Baśniowy świat zapałek Witolda Orzecha » Rozmowa z Witoldem Orzechem, podopiecznym Pomorskiej Jednostki Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, ... Sukces „Seniorów z energią”. Wiosną kolejna edycja programu Grupy Ener... » Uśmiechnięci, pełni życia, gotowi do działania i wdzięczni - tacy okazali się być uczestnicy pilotaż... 12. Doroczne Spotkanie Obywatelskie Gdańszczan » Po raz dwunasty w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej prezydent Paweł Adamowicz spotkał się z mieszkańca... Grudzień 1970 w filmie i w piosence » Dramat, który rozegrał się na ulicach Gdyni, Gdańska, Szczecina i Elbląga stał się niemal natychmias... Przystanków przybywa, pociągów ciągle mało » Uroczyście otwarto nowe przystanki Pomorskiej Kolei Metropolitalnej Gdynia Stadion i Gdynia Karwiny.... Daniel Obajtek: Patriotyzm gospodarczy zmienia Polskę » Z Danielem Obajtkiem, prezesem Grupy Kapitałowej Energa rozmawiają Artur S. Górski i Marek Formela -... Elżbieta Rucińska-Kulesz Liderem Roku w Ochronie Zdrowia » Elżbieta Rucińska-Kulesz, dyrektor NFZ Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego z siedzibą w Gdańsku, w 17... Władze Gdyni: sygnalizacja świetlna może prowokować do szybkiej jazdy… » Nie doczekają się sygnalizacji świetlnej mieszkańcy gdyńskiego Obłuża i Oksywia, zwłaszcza ci, miesz... Szydło rezygnuje, wchodzi Morawiecki » Beata Szydło złożyła rezygnację ze stanowiska premiera. Jednak nie oznacza to powołania nowego skład... Jawność w majtkach Karnowskiego. Korty w Sopocie przysługują SKT » Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, wiedział o prawach SKT do kortów, gdy zabiegał u radnych o ich wy...
Reklama

Ocena użytkowników: / 9
SłabyŚwietny 
niedziela, 08 października 2017 22:17

altOsiem dni zajęło sądowi w Gdańsku przygotowanie likwidacji SKT. Dwa lata prawnicy klubu walczą ze skutkami postanowienia, które zapadło w trybie niejawnym z pominięciem SKT i jego racji. Prezydent Sopotu występuje o zawieszenie zarządu, ale bez wahania przekazuje korty nowemu klubowi, który zakłada zawieszony wiceprezes, jego kolega z listy "Platformy dla Sopocian". Przypadek sopocki to argument dla ministra Ziobry i... zwolenników referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego.

 


Jacek Karnowski słusznie protestuje w obronie sądów, bo nie doświadcza ich opieszałości. Jego wniosek o zawieszenie zarządu - de facto likwidację SKT - trafił do sądu 12 października i już 8 dni później w postępowaniu niejawnym sędzia Anna Koziarska wydała postanowienie po myśli prezydenta, czyniąc zadość też jego prośbie personalnej o ustanowienie Wiesława Pedrycza przedstawicielem stowarzyszenia do prowadzenia bieżących spraw klubu.


Zdaniem prezydenta, w SKT nagle źle się dziać zaczęło, pojawiły się długi, niektórzy członkowie zarządu pobierali prowizje od zawartych kontraktów reklamowych, a w ręce prezydenta wpadł materiał operacyjny ABW, który mógł źle świadczyć o jednym z członków zarządu. Sam Karnowski, mimo że sąd ogłosił publicznie że poświadczył nieprawdę w dokumencie urzędowym i kazał mu zapłacić 4 tys. złotych, siebie uznał za osobę czystą krystalicznie. Skądinąd słusznie, bo skarbnikiem PO, partii rządzącej Pomorzem, nie mógłby zostać nikt inny...


Jest rok 2012. Po serii wystąpień SKT, odpowiadając na pismo z listopada 2012, Jacek Karnowski w grudniu informuje, że akceptuje złożoną przez SKT propozycję uregulowania stanu prawnego gruntów - czyli kortów. W piśmie podaje: "SKT ujawni w księdze wieczystej prawo użytkowania wieczystego, które zgodnie z ORZECZENIEM SĄDÓW przysługuje klubowi w stosunku do nieruchomości przy ul. ul. Haffnera, Goyki, Ceynowy". W następnym etapie strony dokonają zamiany gruntów wg uzgodnionej propozycji, a prezydent wystąpi do radnych o wyrażenie zgody na przekazanie SKT kortu centralnego w dzierżawę na 30 lat.


Urzędowa sielanka.
Jest styczeń 2013. W klubie dochodzi do zmiany zarządu. Walne zebranie jednogłośnie wybiera prezesem SKT Bartłomieja Białaszczyka, w zarządzie są znani sportowcy z dorobkiem menedżerskim: Damian Drobik i Grzegorz Kotowicz, wiceprezesem sportowym zostaje Jarosław Zieliński, jest też miejsce dla trenerki Marii Grusieckiej. Żaden członek nie głosuje przeciw.


Nowy zarząd zapowiada walkę o poprawę sytuacji gospodarczej i sportowej, a także unormowanie relacji z gminą Sopot. Delegowany na zebranie przedstawiciel Jacka Karnowskiego, pan Tomasz Podgórski, pełnomocnik ds. sportu, wyraża w imieniu pryncypała radość z wyboru nowych, miejscowych władz. I deklaruje gotowość magistratu do szerokiej współpracy z Sopockim Klubem Tenisowym.


Czuć oficjalne odprężenie.
Jest rok 2015. Po mieście zaczyna krążyć anonimowa korespondencja na temat klubu. Z niej ma wynikać, że nowy zarząd dba głównie o siebie, wypłaca sobie ekstra prowizje, jakieś plotki personalne, jakieś sugestie prawno-karne. Prezes klubu rozmawia o tym z prezydentem, też czytelnikiem tych epistoł. Dowiaduje się, że to śmieci. Co jest zgodne z prawdą bo wcześniej prokuratura rozpatrując podobne anonimy umorzyła wszystkie wątki. Przesłuchiwani świadkowie, byli członkowie władz klubu, Ryszard Krauze, Jacek Piętka i Kordian Borejko, potwierdzili, że uchwała zarzadu dawała podstawy do legalnej wypłaty 10 proc. prowizji od zrealizowanych umów reklamowych. Z uprawnienia tego korzystano jednak rzadko i w mniejszej skali niż dopuszczalna. Ale czuć smród, ktoś w śmieciach grzebie...


Niepokój budzą jednak nie działania donosicieli, ale decyzje podatkowe w zakresie podatku od nieruchomości, które prezydent postanawia nagle egzekwować blokując konto SKT. Rzecz dotyczy lat 2003-2004, kiedy klub nieopatrznie, ulegając neoliberalnej propagandzie uprawianej przez  lewicowego ministra Adama Giersza, wpisał się do rejestru działalności gospodarczej. Krok ten spowodował, że korty stały się nagle gruntami gospodarczymi, przez to opodatkowanymi drożej. Ponieważ nad klubem parasol, w tym finansowy, miał Prokom, nikt tym detalem się nie przejmował, także Jacek Karnowski, wówczas członek klubu, który wygrzewał się na centralnym balkonie w blasku tenisa ATP, dostatku  ufundowanego przez Ryszarda Krauze, a nawet w towarzystwie  A. Kwaśniewskiego.


Nagły atak podatkowy Karnowskiego został przez SKT odparty. Samorządowe Kolegium Odwoławcze za każdym razem - 4.krotnie! - podzielało racje klubu i uchylało decyzje podatkowe, wytykając odmowie umorzenia należności wady prawne.


12 października 2015 Karnowski powiadamia sąd o olbrzymich długach SKT, w tym podatkowych, tych które SKO uchyla - i cywilnoprawnych wobec M. Rybaka, b. prezesa, których nieistnienie stwierdzono w innym postępowaniu, a także o zamiarze budowy hotelu czyli zamachu na korty. Całość ozdobiona donosem o rzekomej chciwości zarządu i wyciągiem z  dokumentów z innego śledztwa ABW, co miało podkreślić wymowę całości i podkreślić etyczność prezydenta.

 

Wojna trwała krótko, jeńnców nie brano...
20 października sędzia Anna Koziarska wniosek prezydenta o zabezpieczenie i zawieszenie zarządu załatwia błyskawicznie, zadając kłam opinii, że wymiar sprawiedliwości na Pomorzu działa ślamazarnie. Na posiedzeniu niejawnym A. Koziarska przyjmuje, że Wiesław Pedrycz, członek SKT zgłoszony do funkcji przedstawiciela klubu przez Jacka Karnowskiego, nadaje się w sam raz do prowadzenie bieżących spraw klubu, nie sprawdzając uprzednich dokonań obywatela. Nie dowidzi też, że prezydent przez lata nie wnosił żadnych uwag do funkcjonowania SKT i jego zarządu, poza żądaniem dodatkowych zaproszeń na turnieje, nie sięgał po uprawnienia nadzorcze z ustawy o stowarzyszeniach.


Nie chce też wiedzieć jakie jest stanowisko zarządu w sprawie zobowiązań, ani usłyszeć jak wygląda jego bieżąca sytuacja. To mogłoby skomplikować dedukcję, bo akurat w połowie 2015 klub zaczął notować wynik dodatni. Co zarząd zaprotokołował na ostatnim przed eksterminacją posiedzeniu. Nie wnika też w motywy decyzji SKO, które kłócą się z narracją prezydenta. Nie zwraca też uwagi, że majątek SKT, w tym działki rolne kupione ongiś z myślą o budowie akademii tenisowej, mają wartość większą niż sporne zobowiązania. Nie zauważa także kwestii najważniejszej - że strona ma prawo do obrony, z którego w tym utajnionym pośpiechu nie może skorzystać. Sąd rozsądza swobodnie oceniając materiał dowodowy. Ta pomorska cnota niezawisłości może wzmocnić myślenie ministra Ziobry o potrzebie reformy wymiaru sprawiedliwości.


Tak mówią złośliwi...
Tymczasem 8 listopada w mieszkaniu w Sopocie dzieje się historia. Wiesław Pedrycz, ten sam, zakłada z kolegami nowe stowarzyszenie - Sopot Tennis Klub. Na liście założycieli połowa to członkowie SKT: Mieczysław Trzpis, Andrzej Kidoń, Andrzej Kuczyński, Andrzej Lewandowski, Kazimierz Nagórka, Mikolaj Franas, Jarosław Zieliński czyli zawieszony wiceprezes, etatowy pracownik SKT, kandydat do rady miasta z ugrupowania J. Karnowskiego.


Mija miesiąc i 7 grudnia KRS rejestruje STK, prezesem zostaje M. Trzpis, w zarządzie są K.Nagórka i Andrzej Popławski, a w komisji rewizyjnej M. Franas i A. Kuczyński. Nowe stowarzyszenie udaje, że kontynuuje dorobek poprzedniego - jego znak graficzny to niemal kopia logo SKT. Widać bardzo się podobało, albo byli członkowie zżyli się z symbolem swojej niedoli...


Nowy klub byłych członków i etatowego działacza SKT cieszy pana prezydenta. Nie widzi nic zdrożnego, jako organ nadzoru, że pan Wiesław Pedrycz, jego delegowany przedstawiciel, tworzy równolegle stowarzyszenie, któremu wkrótce prezydent wydzierżawi majątek tworzony przez lata przez SKT. W. Pedrycz siódmym zmysłem odgaduje intencje prezydenta i zamiast zarządzać tymczasowo powierzonym mu przez A. Koziarską klubem oddaje korty J. Karnowskiemu, czym twórczo rozszerza pojęcie zwykłego zarządu. Ani Pedrycz, ani Karnowski, ani tym bardziej pani w todze w sprawie tej żadnego konfliktu interesów nie dostrzegają. Biznes to biznes, w końcu to prawie 4 hektary kortów, dwie hala, opodal plaża nad zatoką.


W lutym 2016 sąd uwalnia W. Pedrycza od obowiązków zarządczych, a eksploatacje kortów prezydent powierza... STK. Nic Karnowskiemu, który dba o cały Sopot dzień i noc nie przeszkadza, że korty wraz z majątkiem zgromadzonym przez SKT przez kilkadziesiąt lat przechodzą w ręce innych członków SKT, w tym byłego wiceprezesa, o którego zawieszenie osobiście wystąpił. Zawieszony w barwach SKT J. Zieliński odzyskał niewinny urok w drużynie STK, w końcu panowie razem rozdawali ulotki i razem kandydowali do władz Sopotu. W grupie obowiązuje jakaś lojalność.


W sierpniu 2016 sędzia Rafał Terlecki z sądu okręgowego w Gdańsku uznał odwołanie SKT, wytknął sądowi niższej instancji w osobie sędzi Koziarskiej, pomieszanie reżimów prawnych i pozbawienie SKT prawa do obrony. Wcześniej w demokratycznym ustroju nikogo to nie frapowało. Tona odwołań i sprzeciwów emitowana w imieniu klubu przez kancelarię Kosmus, Gotkowicz, Kuczyński jakby nie miała uważnych czytelników.
Latem 2017 zanotowano zmianę trendu. Nowopowołana przedstawiciel SKT, zgłoszona przez stowarzyszenie Elżbieta Jakubiak, doprowadziła do zwołania walnego zgromadzenia i wyboru nowych władz SKT. Prezesem ponownie wybrano Bartłomieja Białaszczyka. Jacek Karnowski poruszony taką niesubordynacją bezskutecznie próbował oprotestować przebieg zgromadzenia protokołowany przez notariusza. W końcu po co SKT skoro jest jego STK i ma korty, które wydzierżawił wbrew stanowi prawnemu, na który sam się powoływał 5 lat wcześniej.


Nowy zarząd odkrył, że decyzje o upadłości sąd w Gdańsku podejmował na podstawie nierzetelnych i niepełnych danych. Kreowano zadłużenie, którego nie było, powiększano zobowiązania podatkowe składając wstecz nowe deklaracje podatku od nieruchomości, by gruntom rolnym nadać wartość gospodarczą, wreszcie, nie złożono odwołania do SKO od kolejnej decyzji o odmowie umorzenia zaległych zobowiązań z lat 2003-2004. Jednocześnie prokurator wszczął z urzędu postępowanie w sprawie nieprawidłowości w przebiegu walnego zgromadzenia pomorskiego związku tenisowego, dotyczące m.in. mandatów delegatów, podejmowanych uchwał, co może wywrócić porządek w pomorskim tenisie ziemnym.


Jedynie J. Karnowski nie traci impetu i wciąż odmawia wydania notariuszowi dokumentów z urzędu niezbędnych do wpisania SKT jako użytkownika wieczystego sopockich kortów, choć już w grudniu 2012 uznał prawo klubu do kortów. Do CBA i prokuratury krajowej trafiło doniesienie o możliwości popełnienia przez J. Karnowskiego fałszu w dokumentach polegającego na zmianie numerów działek.


Walka o prawo do kortów, której pierwszą rundę sędzia Anna Koziarska rozstrzygnęła w pierwszej minucie meczu, dopiero nabiera rozpędu. Operacja likwidacji stowarzyszenia prawie się powiodła, ale pacjent przeżył. Co prawda prezydent za 4 tysiące złotych rocznie wydzierżawił korty swoim faworytom na 20 lat, ale usłyszał publicznie od Elżbiety Jakubiak, że działa w błędzie prawnym, bo obowiązuje wyrok prawomocny przyznający korty SKT.


Sopocki spór o praworządność na kortach wkracza w decydującą fazę.


(set,kł,gg)

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam