"Szybkojezdne" stojaki dla Oddziału Hematologii » 28 stojaków do kroplówek amerykańskiej marki Pryor oraz dwie wagi i miarka SECA to sprzęt, który dzi... Andrzej Jaworski: PZU Zdrowie w Gdańsku z "Linią życia" » Rozmowa z Andrzejem Jaworskim, b. wiceprezesem zarządu PZU SA, wieloletnim posłem PiS- Powitanie pre... 1400 podpisów do referendum w Sopocie » Blisko 1600 podpisów zebrali już zwolennicy referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu, Jacka ... KKS Gedania zasługuje na szacunek » Ostatnie oświadczenie firmy Robyg było powodem zwołania przez mec. Kacpra Płażyńskiego konferencji p... Artyści przed Urzędem Marszałkowskim: Stop niszczeniu Opery Bałtyckiej » W strugach deszczu i przy podmuchach wiatru blisko pięćdziesiąt osób uczestniczyło w zgromadzeniu pu... Krystian Kłos: prawdziwe intencje firmy Robyg będą znane po sesji Rady... » Krystian Kłos – przewodniczący zarządu Dzielnicy Wrzeszcz Dolny, uważa, że to jeszcze za wcześnie n... "Żegnaj Przyjacielu, żegnaj Nauczycielu, żegnaj Mistrzu" - W Sopocie p... » Na Cmentarzu Komunalnym w Sopocie pożegnano w ceremoniale świeckim prof. Jerzego Młynarczyka, prezyd... Teresa Krystman: Żal mleczarstwa i tylu lat wysiłków, budowania marki » Teresa Krystman, ostatnia prezes Spółdzielni Mleczarskiej Maćkowy do przejęcia przez Polmlek, uważa,... Prezes o środowisku i osiedlach » W przesłanym nam oficjalnym stanowisku Grupy Polmlek wobec likwidacji zakładu produkcyjnego Polmek-M... Podwójne odbicie. Miliony pod sopocką siatką » Z nieoficjalnych informacji "Gazety Gdańskiej" wynika, że w grupie PGE trwa audyt umów zawieranych p...
Reklama

altKoniec intensywnego ligowego tygodnia zapowiada się niezwykle ciekawie. W niedzielę Lechia jedzie do Poznania. Oba zespoły są w zgoła innych nastrojach. A przede wszystkim formie. Lech udowadnia, że nie umie grać ważnych meczów. I to gdańszczanie muszą wykorzystać. Początek spotkania przy Bułgarskiej o 15.30.



Wyścig o tytuł nabiera nie tylko tempa, ale i coraz większych rumieńców. Można powiedzieć, że faworytami w tym ścisku w czołówce są Legia i Lechia, które mają najwięcej punktów wywalczonych w bezpośrednich meczach czołowej czwórki. To może okazać się niezwykle ważne w najbliższych tygodniach.


Mecz w Poznaniu jest kolejny z serii tych za sześć punktów. Jeśli Lech się nie pozbiera, odpadnie z walki o mistrzostwo. Lechia zaś będzie miała wszystko w swoich rękach. I najpewniej wszystko wtedy rozstrzygnie się 4 czerwca przy Łazienkowskiej. Przy tej ulicy właśnie poznaniacy doznali w niedzielę piątej z rzędu porażki z Legią. Grając bardzo słabo, asekuracyjnie, bez pomysły i ambicji. Pierwszy i jedyny celny strzał na bramkę Malarza oddając dopiero w samej końcówce meczu. Co było kluczem do sukcesu legionistów? Zdominowanie środka pola i szybkie wyprowadzanie akcji. Piotr Nowak powinien ze swoimi zawodnikami bardzo dokładnie prześledzić to spotkanie, bo w nim znajduje się klucz do niedzielnego sukcesu.


Niesprawiedliwy regulamin rundy finałowej wypaczający ideę bezpośrednich spotkań stawia przed Lechią bardzo poważną przeszkodę. Tylko wygrane dają jej szanse na sukces. A ostatnio z Jagiellonią pokazała, że jak chce to potrafi strzelać. Bardzo dużo i bardzo ładnie. Grając przy tym rozważnie, mądrze, czujnie, cierpliwie i niezwykle skutecznie. Wysłała tym jasny sygnał Lechowi, że ma się czego obawiać. Ważne też jest aby nie stracić głowy, jak ostatnio, kiedy to gdańszczanie kończyli mecz w dziewięciu. Teraz jednak wydaje się, że piłkarzom uzupełniono poziom oleju i nie dają się prowokować.


Niestety, nie jest różowo. Wiadomo, że nie zagra Janicki. Ale co gorsza, znajdujący się w życiowej formie, Lukas Haraslin. Słowak bezsensownie faulował w środę Cernycha i musi przymusowo pauzować. Kto za niego? Pewnie Michał Mak. Ale jego forma jest dużym znakiem zapytania. Dawno nie widzieliśmy go na boisku w dłuższym wymiarze czasu i trudno wnioskować co by pokazał. Na pewno jest to wartościowy zawodnik, a przynajmniej taki był jeszcze niedawno.


Ważne jest aby przede wszystkim znów zagrać dobrze w obronie. Passa czterech meczów bez straty bramki robi wrażenie. Tym bardziej, że nawet przy pokiereszowanej i poprzestawianej defensywie udaje się zachować czyste konto. To zasługa całego zespołu.


Mecz w Poznaniu jest jeszcze ważniejszy niż ten z Jagiellonią. W przypadku wygranej lechiści odskoczą, złapią trochę oddechu i będą mogli w spokoju przygotować się do ostatniego meczu na swoim stadionie, który rozegrają z mającą już wakacje Pogonią Szczecin. Przy Bułgarskiej łatwo jednak nie będzie, bo o ile nas pamięć nie byli, to biało-zieloni nie wygrali tam od końcówki lat sześćdziesiątych. Teren zatem bardzo nieprzyjazny, ale już jeden stadion w tym sezonie podopieczni trenera Nowaka odczarowali – ten przy Kałuży w Krakowie. W Krakowie też przerwali świetną serię Wisły, która nie przegrała u siebie kilkunastu meczów z rzędu. Czas zatem zdobyć stolicę Wielkopolski.


Poznańska lokomotywa wyraźnie jedzie na ostatkach pary. Najpierw kompromitująca porażka w finale Pucharu Polski, teraz bardzo średnia runda finałowa, w której z meczu na mecz Lecha gra coraz gorzej. Ma jedynie pojedyncze przebłyski, momenty indywidualnych szarży. Trzeba to wykorzystać. Trzeba dobić przeciwnika. Zatrzymać lokomotywę. Niech już ma spokój, niech zjedzie na bocznicę i szykuje się do wyjazdu w kolejnym sezonie. Wiemy, że Lechia jest w stanie to zrobić. I wydaje się, że sami piłkarze też w końcu zrozumieli i dorośli do – jak to określił Piotr Nowak – wielkich rzeczy.

Patryk Gochniewski


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


p1280332.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam