Tydzień protestów przeciwko zmianom w sądownictwie » W niedzielę minął tydzień od rozpoczęcia protestów przeciwko uchwaleniu ustaw o Krajowej Radzie Sądo... Andrzej Duda wetuje – zaczyna się nowy rozdział prezydentury » – Nie ma u nas tradycji, by prokurator generalny mógł ingerować w pracę Sądu Najwyższego, nie wspomn... Pytania do sądu w sprawie SKT » Od wielu miesięcy opisujemy sprawę dziwnego zamachu prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego na Sopocki ... Kolacja w Palacio de Cibelos w cenie wody w Gdańsku » Sekretarz miasta w Gdańsku Danuta Janczarek ukryła przed radnymi opozycji niewygodne fakty związane ... Gdańsk 9 lipca 1936 w "Gazecie Gdańskiej" » Gdańsk 9 lipca 1936 roku na... łamach ówczesnej "Gazety Gdańskiej": dziennikarze na czołówce informu... Tłumy gdańszczan towarzyszyły Wiliamowi i Kate » Brytyjski następca tronu książę William z księżna Kate na kilka godzin odwiedzili Gdańsk. Przyjazd k... 757. Jarmark Św. Dominika z nowościami » Nowa formuła i miejsce otwarcia oraz zakończenia, przekroczenie Motławy, trzy trasy zwiedzania Gdańs... Elżbieta Jakubiak: Prezydent narusza prawa SKT » Rozmowa z Elżbietą Jakubiak, przedstawicielem SKT do prowadzenia spraw klubu i jego reprezentacji- J... Fundacja Kropelka Energii rozpoczęła działalność » Funkcjonujący od 2012 roku Nieformalny Klub Honorowych Dawców Krwi ENERGA „Kropelka Energii”, działa... Adamowicz w Madrycie – synergia czy korozja? » Prezydent Paweł Adamowicz nie ujawnia radnym kwoty dofinansowania ze strony Saur Neptun Gdańsk do ki...
Reklama

Byli giganci rocka, teraz przyszedł czas na coś dla młodszego odbiorcy. Współczesna muzyka ma się nijak do dorobku legend i pokazuje to kolejny headliner Open'er Festival – The Weeknd. Kanadyjski muzyk jest dobitnym przykładem na to, co sprzedaje się w dzisiejszych czasach najlepiej. Na gdyńskiej imprezie zagra 30 czerwca.

 

Niektórzy się śmieją, że to emo-elektronika. Wszystko za sprawą połączenia mroku i niebywałej przebojowości kompozycji, czyli tych samych cech, które miało emo sensu stricte. Jednak raper, bo mimo wszystko tak właśnie należy określać Abela Makkonena Tesyafe, zdaje się mieć w nosie takie głosy i tworzy muzykę, która porwała cały świat.




The Weeknd jest jednym z kilku przykładów na to, jak w dzisiejszych czasach trafia się do świata wielkiej muzyki. Ale po kolei. Dla Kanadyjczyka tworzenie stało się odskocznią od problemów codzienności – rozwodu rodziców czy problemów w szkole. Pojawiały się także narkotyki. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych, którzy uciekali w różne formy sztuki, Tesfaye faktycznie miał nie tylko duży talent, ale także konkretny plan i pomysł.


Wszystko zaczęło się sześć lat temu, kiedy swoje pierwsze nagrania zamieszczał w serwisie YouTube. Rok później był już na tyle płodnym twórcą, że wydał aż trzy mixtape'y, z których wybrany materiał trafił na pierwszą płytę, „Trilogy”. Był to krok milowy w jego karierze. W 2013 roku ukazał się pełnoprawny debiut, „Kiss Land”. Warto zaznaczyć, że nie było by aż tak wielkiego sukcesu bez poparcia jednej z największych gwiazd współczesnego rapu, rodaka The Weeknd, Drake'a. To on wziął młodego muzyka pod swoje skrzydła i pomógł w wybiciu się na szczyty popularności.


Zaczął koncertować. Nie tylko z Drake'em, ale też Justinem Timberlakiem. Jakby samo to nie było trampoliną do sukcesu, to sam też pokazał, że warto się nim zainteresować. W przeciwieństwie do wielu podobnych wykonawców, Tesfaye postawił na żywy zespół, a jego elektroniczne show można spokojnie stawiać obok najlepszych rockowych koncertów – charyzma, energia i pełne szaleństwo.


W tym miejscu The Weekend był już rozpoznawalny na całym globie. I postanowił, że syndrom drugiej płyty nie będzie go dotyczył. Na rynek trafiła „Beauty Behind The Madness”, która okazała się jedną z najlepszych nowych płyt w historii notowań listy Billboardu. Czy można wyobrazić sobie lepszy początek kariery? Niedawno, pod koniec listopada, ukazał się trzeci album, „Starboy”. Niech jego najlepszą recenzją będzie to, że pojawiają się na nim Daft Punk.


Oczywiście, można się dziwić, bo obok takich potęg jak Foo Fighters i Radiohead, The Weeknd wypada blado w postaci headlinera. Jednak po ostatnich ogłoszeniach, kiedy to zaprezentowano G-Eazy, Jamesa Blake'a czy Maca Millera, wiadomym był fakt, że teraz czas na bardziej różnorodną formę niż tylko gitarowe granie. Poza tym trzeba było czymś zachęcić młodszych bywalców Open'era. A ci, oszaleli. I trudno im się dziwić. A dla samych organizatorów duże ukłony, że udało im się wygrać walkę z konkurencyjnymi imprezami, które również starają się pozyskać dla siebie najgorętsze nazwy przyszłorocznego sezonu.


Patryk Gochniewski

fot. mat. prasowe


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


p1270867.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


wp_20170501_12_43_56_pro.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam