Pożegnanie redaktora Włodzimierza Amerskiego » Na cmentarzu Srebrzysko we wtorek pochowano red. Włodzimierza Amerskiego, absolwenta AWF w Poznaniu... Wybory elektorów na UG - J. Gwizdała wciąż... » Dziś początek kampanii wyborczej na Uniwersytecie Gdańskim - wyłanianie 132 elektorów, którzy wskażą... Powołano Młodzieżową Radę Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku » 20 października 2020 r. została zaprzysiężona Młodzieżowa Rada Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.2... Muzeum II Wojny Światowej wyróżnione w Konkursie na Wydarzenie Muzealn... » Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku otrzymało wyróżnienie w Konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku Sy... Zmarł Adam Gotner, symbol tragedii Grudnia '70 » Adam Gotner, człowiek-symbol Grudnia '70 zmarł w piątek 16 października 2020 r. nad ranem po ciężkie... Obostrzenia i zmiany w Gdańsku w ramach czerwonej strefy » Gdańsk i całe Trójmiasto od soboty znajdują się w czerwonej. Na spotkaniu z mediami prezydent Aleksa... Zamknięcie sal obsługi w pomorskim NFZ » Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ informuje, że w związku z sytuacją epidemiczną na terenie województw... Piotr Madej: Na całe szczęście nie zlikwidowano sanepidu » Z Piotrem Madejem, przewodniczącym Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” przy Wojewódzkiej Sta... Gdańsk w strefie czerwonej » Od soboty, 17 października, w całym kraju obowiązywać będą nowe zasady bezpieczeństwa w związku z ep... Igor Strzok: Parkingi czy zabytki? » Rozmowa z Igorem Strzokiem, Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków o przyszłości gdańskich inwestycji w ...
Reklama
Wybory elektorów na UG - J. Gwizdała wciąż...
środa, 21 października 2020 19:25
Wybory elektorów na UG - J. Gwizdała wciąż...
Dziś początek kampanii wyborczej na Uniwersytecie Gdańskim -
Piotr Szymko trenerem młodzieży i toromistrzem
wtorek, 20 października 2020 16:52
Piotr Szymko trenerem młodzieży i toromistrzem
Piotr Szymko wraca do Gdańska, aby pracować z młodzieżą. W
Przypadkowa bramka pogrążyła Lechię
poniedziałek, 19 października 2020 21:23
Przypadkowa bramka pogrążyła Lechię
Trzeciej porażki w sezonie 2020/2021 doznali piłkarze Lechii.

Galeria Sztuki Gdańskiej

Polskie malarstwo w Wolnym Mieście Gdańsku
środa, 14 października 2020 13:33
Polskie malarstwo w Wolnym Mieście Gdańsku
Presja polityczna ze strony Niemiec w kształtowaniu gdańskiej

Foto "Kwiatki"

Foto
środa, 18 marca 2020 10:30
Foto
W marcu na chwilkę Pomorze odwiedziła

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w
Jeśli lubisz film „Buena Vista Social Club” nie możesz przegapić show na Ołowiance
sobota, 29 lutego 2020 12:50
Jeśli lubisz film „Buena Vista Social Club” nie możesz przegapić show na Ołowiance
Porywające kubańskie show zagości w niedzielę 1 marca br. w
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
poniedziałek, 17 lutego 2020 09:52
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
Za nami XI Rumska Gala Sportu i dwudziesty szósty konkurs „Na
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze

Stocznia bez przyszłości

Ocena użytkowników: / 9
SłabyŚwietny 
czwartek, 05 lutego 2015 20:51

Temat wyburzania terenów postoczniowych ciągnie się od kilku lat. Od pewnego czasu część mieszkańców walczy o to, aby miejsce ocalić od zapomnienia. Obudziło się także miasto, które zaczęło wpisywać to, co jeszcze pozostało do rejestru zabytków. To wszystko jednak za mało. Bo kiedy w grę zaczynają wchodzić pieniądze, wszyscy jakby o stoczni zapominali.


Jeśli na świecie tworzono by ranking miast, które chcą zapomnieć i zniszczyć własną historię, to Gdańsk znalazłby się w czołówce albo nawet na pierwszym miejscu. Właśnie przez indolencję w sprawie terenów stoczniowych. Najlepszym przykładem niech będzie ul. Nowa Wałowa biegnąca przez industrialną część miasta. Do jej budowy wyburzono za dużo. Dużo za dużo. Jak tak dalej pójdzie, stocznia stanie się pustynią historii.
W końcu urzędnicy zrozumieli, że obudzili się z ręką w nocniku. Jednak na ruchy, które należało podjąć kilka lat temu jest już za późno. Można jedynie ratować to, co pozostało. W ostatnim czasie miejski konserwator hurtowo wpisał wszystkie dźwigi i budynki na listę zabytków, Paweł Adamowicz pisał do Bronisława Komorowskiego, żeby ten zainteresował się losem stoczni, a ten zaapelował o ochronę stoczni. Super. Tylko że apelowanie nic nie da. Tu potrzeba dużych pieniędzy.


No właśnie. Kiedy mowa o kasie, wtedy zaczynają się schody. Najbardziej aktywną grupą osób, które monitorują sytuację na terenach postoczniowych, to ludzie zebrani wokół ruchu „Nie dla burzenia Stoczni Gdańskiej”. Trzeba przyznać, że gdyby nie ich działania, to dziś byśmy już nawet nie pamiętali, że Gdańsk miał stocznię. Jednak chyba uznali, że to wystarczy, aby uratować pozostałości historii. Kilka miesięcy temu Fundacja Gdańska, w której zarządzie widnieją takie nazwiska jak Kusznierewicz, Zarębski czy Witbrodt, założyła konto, na które można wpłacać środki, które zostaną przeznaczone na ratowanie stoczni. I co? Uzbierano 10zł. DZIESIĘĆ!


Rozumiem, że mieszkańcy uważają, że kasę powinno wyłożyć miasto, ale to też nie świadczy najlepiej o tych, którzy tak głośno krzyczą za tym, by ratować stocznię.


I w tym miejscu głos zabrał Paweł Adamowicz. Na swoim blogu pisał: „Każdemu, który wypowiada słowo >>nienienie<< dla likwidacji postoczniowych dźwigów w Gdańsku. Ale tylko mówimy. Wykrzykujemy swój bunt i z uspokojonym sumieniem idziemy do domu. Za słowem nie stoi nic. A może spróbujmy czegoś więcej niż banalne wykrzyczenie swojego niezadowolenia? A może wspólnie spróbujemy zrobić coś konkretnego dla uratowania dźwigów?”. Prezydent Gdańska napisał też o tym, co miasto zrobiło dla ratowania stoczni. A może raczej „zrobiło”. Kupiło jeden z dźwigów za 156 tys. zł (wprawdzie będzie musiało wyłożyć jeszcze ponad milion na jego remont, ale nie jest to inny temat), lobbowało w Warszawie za ministerialnym wsparciem dla zachowania dźwigów. Adamowicz przypominał też o wspomnianym koncie Fundacji Gdańskiej.


Po tym wpisie pojawiła się druga wpłata. Sam Adamowicz postanowił wpłacić zawrotną kwotę tysiąca złotych. Dał tym samym do zrozumienia, że to, co napisał na blogu to nic, tylko puste słowa. A może prezydent zrzekłby się chwilowo wynagrodzeń z rad nadzorczych spółek w których zasiada na okres, powiedzmy, trzech miesięcy? Wtedy sam uratowałby przynajmniej jeden dźwig i mocno zapunktował wśród gdańszczan. Mało tego – dałby w ten sposób do zrozumienia władzom ogólnopolskim, że stocznię trzeba uratować. Tu słowa nie wystarczą, tu są potrzebne czyny. Podobnie powinna postąpić Fundacja Gdańska, na której czele stoi Mateusz Kusznierewicz. Jego osoba to dość dziwny wybór, bo przecież z Gdańskiem nic wspólnego nie ma. Z wodą już wprawdzie więcej, ale trzeba jasno powiedzieć, że pod jego wodzą Fundacja nieco spuściła z tonu. Warto więc dać przykład i również coś wyłożyć. W Polsce jest tylko jedno konto, na które ludzie wpłacają pieniądze bez wahania – konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W innym przypadku należy im dać do tego bodziec.


Inna sprawa to fakt, że mieszkańcy chyba już mają dość tego całego bałaganu i mówienia o stoczni. Najlepszym przykładem była zeszłoroczna debata organizowana na Uniwersytecie Gdańskim, na której zjawiło się kilkanaście osób. Tak naprawdę cała gra ma miejsce na poziomie publicznym. Piszą o tym dziennikarze, mówią politycy, a raban podnoszą aktywiści i artyści, który na stoczni mieli swoją kolonię, z której zostało ledwie kilka pracowni. Prawda jest taka, że z tych wszystkich ludzi największą pracę wykonał fotograf, Michał Szlaga, który od lat dokumentuje rozkład terenów stoczniowych.


Gdyby nie on, zapewne temat ochrony stoczni nawet by nie powstał. To także dzięki niemu zadziałał miejski konserwator zabytków, który wpisał do ewidencji siedemdziesiąt obiektów. Do tego wszystkiego przyłączyli się inni zainteresowani losem stoczni i dziś możemy jeszcze popatrzeć na żurawie i przejść się po tym zniszczonym, ale wciąż pięknym terenie.


Na stoczni znajduje się sto jedenaście dźwigów, ale tylko siedemnaście z nich miasto chce otoczyć opieką. Jednak wiąże się to z kosztem 8,5 mln zł jeśli udało by się je odkupić po cenie złomu. Dużo? Tak się tylko wydaje. To inwestycja w przyszłość. W Młode Miasto. Które jeśli w końcu powstanie nie będzie jedynie zlepkiem apartamentów i sklepów, ale także echem historii, która zmieniła się właśnie dzięki wydarzeniom w gdańskiej stoczni.


Prawda jest taka, że do mieszkańców można mieć najmniejsze pretensje o to, że na konto praktycznie nic nie wpłynęło. Oni już swoje zrobili – wymusili działania władz. Teraz to władze muszą pokazać, że potrafią nie tylko rzucać pustyni frazesami, ale także zrobić coś dla dobra przyszłości miasta. W innym przypadku będziemy mieli do czynienia z jeszcze większą hipokryzją niż do tej pory.

Patryk Gochniewski

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież