Nagroda im. Kazimierza Ostrowskiego » Jak co roku  w maju Związek Polskich Artystów Plastyków w Gdańsku spotyka się na posiedzeniu kapituł... Brzeziński - wspomnienie gdańskie i... rysunki » W wieku 89 lat w Virginii, zmarł Zbigniew Brzeziński, były szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego (1977... III Trójmiejski Marsz Równości » W sobotnie popołudnie ostatniego majowego weekendu po raz trzeci w Gdańsku odbył się Trójmiejski Mar... Ćwierćwiecze Spółdzielni Mieszkaniowej „Południe” » Ostatnia sobota maja stała się okazją do uczczenia 25. rocznicy powołania do życia Spółdzielni Miesz... Święto Miasta w kulminacyjnej fazie » Na ostatni weekend maja zaplanowano w tym roku 13. już edycję Święta Miasta. Obchody rozpoczęły się ... SM Południe świętuje 25-lecie » W sobotę, 27 maja, Spółdzielnia Mieszkaniowa "Południe" zaprasza na festyn rodzinny z okazji 25-leci... Mnóstwo atrakcji z okazji Dnia Dziecka w gdańskiej IKEA » Podłoga interaktywna Magiczny Dywan, zabawy z animatorami i gra terenowa – to rozrywki przygotowane ... Po naszych publikacjach: wyjaśnienia dyrektor Biura Rozwoju Gdańska » W nawiązaniu do materiału „Gedania – świetny biznes czy świętokradztwo?” opublikowanym na portalu wy... Koralewski: Dalekowzroczność prezydenta czyli biznes ponad wszystko » Z Kazimierzem Koralewskim, szefem Klubu radnych PiS w Radzie Miasta Gdańska rozmawia Artur S. Górski... Bonifikaty na wykup mieszkań komunalnych podgrzały atmosferę posiedzen... » Bonifikaty na wykup mieszkań komunalnych zdominowały XXXIX sesję Rady Miasta Gdańska. Sala Obrad po ...
Reklama

Byli giganci rocka, teraz przyszedł czas na coś dla młodszego odbiorcy. Współczesna muzyka ma się nijak do dorobku legend i pokazuje to kolejny headliner Open'er Festival – The Weeknd. Kanadyjski muzyk jest dobitnym przykładem na to, co sprzedaje się w dzisiejszych czasach najlepiej. Na gdyńskiej imprezie zagra 30 czerwca.

 

Niektórzy się śmieją, że to emo-elektronika. Wszystko za sprawą połączenia mroku i niebywałej przebojowości kompozycji, czyli tych samych cech, które miało emo sensu stricte. Jednak raper, bo mimo wszystko tak właśnie należy określać Abela Makkonena Tesyafe, zdaje się mieć w nosie takie głosy i tworzy muzykę, która porwała cały świat.




The Weeknd jest jednym z kilku przykładów na to, jak w dzisiejszych czasach trafia się do świata wielkiej muzyki. Ale po kolei. Dla Kanadyjczyka tworzenie stało się odskocznią od problemów codzienności – rozwodu rodziców czy problemów w szkole. Pojawiały się także narkotyki. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych, którzy uciekali w różne formy sztuki, Tesfaye faktycznie miał nie tylko duży talent, ale także konkretny plan i pomysł.


Wszystko zaczęło się sześć lat temu, kiedy swoje pierwsze nagrania zamieszczał w serwisie YouTube. Rok później był już na tyle płodnym twórcą, że wydał aż trzy mixtape'y, z których wybrany materiał trafił na pierwszą płytę, „Trilogy”. Był to krok milowy w jego karierze. W 2013 roku ukazał się pełnoprawny debiut, „Kiss Land”. Warto zaznaczyć, że nie było by aż tak wielkiego sukcesu bez poparcia jednej z największych gwiazd współczesnego rapu, rodaka The Weeknd, Drake'a. To on wziął młodego muzyka pod swoje skrzydła i pomógł w wybiciu się na szczyty popularności.


Zaczął koncertować. Nie tylko z Drake'em, ale też Justinem Timberlakiem. Jakby samo to nie było trampoliną do sukcesu, to sam też pokazał, że warto się nim zainteresować. W przeciwieństwie do wielu podobnych wykonawców, Tesfaye postawił na żywy zespół, a jego elektroniczne show można spokojnie stawiać obok najlepszych rockowych koncertów – charyzma, energia i pełne szaleństwo.


W tym miejscu The Weekend był już rozpoznawalny na całym globie. I postanowił, że syndrom drugiej płyty nie będzie go dotyczył. Na rynek trafiła „Beauty Behind The Madness”, która okazała się jedną z najlepszych nowych płyt w historii notowań listy Billboardu. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek kariery? Niedawno, pod koniec listopada, ukazał się trzeci album, „Starboy”. Niech jego najlepszą recenzją będzie to, że pojawiają się na nim Daft Punk.


Oczywiście, można się dziwić, bo obok takich potęg jak Foo Fighters i Radiohead, The Weeknd wypada blado w postaci headlinera. Jednak po ostatnich ogłoszeniach, kiedy to zaprezentowano G-Eazy, Jamesa Blake'a czy Maca Millera, wiadomym był fakt, że teraz czas na bardziej różnorodną formę niż tylko gitarowe granie. Poza tym trzeba było czymś zachęcić młodszych bywalców Open'era. A ci, oszaleli. I trudno im się dziwić. A dla samych organizatorów duże ukłony, że udało im się wygrać walkę z konkurencyjnymi imprezami, które również starają się pozyskać dla siebie najgorętsze nazwy przyszłorocznego sezonu.


Patryk Gochniewski

fot. mat. prasowe


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


p1260991.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


wp_20170320_09_50_25_pro.jpg

Sport w Szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam