Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn... Dobra zmiana w dyskusji Instytutu Debaty Publicznej » Na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego odbyła się kolejna merytoryczna dyskusja, tym r... Młodzi dyskutowali o sztuce budowania wizerunku » Sztuka budowania wizerunku była myślą przewodnią Aeropagu Młodych, który odbył się w Zespole Szkół Ł... A. Jaworski wiceprezesem Polskiego Cukru » Andrzej Jaworski, b. członek zarządu PZU SA, został powołany na stanowisko wiceprezesa zarządu Krajo... Dlaczego Dąbrowszczacy powinni zniknąć jako patroni ulicy w Gdańsku » Ze sfery publicznej powinny zniknąć nazwiska i pseudonimy osób oraz nazwy organizacji niosących za s...
Reklama

Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
wtorek, 31 października 2017 11:20

altDość często – jako sopocki radny – korzystam ze swojego prawa do zgłaszania miejskich problemów w ramach interpelacji. I chciałbym się z czytelnikami podzielić swoimi refleksjami, związanymi z tą urzędową, oficjalną korespondencją radnego z prezydentem. Jeśli sprawy dotyczą konkretnych indywidualnych, pojedynczych problemów, zgłaszanych mi przez mieszkańców (akty wandalizmu, nieporządek, interwencje porządkowe itp.), reakcja urzędników i odpowiedzi na interpelację najczęściej mają charakter merytoryczny, z czego mogę się tylko cieszyć. Drobna sprawa załatwiona, zdemolowana ławka naprawiona, zalegające miesiącami śmieci – usunięte i… wszyscy powinni być zadowoleni. Mieszkańcy – bo ich uwagi zostały wysłuchane, radny – bo jego interwencja była skuteczna, urzędnicy i prezydent – bo jakiś miejski problem (nawet jeśli mały) został właśnie zlikwidowany.   


Znacznie gorzej jednak jest, jeśli - w ramach takiej interpelacji – usiłuję dociec prawdy lub dowiedzieć się, czy znacznie większy problem został w porę dostrzeżony i czy była na niego jakakolwiek reakcja. Posłużę się przykładem swojej ostatniej interpelacji, dotyczącej zasiadania prezydenta Sopotu w radzie nadzorczej spółki sportowej Atom Trefl Sopot i nadzoru nad działalnością tej spółki, w której miasto najpierw objęło (w roku 2011) 10% udziałów, po czym co roku przekazywało spore kwoty spółce na mocy umów promocyjnych. Nota bene, prezydent sam siebie – w imieniu miasta - delegował do roli członka nadzorczej tej spółki, pobierając za to konkretne wynagrodzenie (w „najobfitszym” roku – nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych). Ponieważ, jak się okazało - cytuję tu własną interpelację: „przeprowadzone w tej spółce audyty wykazały, że wcześniejsze kontrole, zlecane przez Radę Nadzorczą (której przez szereg lat był członkiem, reprezentując Sopot, skądinąd na mocy własnego zarządzenia), wykazywały nieprawidłowości w organizacji klubu i nieefektywną gospodarkę finansami spółki”,  zadałem w związku z tym prezydentowi kilka prostych pytań.  Interesowało mnie, „dlaczego – jako członek władz spółki, wydelegowany do ochrony interesu gminy, nie informował radnych o tych zdarzeniach, w sytuacji, kiedy samorząd sopocki w kolejnych latach funkcjonowania klubu i spółki przekazywał publiczne pieniądze na ich działalność? Jakie nieprawidłowości wykazywały te wewnętrzne kontrole, czy miał Pan o nich wiedzę jako członek Rady Nadzorczej i w jaki sposób (i przed kim) składał Pan sprawozdania ze swojej pracy we władzach spółki.”


Odpowiedź na interpelację jest obowiązkowa, więc ją  musiałem otrzymać, ale prezydent nie odpowiedział na żadne zadane przeze mnie pytanie. Nie dowiemy się zatem, do jakich nieprawidłowości doszło w spółce, w której udziały miało miasto, czy prezydent o nich wiedział, czy w jakikolwiek sposób na te nieprawidłowości reagował i w końcu dlaczego nie poinformował o tym fakcie sopockich radnych. Dowiedziałem się natomiast, że „stwierdzenie, że Miasto przekazywało publiczne pieniądze na działalność klubu i Spółki jest nieprawdziwe”, bo znaczące kwoty, przekazywane przez Sopot spółce, dotyczyły „tylko” umów promocyjnych. Ja, prosty humanista, nie jestem oczywiście w stanie nadążyć za tokiem myślenia inżyniera, więc przyjmuję jedynie słuszną interpretację, że „publiczne pieniądze” przestają być publicznymi, kiedy zarządzi tak prezydent.


Aha, nie dowiedziałem się też, czy prezydent – członek Rady Nadzorczej spółki składał samemu sobie jako prezydentowi – włodarzowi miasta – jakiekolwiek sprawozdania ze swojej działalności. No bo w końcu po co mi ta skomplikowana wiedza, skoro jej nie jestem w stanie pojąć swoim humanistycznym umysłem?


Wojciech Fułek


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam