Milionerzy prezydenta - hojność gdańska » Kolejny dobry rok w portfelach urzędników miejskich z bezpośredniego otoczenia prezydenta Gdańska. D... Radna Wirska pyta prezydenta o awarię w Przepompowni Ścieków Ołowianka » Anna Wirska, radna PiS w Radzie Miasta Gdańska, złożyła do prezydenta Pawła Adamowicza interpelację ... Rejs Niepodległości „Daru Młodzieży” » Legendarny żaglowiec „Dar Młodzieży” rozpoczął rejs dookoła świata dla uczczenia setnej rocznicy odz... Dwa zawiadomienia do prokuratury w związku ze sprawą działki radnego Z... » W związku ze sprawą bezprzetargowej transakcji pomiędzy Miastem Gdańskiem, a radnym Platformy Obywat... Mirosław Zdanowicz zrzekł się mandatu radnego, ale jednak to rozważy » Po nagłośnieniu sprawy prowadzenia przez Mirosława Zdanowicza działalności gospodarczej na działce n... IV Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II » IV Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II odbyła się w sobotę 19 maja w budynku Gimnaz... Zabawa i nauka podczas Nocy Muzeów w Muzeum II Wojny Światowej » Tysiące osób w nocy z 19 na 20 maja podczas Europejskiej Nocy Muzeów skorzystało z zaproszenia i odw... Skandal w Sali BHP: dwa wrogie obozy » Sala BHP, symbol porozumienia i dogadania się "jak Polak z Polakiem", była świadkiem gorszących scen... Żywioł ogrodniczych zakupów » Szesnasta Ogólnopolska Wystawa Ogrodnicza połączona z kiermaszem "WIOSNA W OGRODZIE" przyciągnęła do... Kacper Płażyński pyta Pawła Adamowicza » W związku z awarią Stacji Przepompownia Ołowianka Kacper Płażyński przedstawił listę 7 pytań do prez...
Reklama
Milionerzy prezydenta - hojność gdańska
środa, 23 maja 2018 19:25
Milionerzy prezydenta - hojność gdańska
Kolejny dobry rok w portfelach urzędników miejskich z bezpośrednieg ...
Kolejna wpadka Zdunek Wybrzeże na swoim torze
niedziela, 20 maja 2018 16:45
Kolejna wpadka Zdunek Wybrzeże na swoim torze
Takiego wyniku nie spodziewali się chyba nawet najwięksi pesymiści. ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Andrzej Piwarski kończy 80 lat
wtorek, 24 kwietnia 2018 09:08
Andrzej Piwarski kończy 80 lat
Związek Polskich Artystów Plastyków w Gdańsku zorganizował wystaw ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Gdańsk Lotos Siesta Festival 2018 - święto muzyki, śpiewu, wiatru, morza i… przygody
poniedziałek, 09 kwietnia 2018 20:49
Gdańsk Lotos Siesta Festival 2018 - święto muzyki, śpiewu, wiatru, morza i… przygody
Siesta Festival po raz kolejny zagości w Gdańsku. Wystąpią gwiazdy ...
30 lat od pielgrzymki na Wybrzeże Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II
środa, 14 czerwca 2017 13:58
30 lat od pielgrzymki na Wybrzeże Wojewódzka Olimpiada Wiedzy o Świętym Janie Pawle II
12 czerwca w Gimnazjum w Kosakowie (woj. pomorskie) odbyła  się Woj ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Zapowiadane ulewne deszcze i silne burze na szczęście ominęły Kosakowo w pierwszy dzień Open'era. Niestety, rozpoczęcie festiwalu przebiegło w raczej nudnej atmosferze.


Zacznijmy od rzeczy, które sprawiły festiwalowiczom najwięcej radości. Przede wszystkim pogoda. Jakimś dziwnym trafem, wiatr nad Babimi Dołami nagle zmienił kierunek na bardziej północny, dzięki czemu ciemne deszczowe chmury zostały przesunięte w głąb lądu. Naprawdę wielkie to szczęście, bo gdyby jeszcze do tej sennej atmosfery dorzucić strugi deszczu, to nic, tylko się pociąć.


Muzycznie najjaśniejszymi punktami byli dwaj wykonawcy. Pochodzący z Wielkiej Brytanii Michael Kiwanuka oraz duet Royal Blood. Zacznijmy od tych drugich, bo to oni pojawili się wcześniej. Po godzinie 18, na głównej scenie festiwalu. I zagrali rewelacyjnie. Muzyka oparta jedynie na sekcji rytmicznej (basie i perkusji) brzmiała świetnie. Zespół zagrał materiał ze swoich dwóch płyt, jednak to hity z debiutu, „Figure It Out” oraz „Ten Tonne Skeleton” spotkały się z największym aplauzem. Ale był to koncert rockowy naprawdę wysokich lotów, jak na tak młody zespół.




Kiwanuka zaś, prezentujący zupełnie inną muzyczną wrażliwość, krążącą wokół singer/songwriterskiej odsłon soulu, funku i r'n'b to według wielu uczestników najlepszy koncert pierwszego dnia. I trudno się z tym nie zgodzić. Żonglujący aranżacjami, świetnie budujący atmosferę występu Brytyjczyk był tym, czym na jednym ze wcześniejszych Open'erów Amerykanie z Alabama Shakes. Największe zaskoczenie, najciekawsze teksty (mocno zaangażowane społecznie) i też najlepsza muzyka pierwszego dnia. Kto nie był, może tylko żałować.


A reszta? Kompletnym niewypałem było obsadzenie Jamesa Blake'a na scenie głównej. Jego muzyka, oscylująca gdzieś pomiędzy smutną alternatywą, a próbą zmierzenia się z elektronicznym minimalem, o tej porze (po 20) i w tym miejscu, wyglądała wręcz śmiesznie. Jestem pewien, że gdyby wykonawca pojawił się pod namiotem w okolicach północy, efekt byłby zgoła odmienny. Jednak trudno mieć pretensje do Alter Artu o taki układ, bo Blake tego dnia najlepiej pasował jako ten, który będzie przed Radiohead.


Jednak zanim dojdziemy do koncert pierwszego headlinera, należy wspomnieć o koncercie Solange. Siostra Beyonce, gdyby ktoś nie wiedział. Cóż, mimo równie mocno zaangażowanych społecznie tekstów (głównie w kwestii feministycznej), jej koncert był miałki. Co nie zmienia faktu, że dla mnie i tak stoi muzycznie przynajmniej dwie klasy wyżej od swojej szalejącej po scenie, pół nagiej siostry, która ma więcej bezsensownych dyskotekowych hitów niż faktycznie dobrych piosenek.


No i to Radiohead... Nie chcę wyjść na ignoranta, bo wiem i rozumiem jak ważny jest to zespół dla sceny alternatywnej, ale Anglicy kompletnie nie nadają się na festiwalowe sceny. To nie ta estetyka. Chociaż jeszcze bardziej hermetyczny Sigur Ros pokazał na tej scenie, że można dać porywający i magiczny koncert. A podczas wczorajszego występu, z każdą kolejną chwilą, coraz więcej osób albo szło do domu (zrobiło się dramatycznie zimno), albo ruszało szukać rozrywki w innych miejscach festiwalowego terenu. Dlatego też pierwszy headliner łączył się z dość niską frekwencją pod Orange Main Stage.


Radiohead to twór, który powinien obecnie skupić się jedynie na koncertach w mniejszych przestrzeniach, gdzie ich zagorzali fani będą mogli w pełni oddać się dziękom ich eklektycznej muzyki. Bo na Open'erze wyglądało to tak – fani zachwyceni, bo zespół zagrał koncert tylko dla nich. Przekrojowy, z dużą dozą materiału z ukochanej przez wielu płyty „OK Computer”, skupiając się na utworach mniej znanych przez postronnych słuchaczy. Ci, którzy liczyli na „Creep” lub „Karma Police”, mocno się zawiedli.


Był to też koncert dla zdecydowanie starszego pokolenia, bo gdy przeszło się aleją główną, to średnia wieku nie wiem czy przekroczyłaby dwadzieścia lat. Teraz młoda publiczność słucha czego innego – nie ambitnych dźwięków, nie rocka, tylko elektronicznie generowanych tanecznych rytmów. I, mimo że drugiego dnia będziemy najpewniej świadkami najlepszego koncertu tej edycji, który dadzą Foo Fighters, to mogę iść o zakład, że największy tłum zbiorą ostatniego dnia The XX i Lorde, przebijając nawet jutrzejszy The Weeknd.


Pierwszy dzień zatem trochę, niestety, trzeba spisać na straty, jednak patrząc na kolejne, można być optymistą – tu emocji na pewno już nie zabraknie.


Patryk Gochniewski

fot. ishootmusic.eu/mat. prasowe

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież