciech Fułek  


 Inne artykuły związane z:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam