Dama z bursztynem za 18 450 zł » Kancelaria prezydenta zapłaciła za nowe insygnia władzy prezydent Aleksandry Dulkiewicz 18 450 zł. Z... Magdalena Adamowicz rozpoczyna listem swoją kampanię wyborczą » Magdalena Adamowicz w ciągu dwóch miesięcy jakie minęły od tragicznej śmierci jej męża wyrosła na wa... Tadeusz Cymański: Urna prawdę nam powie » Z posłem Tadeuszem Cymańskim (Solidarna Polska), europosłem w latach 2009-2014 rozmawia Artur S. Gór... 979 kandydatów do Rad Dzielnic » 24 marca zostaną wybrane Rad Dzielnic na lata 2019-2023 w 34 dzielnicach Gdańska. Do Miejskiej Komi... 25. Targi Akademia » W ramach Święta Uniwersytetu Gdańskiego odbyły się Targi AKADEMIA oraz DNI OTWARTE Uczelni.Targi AKA... Więcej pieniędzy na Pomorzu na endoprotezy i psychiatrię » Dodatkowe prawie 10 milionów złotych pomorski NFZ przeznaczy na wszczepianie endoprotez stawów biodr... Lotos nagrodził pracownice stacji paliw, które uratowały niemowlę » Pracownice stacji paliw Lotos, które uratowały niemowlę, zostały nagrodzone przez władze spółki. Pan... Święto Uniwersytetu Gdańskiego – otwarcie roku jubileuszowego 50-lecia... » 20 marca 2020 roku minie 50 lat od powstania Uniwersytetu Gdańskiego. Dziś to największa uczelnia w ... Teresa Wulnikowska: Przymorze wzdłuż Kołobrzeskiej » Rozmowa z Teresą Wulnikowską, jedyną kandydatką SLD do rad dzielnic w Gdańsku.- Czy mieszkańcy ul.Ko... Pomnik rotmistrza Pileckiego w Gdańsku jeszcze nie stanął, a już jest ... » 15 marca br. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku otrzymało wydaną w imieniu prezydent Miasta Gdańska...
Reklama
Teresa Wulnikowska: Przymorze wzdłuż Kołobrzeskiej
wtorek, 19 marca 2019 13:46
Teresa Wulnikowska: Przymorze wzdłuż Kołobrzeskiej
Rozmowa z Teresą Wulnikowską, jedyną kandydatką SLD do rad dzielni ...
Trefl zawiódł w ostatnim meczu rundy zasadniczej
sobota, 23 marca 2019 22:18
Trefl zawiódł w ostatnim meczu rundy zasadniczej
Dużą niespodzianką zakończył się ostatni mecz rundy zasadniczej ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Ewy Bogucka Pudlis w malborskim „Szpitalu Jerozolimskim”
wtorek, 05 marca 2019 14:11
Ewy Bogucka Pudlis w malborskim „Szpitalu Jerozolimskim”
Nie często wybieram się na wystawy malarstwa poza granice trójmiejs ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Gala Wiedeńska w Sali Koncertowej NOT
wtorek, 15 stycznia 2019 17:44
Gala Wiedeńska w Sali Koncertowej NOT
9 marca w Gdańsku Sali Koncertowej NOT, ul. Rajska 6, odbędzie się ...
Rumia miastem sportu. Plebiscyt na sportowców, trenerów i działaczy 25-lecia
niedziela, 24 lutego 2019 16:54
Rumia miastem sportu. Plebiscyt na sportowców, trenerów i działaczy 25-lecia
Gala Sportu w Hali widowiskowo-sportowej MOSiR Rumia 22 lutego br., po ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Borusewicz: Litwa cieszy się naszą bezinteresowną miłością

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
środa, 07 września 2011 14:48

altRozmowa z Bogdanem Borusewiczem, marszałkiem Senatu


- Polska i Litwa - dwa kraje, jedna historia, przez sześć wieków wspólna kultura. Zdawałoby się, że to bliskie sobie narody. Czy oraz jak można przezwyciężyć animozje, które poróżniły w ostatnich stu latach te dwie nacje?
Bogdan Borusewicz: Trzeba do tego co nas różni podchodzić spokojnie. Na szczęście kierunków polskiej polityki zagranicznej nie nadają siły skrajne. Nawet w czasach rządów PiS, LPR i Samoobrony wpływ prezydenta Lecha Kaczyńskiego łagodził tendencje skrajne.


- Nie były one już jednak później tak dobre, a przecież wydawało się, że polska „Solidarność” i  „Sąjūdis”,  litewski Ruch na Rzecz Przebudowy w 1989 roku dały początek strategicznego partnerstwa...
Bogdan Borusewicz: Na nieszczęście uznanie na Litwie uzyskały siły skrajne. Po pierwsze ruch „Sąjūdis” z Vytautasem Landsbergisem na czele, a konkretnie i sam Landsbergis, odtwarzając niepodległą Litwę odtworzył ją wraz z przedwojenną antypolską ideologią. O ile przed wojną ta ideologia mogła mieć jakieś uzasadnienie, ponieważ był konflikt o Wilno. Litwini chcieli odzyskać Wilno. Dzisiaj nie ma konfliktu o tereny, a jednak ta ideologia się odrodziła. Przewidywałem takie bieg zdarzeń, ale nie sądziłem, że to pójdzie tak daleko. Litwini odtwarzając państwo litewskie, odtwarzają tamtą ideologię, nie dostosowując jej do obecnej sytuacji. To wina m.in. Landsbergisa, jako ówczesnego lidera. Ponadto  obecny rząd Andriusa Kubiliusa jest zdany na balansowanie na krawędzi większości i to niewielkie poparcie w Seimasie zapewnia mu  nacjonalistyczna grupa poselska Gintarasa Songaili. Premier Andrius Kubilius jest człowiekiem rozsądnym, człowiekiem środka, ale w sprawach polskich ma ograniczoną możliwość działania. Podobnie prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė wydaje się mniej wyczulona na jak najlepsze wzajemne relacje niż np. jej poprzednicy. 


- Na poprawę wzajemnych relacji wpływają jednak nie tylko sfery rządowe. Czy tu jest pole do popisu dla opozycji, dla organizacji pozarządowych?
Bogdan Borusewicz: Rozmawiałem z liderami litewskiej socjaldemokracji dlaczego podczas debaty o pisowni nazwiska i pytałem dlaczego wstrzymujecie się od głosu?  Odpowiedzią było, że nie ma interesu politycznego bo opozycja głosuje przeciwko propozycji rządowej. Choć też przyznaję, że socjaldemokracja nie idzie tak na „udry” z mniejszością polską. To jednak i socjaldemokracja jeśli jest u władzy nie cofa tych decyzji, które podjęła prawica Z kolei w myśleniu litewskiej prawicy ideologia etniczności zdominowała myśl państwową. To nie obywatelstwo a etniczność stała się wyznacznikiem litewskości. Pojęcie narodu w Polsce jest. Obywatel Polski jest Polakiem.


- W latach 1939 - 1940 okazało się, że dopóki istniała niepodległa Polska również Litwa mogła utrzymać swój niezawisły byt. Wydawałoby się, że Polska jest najważniejszym sojusznikiem Litwy.
Bogdan Borusewicz: W obu krajach u części elit najwyraźniej zwyciężyło przekonanie, że oto bezpieczeństwo zostało nam dane raz na zawsze. Polska i Litwa znalazły się w Unii Europejskiej i w NATO. I to  ma gwarantować bezpieczeństwo na setki lat. Jednak bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze.  Przed wojną, kiedy był przecież bardzo silny konflikt, było nawet polskie ultimatum to okazało się, że Polska była gwarancją niepodległości Litwy. Polska zniknęła z mapy po 17 września 1939 roku. I Litwa wkrótce też utraciła niepodległość.


- Polacy od lat darzą Litwę co najmniej sentymentalną przyjaźnią. To uczucie bywa nie odwzajemniane?
Bogdan Borusewicz: Litwa cieszy się naszą sympatią. Można rzec - bezinteresowną miłością. Jej efektem było poparcie, którego udzieliliśmy organizacjom litewskim w 1989 i 1990 roku. Odrodzenie niepodległej Litwy przyjęliśmy z radością. Lecz od kilku lat ta sympatia w Polsce spada. A przecież we wszystkich sytuacjach kryzysowych opinia publiczna jest bardzo istotna. Ten spadek nie tyle zainteresowania co właśnie sympatii widać i kiedy rozmawiam  z ludźmi po obu stronach granicy pytają co się stało? 


- Sytuacja polityczna i gospodarcza w obu krajach jest dynamiczna. Kiedy w 1989 r. rozpoczęła się litewska droga do niepodległości, zaczęła się współpraca między dawną polską opozycją a litewskimi działaczami wolnościowymi. Czy były jej wymierne skutki?
Bogdan Borusewicz: Patrzyliśmy na to co działo się na Litwie, Łotwie i w Estonii z wielką nadzieją. W Polsce proces przemian, niezależnie jak go wówczas i po latach oceniamy, był już posunięty dalej. Postanowiliśmy więc, że przerzucimy na Litwę ten sprzęt, który nam tutaj pozostał. Okazało się, że  radiostacje na Litwie są zbyteczne, ale przydadzą się tam maszyny offsetowe. Przewiózł je przez granicę Krzysztof Dowgiałło, ówczesny poseł OKP. Dowgiałło miał paszport dyplomatyczny. Po stronie litewskiej odbierał przesyłkę poseł ówczesnej litewskiej rady Kazimieras Uoka.


- W 1990 roku przyszłość niepodległej Litwy była bardzo niepewna. W styczniu 1991 roku doszło do szturmu na wierzę telewizyjną, bohatersko bronioną przez młodych Litwinów. W tym czasie w Warszawie był w celu były podobno prowadzone rozmowy w celu zorganizowania rządu emigracyjnego po sowieckiej interwencji na Litwie.
Bogdan Borusewicz: Pamiętam spotkania z Algirdasem Saudargasem, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Litwy. Byłem na jednym takim spotkaniu. Henryk Wujec wspominał, że było ich więcej. Brał w nich udział też premier Tadeusz Mazowiecki. Na tych spotkaniach ustalano co należy zrobić jeśliby Litwini zwrócili się do nas o możliwość tworzenia w Warszawie rządu na uchodźstwie. Ze strony premiera Mazowieckiego minister Algirdas Saudargas otrzymał zgodę na utworzenie emigracyjnego rządu Litwy w Warszawie. Tego typu działania były z naszej strony prowadzone, gdyż należało przewidywać różne scenariusze.


- Należało przewidzieć ewentualną reakcję upadającego ZSRR.
Bogdan Borusewicz: I to w sytuacji kiedy u nas stały jeszcze wojska sowieckie, które opuściły Polskę dopiero dwa lata później. Byliśmy więc sami w trudnej sytuacji. Mimo to Polacy zamanifestowali swoją solidarność z Litwą.


- Nie na taką skalę jak ta solidarność manifestowana z walczącymi Węgrami w 1956 roku…
Bogdan Borusewicz: Też inna była skala wydarzeń i inny czas. Jednak tamta atmosfera była podobna przez chwilę do tej sprzed lat. Jako przewodniczący regionalnej  „Solidarności” w lecie 1991 roku zorganizowałem wyjazd na Litwę. Wcześniej byli tam Polacy i flagi polskie. Był Jacek Kuroń i Adam Michnik . Był pomorski poseł OKP Krzysztof Dowgiałło. Można powiedzieć, że Polacy też bronili Seimasa. W styczniu w Gdańsku przed Ratuszem Głównego Miasta zorganizowałem w kilkusetosobowy  na wiec poparcia dla Litwy. W Polsce te oznaki solidarności z Litwą były widoczne w różnych miejscach. Z tego entuzjazmu już niewiele zostało. Litwa miała olbrzymi kredyt naszego zaufania. Niestety, postawu skrajne powodują, że ten kredyt świadomie część litewskich działaczy niszczy. Mimo, że większość na pewno po obu stronach chce dialogu to jednak jest to większość milcząca. Skrajne emocje zdarzyły się i u nas, jak zamalowanie litewskich napisów  powicie sejneńskim. To był incydent, na który reagujemy. Na ten incydent wszystkie polskie instytucje zareagowały zdecydowanie. Polską politykę zagraniczną tworzymy i prowadzimy z Warszawy.


- Kiedy dwóch się wadzi ten trzeci zyskuje. Polska i Litwa są na osi Berlin – Moskwa. Moskwa może mieć swój interes w generowaniu konfliktu.
Bogdan Borusewicz: Mamy dobre stosunki z Rosją. Relacje polsko-litewskie ani nie polepszają, ani nie pogarszają naszych kontaktów z Rosją. Obie strony chcą, aby te stosunki były dobre. 


- Litwini, co być może naturalne, będąc niewielkim, ale dumnym narodem, być może obawiają się wpływów sąsiednich krajów?
Bogdan Borusewicz: O litewskie obawy należałoby pytać samych Litwinów. Jest w świadomości naszego sąsiada zakotwiczone poczucie zagrożenia. W sytuacji, kiedy naród ma własną historię i własną elitę obce wpływy mu nie grożą. Polska nie wróci na Litwę środkową.  
Jestem rodem z Wilna. Mama pochodzi z samego Wilna, a ojciec z Oran (litewska Varena). Dziadek po pierwszej wojnie światowej nabył  niewielki majątek pod Oranami. Ojciec, nauczyciel, we wrześniu  walczył w wojnie 1939. Potem był w Armii Krajowej. Znam historię i wiem co działo się na Wileńszczyźnie podczas ostatniej wojny, o walkach wszystkich ze wszystkimi. Ojciec był ciężko zraniony przez policję litewską. Cudem się uratował więc jakaś niechęć mogłaby być, ale to jest przeszłość. Nie chowamy urazy. Nie mam żadnych roszczeń i nie zamierzam czegokolwiek się domagać. Zdecydowana większość naszych rodaków tak myśli. Z Niemcami mieliśmy straszne doświadczenia. Dzisiaj nasze stosunki są świetne. Podobne stosunki wzajemne budujemy z Ukrainą. Podczas wojny były na terenie dzisiejszej Ukrainy rzeczy straszne i popłynęły rzeki polskiej krwi. Na tragediach nie należy budować przyszłości i politycznego planu. 


- Unia Europejska ma przecież w swoich fundamentalnych zasadach poszanowanie praw mniejszości. Polska strona te zasady respektuje. Jednak nie ma wzajemności. Czy nie należy w końcu uruchomić instytucji europejskich aby wymusić respektowanie praw Polaków na Litwie? 
Bogdan Borusewicz: W trybunale praw człowieka przegraliśmy nasz spór o pisownię nazwisk. Tak, że te instrumenty nie zawsze działać będą zgodnie z naszymi rachubami. Politykę polską robi się w Warszawie, a nie w Solecznikach. My sami musimy sobie znaleźć takie rozwiązania, które na lata ułożą nasze wzajemne relacje. To jednak Soleczniki zaczęły nam robić politykę. Nakręcanie spirali wzajemnych niechęci do niczego pozytywnego nie doprowadzi. Cieszę się, że mogliśmy pomóc Litwie, a dzisiaj znaleźli się po obu stronach   historycy, politolodzy, naukowcy i politycy, którzy chcą działać na rzecz normalności i mówią dość skrajnym postawom. Zastanówmy się gdzie jest granica. Przede wszystkim musimy rozmawiać.


- Unia to termin doskonale znany Polakom i Litwinom. W 1569 r. oba kraje formalnie już związała Unia Lubelska. Jest wiec na czym budować, jeśli się tylko ma taką wolę?
Bogdan Borusewicz: Razem z Litwą i Ukrainą polski Sejm i Senat mają wspólne Zgromadzenia Parlamentarne. W trójstronnej reprezentacji mamy po dziesięciu parlamentarzystów. W rocznicę Unii Lubelskiej zorganizowaliśmy spotkanie w Lublinie i powstał wspólny zbiór esejów historyków ukraińskich, litewskich, polskich i historyka białoruskiego. Będziemy nadal organizować spotkania, konferencje, fora wymiany poglądów. Kontrowersje w ocenie historii są, ale przede wszystkim spór jest między Białorusinami, a Litwinami. Kontrowersje dotyczą właśnie Wielkie Księstwo Litewskie, które dla obu narodów.


- Można by powołać się choćby na pułki smoleńskie spod Grunwaldu, czy na bitwę z Moskwą pod Orszą z 1514 r. jako początek państwowości, ale czy Białorusini tego chcą?
Bogdan Borusewicz: Prezydent Łukaszenka nie rozumuje w tej historycznej sekwencji. Woli odnosić się do tradycji sowieckiej. Może więc z czasem i Białoruś dołączy do naszych wspólnych spotkań. Miałem ostatnio nawet spotkanie dodatkowe przewodniczącymi parlamentu Ukrainy i Litwy 10 Maja w Strasburgu, organizowana na propozycję litewską. Kilka lat wcześniej odbylo się wspólne posiedzenie parlamentów Polaki i Litwy. To nie jest tak, że nic nie robimy by odbudować nasze relacje również poprzez historię. Nie może być bowiem tak, że gorę wzięłaby narracja etniczna w krajach o wspólnej, i to wielkiej przeszłości.
Rozmawiał ASG


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież