Wystartowała VI edycja Gdynia E(x)plory Week » W środę, 18 października, w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia rozpoczęła się VI edycja ... Prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku jego były wiceprezes i rzecznik Raf... » Sędzia Rafał Terlecki został powołany przez Ministra Sprawiedliwości na prezesa Sądu Okręgowego w Gd... Pat w gdańskiej komunikacji miejskiej. Kolejna runda rozmów w najbliżs... » 16 października o sytuacji w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje rozmawiali związkowcy i prezes tej ... Ponad 1000 osób przybyło na I Pomorski Piknik Strzelecki » W niedzielę 15 października 2017 roku odbył się I Pomorski Piknik Strzelecki połączony z festynem ro... Leszek Miller: Prospołeczny program PiS zjednuje tej partii ludzi, któ... » Z Leszkiem Millerem, premierem w latach 2001-04, byłym ministrem pracy i ministrem spraw wewnętrznyc... Zawiadomienie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez pre... » Andrzej Jaworski, członek zarządu okręgowego PiS i Hubert Grzegorczyk, wiceprezesa Stowarzyszenia my... Babcia Alina – Jubilatka » Alina Kołakowska urodziła się 9 października 1917 roku w Brzeżanach koło Stanisławowa w województwie... Prawo jazdy Skorpiona » Od wyjaśnienia sprawy pomorskiego, seryjnego mordercy „Skorpiona” minęło już przeszło 30 lat. Skala ... Piotr Czauderna: To jest służba publiczna, nie władza książęca » Z prof. n. med. Piotrem Czauderną, radnym klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska, chirurgiem, koordynator... Madrycka czkawka prezydenta - konflikt interesów czy kolizja prawna? » Za wyjazd prezydenta Gdańska i jego 3 urzędników do Madrytu ok. 15 tys dolarów zapłaciła "Grupa Saur...
Reklama

Ocena użytkowników: / 15
SłabyŚwietny 
niedziela, 18 września 2016 16:40

Piękne było lato 1939 r., ale z dnia na dzień nieuchronnie zbliżał się kataklizm. Zawarty 23 sierpnia 1939 r. pakt niemiecko-sowiecki utworzył w Europie nową polityczną konfigurację. Doprowadził do zniszczenia Rzeczpospolitej i ustanowienia wspólnej niemiecko-sowieckiej granicy. Wojna swym barbarzyństwem przerosła wszystko, co znała nowożytna historia.


17 września obchodziliśmy uroczystości ku czci tych, którzy stawili opór, zostali zamęczeni, polegli w obcęgach dwóch totalitaryzmów.
W sobotę w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku wspominano tych, którzy znaleźli się na "nieludzkiej ziemi", zasiedlili rozrzucony po bezkresie bolszewickiego imperium wyspy "Archipelagu GUŁag".


Wywózki dotknęły też Pomorzan już w XVIII wieku. Pierwsi zesłańcy na Sybir to byli konfederacji barscy, a wśród konfederatów byli liczni Pomorzanie m.in. Michał Władysław Lniski i jego siostrzeniec Józef Wybicki.


alt


W latach 1939-41 tragiczne deportacje dotknęły mieszkańców województw wschodnich II RP i Białostocczyzny.
Po II wojnie światowej na katorgę wywożeni byli kaszubscy działacze, członkowie Stronnictwa Narodowego, konspiratorzy z TOW Gryf Pomorski i ci, którzy przeszli przez obóz filtracyjny NKWD na zamku w Bytowie. Trwało to do lat 50.


Pamiętamy o tych, którzy na zawsze zostali na Wschodzie i tych, którzy powrócili po deportacji i znaleźli swój drugi dom na Pomorzu.
Światowy Zjazd Sybiraków 2016 w Szymbarku rozpoczął Apel Pamięci i msza św. koncelebrowanej pod przewodnictwem ks. bp. Wiesława Śmigla, biskupa pomocniczego z Pelplina,  Była asysta honorowa wojska i marynarzy Marynarki Wojennej.


alt



- Szymbark stał się miejscem pamięci o zesłanych na nieludzką ziemię, w głąb Rosji. Spotykamy się tutaj, wypełniając piękny testament Daniela Czapiewskiego. Pamiętamy o 17 września 1939 roku, kiedy to Armia Czerwona, realizując pakt Ribbentrop - Mołotow wkroczyła na tereny wschodniej Polski. Nastąpił terror, wygnanie, wyniszczenie Polaków. Straszna to była kara wygnania ze swego domu. To historią którą jeszcze niektórzy pamiętają. Mamy zobowiązania by o nich pamiętać i przekazać następnemu pokoleniu. Zachowujemy naszą historię bo człowiek bez korzeni traci tożsamość. Obywatele świata wszędzie są u siebie? Ale na prawdę nigdzie nie czują się domownikami - mówił biskup Śmigiel.
Nie obyło się bez wspomnień.


- Zbliżały się święta. Widok szopki i uścisk matczynych rąk wywołały marzenia by wrócić się do domu, by chleba nie zabrakło, by mama przestała płakać - te słowa dziecka-zesłańca wybrzmiały też podczas nabożeństwa.

 

alt


Przypomnijmy, że w Szymbarku jest m.in. dom drewniany przeniesiony z rejonu jeziora Bajkał, 8 100 km. Do tej idei przekonał Daniela Czapiewskiego podróżnik Romuald Koperski. Centrum Edukacji i Promocji Regionu, kierowane obecnie przez Lidię Czapiewską, wdowę po Danielu Czapiewskim, gości od 13 lat ofiary deportacji i ich rodziny. Dzieje się to tradycyjnie 17 września.  


Dla przybyłych, a było ich w tym roku kilkuset, to swoisty obowiązek i honor by być tego dnia w Szymbarku. Z okazji tej skorzystali więc m.in. pomorski marszałek Mieczysław Struk, Monika Kończyk, kurator oświaty i Małgorzata Zwiercan, posłanka.


alt


- Potrzebujemy zjednoczonej Europy, ale naród bez ojczyzny to naród bezdomny. Pamiętamy, chcemy pamiętać, będziemy pamiętać o tych, którzy walczyli na różnych frontach, którzy zostali zgładzeni w obozach, oddali swe życie mając na ustach "Bóg Honor Ojczyzna", broniąc polskości. Naszym obowiązkiem jest wyposażyć dzieci, wnuki w takie mocne korzenie, oparte w tej ziemi i podparte wartościami, patriotyzmem, tradycją. Takie korzenie dadzą wyrosnąć drzewu potężnemu i silnemu "żeby Polska była Polską - mówiła Monika Kończyk, pomorski kurator oświaty.  


Lidia Czapiewska, która uczestniczyła w uroczystości z córką, z trudem maskowała wzruszenie i witała przybyłych.


alt


Roman Dambek, prezes Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. TOW "Gryf Pomorski", odczytał listy od Anny Fotygi, eurposłanki PiS.
- Dzięki niezłomnym staraniom Sybiraków i ich rodzin tamte wydarzenia nie poszły w niepamięć - przypomniała Anna Fotyga.  


Były też wyróżnienia i odznaczenia. I tak Złotą Odznaką Honorową za Zasługi dla Sybiraków odznaczeni zostali: ks. Krzysztof Lis, Jan Czapiewski, Henryk Moryń, Zdzisław Nosewicz, Maria Okonek i gen. dyw. Marek Sokołowski, dowódca 16 Pomorskiej Dyw. Zmech.


alt


Nagrodą "Bursztynowego Drzewa" uhonorowani zostali Kordian Borejko, za promowanie historii i kultury, ks. Krzysztof Lis, za zaangażowanie w Zjazdy Sybiraków, Jan Okulicz, za wspomaganie budowy kościoła w Krasnojarsku i Maria Wysoczańska, zesłaniec, pedagog.


Z kolei wyjątkową Nagrodę "Pod skrzydłami anioła" Zjazd Sybiraków 2016 wyróżnił człowieka, który "zachował się niczym anioł, a nagroda ma motywować dobre anioły".  Bronisław Świtka, który otrzymał nagrodę w tym roku,  jest stałym gościem Zjazdu Sybiraków. Ma 93 lata. W czasie wojny był w AK i nosił pseudonim "Amant".


W rozmowie nami wspominał, iż jego dowódcą był kpt. Franciszek Polkowski "Grab", komendant Rejonu II „Wschód” - Obwód Kozienice AK Okręg Radom-Kielce kryptonim "Jodła". W tym okręgu Jan Piwnik objął funkcję dowódcy Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” i komendantem „Kedywu” Okręgu Radomsko-Kieleckiego. Tam walczył Antoni Heda ps. "Szary". Po akcji rozbicia więzienia w  Kielcach w czerwcu 1945 roku zaprzestał działalności konspiracyjnej jednak był poszukiwany przez MBP i w 1948 r. został aresztowany na dworcu PKP Gdynia Chylonia. Otrzymał cztery wyroki śmierci, ale dzięki interwencji partyzantów z AL, którzy współdziałali z nim w 1944 r., karę śmierci zamieniono na dożywocie.


alt


A nasz "Anioł"? Otóż on od pacyfikacji ocalił swoją wieś.  Tuż przed dramatem zdołał zebrać broń z wioski, załadował na pełen siana wóz i wywiózł ze wsi. Tym samym nie było pretekstu do pacyfikacji. Pan Bronisław zadziwił wszystkich, gdy zamiast zabrać głos i przemówić zaśpiewał niemal wszystkie zwrotki partyzanckiej pieśni ze słowami "więc szumcie nam jodły piosenkę".


To piosenka powstałego w 1943 roku w Górach Świętokrzyskich jedno z największych zgrupowań partyzanckich. Jego dowódcą i organizatorem był por. „Ponury”. Piosenkę partyzanci śpiewali przy ogniskach na "Wykusie" od lipca 1943 r.  

A oto pierwsze słowa tej piosenki:
Choć z dala swą mamy rodzinę i bliskich
My polscy żołnierze od Gór Świętokrzyskich
Lecz chciały niebiosa, by krew nam na wrzosach
Wolności ścieliła kobierce.
Więc szumcie nam, jodły, piosenkę,
Rodacy podajcie nam rękę,
Wśród lasów, wertepów, na ostrzach bagnetów
Wolności niesiemy jutrzenkę


- Macie wielkie, oddane serca. Dziękuję wszystkim Sybirakom i przyjaciołom. Nawet Bozia nam sprzyja, słońce mamy. Nasze Centrum powstało właśnie po to, żeby ludzie tak wyjątkowi, którzy mają tak ogromne serca, tu się spotykali - mówiła Lidia Czapiewska, właścicielka Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.


Nieprzypadkowo wybrano datę 17 września. Wieczorem 16 września 1939 roku do oddziałów sowieckich w strefie przygranicznej z Rzeczpospolitą Polską dotarł tajny rozkaz nr 16634 marszałka Klimenta Woroszyłowa: „Uderzać o świcie siedemnastego!”.
77 lat temu 17 września 1939 roku dywizje Armii Czerwonej wkroczyły na terytorium Polski.  Świtem 17 września 1939 roku na walczącą bohatersko z nazistowskimi Niemcami Polskę runęła Armia Czerwona. Bez wypowiedzenia wojny oddziały agresora ruszyły ku linii Bugu i Narwi, gwarantowanej mu przez pakt z III Rzeszą.


Siły pierwszego rzutu były potężne – 9 korpusów i 1 dywizja piechoty, 4 korpusy i 1 dywizja kawalerii, 2 korpusy i 12 brygad czołgów, czyli 466,5 tysiąca żołnierzy, 5 tys. czołgów i wozów pancernych, 3 tys. samolotów.
Jednostki te posiadały niemal dwa razy więcej czołgów niż Wehrmacht w ataku z 1 września 1939 roku i więcej samolotów niż Luftwaffe użyła na froncie polskim.


alt


Na drodze tej nawale stanęło 12 tysięcy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza. rozlokowanych w 190 strażnicach, dozorujących 1400- kilometrowy odcinek granicy.


W 1939 roku Polska musiała upaść pod ciosami dwóch wrogów. Na kresach wschodnich bohatersko bronił się Rejon Umocniony Sarny. Dwa dni trwał opór wobec morderczych ataków czerwonoarmiejców. Tam w gruzach bunkra zginął m.in. ppor. Jan Bołbot, który pochodził z tego samego batalionu co kpt. Władysław Raginis, bohater szańców spod Wizny.


Agresja ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku należy do najtragiczniejszych faktów z naszej historii. Bohaterska obrona prowadzona była w sposób improwizowany.


Polacy, którzy trwali  w przekonaniu, że mają wytrzymać dwa tygodnie nim Francuzi wsparci brytyjskim lotnictwem, przekroczą granicę zachodnią Niemiec, a następnie przegrupować się na wschodnich terenach Rzeczpospolitej, mieli teraz zadanie nie do wypełnienia – powstrzymania ataku dwóch potężnych wrogów. I to bez jakiejkolwiek pomocy.


Wepchnięci w wojnę zostaliśmy pozostawieni sami sobie, otoczeni ze wszystkich stron, jedynie z wąskim przesmykiem do Rumunii i Węgier. Francja i Wielka Brytania nie zaczęły ofensywy. Najdłużej opór stawiało Grodno oraz Lwów „Semper fidelis”.  


Kiedy 17 września rano do Naczelnego Wodza marszałka Rydza-Śmigłego dotarła informacja o wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Państwa Polskiego wydał on kuriozalną dyrektywę ogólną, w której nakazywał wycofywanie się wojsk w kierunku na Węgry i Rumunię i unikania walk z najeźdźcą. „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z sowietami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadania Warszawy i miast które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta do których podejdą bolszewicy powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii”.


Sam opuścił walczący kraj, czego Wódz Naczelny czynić nie powinien. Wrócił do okupowanej Polski po roku, ale już żadnej roli nie odegrał. Został pochoany jako Artur Zawisza w 1941 r.


Generał Wilhelm Orlik-Rückemann, który dowodził Korpusem Ochrony Pogranicza wytrwał w walce ze swoimi żołnierzami do 1 października 1939 roku, kiedy to niedobitki jednostek KOP po całodziennej obronie zostały rozformowane pod Wytycznem.


W walkach z Niemcami zginęło 60 tys. żołnierzy w tym 2 tysiące oficerów, 5 generałów. Sowiecki zamordowali w 1939 roku dwa i pół tysiąca żołnierzy, kadetów i policjantów m.in. dowódcę obrony Grodna gen. Olszynę-Wilczyńskiego. W Katyniu i innych miejscach kaźni dokończyli dzieła eliminacji naszej elity.


Z kolei z rąk band Ukraińców, obywateli II RP, zginęło na Podolu i Wołyniu w 1939 roku około 4 tysięcy Polaków. Rozpoczął się kresowy dramat dobijania polskości.  


Kresy były nasycone kulturą polską i łacińską, a Wilno, Nowogródek, Grodno, Lwów, Stanisławów Tarnopol to były miasta związane z polskością, choć ze znaczącą obecnością ludności żydowskiej. Mieszkańcy wsi w przeważającej mierze mówili po ukraińsku lub po rusińsku (białorusku), byli też Poleszukami, ludnością pogranicza wokół Pińska.   


Zdarzały się przypadki ataków na wojsko polskie, próby rozbrajania oraz wypowiadania posłuszeństwa oraz stawiania bram triumfalnych ku czci Armii Czerwonej.


10 lutego 1940 roku o świcie rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków do Kazachstanu, za Ural, na Syberię. Trwały do 21 czerwca 1941 r. Objęły one pół miliona naszych rodaków. Kolejna fala deportacji ruszyła w 1944 r. i objęła dalsze 300 tys. obywateli II RP.


Od tego czasu podstawą sowieckiej dominacji nad narodami Europy Środkowo-Wschodniej była  obecność robotniczo-chłopskiej Armii Czerwonej (w 1946 r. przemianowanej na Armię Radziecką) na terytorium państw satelickich wobec Kremla.
Artur S. Górski

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam