Oczekiwanie na usunięcie zaćmy może być krótsze » Od 1 kwietnia Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje zabiegi usunięcia zaćmy bez limitów, co spowodowało... Żużel na miejskim stadionie » 10 lipca zapadł wyrok w wieloletnim przewodzie sądowym o użytkowanie wieczyste terenu, na którym zna... M. Adamowicz obdarowana mieszkaniami - majątkowe dossier nowych posłów » Magdalena Adamowicz udaje się do Brukseli z majątkiem wartym ok. 2 miliony euro. Leszek Miller, b. p... 759. Jarmark Św. Dominika » W dniach 27 lipca-18 sierpnia w Gdańsku będzie się odbywał 759. Jarmark Św. Dominika.Uroczyste rozpo... Sellin i Horała liderami PiS - zmiana na północ od Gdańska? » Jarosław Sellin w Gdańsku, Marcin Horała w Gdyni. Prezes Prawa i Sprawiedliwości ogłosił nazwiska li... Inauguracja projektu "Muzeum na wodzie" » W sobotę 13 lipca z udziałem Jarosława Sellina, ministra Kultury i Dziedzictw Narodowego, posła Kazi... Marcin Strzelczyk: Koalicja lewicowa byłaby spójna programowo » Z Platformą Obywatelską, czy z lewicowymi ugrupowaniami. Ważą się decyzje dotyczące startu kandydató... POmorskie krętactwa - czyj to testament? » Aleksandra Dulkiewicz w rozmowie Radiem Gdańsk minęła się z prawdą w sprawie swojego członkostwa w r... Prezydent Dulkiewicz spotkała się z mieszkańcami Oruni - Św. Wojciecha... » Przy Kawiarni Kuźnia spotkaniem z mieszkańcami Oruni - Św. Wojciecha - Lipiec prezydent Aleksandra D... Mieczysław Struk usłyszał sześć zarzutów poświadczenia nieprawdy w ośw... » Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk ...
Reklama
M. Adamowicz obdarowana mieszkaniami - majątkowe dossier nowych posłów
środa, 17 lipca 2019 21:35
M. Adamowicz obdarowana mieszkaniami - majątkowe dossier nowych posłów
Magdalena Adamowicz udaje się do Brukseli z majątkiem wartym ok. 2 m ...
PKH Gdańsk dostał licencję na grę w PHL
wtorek, 16 lipca 2019 19:42
PKH Gdańsk dostał licencję na grę w PHL
Pomorski Klub Hokejowy otrzymał licencję na występy w Polskiej Hoke ...
Roman Józefowicz: Mam dobre przeczucia
czwartek, 18 lipca 2019 19:19
Roman Józefowicz: Mam dobre przeczucia
Rozmowa z Romanem Józefowiczem, piłkarzem Lechii w latach 1979-1985, ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Ryszard Kowalewski – Dotykanie sensu istnienia
wtorek, 16 lipca 2019 19:53
Ryszard Kowalewski – Dotykanie sensu istnienia
Gdański artysta malarz Ryszard Kowalewski znany taternik, alpinista, ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Gdańsk LOTOS Siesta Festival 2019 – Kto? Gdzie? Kiedy?
niedziela, 07 kwietnia 2019 20:22
Gdańsk LOTOS Siesta Festival 2019 – Kto? Gdzie? Kiedy?
Cztery dni, 10 koncertów i siedmioro artystów, Siesta Festival po ra ...
Udany Dzień Dziecka w Szkole Podstawowej nr 8 w Rumi
poniedziałek, 03 czerwca 2019 20:00
Udany Dzień Dziecka w Szkole Podstawowej nr 8 w Rumi
Goście, którzy zdecydowali się na przybycie na festyn do Ósemki z ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Władysław Ornowski: Mama, inaczej niż dziadek tej pani, wróciła z robót w Rzeszy bez pieniędzy

Ocena użytkowników: / 26
SłabyŚwietny 
czwartek, 25 kwietnia 2019 19:57

Z Władysławem Ornowskim, założycielem i prezesem fundacji „Pan Władek” rozmawia Artur S. Górski


- O pańskiej działalności charytatywnej i o fundacji „Pan Władek” usłyszałem przed 20 laty przy okazji zbiórki żywności. Ma pan jeszcze coś do roboty, skoro od trzech lat władza chwali się transferami społecznymi, wsparciem ze strony państwa kierowanym do całych grup. Mamy „500 plus”, jednorazową „emeryturę plus”, program „Mama cztery plus”…
Władysław Ornowski: Ostatnio stwierdziłem, że jeśli ktoś mi powie, że są głodne dzieci to mu nie uwierzę. Chociaż bieda jest, bieda, która się zmienia.


- Skrajne ubóstwo znika?
Władysław Ornowski: Wśród rodzin, gdzie nie ma patologii, tak, z pewnością…


- Patologii?
Władysław Ornowski: Tak to widzę. Patologia zanika. Być może potrafi się lepiej ukryć. Proszę byśmy widzieli, że są wokół nas ludzie, którzy wpadli w spiralę niemożności, popadli w letarg. Podam przykład takiej niemocy, Zbieramy fundusze na nowe lokum dla rodziny z czwórką dzieci. Mieszkają w rozpadającej się, ponad stuletniej, chałupie. Pruski mur, który się sypie. Otworzyliśmy, poprzez fundację, specjalne konto na zbieranie pieniążków na ich wsparcie. Może nam uda się kupić kontenery mieszkalne, zamiast tej zmurszałej chałupy. Może w tym roku. Tam nie ma wódy, a gość od jakiegoś czasu pracuje na stałe. Wcześniej miał kłopoty ze zdrowiem. Ale trzeba im po prostu pomóc. Tak się im poukładało. Mam nadzieję, że znajdziemy rozwiązanie, wspólnie z samorządem gminy Trąbki Wielkie.


- Trąbki Wielkie? Trójmiasto już pan opuścił? Jest tutaj tak „bogato”?
Władysław Ornowski: Jak to opuściłem! Przenieśliśmy się, bo w Gdańsku miejsca zabrakło. W Gdańsku też mieliśmy i mamy problem matki, której zabrano piątkę dzieci ze względu na sytuację materialną. Mimo, że z powodu niedostatku dzieci się nie odbiera. Może je odzyska. Powodem było to, że sobie nie radziła. Najstarsze ma 15 lat, są i bliźniaki. Podobnie było w innej rodzinie. Czyli ktoś w MOPR nie zajął się tą, czy tamtą rodziną, czy aby nie popełniono błędów? Są systemy zasiłków. Ja wiem, ze pracownicy MOPR też mają problemy, że mogą być zestresowani, że może za mało zarabiają…


- „Socjal” jest nieskuteczny, nie działa należycie?
Władysław Ornowski: Podam więc inny przykład. Mieliśmy wśród podopiecznych 16-osobową rodzinę. Trzeba było ich „nękać” darami. Zdarzało się, raz czy drugi, że ktoś był „dziabnięty” gdy przyjechaliśmy. Ale przecież oni potrzebowali wsparcia i wyszli ze swojego odrętwienia…


– Ktoś z politycznego i gospodarczego pomorskiego establishmentu się nad wami pochylał wbrew zasadom: radź sobie sam, wygrają najsilniejsi?
Władysław Ornowski: Nie zdarzyło się… A może wymienimy tych ważniejszych i silniejszych?


– Zapraszam…
Władysław Ornowski: Lech Wałęsa, chadzaliśmy, chyba jako pierwsi, do jego rodziny z paczkami na Boże Narodzenie w 1981 roku, bo on przecież siedział w Arłamowie.


– Nie sforsowano mu drzwi łomem, nie skuto kajdankami, podjechali wojewoda, I sekretarz KW PZPR, przejął go w stolicy minister Ciosek. Przewodniczący znalazł się w „złotej klatce”…
Władysław Ornowski: Nie dociekam, czy przebywał w apartamencie Gierka, czy nawet i Breżniewa. Rodzina jego była wtedy w potrzebie. Potem ze strony członków tej rodziny i jego samego, mimo rzucanych raz czy drugi deklaracji, nie pośpieszyli ze wsparciem naszych podopiecznych. „Nie chcę i nie muszę” (śmiech). A ja jestem portowcem gdańskim z 40-letnim doświadczeniem zawodowym! Pracowałem na trzy zmiany na urządzeniu do załadunku i rozładunku drewna. Jeździł wtedy po nabrzeżu pewien liberał. Pan wie o kim mówimy…

alt


– Jana Krzysztofa Bieleckiego kojarzę…
Władysław Ornowski: Właśnie, ten, co szczycił się działalności gospodarczą, zresztą miał ją jako jeden z nielicznych liberałów. On woził wraz z kolegami drewno do portu. Czekałem na niego z rozładunkiem nieraz do wieczora. Byliśmy po imieniu. W 1988 roku byłem w komitecie strajkowym, jako rzecznik, taki właściwie „zderzak” do wszystkiego, w Porcie Gdańskim. A po tym, jak został premierem (od stycznia do grudnia 1991 - dop. red.), kilka miesięcy po II zjeździe „Solidarności” na którym byliśmy (kwiecień 1990 r. – dop. red.) stałem w przejściu, którym premier Bielecki wędrował, mówię „a dzień dobry panie premierze!”. Po tylu latach pomocy usłyszałem w odpowiedzi syknięcie… Gdy on był prezesem banku (przez 7 lat w Pekao SA – dop. red.) mimo naszych apeli i zapytań nigdy od niego, ani od jego ludzi, odzewu nie było. Następny to pan komisarz Lewandowski – podobnie, bez odzewu. Jeden, Maciej Płażyński, nie do końca liberał, na życzenia odpowiadał, pytał z sympatią, jak nam idzie, czy potrzeba wsparcia, porozmawiał…


- Nawet był wątek polityczny…
Władysław Ornowski: Byłem kandydatem na Rzecznika Praw Dziecka przed dziesięciu laty, przed Markiem Michalakiem. Kandydaturę moją zaakceptował Maciej Płażyński (wówczas wicemarszałek Senatu – dop. red.), ale niestety, ówczesny premier się nie zgodził (Donald Tusk – dop. red.). Kolejnym liberałem na naszej drodze był Tomasz Arabski. Próbowałem jakoś wymóc wsparcie dla wielodzietnej gdańskiej rodziny, by im poprawić warunki mieszkaniowe, po trzecim telefonie usłyszałem od ministra Arabskiego, że premier nie może w żadnym wypadku pomóc.


- Premier nie jest od tego by pojedynczo pomagać…
Władysław Ornowski: No tak, nie byłem z jego otoczenia. Podam inny przykład, to pani Hanna Foltyn-Kubicka, dzisiaj nie jest w polityce. Ale gdy była europosłem, za jej kadencji na jej zaproszenie zabraliśmy dwa razy autokarem dzieci do Brukseli. Była prawie setka dzieciaków w europarlamencie. Dzieci dostały nawet kieszonkowe z pieniędzy, bodaj na dietę, na wizyty, te w gestii europosła. Inni tylko obiecywali.


- Dzisiaj państwo przejmuje część odpowiedzialności za wykluczonych i potrzebujących wsparcia. Oby nie utrzymywali się w bezczynności…
Władysław Ornowski: Mam nadzieję, że obecne władze są przychylne i uda się ludziom pomagać. Skutecznie. Zauważam też pewien pozytyw, otóż ci ludzie jak poczuli, że mają trochę grosza, to chcieliby więcej i zaczynają intensywnie rozglądać się za stałym zajęciem. To taki pozytywny apetyt.


- Miasto Gdańsk panu nieba przychyla?

Władysław Ornowski: Przed ponad rokiem, na spotkaniu opłatkowym, poprosiłem, już niestety świętej pamięci, Pawła Adamowicza o przekazanie nam starego samochodu, który użytkowała fundacja. Po prostu by móc go sprzedać i dołożyć do innego. Stary, użyczony przez miasto, się posypał. Przejechałem nim pół miliona kilometrów. Prezydent polecił jednemu z urzędników, aby się sprawą zajął, by nam przekazać ten stary, miejski samochód. A wie pan czym się skończyło i jak z nami postąpiono?


- Macie nowy samochód…
Władysław Ornowski: Oj! W zamian za to co robimy, pod koniec wakacji w ubiegłym roku, samochód nam odebrano. Kazano oddać, ale wcześniej zrobić przegląd. Musiałem więc jeszcze zapłacić za wymianę drążków kierowniczych i za inne drobniejsze części. A przecież wspieram nadal seniorów, dzieci, MOPR. Nie oglądam się na sympatie i antypatie, Mam przyjaciół wśród pracowników socjalnych. Mam też innych przyjaciół więc i mamy samochód.


- Włodarze i posłowie chcą się czasem ogrzać w cieple fundacji?
Władysław Ornowski: A możemy ten wątek zostawić?


- Tak, możemy…
Władysław Ornowski: Mam też taki pozytywny apetyt, ale mnie władza nie hołubiła. Szczególnie ta poprzednia. Kiedyś było rodzinne, marny grosz. Na jednym ze spotkań przed laty mówiłem o pensji i o emeryturze dla matek, które wychowywały kilkoro dzieci. Wyliczałem. Pokazywałem ile kosztuje miejsce w domu dziecka. A to koszt na jedno dziecko ponad cztery tysiące miesięcznie. Czy nie lepiej wspierać rodziny? Można było to załatwić, ale tego nie zrobiono.


- Mamy bardziej solidarne państwo?
Władysław Ornowski: Mamy szansę. Obyśmy jej nie zmarnowali. Ja mam pomaganie zaszczepione rodzinnie. Dużo gadam, niektórzy myślą, że za dużo, o biedzie. Moja mama przepracowała na robotach przymusowych niemal całą II wojnę. Wracała z tekturową walizeczką, która nie była pełna waluty, jak w innym, bardziej znanym, przypadku. Na dodatek ją we Wrocławiu okradli, nim dotarła na teren byłego Wolnego Miasta Gdańska. Znała niemiecki i rosyjski. Po wojnie u mamy był schowek dla miejscowych niemieckich kobiet. Tak się przechowywały przed gwałtami przez blisko dwa lata, nim skończyła się ich gehenna. Proszę się nie dziwić, że pomagam. Nie martwmy się. Damy radę.


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież