Arwid Żebrowski otrzymał poparcie Andrzeja Jaworskiego » W piątek 20 września Arwid Żebrowski, kandydat na posła Sejmu RP z listy Prawa i Sprawiedliwości otr... Andrzej Kobylarz: Obywatel jest jak ciuch w wirówce » Z posłem Andrzejem Kobylarzem, z Klubu parlamentarnego Kukiz 15, kandydatem PSL-Koalicji Polskiej do... Energa z nagrodą na Energatab 2019 » Należąca do Grupy Energa spółka Energa Invest została uhonorowana Pucharem Prezesa Polskiego Towarzy... Dzień Seniora w Stacji Orunia GAK » Stacja Orunia GAK i Teatr GAK serdecznie zapraszają na Dzień Seniora. W niedzielę 29 września od god... Zakończenie sezonu spławikowego Koła PZW Nr 4 Gdańsk-Portowa » Zawody zakończenia sezonu spławikowego w Koła PZW Nr 4 Gdańsk-Portowa rozegrane zostały w sobotę 14 ... Co było w kuferku pradziadka - prokurator stawia zarzuty teściowej pre... » Prokuratura Krajowa postawiła kolejne zarzuty Janinie A., teściowej b. prezydenta Gdańska. Śledczy n... Województwo pomorskie zyska 11 karetek pogotowia ratunkowego » 16 września Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Maciej Miłkowski podpisał umowy o dofinansowa... Senackie duety na Pomorzu - powtórki z 2015 bez SLD » Tylko 14 osób będzie ubiegać się o mandat senatora w 6 pomorskich okręgach wyborczych. Miejsce w sen... Kobylarz - Szadółki trują, Kowalczuk - rezygnacja z węgla » „2050 Polska dla Pokoleń. Jaką przyszłość wybierzesz?” to temat debaty przedwyborczej zorganizowanej... Odsłonięto pomnik rotmistrza Pileckiego » Przed Muzeum II Wojny Światowej odsłonięto pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego. W uroczystości wzię...
Reklama
Co było w kuferku pradziadka - prokurator stawia zarzuty teściowej prezydenta Gdańska
środa, 18 września 2019 20:04
Co było w kuferku pradziadka - prokurator stawia zarzuty teściowej prezydenta Gdańska
Prokuratura Krajowa postawiła kolejne zarzuty Janinie A., teściowej ...
Lotos PKH po dogrywce wygrał w Toruniu
niedziela, 15 września 2019 19:44
Lotos PKH po dogrywce wygrał w Toruniu
Drugie zwycięstwo w sezonie odnieśli hokeiści Lotos PKH. Gdańszcza ...
Stokowiec w Lechii do 2022 roku
czwartek, 19 września 2019 14:18
Stokowiec w Lechii do 2022 roku
Piotr Stokowiec przedłużył kontrakt z Lechią do 30 czerwca 2022 ro ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Artysta z pienińskiej wsi Sromowce Niżne
sobota, 31 sierpnia 2019 18:29
Artysta z pienińskiej wsi Sromowce Niżne
Wysiłkiem wielu życzliwych osób po wielu latach odkryto raz jeszcze ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Scena Letnia zaprasza na orłowską plażę
niedziela, 28 lipca 2019 16:38
Scena Letnia zaprasza na orłowską plażę
Aktorzy Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni na lato prze ...
Odnowiony Stadion Miejski w Rumi oficjalnie otwarty
sobota, 14 września 2019 17:56
Odnowiony Stadion Miejski w Rumi oficjalnie otwarty
W piątek 13 września br. władze samorządowe Rumi i działacze spor ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Małgorzata Wassermann: Marcin P. nie wymyślił Amber Gold

Ocena użytkowników: / 26
SłabyŚwietny 
czwartek, 16 maja 2019 20:02

Z mec. Małgorzatą Wassermann, przewodniczącą Komisji Śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych wobec Grupy Amber Gold rozmawia Artur S. Górski


- Akta z prac komisji to tysiące tomów i 700 stron raportu końcowego, który wpłynął do Sejmu. Czy komisja ustaliła, co jest osnową układu gdańskiego, czy on istnieje i czy dał możliwości działania twórcom piramidy finansowej Amber Gold?
Małgorzata Wassermann: Nie podpiszę się pod tezą o układzie gdańskim, gdyż nie twierdziłam o istnieniu układu gdańskiego. Takie pojęcie pojawiło się u funkcjonariuszy służb specjalnych, którzy co prawda stwierdzili, że taki twór istnieje, ale przerwano ich pracę i nie zdążyli go zbadać. Proszę pamiętać, że nie miałam uprawnień, ani narzędzi do badania zorganizowanej przestępczości na Pomorzu. Badałam działania urzędników państwowych.


- Padło jednak stwierdzenie, że Marcin P. był słupem. Jest w raporcie odpowiedź na pytanie, kto ten słup postawił?
Małgorzata Wassermann: Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego jestem przekonana, że Marcin P. nie wymyślił Amber Gold i nie przeprowadził działalności samodzielnie. W raporcie wskazałam podstawy wyprowadzenia takiego wniosku. Natomiast do tego, aby sprawdzić, kto stoi za Marcinem P. potrzebny jest aparat państwa, mający uprawnienia operacyjno-procesowe. Komisja śledcza, nie mając takich uprawnień, nie jest w stanie tego precyzyjnie ustalić. Jest to zadanie dla prokuratury innych służb, które nota bene współpracowały i współpracują z komisją. Z dobrymi efektami, bo jest piętnaście kolejnych osób z postawionymi zarzutami. Mam nadzieję, że prokuratura i służby do takiego ustalenia dojdą. Niestety, pod rządami poprzedniej ekipy działalność służb w tym zakresie została przerwana. A prowadziła ją grupa doświadczonych funkcjonariuszy z Warszawy, która miesiącami zbierała informacje operacyjnie.


- Praca operacyjna została przerwana? Przez kogo?
Małgorzata Wassermann: Pytaliśmy o to świadków na posiedzeniach jawnych i niejawnych. Z uwagi na to, że część materiałów jest niejawna, mogę przekazać tyle, co powiedział funkcjonariusz, że usłyszeli w pewnym momencie, iż mają zakończyć działania. I oni zakończyli działalność, zostali oddelegowani do innych zadań.


- Czy dowiedzieli się, lub starali się dowiedzieć, skąd poszły pierwsze pieniądze na Amber Gold? Co stało się ze sztabami złota i workami pieniędzy? Czy one w ogóle były w „piramidzie”?
Małgorzata Wassermann: Ustalenie oszustwa, mechanizmu przestępstwa nie było domeną prac komisji. Do 2016 roku żadne organa nie ustaliły skąd pochodziły pierwsze pieniądze i kto był inicjatorem. Pewne jest, że działanie, czy raczej zaniechanie było zamierzone. Podjęto bowiem decyzję, iż nie będzie się badać, czy osoby wpłacające środki na lokaty miały na to pokrycie. W sposób naturalny pierwsze z osób otrzymały wypłaty z zyskiem.


- Była to zachęta dla innych do dokonania wpłat…
Małgorzata Wassermann: Tak. Zatem powinny być one prześwietlone. Tymczasem prokuratura z takich ustaleń zrezygnowała wówczas. Komisja musiałaby przeprowadzić podstępowanie dowodowe. Wezwać osoby fizyczne, niepodlegające kontroli Sejmu. A nie było to w zakresie prac komisji. Leży on w zakresie innych instytucji.


- Komisja źle oceniła przede wszystkim działalność służb specjalnych oraz policji i prokuratury…
Małgorzata Wassermann: Nie było podstaw by ocena nasza była inna niż druzgocąca. Skala zaniedbań była momentami porażająca. Działalność prokuratury z lat 2009-2012 była niespotykana. Pani prokurator nie wykonała elementarnych czynności. Za to zdążyła dwukrotnie udostępnić pełnomocnikowi Marcina P. zawartość akt, by wiedział, czym prokuratura dysponuje. Jak inaczej nazwać jak nie torpedowaniem postępowania taki sposób jego prowadzenia?

alt


- Mówimy o Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz…
Małgorzata Wassermann: Pani prokurator (Barbara Kijanko, prokurator referent prowadząca postępowanie – dop. red.) miała swojego szefa, a prokuratura rejonowa ma swoich przełożonych. Akta były w kontroli w Prokuraturze Okręgowej i te błędy nie przeszkadzały…


- Były prowadzone postępowania dyscyplinarne za sprawę Amber Gold wobec byłej szefowej Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz oraz wobec nadzorujących śledztwo z ramienia Prokuratury Okręgowej w Gdańsku…
Małgorzata Wassermann: Postępowania dyscyplinarne były prowadzone w prokuraturze pod kierownictwem wówczas Prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Zakończyły się uniewinnieniem głównych aktorów. Uzasadnienia do uniewinnienia są dziwaczne. Znajdują się stwierdzenia o niepodważeniu wiarygodności wymiaru sprawiedliwości.


- Z kolei brak dbałości o bezpieczeństwo państwa też zadziwia. Opisaliśmy, jako pierwsi targanie pewnego Fokkera po płycie lotniska w Gdańsku. Ale czy wyjaśniono jak to się stało, że aferzysta panował nad częścią polskiego nieba i planował dalszą ekspansję? Nabywa Jet Air, OLT Germany, Yes Airways. Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał, a nawet rozszerzył koncesję dla OLT...
Małgorzata Wassermann: OLT przejęło 74 procent rynku polskiego, jak twierdził dyrektor zarządzający spółki OLT Express. Aby dostać, utrzymać i rozszerzyć koncesję na działalność lotniczą, podmiot musi spełnić szereg wymagań. Zarówno Jet Air, przekształcona w OLT Regional, jak i Yes Airways przekształcona w OLT Poland, nie tylko nie spełniała kryteriów. Ba! Rozszerzono koncesję, zamiast ją odebrać z powodu nie spełnienia wymogów. ULC przez rok prosił zarządy spółek o przesłanie brakującej dokumentacji. A te lekceważyły wezwania urzędu. Gdy ABW zajęła się poważniej sprawą i została wysłana notatka szefa Agencji do ministra Sławomira Nowaka, po wizycie funkcjonariuszy ABW w UCL, oczekiwano podjęcia działań od jednego z adresatów, czyli od ministra Nowaka. Ten zaś nie podjął żadnych kroków mogących zakończyć działania spółki, a co za tym idzie zaprzestania wyprowadzania pieniędzy klientów Amber Gold do linii lotniczych. Minister Nowak atakował sejmową komisję. Podczas przesłuchania upierał się, że wysłał kontrolę 20 czerwca 2012 roku. Co jest nieprawdą. Wysłał, ale 20 sierpnia, kiedy było już po wszystkim. Spółki upadły, a pieniądze zostały wyprowadzone. Minister Nowak nie był w stanie logicznie wytłumaczyć dwumiesięcznej bezczynności.


- Może zawierzył promocyjnym działaniom OLT, eventowi z ciągnięciem samolotu po płycie lotniska?
Małgorzata Wassermann: Nie bądźmy naiwni.


- Skoro luminarze życia publicznego brali w tym udział…
Małgorzata Wassermann: Przecież nie wspieraliby działalności mocno nieprześwietlonej (śmiech).


- Czy celem większości członków komisji śledczej był Donald Tusk? Idąc tropem oceny posła Krzysztofa Brejzy cyt. „z wielkiego polowania, z wielkiej nagonki wyszedł kapiszon i to podmokły To była komisja, która miała służyć zniszczeniu Donalda Tuska, zniszczeniu Pawła Adamowicza”…
Małgorzata Wassermann: Nie było zamierzeniem komisji zniszczenie kogokolwiek, ani polowanie na kogokolwiek. Co komisja udowodniła przez ponad dwa lata swej działalności. Zarówno przesłuchanie Michała Tuska, jak i Donalda Tuska wpisywało się w kalendarz przesłuchań. Jeśli bada się działalność instytucji państwowych trudno nie weryfikować i ocenić działań premiera, który za nie odpowiada. Po drugie jest rzeczą niespotykaną na skalę europejską, nawet światową, by dziewięciokrotnie karany przestępca wszedł w biznes lotniczy, zarezerwowany do ochrony ABW, a Agencja nie zauważyła tego faktu przez osiem miesięcy, nie podejmując efektywnych działań. Mimo, że z jedną z tych firm współpracuje syn urzędującego premiera. Zatem twierdzenie, że polowaliśmy na premiera lub jego syna, jest absurdem.


- Od momentu powstania komisji śledczej, poza Marcinem i Katarzyną P., 15 innych osób ma postawione zarzuty. Ale nie ma kolejnych aktów oskarżenia. Czy inni ujdą bezkarnie?
Małgorzata Wassermann: Proszę nie oczekiwać od komisji by sporządziła akty oskarżenia i wydała wyroki. Komisja nie ma takich uprawnień by postawić kogoś przed sądem. Komisja wysłała szereg zawiadomień do organów ścigania. Te zawiadomienia skończyły się na ten moment postawieniem zarzutów. To musi trwać, bo sprawa jest jedną z największych w Polsce. Czynności operacyjno-procesowe na pierwszym etapie postępowania są niepowtarzalne. Jeśli się je zaprzepaści to czeka żmudna praca by je odtworzyć. Byłoby zgoła inaczej, gdybyśmy mieli np. w 2011 roku założony Marcinowi P. podsłuch, jeśli była by obserwacja. Mielibyśmy ustalony krąg osób, z którymi się on kontaktował. A tego nie mamy.


- Pokrzywdzeni są rozżaleni…
Małgorzata Wassermann: Toczy się szereg postępowań z zawiadomień i powództw pokrzywdzonych. Oni oczekują na raport, który jest jawny. To jest materiał dowodowy, wzmacniający ich pozycję procesową. Pokrzywdzeni nie mogliby sami zebrać tegoż materiału, ponieważ był on rozrzucony po szeregu instytucji, ministerstw i urzędów. Dało to całościowy obraz sprawy. Prokuratura zaś zapowiedziała, że sprawa ma charakter rozwojowy. Pokrzywdzeni po wybuchu afery lawinowo wysyłali zawiadomienia dotyczące urzędników, prokuratorów, policjantów. Dostawali odmowy, ze stwierdzeniem, że nie mają racji. Teraz to poczucie niemożności jest o wiele mniejsze. I w końcu jest aspekt prewencyjny i edukacyjny. Choćby dla urzędników z UOKiK, z KNF. Nigdy, żadne szkolenie i żadna premia nie zmotywowała urzędników, jak przekonanie, że jeśli nie dopełnią obowiązków mogą trafić przed oblicze komisji śledczej…


- Szkoda, że tej motywacji brakowało…
Małgorzata Wassermann: Jaki pan, taki kram. Proszę przypomnieć jak zachowywali się ministrowie już po wybuchu afery. Jeśli oni bagatelizowali sprawę, mijali się publicznie z prawdą, to jakiż wniosek wyciągali urzędnicy im podlegli.


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież