Koncert Wojciecha Karolaka w 80. urodziny artysty » Kompozytor, pianista, saksofonista altowy i tenorowy, jeden z najwybitniejszych muzyków jazzowych w ... NFZ i PFRON podpisały porozumienie o współpracy » W gabinecie dyrektora Narodowego Funduszu Zdrowia w Gdańsku podpisano porozumienie pomiędzy Oddziałe... W sprawie piramidy finansowej Amber Gold: Winni! » Dzisiaj rozpoczęło się odczytywanie w gdańskim Sądzie Okręgowym sentencji wyroku na Marcina P. i jeg... W słońcu i deszczu "Wiosna w ogrodzie" bije frekwencyjny rekord » 17. Ogólnopolska Wystawa Ogrodnicza połączona z kiermaszem "WIOSNA W OGRODZIE" przeszła do historii.... Małgorzata Wassermann: Marcin P. nie wymyślił Amber Gold » Z mec. Małgorzatą Wassermann, przewodniczącą Komisji Śledczej do zbadania prawidłowości i legalności... W maju ścieżki prowadzą do Rënku » W połowie maja od lata wszystkie ścieżki miłośników prac ogrodowych prowadzą do Pomorskiego Hurtoweg... Gdańsk miastem wolności i polskości? » W rocznicę bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, kończącej II wojnę światową w Europie, 8 maja br. wyso... Minister Arabski wypaczył instrukcję? Prokurator żąda 1,5 roku pozbawi... » Prokuratora wnioskuje o karę 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata dla Tomasza Arabs... Reportaż Doroty Kani: Koniec systemu - Magdalena Adamowicz walczy o im... » Defilada Zwycięstwa » W sobotę, 11 maja, ulicami Gdańska przeszła Defilada Zwycięstwa, było to jedno z wydarzeń w ramach i...
Reklama
Małgorzata Wassermann: Marcin P. nie wymyślił Amber Gold
czwartek, 16 maja 2019 20:02
Małgorzata Wassermann: Marcin P. nie wymyślił Amber Gold
Z mec. Małgorzatą Wassermann, przewodniczącą Komisji Śledczej do ...
Będzie czwarty mecz Arki z Anwilem
wtorek, 21 maja 2019 18:27
Będzie czwarty mecz Arki z Anwilem
Po dramatycznej walce Anwil Włocławek zdołał zachować szansę na ...
Po historycznym sezonie…. LECHIA W EUROPIE
wtorek, 21 maja 2019 10:23
Po historycznym sezonie…. LECHIA W EUROPIE
W miniony weekend polskie drużyny zakończyły sezon 2018/2019. Lechi ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Profesor Pfuhle i jego uczniowie – obraz drugi
wtorek, 14 maja 2019 14:35
Profesor Pfuhle i jego uczniowie – obraz drugi
Niezaprzeczalnym faktem jest przynależność Fritza Pfuhle do narodow ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Gdańsk LOTOS Siesta Festival 2019 – Kto? Gdzie? Kiedy?
niedziela, 07 kwietnia 2019 20:22
Gdańsk LOTOS Siesta Festival 2019 – Kto? Gdzie? Kiedy?
Cztery dni, 10 koncertów i siedmioro artystów, Siesta Festival po ra ...
Rumia miastem sportu. Plebiscyt na sportowców, trenerów i działaczy 25-lecia
niedziela, 24 lutego 2019 16:54
Rumia miastem sportu. Plebiscyt na sportowców, trenerów i działaczy 25-lecia
Gala Sportu w Hali widowiskowo-sportowej MOSiR Rumia 22 lutego br., po ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Tomasz Sętowski: Sopot dał mi nową siłę

Ocena użytkowników: / 50
SłabyŚwietny 
sobota, 17 grudnia 2016 09:22

Z Tomaszem Sętowskim rozmawia Stanisław Seyfried



Świat fantazji, wyobraźni, swobody filozofii i baśni o zaginionej Atlantydzie Sętowski konstruuje według własnych przemyśleń. Tworzy scenariusze, których wartość malarską oparł na wiedzy wielkich  mistrzów dawnej sztuki. To rozstrzygnięcie tajników umiejętności plastycznych. Posiadł je, ale nie zawłaszczył dla siebie, one stały się jedynie, czy może raczej stanowią pewnego rodzaju inspirację w poszukiwaniu swojego stylu. Te poszukiwania doprowadziły go do tworzenia własnego teatru, kreowania własnych wyobrażeń malarskich. Ogląda się je jak przedstawienie, spektakl sztuki wizualnej, otwierający na szeroki wachlarz przeżyć, odblokowujący umysł na nieoczekiwane wizje. Korzysta z klasyki, w większości tworzy jednak błyskotliwe krajobrazy fantastycznych zwierząt, zaginionych miast, kobiet ryb, oceanów myśli czy snów o podwodnych krainach. Ten teatr zdarzeń trwa już prawie 30 lat  w różnych okolicznościach, wzlotów i upadków. Tomek Sętowski znajduje się w najlepszym okresie kariery, jest w formie, w Sopocie rozpoczyna kolejny etap twórczości. W odmiennym morskim klimacie, sprzyjających warunkach maluje z werwą i dużą przyjemnością. Wypracowane płótna powstają jeden po drugim, powstał już cały cykl obrazów mogących stanowić dobrze skrojoną wystawę.


alt

Tomek Sętowski


- Sopot stał się miejscem do którego wracasz po raz drugi.
Tomasz Sętowski: Do Sopotu po raz pierwszy przyjechałem w roku 1987. To był rok dyplomowy na  studiach i tu nastąpiło moje pierwsze zetknięcie z szerszym kręgiem odbiorców. Właściwie przyjechałem  wtedy na Jarmark Dominikański do Gdańska. Zbyt późno zacząłem załatwiać formalności i w końcu wylądowałem na Monte Cassino. To było bardzo ciekawe i niesamowite przeżycie. Pierwsze trzy dni były przełomowe, sprzedałem wówczas wszystkie prace, które w ciągu roku namalowałem w Częstochowie. Zdecydowałem, że zostaję na dłużej i mój pobyt przedłużył się do pół roku, a miałem tu być dwa tygodnie. Malowałem już obrazy z nurtu fantastycznego, oczywiście one zupełnie różniły się od tego co w tej chwili maluję, ale wiadomo, że na przestrzeni tych lat moja twórczość ewoluuje. To były pierwsze próby i małe formy.


- Skąd wzięła się fantastyka?
Tomasz Sętowski: Interesowało mnie sztuka z pogranicza symbolizmu i surrealizmu: Bosch, Dali, Magritte czy  Arcimboldo.  


alt

Tomek Sętowski, Joanna D'arc, 2016, olej, płótno


- Fantastyka, czy na początku surrealizm wymagał dużej wiedzy i sprawności malarskiej.
Tomasz Sętowski: Z wiedzą nie było problemu, interesowałem się bardzo historią sztuki, szczególnie włoskim renesansem, właśnie to malarstwo odegrało znaczącą rolę w przyszłym wyborze mojej drogi, a samo malowanie pojawiło się dość spontanicznie. Zaczynałem oczywiście od rysunku i pewnej zabawy, ale na studiach rysowanie przybrało już poważny wymiar.


- Potrzebna była jeszcze olbrzymia wiedza, ta z zakresu technik malarskich.
Tomasz Sętowski: To wszystko przychodziło  z czasem, od prostych kompozycji po właściwe zastosowanie na przykład laserunku. Lata upływały, a ja doskonaliłem warsztat, ale szkoła była ważna. Moim autorytetem malarskim był Marian Michalik  malarz martwych natur, nawiązujący w swojej sztuce do holenderskich mistrzów XVII wieku. On mnie wprowadzał jeszcze na studiach w tajniki malarstwa magicznego realizmu, ale głównie doskonaliłem się sam w domu. Rozwijałem się mozolnie, sukcesywnie i stanowczo.


alt

Tomek Sętowski, Planeta Czasu, 2016, olej, płótno


- Dzisiaj po tylu latach jesteś ponownie w Sopocie.
Tomasz Sętowski: Historia zatoczyła pewien krąg i powróciłem do Sopotu, ale jakże bogatszy o doświadczenia życiowe i artystyczne. W 2001 roku wystawiałem tu, jeszcze w starym BWA, ale nie przypuszczałem, że wrócę z zamiarem zamieszkania. Moje prace, które powstają już od roku podpisuję dodając rok i miejsce powstania – Sopot. W tym czasie namalowałem około 20 obrazów. Ostatnio przychodzi taki moment, że trudno jest rozstawać się z obrazami, które tu powstały, mam nadzieję niektóre uchronić, ale oczywiście to nie będzie do końca możliwe. Takim dziełem jest „Planeta czasu”, bardzo nowatorskie płótno pod względem konstrukcji kompozycyjnej, stworzyłem je w konwencji steampunkowej, tu nie ma elementów zbędnych, nie jest przegadany. Wiem, że nie mam już nic do dodania. Po prostu, to dobry obraz.


- Długo musiałeś dochodzić do tego momentu aby wiedzieć, że praca nad jakąś historią  jest już skończona?
Tomasz Sętowski: To jest rzeczywiście trudny moment, ale tego nauczył mnie właśnie Marian Michalik przy okazji komponowania przestrzeni martwych natur, szczególnie tych składających się z niewielu elementów, relacja kompozycyjna między tymi elementami musi być mocno przemyślana, trafiona i wyważona. Natomiast tam gdzie jest dużo składowych, to zagęszczenie powoduje większe możliwość zamknięcia obrazu. To zrozumiałe po latach.


alt

Tomek Sętowski, Zaproszenie na Bal do Czarnoksiężnika, 2016, akryl, kredka


- Jednym z ważniejszych wręcz przełomowych etapów twojej kariery artystycznej były wystawy w Stanach Zjednoczonych i krajach arabskich.
Tomasz Sętowski: Rzeczywiście zdobywałem jakieś tam uznanie w miejscach gdzie się pokazywałem, ale żeby być znanym na przykład w Nowym Jorku musiałbym na dłuższy czas tam zamieszkać i dopilnować wszystkiego. Wystawy robiłem w miejscach konkretnych propozycji i miejscach mnie interesujących. Dubaj zdarzył się zupełnie przypadkowo. Jeden z moich kolekcjonerów pokazał tam swój zbiór moich obrazów, byłem na tym pokazie i okazało się, że wystawa odbiła się szerokim echem w mediach. Miałem szczęście, bo ani w Dubaju ani w Nowy Jorku nie byłem znany, ale moja sztuka zrobiła swoje. Następne wystawy były już w lepszych miejscach z wielką oprawą, katalogami i dużym zainteresowaniem nie tylko mediów. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich miałem pięć wystaw. Ostatnią w Abu Dhabi, przy wyścigach Formuły1, wystawa była wydarzeniem towarzyszącym, mnóstwo osób zobaczyło moja sztukę, poznałem też wielu wybitnych kierowców Formuły1 i znakomitych postaci nie tylko światowego sportu. Dwa ekskluzywne hotele „Żagiel” i „Fala” należące do jednego właściciela zakupiły moje dwie prace, które wiszą w prestiżowych miejscach. Jeden z tych obrazów malowałem na żywo z udziałem publiczności. Dzisiaj cieszę się z mieszkania w Sopocie, gdzie znalazłem spokój, zmieniłem trochę środowisko, wyhamowałem z rozrywką, mam dużo czasu na pracę, zależało mi na tym. Korzystnie wpływa to na nowe pomysły. Mój mechanizm wyobraźni funkcjonuje bez zastrzeżeń. Namalowałem około dwóch  tysięcy obrazów więc ta biblioteka pomysłów jest dalej wykorzystywana. Sopot dał mi też nową siłę. To normalne w pracy twórczej, że po dobrych latach musi pojawić się kryzys i zmęczenie. Teraz zacząłem znowu dużo pracować, ale też zauważyłem że dojrzałem do pewnych rzeczy.


alt

Tomek Sętowski, Zaklęcie Przestrzeni Metrycznej, 2016, olej, płótno


- Masz jeszcze  takie miejsca w Europie dokąd uciekasz i gdzie malujesz tylko na papierze.
Tomasz Sętowski: To Andaluzja w Hiszpanii. Dwa razy w roku jeżdżę tam i robię tylko gwasze oraz akwarele, odpoczywam od malarstwa olejnego.


- Czy twoje sopockie malarstwo było już gdzieś pokazywane?
Tomasz Sętowski: Nie, ale myślę o zorganizowaniu wystawy tych prac, czekam na jakąś interesującą propozycję w stosownym miejscu. Po względem ilości obrazów jestem już przygotowany. Skoro tu zapuszczam korzenie i tu tworzę, to chciałbym trójmiejskiej publiczności zaprezentować się po 15 latach ponownie.


fot. Stanisław Seyfried


Inne artykuły związane z:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież