Rachunek za nowe kodeksy pracy: skręt ku liberalizmowi? » Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy do 15 marca br. zakończy przygotowanie projektów kodeksów indywidu... Mównica bezpłatna - rzecznik na służbie » Służbowy samochód, służbowy rzecznik, mównica w foyer Europejskiego Centrum Solidarności. Obywatel P... Sławomir Neumann: Adamowicz miał swoje powody by kandydować » Z posłem Sławomirem Neumannem, liderem Platformy Obywatelskiej na Pomorzu rozmawia Artur S. Górski- ... Grzegorz Strzelczyk: Miasto nie jest biznesmenem » Z Grzegorzem Strzelczykiem, radnym PiS rozmawia Artur S. Górski- Czy dzieciom i młodzieży z Gdańska ... Ponad 8 mln złotych na reklamy Gdańska - prof. Czauderna pyta prezyden... » Dobra propaganda, to propaganda skuteczna. Liczona ilością odsłon stron i podstron, materiałów zamie... Bunt gdańskiego barona - Adamowicz sam(o)rządzi » Oskarżony o składanie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych i podejrzewany o oszustwa podatkowe,pozb... Beton na boiskach AWFiS » Maklerzy umysłów czy Parceli Dziwna sytuacja w oliwskiej AWFiS. Na wniosek uczelni procedowany j... Oświadczenie Piotra Dudy » Koleżanki i Koledzy, Członkowie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność", cora... J. Duszewski: Dość Karnowskiego - Sopotem można zająć się lepiej! » Rozmowa z dr. Jarosławem Duszewskim, niezależnym kandydatem na prezydenta Sopotu. -W programie na ż... Co ustali prokurator? - Grunwaldzka 597 » Sprzedaż przy ul. Grunwaldzkiej 597 w Oliwie jest badana przez prokuraturę. Sprawdzana jest sama tra...
Reklama

Pomysł był dobry. Na podstawie dwóch ponad dwustuletnich klasyków polskiej literatury stworzyć obraz współczesnego Polaka. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że czegoś w tej wizji zabrakło.


Na wstępie trzeba zaznaczyć, że Jarosław Tumidajski tworzył „Uwiedzionych” na Scenę Kameralną w Sopocie i – jak sam mówi – to właśnie tam powinno się ją oglądać, aby w pełni zrozumieć jej sens. Tym bardziej dziwi, że premierę spektaklu zaplanowano na Scenę Letnią na terenie Faktorii Kultury w Pruszczu Gdańskim. Po co? Tylko po to, żeby był na niej ruch? Nieco bez sensu. Ale też inaczej by było, gdyby scena letnia była nie tylko z nazwy. W sobotni wieczór pogoda była iście jesienna – z przejmującym wiatrem i lejącym deszczem oraz temperaturą bliższą listopadowi niż sierpniowi. Nic więc dziwnego, że z biegiem sztuki, początkowo przepełniony, plenerowy teatr zaczynał pustoszeć. Aura po prostu przeszkadzała w odbiorze.


Dlatego też ta recenzja najpewniej nie będzie oddawać obrazu „Uwiedzionych” tak, jak powinna. Zamiast skupić się na tym, co się działo na scenie, człowiek bardziej myślał o tym, jak tu najszybciej dotrzeć do domu. Mimo wszystko jednak, próbując być jak najbardziej uczciwym, należy powiedzieć, że to przedstawienie na pewno obroni się w czterech ścianach Sceny Kameralnej.




Dużym atutem jest fakt, że Tumidajski postanowił zachować oryginalny charakter tekstów „Cudzoziemczyzny” Aleksandra Fredry oraz „Małżeństwa z kalendarza” Franciszka Bohomolca. Zderzenie tych dwóch z pozoru różnych tekstów w dwa około godzinne mini-spektakle to zabieg bardzo ciekawy i, wbrew pozorom, spójny. W obu przypadkach reżyser skupił się na ojcu, córce i kandydatach do jej ręki. Wszystko to pozwoliło na mocno stereotypowe, ale mimo wszystko w wielu miejscach trafne, zobrazowanie współczesnego Polaka.


Tekst Fredry to prześmiewcze spojrzenie na ludzi, którzy ubóstwiają wszystko co obce, nie mając tak naprawdę większego pojęcia o cudzoziemszczyźnie. Ostentacyjna aprobata wszystkiego, co nie nasze, jest karykaturalnie prawdziwa i możemy ją znaleźć i dziś, niemal na każdym kroku. W sztucę tą osobą jest Radost, który faworyzuje w wyścigu po jego córkę Astolfa – modnego, zblazowanego światowca. Córka zaś raczej optuje za drugim z kandydatów, Zdzisławem – polskim na wskroś miłośnikiem życia na wsi.


U Bohomolca zaś ojcem jest Staruszkiewicz. Cudzoziemców traktuje jak zło konieczne i – co też dziś wielce aktualne – uważa, że to oni są winni wszystkiego co w Polsce złe. Niszczą kraj. Nic więc dziwnego, że faworyzuje polskiego szlachcica, Marnotrawskiego, a ostentacyjnie wręcz deprecjonuje niemieckiego żołnierza walczącego dla Polski, szlachcica z Niemiec, Ernesta. Jakże znamienne jest, gdy wypowiada, że Niemiec to nie szlachcic, a już na pewno nie katolik. Niemiec to Niemiec, po prostu.


W tej bardzo podobnej, ale jakże różnorodnej wizji Polaków świetnie została przygotowana scenografia. W „Cudzoziemczyźnie” przenosimy się na idylliczną wieś, gdzie zielone pagórki i piękne konie nadają przerysowanej światowości całej tej karykaturze pseudokosmopolitycznych bohaterów.


W „Małżeństwie z kalendarza” zaś wszystko zmienia się o 180 stopni. Przenosimy się jakby na polskie blokowisko, gdzie widzimy dresiarzy, ich błyszczące od cekinów dziewczyny oraz szefa w garniturze. Rozsypany jest gruz, pali się grill, konie leżą pod kroplówkami, jakby nie mogły już znieść tego wszystkiego, co się w Polsce dzieje. Warto zwrócić uwagę na motyw łączący obie historie – scena otoczona jest granicznymi szlabanami, które zapewne symbolizują zamknięcie Polaków na cudzoziemców. Co jakiś czas zostają one otwarte, by potem znów się zamknąć.


Ciekawie też wygląda ekran z tyłu sceny, gdzie cały czas aktorom i widowni przyglądają się chuligani w szalikach i czapkach z celtyckim krzyżem. Do tego raz po raz z głośników dobiega ascetyczny punk rock okraszony tekstami rodem ze skinheadowskich zespołów. Bardzo odważny zabieg, ale również dobrze współgrający z otoczeniem drugiej części „Uwiedzionych”.


A jak sobie poradzili aktorzy? Biorąc pod uwagę chaos, jaki panował w związku z pogodą i fakt, że trudno było ograć plenerową scenę (brak klasycznych kulis), większość wypadła bardzo dobrze. Na uwagę zasługuje Marcin Miodek, który zwłaszcza w pierwszej części świetnie zbudował postać zmanierowanego Astolfa. Jego plastyka i karykaturalność były naprawdę godne podziwu. Nieźle wypada Agata Bykowska jako Agata w drugiej części, która mimo pozornie ujmującego jej inteligencji anturażu, jest dość błyskotliwą postacią.


Mimo wszystko jednak show kradnie Grzegorz Gzyl. Nie jestem w stanie wyjść z podziwu, że prywatnie tak stonowany, pełen klasy człowiek, na scenie potrafi z każdej roli wykrzesać wszystko co najgłupsze i najbardziej rubaszne. Nawet gdyby grał trupa, zapewne była by to kreacja genialna. Grający główne role Gzyl świetnie sprawdza się zarówno w roli głupkowatego szlachcica, jak i depostycznego, ale zarazem sympatycznego bossa osiedla. Bez najmniejszego wysiłku tworzy portret polaka-ksenofoba, jednocześnie dodając ogromną dawkę komediowego sznytu.


Nieco szkoda postaci Marnotrawskiego, granego przez Michała Kowalskiego, który nie raz już pokazał, że w podobnym środowisku potrafi się świetnie odnaleźć. Brakowało tej scenicznej iskry, która jest potrzebna w tego typu roli.


Sztuka Jarosława Tumidajskiego ma wszelkie podstawy, żeby zostać jednym z hitów sezonu. Widzowie na pewno ją docenią, ale tylko w zamkniętej przestrzeni teatru lub gdy pogoda dopisze. Jest to – mimo swej słownej archaiczności – niesamowicie współczesna opowieść o wszystkich Polakach. Zarówno tych tolerancyjnych, jak i tych nietolerancyjnych. Normalnych i pozerach, lepszym i gorszym sorcie.


„Uwiedzieni” to bardzo inteligentnie poprowadzona komedia, która punktuje każdego z nas z osobna, ale jednocześnie nie obraża nikogo. Mimo wszystko jednak jest pewien mankament – brakuje tempa. Z pozoru wartka akcja, która toczy się od początku do końca momentami może nużyć, jednak możliwe, że to odczucie było spowodowane chłodem, a nie rzeczywistym błędem w sztuce.


Patryk Gochniewski

fot. Dominik Werner

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

J. Duszewski: Dość Karnowskiego - Sopotem można zająć się lepiej! J. Duszewski: Dość Karnowskiego - Sopotem można zająć się lepiej!
Rozmowa z dr. Jarosławem Duszewskim, niezależnym kandydatem na prezy ...
J. Duszewski: Dość Karnowskiego - Sopotem można zająć się lepiej!
Prezydenci ministrów Prezydenci ministrów
Mateusz Morawiecki został 16 - a właściwie 17, bo M.F. Rakowski, kt ...
Prezydenci ministrów
Jagiellonia rozbiła bezbarwną Lechię - wynik Jagiellonia rozbiła bezbarwną Lechię - wynik
Kolejny słaby mecz zagrali piłkarze Lechii. Biało-zieloni przegrali ...
Jagiellonia rozbiła bezbarwną Lechię - wynik

Galeria Sztuki Gdańskiej

Rosvita Stern: Kocham Sopot Rosvita Stern: Kocham Sopot
Tragiczne wspomnienia pani Rosvity wywołują olbrzymie emocje i nie p ...
Rosvita Stern: Kocham Sopot

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...
Odkrywanie tajemnic spod ogona

Sport w szkole

Program ferii z GZSiSS Program ferii z GZSiSS
Od 29 stycznia do 9 lutego w województwie pomorskim dzieci i młodzie ...
Program ferii z GZSiSS
Młody jazz 3-miasta Młody jazz 3-miasta
21 lipca w Ogrodzie Muzeum Miasta Sopotu wystąpi Tomasz Chyła Quinte ...
Młody jazz 3-miasta
30 lat od pielgrzymki na Wybrzeże Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II 30 lat od pielgrzymki na Wybrzeże Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II
12 czerwca w Gimnazjum w Kosakowie (woj. pomorskie) odbyła  się Woj ...
30 lat od pielgrzymki na Wybrzeże Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam