Kolacja w Palacio de Cibelos w cenie wody w Gdańsku » Sekretarz miasta w Gdańsku Danuta Janczarek ukryła przed radnymi opozycji niewygodne fakty związane ... Gdańsk 9 lipca 1936 w "Gazecie Gdańskiej" » Gdańsk 9 lipca 1936 roku na... łamach ówczesnej "Gazety Gdańskiej": dziennikarze na czołówce informu... Tłumy gdańszczan towarzyszyły Wiliamowi i Kate » Brytyjski następca tronu książę William z księżna Kate na kilka godzin odwiedzili Gdańsk. Przyjazd k... 757. Jarmark Św. Dominika z nowościami » Nowa formuła i miejsce otwarcia oraz zakończenia, przekroczenie Motławy, trzy trasy zwiedzania Gdańs... Elżbieta Jakubiak: Prezydent narusza prawa SKT » Rozmowa z Elżbietą Jakubiak, przedstawicielem SKT do prowadzenia spraw klubu i jego reprezentacji- J... Fundacja Kropelka Energii rozpoczęła działalność » Funkcjonujący od 2012 roku Nieformalny Klub Honorowych Dawców Krwi ENERGA „Kropelka Energii”, działa... Adamowicz w Madrycie – synergia czy korozja? » Prezydent Paweł Adamowicz nie ujawnia radnym kwoty dofinansowania ze strony Saur Neptun Gdańsk do ki... Referendum w Sopocie - Odrywanie Karnowskiego od stołka » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zamierza zorganizować referendum w sprawie odwołania prezydenta... Rusza wystawa Grand Press Photo 2017 w Sopocie » Ponad 200 zdjęć wykonanych przez najlepszych fotoreporterów w Polsce będzie można obejrzeć w przestr... Czarno-biały Gdańsk lat 60-tych » Od 6 lipca w salach Galerii Fotografii Muzeum Narodowego w Gdańsku mieszczących się w Zielonej Brami...
Reklama

Ocena użytkowników: / 23
SłabyŚwietny 
czwartek, 09 marca 2017 19:18

Sprawa nieuprawnionego zaangażowania Macieja Kowalczuka, z-cy dyrektora Departamentu Edukacji i Sportu, w wybory prezesa Pomorskiej Federacji Sportu, jest tematem drugiej już interpelacji radnej PiS, Danuty Sikory.



Zdaniem radnej, z kompetencji dyrektora nie wynika, że jako przedstawiciel regionalnej administracji ma jakiekolwiek uprawnienie do ingerencji w tryb wyłaniania władz w niezależnych związkach sportowych, które są społecznym partnerem urzędu a nie jego organem zależnym.
Przed tygodniem portal wybrzeze24.pl i Gazeta Gdańska ujawniły, że M. Kowalczuk agitował wśród delegatów na rzecz wyboru partyjnego kolegi marszałka Mieczysława Struka polityka PO, b. ministra sportu, świetnego wioślarza, posła Adama Korola na funkcję prezesa Pomorskiej Federacji Sportu. Z wykazu zadań departamentu sportu wykazanych w punktach 5 do 7 Biuletynu Informacji Publicznej nie wynika, że do zadań urzędnika należy kształtowanie pożądanych przez marszałka władz partnerów społecznych urzędu. Przedstawiona przez wicemarszałków Wiesława Byczkowskiego i Ryszarda Świlskiego odpowiedź, powtórzona w korespondencji rzeczniczki urzędu do redakcji, o ogólnym upoważnieniu pana M. Kowalczuka do "realizacji zadań w zakresie kultury fizycznej" jest niezgodna ze stanem faktycznym. Nie jest bowiem prawdą, pisze D. Sikora w drugiej interpelacji do marszałka Struka, co napisali wicemarszałkowie, że propozycja, aby polityk PO został prezesem PFS wyszła od członków zarządu tej organizacji. Rekomendację zarządu otrzymał bowiem Waldemar Bartelik. Uchwała w tej sprawie, ustalił dziennikarz "GG", została przyjęta jednogłośnie w grudniu ub. roku i przedstawiona publicznie przez ustępującego prezesa Włodzimierza Schmidta.
Czy marszałek Struk mógł o tym nie wiedzieć?


- Jakakolwiek agitacja polityczna urzędnika jest zachowaniem niedopuszczalnym, wykraczającym poza pragmatykę urzędu, a już agitacja na rzecz przedstawiciela partyjnego środowiska marszałka ukazuje najlepiej jak nie powinna funkcjonować demokracja lokalna i relacje władzy ze środowiskiem pozarządowym - mówi GG radna Danuta Sikora.
I stawia marszałkowi Strukowi bezpośrednie pytanie: czy pan Maciej Kowalczuk prowadził działalność wyborczą w środowisku sportowym na własną odpowiedzialność, czy został przez pana o taką agitację poproszony lub do niej upoważniony?


Z ustaleń "GG" wynika, że to inny polityk PO, b. marszałek i szef tej partii na Pomorzu, Jan Kozłowski miał zarekomendować delegatom ze związków sportowych wybór Adama Korola. Okazało się jednak, że J. Kozłowski, który na pewno nie był członkiem zarządu PFS, nie miał też mandatu delegata na konferencję wyborczą i opuścił przedwcześnie spotkanie.


Wbrew temu też co piszą i wicemarszałkowie, i rzecznik - wątpliwe jest, by ten rodzaj działalności M. Kowalczuka "wpływał na integrację środowiska". Do marszałka Struka w kwietniu ubiegłego roku trafiło pismo, w którym zarząd PFS zarzuca M. Kowalczukowi zachowania "obraźliwe" dla członków zarządu i informuje o "utracie zaufania" do zastępcy dyrektora departamentu.


Tolerując nieprawdę w korespondencji urzędowej marszałek sprawia wrażenie, że ukrywa fakty dla siebie niewygodne. Inna sprawa, że Adam Korol, gdyby osobiście przeprowadził kampanię, a nie zdawał się na urzędnika, tym bardziej urzędnika krytycznie ocenianego przez partnera społecznego, mógł osiągnąć bardziej komfortowy mandat.


Radna PiS Danuta Sikora oczekuje, że w kolejnej odpowiedzi marszałek nie będzie tak nieostrożny w obchodzeniu się z prawdą. Nieoficjalnie można usłyszeć, że nie jest wykluczona dymisja dyr. Kowalczuka. Jego następcą mógłby być związany ze środowiskiem PO, b. dyrektor COS w Cetniewie, absolwent AWFiS i trener drużyny Młodych Demokratów, Marcin Jędryczka.


Pomorska Federacja Sportu jest pozarządowym stowarzyszeniem związków sportowych i partnerem władzy publicznej w dziedzinie kultury fizycznej. Zajmuje się rozwijaniem sportu uzdolnionej młodzieży. Dysponuje budżetem rocznym w wysokości ok. 5 mln zł. Osiąga też przychody z wynajmu pomieszczeń.

(set)

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


img_1733_greta.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


wp_20170501_12_43_56_pro.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam