Amber Gold. Sąd ogłosił wymiar kar po 7 latach » Po pięciu miesiącach sędzia gdańskiego Sądu Okręgowego 16 października br. zakończyła odczytywanie w... Kacper Płażyński podziękował wyborcom » W wyborach do Sejmu Kacper Płażyński uzyskał najlepszy wynik w okręgu nr 25 - 89 384 głosy. We wtore... Znamy posłów z Gdańska i Gdyni oraz senatorów z Pomorza » Koalicja Obywatelska w Gdańsku zdobyła sześć miejsc w Sejmie, Prawo i Sprawiedliwość 4, a po jednym ... Wybory 2019: PiS kontynuacja. Polacy zdecydowali » Przy wysokiej frekwencji PiS utrzymuje stan posiadania. Do Sejmu wraca lewica. Senat może okazać się... Wybory 2019: Gdyńska Lewica liczy na dwa mandaty » Z pierwszych informacji po zamknięciu lokali wyborczych wynika, że wybory parlamentarne 2019 wygrało... Dulkiewicz w Lipsku za... żelazna kurtyną » Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, udała się do Lipska, którego władze zgrabnie i za niewygór... Wicemarszałek na skraju ciszy wyborczej - tylko kajaki czy... ? » Podczas sobotniej ciszy wyborczej Ryszard Świlski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na senatora w okr... 50 000 tysięcy drzew dla Nadleśnictwa Lipusz » 19 i 26 października nastąpi wielki finał akcji „Do nasadzenia”, której inicjatorem jest firma Torus... Horała: Popularność Lewicy to nieudolność kampanii PO » Kilkanaście godzin przed ciszą wyborczą z mediami spotkał się lider słupsko-gdyńskiej list PiS do Se... Lewica spakowała walizki i wraca do Sejmu » W Gdyni dzień przed ciszą wyborczą odbył się happening miejscowej Lewicy. Kandydaci na posłów mówili...
Reklama
czwartek, 10 października 2019 17:33
Odnalazł się zlikwidowany w kwietniu 2005 roku znany gdański dzienn ...
Lotos PKH nie przerwał serii porażek
wtorek, 15 października 2019 19:14
Lotos PKH nie przerwał serii porażek
Czwarty mecz z rzędu przegrali hokeiści Lotos PKH. Gdańszczanie prz ...
W niedzielę 43. derby Trójmiasta
środa, 16 października 2019 17:17
W niedzielę 43. derby Trójmiasta
Drużyny PKO Ekstraklasy wracają do ligowej rywalizacji. W Trójmieś ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Boguchwała Bramińska – ostatnia gdyńska kolorystka
wtorek, 08 października 2019 20:34
Boguchwała Bramińska – ostatnia gdyńska kolorystka
W ubiegłym tygodniu w wieku 97 lat zmarła Boguchwała Bramińska ost ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Scena Letnia zaprasza na orłowską plażę
niedziela, 28 lipca 2019 16:38
Scena Letnia zaprasza na orłowską plażę
Aktorzy Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni na lato prze ...
Odnowiony Stadion Miejski w Rumi oficjalnie otwarty
sobota, 14 września 2019 17:56
Odnowiony Stadion Miejski w Rumi oficjalnie otwarty
W piątek 13 września br. władze samorządowe Rumi i działacze spor ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Janusz Śniadek: Nadal idę drogą ideałów Sierpnia

Ocena użytkowników: / 10
SłabyŚwietny 
niedziela, 15 września 2019 15:13

Rozmowa z JANUSZEM ŚNIADKIEM, posłem PiS, przewodniczącym Rady Ochrony Pracy, byłym przewodniczącym NSZZ „Solidarność”


– Przez lata byłeś długoletnim przewodniczącym „Solidarności”, teraz jesteś po drugiej stronie i masz bezpośredni wpływ na politykę. Co udało się w ciągu mijającej kadencji zrobić dla poprawy sytuacji zwykłych Polaków?
Janusz Śniadek: To prawda, że w rok po odejściu z funkcji Przewodniczącego „Solidarności” zostałem wybrany do sejmu za zgodą i z poparciem Związku. Co do możliwości wpływu na politykę, polemizowałbym: czy większe możliwości ma Szef Solidarności, czy szeregowy poseł? Jednak z pewnością przyjmuję pełną odpowiedzialność za poczynania obecnie rządzącego obozu. Wszedłem na boisko polityczne, ale nadal idę drogą realizacji postulatów sierpniowych i ideałów „Solidarności”. Na początku transformacji w latach 90., gdy wprowadzano drakońsko - liberalną reformę Balcerowicza podobnie jak wielu ludzi miałem poczucie zdrady ze strony części solidarnościowych elit. Cena jaką zapłacili pracownicy była zbyt wysoka, a uwłaszczenie nomenklatury przyniosło zbyt wiele szkód dla gospodarki. Przez lata mojej działalności w „Solidarności” dążyłem do realizację ideałów sierpnia. Jednak, dopiero po zwycięstwie wyborczym PiS w 2015 roku zacząłem mieć poczucie, że wreszcie weszliśmy na drogę faktycznego wcielania w życie tych ideałów, budowania Polski naszych marzeń z Sierpnia 1980 roku. Odstąpiono wreszcie od dominującej latami liberalnej doktryna, sprowadzającej się do hasła „radź sobie sam”. Nie akademickie dyskusje, ale realny program wielkich transferów społecznych w połączeniu z dużym sukcesem gospodarczym strącił z cokołu guru Balcerowicza – podważył głoszone przez niego teorie i ośmieszył jego prognozy. Mamy kolejny rok rekordowego wzrostu Polskiego PKB. Dzisiaj rozwijamy się cztery razy szybciej od państw strefy euro i trzy razy od średniej w całej Unii. Rosną płace i dochody rodzin, znacząco zmalało ubóstwo dzieci.


– Mam przed sobą umowę programową, którą w 2015 roku, przed wyborami prezydenckimi z „Solidarnością” podpisał Andrzej Duda. Co z tej listy postulatów udało się zrealizować?
Janusz Śniadek: Z pewnością najdonioślejszy był postulat obniżenie wieku emerytalnego. Z tej fundamentalnej obietnicy rząd PiS się wywiązał, pomimo że wiązało się to z poniesieniem ogromnych kosztów przez budżet państwa.


– NSZZ „Solidarność” czuje jednak pewien niedosyt, wciąż nierozwiązana została możliwość przejścia na emeryturę przez pracowników z długoletnim stażem pracy?
Janusz Śniadek: Nie da się zrobić wszystkiego od razu. Trzeba ustalić priorytety, dokonać wyboru kolejności realizacji. W obszarze emerytur dzieje się wiele dobrego oprócz obniżenia wieku. W tym roku wysokość najniższej emerytury wynosi 1100 zł, gdyż w latach 2016 do 2019 nastąpił wzrost tego świadczenia o 25 procent, a więc w stopniu większym, niż wzrost średniej płacy. Wprowadzenie waloryzacji procentowo-kwotowych gwarantuje, że najniższe emerytury nie będą podnoszone o kwoty symboliczne. W tym roku, wypłacono również dodatkową 13 emeryturę. Jeżeli PiS utrzyma większość rządową, deklaruje, że to dodatkowe świadczenie wejdzie na stałe. Co do kryterium stażu, pamiętam jak na początku tej kadencji w Radomiu na spotkaniu Komisji Krajowej z Jarosławem Kaczyńskim padło takie pytanie. Odpowiedział wówczas, że ze względu na jego koszty do dyskusji nad tym postulatem będziemy mogli wrócić dopiero za parę lat.


– Może zatrzymajmy się przy emeryturach, bo z jednej strony większość polskich emerytów odczuła poprawę swoich świadczeń, ale jest też grupa, która jest niezadowolona. Mam na myśli byłych esbeków, których emerytury zostały obniżone do wysokości średniej emerytury krajowej. Doprowadzenie do tej dziejowej sprawiedliwości to w dużej mierze Pana zasługa.
Janusz Śniadek: Miałem wielką osobistą satysfakcję z prawie równoległego uchwalenia dwóch ustaw, aktów sprawiedliwości dziejowej – jak Pani powiedziała, w których procedowanie byłem mocno zaangażowany. Obie ustawy, są odpowiedzią na gorzkie słowa rapera Tadka, który pytał w jednej z piosenek: „Co to za kraj, w którym bohaterowie żyją w biedzie, a ich oprawcy pobierają sowite emerytury”. Te sowite, wielotysięczne esbeckie emerytury – zwłaszcza na tle ubóstwa wielu emerytów - były jednym z elementów zatruwających naszą radość z odzyskanej wolności, przypominającym o krzywdach i niesprawiedliwości rodem z PRL-u domagających się choćby symbolicznego zadośćuczynienia. Tzw. „ustawa dezubekizacyjna” obniżyła ich świadczenia do poziomu średniej emerytury krajowej. Wydano w tej sprawie ponad 35 tys. decyzji administracyjnych, a przez prawie dwa lata obowiązywania ustawy budżet zaoszczędził blisko miliard złotych. Drugim ważnym aktem było wprowadzenie, dla osób o statusie szykanowanej i represjonowanej w okresie PRL-u (nadanym przez IPN) tzw. dodatku godnościowego bez kryteriów finansowych, jako odpowiednika dodatku kombatanckiego. Dodatek, aktualnie w wysokości ok. 426 zł. miesięcznie, przyznano ponad 11 tys. osób. To też jeden z elementów przywracania godności państwu polskiemu.


– Przyczynił się Pan do wprowadzenie w życie następnej ważnej dla „Solidarności” ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.
Janusz Śniadek: Wprowadzenie wolnych niedziel w dużych placówkach handlowych było postulatem „Solidarności” od przeszło 20 lat. Gdy funkcjonowałem w związku, to prowadziliśmy negocjacje z sieciami handlowymi na temat ograniczenia handlu w niedziele. Tylko część z nich była gotowa do podpisania porozumienia, ale stawiała warunek: wszyscy albo nikt. Stąd stało się jasne, że bez całościowej regulacji tego problemu nie rozwiążemy. Sądzę, że przyjęte rozwiązanie o stopniowym dochodzeniu do stanu docelowego było optymalne. Od przyszłego roku będzie tylko 7 niedziel handlowych. W przygotowaniu jest projekt nowelizacji ustawy polegający na doprecyzowaniu pojęcia członka rodziny, który może nieodpłatnie pomagać w sprzedaży. Jest też uściślenie definicji placówki pocztowej, a także kilku innych szczegółów.


– Wielkie sieci handlowe nie pogodziły się jednak z ograniczeniem handlu w niedzielę, widać to w kampanii, jaka prowadzona jest w mediach.
Janusz Śniadek: Propagandowa siła wielkich sieci handlowych jest kolosalna, angażują one ogromne środki w walkę o swoje interesy. Atakującym ustawę o ograniczeniu handlu w niedzielę odpowiadam, że to jest dostosowanie Polski do standardów obowiązujących w krajach starej Unii. Jak już powiedziałem, dobrym rozwiązaniem było wprowadzanie tych ograniczeń etapowo. To przyczyniło się, do ich spokojnego przyjęcia i zaakceptowane przez społeczeństwo. Przecież całe pokolenie młodych ludzi było przyzwyczajone, że w niedzielę można zrobić zakupy. Wbrew propagandzie zatrudnienie wcale nie spadło, wręcz przeciwnie, wzrosło. Płace też idą w górę, coraz częściej sieci zatrudniają na umowę o pracę. Rzeczywistym konkurentem wielkich supermarketów stał się dzisiaj handel internetowy. To on powoduje, że obroty wielkich sieci nie rosną tak szybko jak by chcieli właściciele. Stąd nerwowość i ataki na każdym polu.


– W styczniu tego roku został pan odznaczony przez Naczelną Radę Zrzeszeń Polskiego Handlu i Usług statuetką „Zasłużony dla polskiego handlu”. Za co związek pracodawców nagradza byłego związkowca?
Janusz Śniadek: Organizacja ta skupia polskie firmy handlowe, gastronomiczne i usługowe, które wypracowują około 20 procent obrotów w naszym handlu. Statuetka, to wyraz uznania dla mojej roli w uchwaleniu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. To również dowód, że oceniają ustawę jako korzystną dla małych sklepów, w których obroty znacząco wzrosły. Potwierdza to zresztą marcowy raport Ministerstwa Rozwoju sporządzony na życzenie Premiera.


– Następnym punktem umowy programowej z 2015 roku było zapewnienie rodzinom wychowującym dzieci dodatkowego wsparcia.
Janusz Śniadek: Hańbą naszej rzeczywistości po 1989 roku było ogromne ubóstwo dzieci. Program 500 plus zmienił tę sytuację radykalnie. W pierwszym etapie wprowadziliśmy świadczenie od drugiego dziecka (na pierwsze było kryterium finansowe). Uszczelnienie luki vatowskiej, rozwój gospodarczy, wzrost PKB i dochodów budżetowych pozwoliły na wprowadzenie 500 plus na wszystkie dzieci od lipca tego roku.


– W ciągu mijającej kadencji zmienił się rynek pracy. Czy to zasługa wzrostu gospodarczego, czy też udało się wprowadzić uregulowania prawne poprawiające sytuację pracowników?
Janusz Śniadek: Przyrost miejsc pracy w przemyśle w Polsce to 258 tysięcy, to w Europie porównywalne jest tylko z Niemcami. A gospodarka Niemiec jest przecież kilkakrotnie większa. Bezrobocie w Polsce spadło obecnie do 5,4 procenta, to poziom z roku 1990. W Polsce jest więcej pracy i jest to praca na lepszych warunkach. Rząd PiS wprowadził uregulowania pomagające w walce z umowami śmieciowymi i z pracą na czarno. Mam dużą satysfakcję, że projekt ustawy likwidujący tzw. syndrom pierwszej dniówki, który został utrącony w poprzedniej kadencji przez PO, został przeprowadzony już na początku obecnej kadencji. To projekt mojego autorstwa, polegający na obowiązku wręczania umowy o pracę na piśmie przed dopuszczeniem do pracy. Wcześniej ludzie pracowali latami bez umowy, i dopiero, jak przychodziła kontrola, pracodawca podpisywał umowę twierdząc, że to pierwszy dzień pracownika w pracy. Nowe przepisy znacząco ułatwiły walkę z pracą na czarno.

alt


– Nie udało się jednak wprowadzić ustawy, która doprowadziłaby zbliżenia płacy minimalnej do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.
Janusz Śniadek: Trochę się nie zgodzę. Sukcesywnie, pomimo znaczącego wzrostu średniej krajowej, minimalne wynagrodzenie rośnie, powoli zmniejszając dystans. Nie da się wszystkiego skokowo zrealizować od razu. Przyznam, że miałem ogromną satysfakcję, kiedy przy negocjowaniu pierwszej płacy minimalnej, która zależała już od nowego rządu, zaproponowana wysokość znacząco przewyższała nawet postulat zgłoszony przez związki zawodowe. Warto podkreślić, że po latach zamrożenia tego wzrostu tylko do wskaźników minimalnych ustawowych, w latach 2015-19  wzrost płacy minimalnej wyniósł 500 zł. W roku 2020 zgodnie z propozycją rządową będzie to wzrost już o 700 zł, czyli 40 procentowy przyrost.


– Ale niedosyt jest, bo i szybko wzrasta średnia płaca.
Janusz Śniadek: Rozumiem to, ale powtórzę: mocno się do tych 50 procent zbliżyliśmy. Przypomnę, że startowaliśmy z pułapu 41-42 procent. Obecnie jest to 46 procent. Jesteśmy więc w połowie drogi. Prowadzone są negocjacje z „Solidarnością” w pewnych kwestiach szczegółowych. Rozwiązana już została kwestia niewliczania dodatku stażowego do płacy minimalnej. Obecnie w kontekście protestów, jakie ostatnio mieliśmy, aktualny staje się postulat wzrostu płac w budżetówce.


– No właśnie. Dlaczego do tej pory nie udało się stworzyć, tak jak było to np. w II Rzeczypospolitej, systemu wynagrodzeń obejmującego wszystkich pracowników opłacanych z budżetu państwa, w którym wynagrodzenia byłyby powiązane ze wzrostem gospodarczym?
Janusz Śniadek: W poprzednich latach o podwyżki płac zawalczyły pielęgniarki, lekarze rezydenci, później pracownicy służb mundurowych, pracownicy oświaty. Wzrost płac następował na zasadzie gaszenia pożarów. Na początku tego roku dwukrotnie rozmawiałem zarówno z premierem Morawieckim, jak i Piotrem Dudą i z innymi kolegami z „Solidarności”, namawiając ich gorąco, żeby odstąpili od tej formuły punktowego załatwiania problemów, bo to musi spowodować reakcje w innych grupach zawodowych. Trzeba ułożyć siatkę płac, wzorem tej sprzed wojny, dla wszystkich pracowników sfery budżetowej. Wówczas regulacje nie dotyczyłyby pojedynczych grup, ale wszystkich bez wyjątku. Wprowadzanie takiego rozwiązanie, żeby osiągnąć stan docelowy, wymagałoby znacząco więcej środków, ale miałoby tę zaletę, że uporządkowałoby wynagrodzenia. Należałoby rozpocząć od ułożenia relacji między poszczególnymi zawodami czy stanowiskami, a więc ułożenie tabeli płac. Stan faktyczny z pewnością znacznie odbiega od takiego modelu docelowego. Podwyżki muszą dostać wszyscy, tylko w niektórych zawodach mniejsze, innych większe. Na to potrzeba jednak środków i czasu, oraz akceptacji społecznej. To rozwiązanie docelowe, postulowane przeze mnie, akceptowane zresztą przez wszystkich moich rozmówców, natomiast nie do zrealizowania szybko.


– To dzięki NSZZ „Solidarności” nastąpiły zmiany w Polsce, związki zawodowe jednak przez cały czas były spychane na margines, pozbawiane uprawnień. Czy udało się wprowadzić zmiany, które wzmacniałyby pozycję organizacji reprezentujących pracowników?
Janusz Śniadek: Na pewno sukcesem jest uchwalenie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, która wprowadza przepis mówiący, że sąd pierwszej instancji, jeśli uzna zwolnienie za bezprawne może nakazać dalsze zatrudnianie zwolnionego pracownika, bez czekania na prawomocne orzeczenie. Co z tego, że po roku czy dwóch przywracano pracownika do pracy, najczęściej zasądzano odszkodowanie, gdy pracownik przez tak długi okres pozostawał bez środków do życia. Nowe przepisy są bardzo korzystne dla pracowników.


– W sytuacji nieuzasadnionego zwolnienia bardzo często znajdowali się działacze związkowi. Jest to więc bardzo ważna zmiana dla związków zawodowych.
Janusz Śniadek: Oprócz zmian w prawodawstwie, bardzo ważne są zmiany postawy samych pracodawców. Ostatnio jako szef rady Ochrony Pracy zorganizowałem wyjazdowe posiedzenie rady w Elblągu. W dawnym Zamechu, później ABB, dzisiaj LG Power. To jest zakład XXI wieku. Takiego poziomu ochrony, kultury pracy i BHP – można by życzyć wszystkim pracownikom w Polsce. Tam usłyszałem prostą dewizę pracodawcy obowiązującą we wszystkich zakładach tego światowego koncernu. Inwestycja w bezpieczeństwo, ochronę zdrowia pracowników się zwyczajnie opłaca. No i są tam trzy związki zawodowe, 30 procent załogi to „Solidarność”.


– Jednak jak się okazuje, wielkie korporacje obok podnoszenia warunków pracy, mogą w swojej kulturze korporacyjnej narzucać pracownikowi elementy ideologii LGBT, tak jak to było w IKEA czy w fabryce Volkswagena.
Janusz Śniadek: Na przełomie XIX i XX wieku w USA występował tzw. patriarchalizm industrialny, który polegał na tym, że pracodawcy uważali, że są takimi dobrymi ojcami dla swoich pracowników, że związki są niepotrzebne. W każdym razie, tamten okres zaowocował eksplozją związków zawodowych. Pracownicy powiedzieli, że chcą mówić własnym głosem. Niestety w wielu zakładach pracy w Polsce pokutuje takie podejście, pracodawcy uważają, że oni lepiej od pracowników wiedzą, co pracownikom potrzeba, nie dopuszczają do stworzenia związków. Co do IKEI: to oburzające niekonstytucyjne nadużycie. Wszelkie próby ingerowania przez pracodawcę w kwestie światopoglądowe jest niedopuszczalne. Natomiast to temat na dłuższą rozmowę…


– Wracając do spraw związkowych, co z postulatem „Solidarność” dotyczącym składki związkowej?
Janusz Śniadek: Ustalenia, zarówno w kwestii odmrożenia odpisu na fundusz socjalny, jak i w kwestii odliczania składki związkowej od dochodu są daleko zaawansowane. Postulaty „Solidarności” wszędzie tam, gdzie jest to możliwe są zrealizowane albo są w trakcie realizacji. Poczekajmy na oficjalny komunikat.


– Nie ustrzegliście się jako partia rządząca przed pewnymi potknięcia. Za nadużywanie lotów rządowymi samolotami, krytykowana była poprzednia ekipa rządząca. Dlaczego wasi ludzie popełniają te same błędy?
Janusz Śniadek: Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ze swoimi ułomnościami i słabościami. Ułomności, a nawet patologie w jakimś stopniu występują w każdym ze środowisku. Ważne jest, jak dane środowisko umie sobie z tymi nieprawidłowościami poradzić, czy te nieprawidłowości są rozwiązywane, czy tuszowane. I na tym polega różnica, między nami a naszymi poprzednikami. My nie bronimy za wszelką cenę osób, które zrobiły coś niezgodnie z zasadami, które deklaruje Prawo i Sprawiedliwość.


– Wiemy, że w przypadku lotów najważniejszych osób w państwie prawo nie zostało przekroczone, a jednak wywołało to niezadowolenie opinii społecznej. Potrzebne są więc pewne standardy, a może potrzebna jest większa transparentność?
Janusz Śniadek: Dokładnie. Do tej pory było to nieuregulowane i funkcjonowało. Kiedyś wykazano prominentnym politykom Platformy, że nadużywali tego uprawnienia. PiS nie poszedł drogą personalnego ataku, dopiero teraz, w reakcji na atak na marszałka Kuchcińskiego ujawnia się, jak wyglądało to wcześniej. Ja jestem zadowolony, że marszałek Kuchciński sam podał się do dymisji. Jest też gotowy projekt ustawowego uregulowania tej sfery. Jednym z elementów tej regulacji ma być to, że informacje o lotach o statusie head mają być udostępnione do wiadomości opinii publicznej: cel lotu, kto na pokładzie. Taka transparentność jest potrzebna.


– PiS udowodnił, że jest bardzo czuły na głos opinii publicznej. Przykładami są ostatnie dymisje polityków. Jednak gorzej jest z prowadzeniem dialogu społeczny, na poszczególnych szczeblach nie przebiega on najlepiej.
Janusz Śniadek: Faktem jest, że np. formuła przedłożeń poselskich, nie nakłada obowiązku konsultacji i zawsze to budziło niezadowolenie ze strony partnerów społecznych. Gorzej gdy czasem brak jest konsultacji przedłożeń rządowych. Czuję się i jestem związkowcem, jednak chciałbym nawiązać do pewnych pouczeń jakie skierował do nas Święty JPII na ostatnim spotkaniu w Rzymie w 2003 roku. Nawiązując do okresu AWS-u i zaangażowania „Solidarności” w politykę, papież wskazał, iż z jednej strony „Solidarności” nie wolno milczeć w wielu sprawach, które są regulowane ustawowo bez względu na oskarżenia o mieszanie się do polityki. W kwestii ochrony macierzyństwa, prawa do odpoczynku, ochrony zdrowia, bhp itp. – nie tylko ma prawo, ale wręcz obowiązek zabierania głosu. Jako nieprzekraczalną granicę zaangażowania związku w politykę wskazał współtworzenie bytów aspirujących do sprawowania władzy wykonawczej. Misją „Solidarności” jest zawsze stanie w obronie godności pracownika. To jest nie do pogodzenia z rolą rządu, który ma odpowiadać za gospodarkę i państwo. Trzeba rozumieć tę różnicę ról do spełnienia i trzeba się pogodzić z naturalnym konfliktem interesów, wtedy będzie łatwiej znajdywać kompromis na drodze dialogu.


- To po co tworzyć takie ciała jak Rada Dialogu Społecznego czy wojewódzkie rady, które i tak nie maja na nic wpływu?
Janusz Śniadek: Pamiętam dobrze swoje frustracje wynikające z małej efektywności dyskusji i braku skutecznych uzgodnień na szczeblach krajowym i wojewódzkim TKd/sSG. Jednak nie popadajmy w skrajności. Dzisiejsza RDS – podobnie jak wcześniejsza TKd/sSG - spełnia głównie funkcje informacyjno-konsultacyjne i jej rola kończy się na wyrażaniu, często rozbieżnych pomiędzy partnerami, opinii. Owszem, często te opinie są pomijane przez stronę rządową, ale nie zawsze. Nie umiem wyobrazić sobie przyznania dla RDS kompetencji decyzyjnych, a zwłaszcza trybu ich podejmowania. Wracając do kwestii programowych PiS-u i postulatów Solidarności. Uważam, że w wolnej Polsce w całym okresie transformacji, przy wszystkich mankamentach i ułomnościach naszej rzeczywistości i obecnej większości sejmowej - o których mówiliśmy tak dużo - nie było jeszcze rządu, który swoją polityką społeczno-gospodarczą tak bardzo posunął by nas do przodu na drodze realizacji ideałów Sierpnia. Dlatego postanowiłem zwrócić się do koleżanek i kolegów z Solidarności o poparcie w zbliżających się wyborach parlamentarnych, co jest warunkiem kontynuacji mojej pracy w Sejmie.

Rozmawiała: Małgorzata Kuźma
Przedruk z wrześniowego numeru "Magazynu Solidarności"


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież