Komornik w SM Ujeścisko » W środę w siedzibie Spółdzielni Mieszkaniowej Ujeścisko pojawił się komornik w asyście policji celem... Barzowski pyta Struka o rondo Bonny » Jerzy Barzowski, szef klubu PiS w sejmiku pomorskim, skierował do marszałka Mieczysława Struka inter... Czy to definitywny koniec Starej Oliwy? » Raczej tak, nie ma się już czym łudzić. Degradacja tej jeszcze do niedawna spokojnej dzielnicy zosta... Rok 2019 na pomorskich drogach: mniej wypadków, ale więcej ofiar śmier... » W roku 2019 na pomorskich drogach spadła liczba wypadków względem roku 2018, ale niestety było więce... Pomorski NFZ zamknął rok 2019 » Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ ostatecznie podsumował wydatki poniesione w roku 2019 na świadczenia... Konwencja wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy: mobilizacja elektoratu » Konwencja wyborcza ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy w warszawskiej Hali Expo w ... Korty SKT dla... SKT - klęska Karnowskiego » Podczas niejawnego posiedzenia Sąd Okręgowy w Gdańsku ujawnił w księdze wieczystej prawo Sopockiego ... W nowym tygodniku „Sieci”: Sędzia, który zatrzymał anarchię. Wydanie z... » W nowym numerze tygodnika „Sieci” dr Tomasz Nawacki opowiada m.in. o tym dlaczego podarł projekt bez... Wicemarszałek Bonna sprawcą kolizji - jedna osoba ranna » Kierowca skody nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu na rondzie mężczyźnie, w wyni... Urząd Statystyczny w Gdańsku potwierdza - lasów w Województwie Pomors... » Jak ustalili autorzy raportu US w Gdańsku w latach 2014-2018 lasów, będących bezpośrednio w zarządzi...
Reklama
Ordery dla gdańskich ławników - rada wybiera a prezydent nagradza
czwartek, 13 lutego 2020 11:12
Ordery dla gdańskich ławników - rada wybiera a prezydent nagradza
Władze Gdańska odznaczają ławników Sądu Rejonowego Gdańsk-Połu ...
LOTOS PKH po raz piąty nie znalazł sposobu na Podhale
niedziela, 16 lutego 2020 20:22
LOTOS PKH po raz piąty nie znalazł sposobu na Podhale
Hokeiści LOTOS-u PKH przegraną zakończyli rundę zasadniczą Polski ...
Lechia ma patent na Piasta
piątek, 14 lutego 2020 22:00
Lechia ma patent na Piasta
W trzecim w tym sezonie meczu z Piastem Lechia po raz trzeci schodził ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

August von Brandis
wtorek, 11 lutego 2020 17:05
August von Brandis
Pod koniec 2013 roku pisałem o postaci artysty, którego nazwisko prz ...

Foto "Kwiatki"

Foto
niedziela, 12 stycznia 2020 18:34
Foto
Bursztynowy ołtarz w kościele św. Brygidy w Gdańsku ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
LORD OF THE DANCE – Dangerous Games w ERGO Arenie
sobota, 09 listopada 2019 08:38
LORD OF THE DANCE – Dangerous Games w ERGO Arenie
W Gdańsku 16 listopada br. w ERGO Arenie zagości widowisko LORD OF T ...
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
poniedziałek, 17 lutego 2020 09:52
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
Za nami XI Rumska Gala Sportu i dwudziesty szósty konkurs „Na Najle ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Open'er '17: Podsumowanie festiwalu

Szesnasta edycja Open'er Festival za nami. Wszyscy się wyspali, powracali do domów, wysuszyli ubrania i namioty. Czas zatem na podsumowanie. Działo się dużo mniej niż w ostatnich latach, ale tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić.


Tegoroczna odsłona ponownie była rekordowa. Łącznie festiwal odwiedziło 120 tysięcy ludzi, z czego szacunkowo około sześćdziesięciu było na jego terenie codziennie. To wciąż daleko do niebotycznych stu tysięcy jednego dnia, kiedy to występował Coldplay, jednak pewien constans frekwencyjny zostaje utrzymany. I to na wysokim poziomie, dlatego też organizatorzy mają się z czego cieszyć. Alter Art może z nadzieją patrzeć w przyszłość openerowego życia.




Tradycyjnie już tekst podsumowujący został podzielony na kategorie, które naszym zdaniem są najważniejsze do zrecenzowania.


M u z y k a


Trzeba jasno powiedzieć, że mimo gustów, reprezentacja muzyczna była naprawdę mocna. Zwłaszcza ta najbardziej gwiazdorska. Foo Fighters, Lorde, The XX, Radiohead oraz The Weeknd to zestaw, o którym marzyli wszyscy organizatorzy letnich festiwali. Nielicznym udało się go zaprosić, dlatego tym większe brawa dla Alter Artu, że byli dość przekonujący, aby tak topowe obecnie nazwy pojawiły się na gdyńskim lotnisku.


Szkoda tylko, że stało się to kosztem łącznej liczby koncertów, których było zaledwie około sześćdziesięciu, co jest najniższą sumą od lat. Oczywiście, duży wpływ na to miały pieniądze, bo headlinerzy pochłonęli zapewne sporą większość openerowej kasy. Szkoda, bo z tej grupy, sprawdzili się jedynie Foo Fighters, którzy zagrali najlepszy w historii festiwalu koncert. Radiohead, mimo dwóch godzin na scenie do tego tytułu nawet się nie zbliżyli. Nie ta charyzma, nie ta muzyka i nie ten zestaw piosenek. Jasne, to wciąż zespół wielki, ale nie festiwalowy. Raczej przeznaczony dla określonego grona odbiorców i najlepiej było to widać na koncercie Anglików, kiedy spora część ludzi, znudzona przebiegiem występu po prostu rozchodziła się po terenie imprezy.


Pozostała trójka to nazwy, na które czekała przede wszystkim młodsza część publiczności. O ile jeszcze The XX, do tej pory flegmatyczni i melancholijni, pokazali nową, o wiele ciekawszą twarz, o tyle The Weeknd oraz Lorde pozostawiają sporo do życzenia. Nowozelandka obroniła się jeszcze szczerością i emocjami (chociaż zabrakło wielu elementów z jej innych koncertów na festiwalach), ale Kanadyjczyk był mdły jak flaki z olejem i sprawiał wrażenie zblazowanego gwiazdora odwalającego pańszczyznę.


Pieniądze pieniędzmi, ale Alter Art w tym roku gdzieś stracił umiejętność zachowania balansu line-upu. Nie był on zły, ale przez jego okrojenie zabrakło szerszej możliwości wyboru. Tak było w ostatnich latach. Tym razem bardziej skupiono się na dogodzeniu publiczności, która będzie stanowić siłę frekwencji w następnych latach, niż zadowolić obie strony. Warto na to zwrócić uwagę w przyszłości, bo tegoroczny rozkład głównych gwiazd potwierdził, że to, czego słuchają młodsi, nie dorosło jeszcze do roli headlinera. Na razie lepiej chyba wciąż na to miejsce ogłaszać wykonawców bardziej organicznych niż syntetycznych.


Jednak nie tylko headlinerami człowiek żyje. Świetnie koncerty dali Michael Kiwanuka, Dua Lipa, Royal Blood, Nicolas Jaar, Moderat, Hańba, George Ezra, Mac Miller czy Prophets of Rage. To nieco przypominało edycję z 2011 roku, kiedy to większość gwiazd zawodziła, a wykonawcy – bądź co bądź – poboczni bardzo pozytywnie zaskakiwali, pozostając już na stałe w świadomości słuchaczy.




Muzycznie ten Open'er był uboższy niż dotychczasowe, ale - patrząc już zupełnie obiektywnie i szerokokątnie - na pewno nie był zły. Był inny. Tak czy inaczej widać już wyraźnie zmianę pokoleniową dokonującą się w publiczności i trzeba się z tym pogodzić. Teraz Open'er jest bardziej spotkaniem towarzyskim, miejscem gdzie wypada być, coraz większą strefą partnerskich miejsc tanecznych, a mniej stricte muzycznym wydarzeniem. Znak czasu, po prostu.


O r g a n i z a c j a


W tej kwestii, jak od kilku ładnych lat zresztą, nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić. Alter Art ma już za sobą takie doświadczenie, że doskonale wie co robić, a czego nie. Znów były duże strefy sanitarne z bieżącą wodą, znów było mnóstwo miejsc, w których można było się skryć przed deszczem (aczkolwiek brakuje tego ogromnego namiotu w pierwszej strefie gastronomicznej, który pojawił się zaledwie raz – w 2014 roku), znowu można było też korzystać z aż trzech możliwości płatności i to bezproblemowo. Zeszłoroczne kłopoty z łącznością nie miały miejsca.


Na plus także kwestia bezpieczeństwa. W dzisiejszych niespokojnych czasach, gdzie o tragedię nie trudno, wejście na festiwal przypominało bardziej to na derby Trójmiasta niż koncert. Przeszukiwanie każdego zakamarka torby, plecaka, kieszeni... Brawo. Tak powinno być zawsze. Spowalnia to wejście, czasem irytuje, ale jest czymś, co powinno być proceduralnym standardem.


A co do poprawy? To, o czym mówi się od lat, ale być może jest z tym bliżej nieokreślony problem, o którym nie wiemy. Mianowicie mowa o tragicznie nierównym terenie lotniska w Kosakowie. Rok rocznie liczba skręconych kostek idzie w setki. Zwłaszcza kiedy jest ciemno. A gdy do tego pada, o wypadek nie trudno. Fajnie by było, gdyby Alter Art usiadł z włodarzami obiektu i udało się chociaż trochę wyrównać trawiaste połacie. Wyszło by to na dobre wszystkim stronom – organizatorowi, lotnisku oraz uczestnikom Open'era.


Co jeszcze? To kwestia organizacyjno-muzyczna tak naprawdę. Kwestia dodatkowej sceny. Kiedyś było ich więcej, co wiązało się też z bogatszym programem. Tu oczywiście znów wracamy do kwestii finansowych, ale warto o tym pomyśleć. Parę lat temu Mikołaj Ziółkowski powiedział, że być może pojawi się scena poświęcona szeroko pojętemu metalowi. Myślę, że wielu osobom takie rozwiązanie by przypadło do gustu. Tym bardziej, że pojęcie subkultur niemal już przeminęło i gusta słuchaczy są bardzo płynne. Dodało by to też samemu festiwalowi nieco świeżości. A i pewnie więcej uczestników.


Trudno też nie zauważyć ukłonu w stronę publiczności. W tym roku można było wymienić bilety opaski na Babich Dołach, przy dworcu w Gdyni oraz na Placu Grunwaldzkim. Rozładowało to dość mocno ruch w centrum i na lotnisku, ale nie na tyle, by szło to tak sprawnie, jakby mogło. Warto pomyśleć o kolejnych punktach. Chociażby w Gdańsku. Ale widać, że organizatorzy słuchają festiwalowiczów za co wielki plus.


P o g o d a


Na nią wpływu nie ma nikt. Chociaż podobno w Rosji i Chinach mają specjalne helikoptery do rozbijania chmur. Myślę, że wielu oddałoby dwie gwiazdy z plakatu za możliwość spędzenia na Babich Dołach czterech dni w słońcu. Jasne, deszcze są wpisane w urok festiwali, ale drastycznie zmieniają przyjemność przebywania na nich. Widać to było w tym roku, kiedy zwłaszcza ostatniego dnia, teren wydawał się wymarły. Niemniej jednak nie było tak źle, jak w 2011 roku, kiedy praktycznie przez cztery pełne dni lało, wiało i było ledwo ponad dziesięć stopni na termometrach.




*  *  *


Szesnasta edycja była udana. Po prostu. Inna, skromniejsza liczbowo pod względem wykonawców, coraz bardziej przełomowa jeśli chodzi o obcowanie z nią i uczestniczących w niej ludzi. Alter Art po protu wie, po tylu latach, czego i w jaki sposób oczekuje największe grono odbiorców tego typu imprez w Polsce. I z tego zadania wywiązuje się znakomicie. Bo my, dziennikarze, tak naprawdę patrzymy przez inny pryzmat niż dzisiejsi około dwudziestolatkowie, którzy stanowią chyba najliczniejszą grupę na tego rodzaju imprezach. I to pod nich głównie trzeba teraz układać program. Bo to oni są siłą i przyszłością festiwali. A jeśli oni są zadowoleni, to i organizator będzie. I o to właśnie chodzi.


Tak czy inaczej, przebywanie na Open'erze to czysta przyjemność. Bo te cztery dni mają w sobie bliżej nieokreśloną magię, która przyciąga każdego kolejnego roku. Bez względu na pogodę, wykonawców i wszelkie inne okoliczności. Festiwale są chyba ostatnim bastionem pełnej swobody, przyjaźni i wolności w jej najczystszej postaci.


Patryk Gochniewski

fot. ishootmusic.eu/Zuzanna Sosnowska/mat. prasowe

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież