Gdańska pikieta przeciwko faszyzmowi » „Nacjonalizm zabija”, „Stop rasizmowi” – z takimi hasłami pikietowali uczestnicy happeningu, który o... Ostrzał Muzeum II Wojny Światowej » Delegatura CBA w Gdańsku prowadzi, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, śledztwo dotyczące ... Pomorscy uczniowie dyskutowali o sztucznej inteligencji » Około 300 uczniów z Pomorza wzięło udział w I Pomorskiej Uczniowskiej Konferencji Naukowej "Sztuczna... Oświadczenie Wojewody Pomorskiego » Oświadczenie Wojewody Pomorskiego odnoszące się do przegłosowania w Parlamencie Europejskim rezolucj... Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn...
Reklama

Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
sobota, 17 grudnia 2016 12:57

Przy pomniku Ofiar Grudnia 1970, przy przystanku SKM Gdynia Stocznia, jak zwykle od lat ta nadzieja była wśród stoczniowców, portowców, nauczycieli, samorządowców, związkowców z "Solidarności", mieszkańców Gdyni, kibiców gdyńskich klubów, uczniów gdyńskich szkół. 17 grudnia jak co roku od 1980 - o godz. 6, przed świtem, stawiły się reprezentujące zakłady pracy delegacje z pocztami sztandarowymi, grupy stoczniowców, portowców, kolejarzy, nauczycieli, pracowników przedsiębiorstw komunalnych i marynarzy, rybaków.


Przed 46 laty na ludziach pracy, na robotnikach i uczniach Wybrzeża masakry dokonała odchodząca niemal w całości z szarej sceny PRL ekipa Władysława Gomułki. Nam na lata pozostała pamięć - jak bolesna zadra, że władza z nazwy robotnicza i chłopska nie liczy się z ludźmi.

Zaciśnięte ręce, wznieśli ponad głowy
Stoczniowiec i doker, żądali rozmowy
Zamiast odpowiedzi, do tłumu się strzela
Umiera stoczniowiec, na rękach Dokera

(Ballada grudniowa, autor nieznany)


Pozostała pamięć, obraz niesionego przez młodzież na białych drzwiach zabitego kolegi (teraz te drzwi znajdują się w gdyńskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Armii Krajowej), poczucie niesprawiedliwości i coroczne apele i marsze w hołdzie tym, którzy za upomnienie się o chleb i wolność zapłacili cenę najwyższą…
Juliusz Słowacki pisał: "ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przejdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi je".


Przy pomniku Ofiar Grudnia 1970, przy przystanku SKM Gdynia Stocznia, jak zwykle od lat ta nadzieja była wśród stoczniowców, portowców, nauczycieli, samorządowców, związkowców z "Solidarności", mieszkańców Gdyni, kibiców gdyńskich klubów, uczniów gdyńskich szkół. 17 grudnia jak co roku od 1980 - o godz. 6, przed świtem, stawiły się reprezentujące zakłady pracy delegacje z pocztami sztandarowymi, grupy stoczniowców, portowców, kolejarzy, nauczycieli, pracowników przedsiębiorstw komunalnych i marynarzy, rybaków.


Polityków (za którymi jakoś nikt z żalem w sobotę o świcie 17 grudnia nie tęsknił) w związku z nocnymi gorszącymi wydarzeniami w parlamencie tym razem zabrakło - za wyjątkiem europosłanki Anny Fotygi i senatora Sławomira Rybickiego.  


- Grudniowa zbrodnia jest zbrodnią nierozliczoną i nieosadzoną, chociaż ocena moralna jest jednoznaczna. Oddajemy hołd bohaterom, ale nie doszło do skazania winnych. Grzech zaniechania ma swoje konsekwencje. Po latach zaciera różnicę między oprawcami i ofiarami. Jednym daje szacunek i najczęściej biedę, drugim wysokie emerytury i oficerskie szlify. Niszczy elementarne poczucie sprawiedliwości, pokazując, że zbrodnia popłaca, a zbrodniarze mają się dobrze. Tak dobrze, że w obronie swoich przywilejów ośmielają się nawet wychodzić na ulicę w antypaństwowych protestach. To nie jest sytuacja normalna -  mówił Roman Kuzimski, z Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdynia, związkowy lider ze stoczni postawionej od 2009 r. w stan upadłości likwidacyjnej, która nie buduje statków przez zaniechania i błędy ludzi władzy popełniane wobec przemysłu stoczniowego od lat 90-tych.


- Stoimy w sąsiedztwie dawnej Stoczni Gdynia, miejsca pracy wielu z tych, którzy tu zginęli w imię godnej pracy i chleba. Dzisiaj uczestnicy tamtych wydarzeń patrzą na blady cień swojego wspaniałego zakładu. Patrzą i mają w pamięci zapowiedzi reaktywacji polskiego przemysłu stoczniowego. Jak głupie było dopuszczenie do jego upadku. Czas mija, a konkretów mało i mniej cierpliwości, a życie nie znosi próżni. Tam gdzie była stocznia jest mnóstwo podmiotów. Często ludzie pracują w nich w sposób uwłaczający godności. Nie ma ludzi tylko jednoosobowe podmioty gospodarcze, gdzie inspekcja pracy nie ma nic do powiedzenia, bo jak ktoś spadnie z rusztowania to spadła firma, nie pracownik. Musimy pamiętać, ze do takich patologii nie można dopuszczać, a systemowo walczyć o wysokie standardy zatrudnienia i wysokie zarobki w ramach umów o pracę, walczyć ze śmieciowym rykiem racy! Odbudowa przemysłu stoczniowego to testament, który nam zostawili bohaterowie Grudnia 1970 roku - dodał Roman Kuzimski.


Czy jego słowa trafiły do obecnych też podczas rocznicowych obchodów przedstawicieli decydentów, m.in. z firm i instytucji zasilanych pieniądzem publicznym? Zobaczymy. Na razie dobrze czują się oni w oparach własnych frazesów.


alt


Modlitwę za ofiary Grudnia 1970 r. odmówił ks. abp Sławoj Leszek Głódź i powiedział:
- Co roku słyszę podobne słowa. Ale dzisiaj oddajemy hołd bohaterom, którzy polegli, zostali ranni,  upokorzeni. Także dzięki najmłodszemu pokoleniu skautów, dzieci, które zapalają lampki pamięci. Od 1050 lat jesteśmy dziećmi narodu i chrześcijanami. Pokój ludziom dobrej woli! Ojczyzna roku 2016 potrzebuje spokoju, a nie nienawiści. Dosyć mamy krwi, dość niewinnej przelanej.  Oddając hołd ofiarom Grudnia módlmy się o pokój. Nam trzeba pokoju i spokoju - apelował metropolita gdański.   


Odczytany został Apel Poległych. Była salwa honorowa "trzema ładuj!", a w tle światła i dym z odpalonych ku czci bohaterów rac.


Na wiadukcie stacji SKM Gdynia-Stocznia prezydent Gdyni Wojciech Szczurek odsłonił tablicę: "W tym miejscu 17 grudnia 1970 roku strzelano do Polaków - Janek Wiśniewski padł" ze stylizacją otworów po kulach.


List do uczestników skierował prezydent RP Andrzej Duda.
- O tej właśnie czarnej godzinie 46 lat temu w kierunku idących do pracy stoczniowców padły strzały. Komunistyczny reżim rozkazał wojsku wymierzyć broń w kierunku bezbronnych. Masakra w Gdyni była najkrwawszym wydarzeniem Grudnia 1970, który tak tragicznie zapisał się w polskiej historii, zwłaszcza tu, na Wybrzeżu.
(...)
Grudzień 1970 to jak biało-czarne zderzenie dwóch postaw. Po jednej stronie ludzie pracy z Gdyni, Gdańska, Szczecina, Elbląga i innych miast Polski, zdesperowani pogłębiającą się biedą, upokorzeni manipulacjami i kłamstwami rządzących. Po drugiej – komunistyczny reżim rządzący krajem nieudolnie i nieodpowiedzialnie, zabezpieczający interesy wąskiej grupy uprzywilejowanych. Po jednej stronie protestujący, którzy umocnienia szukali w narodowych flagach i wspólnie śpiewanych patriotycznych pieśniach. Po drugiej ci, którzy służyli systemowi obcej dominacji, obojętni na ludzką krzywdę, a dla zachowania władzy gotowi walczyć z własnym narodem.
(...) Musimy uczynić wszystko, aby z tych błędów i zaniechań wyciągnąć wnioski na przyszłość. Musimy także w inny jeszcze sposób zadośćuczynić za zło wyrządzone ofiarom Grudnia 1970. Z ich poświęcenia narodziła się dziesięć lat później „Solidarność” – marzenie o Polsce wolnej, uczciwej i sprawiedliwej, podmiotowo traktującej wszystkich swoich obywateli. Tego marzenia, które mamy teraz szansę urzeczywistnić w naszej Ojczyźnie, nie wolno nam porzucić ani zawieść. Nie może nam zabraknąć energii ani determinacji. W ten sposób spłacamy dług wdzięczności wobec tych, którzy prowadzili nas drogą do wolnej Polski. Spełniając ich testament, budujemy jednocześnie pomyślność obecnych i przyszłych pokoleń
- napisał z wyrazami szacunku prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.


17 grudnia 1970 roku wstawał świt nad Gdynią. Sytuacja była napięta. W Gdańsku spłonął budynek KW PZPR. Byli zabici. Gdynia strajkowała. Ale w tym portowym mieście nie wybito ani jednej szyby. Robotnicy 16 grudnia zostali wezwani do powrotu do miejsc pracy przez Stanisława Kociołka, wicepremiera, najwyższego dygnitarza  przebywającego wówczas w Gdańsku.


Dzień wcześniej Główny Komitet Strajkowy spisał postulaty. Przekazano je przewodniczącemu Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Janowi Mariańskiemu. A ten miał je przekazać  wicepremierowi Kociołkowi. Wśród postulatów było dostosowanie płac robotników do podwyżki cen, podwyższenia minimalnego wynagrodzenia, zredukowania rozpiętości zarobków, ustalenia wysokości zasiłku chorobowego odpowiadającemu utraconemu w czasie choroby zarobkowi. Komitet strajkowy nocą został aresztowany.


Wojsko otoczyło stocznię i zablokowało przystanek SKM. Padły strzały… Do uczniów, stoczniowców, portowców, rybaków, kierowców – do pracowników gdyńskich zakładów pracy.


Po porannym dramacie na przystanku SKM Gdynia  w centrum Gdyni uformowano pochód z biało-czerwonymi flagami, który ruszył ulicami 10 Lutego i Marchlewskiego w kierunku przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie starł się z wojskiem. Ludzie zbierali się na ul. Czerwonych Kosynierów i pochód ruszył do centrum Gdyni. Na czele pochodu niesiono na drzwiach ciało zabitego ucznia Zbyszka Godlewskiego, ucznia i syna wojskowego z Elbląga. Padły kolejne ofiary przy dzisiejszym urzędzie miasta.


Od 1980 roku wieczorem przy pomniku Ofiar Grudnia 1970 r. spotykają się ci, którzy pamiętają i wspominają czas, gdy do zwykłych ludzi, stoczniowców, uczniów strzelała milicja i wojsko. A ich jedyną winą było to, że śpieszyli do swych codziennych zajęć. Osiemnastu padło tu od kul…
Najstarszy z nich miał lat 35. Najmłodsi zaś po 15. To Zbigniew Gliniecki, uczeń, postrzał klatki piersiowej i Jerzy Skonieczka, uczeń, strzał w głowę.
Wojciecha Jaruzelskiego, szefa MON w 1970 roku, późniejszego szefa junty WRON, a po 1989 r prezydenta u schyłku PRL, pochowano z honorami wojskowymi. Dowodzący na Wybrzeżu gen. Grzegorz Korczyński zmarł rok później na Bliskim Wschodzie w niewyjaśnionych okolicznościach. Kazimierz Świtała, szef MSW i Stanisław Kociołek – uniknęli realnej odpowiedzialności.


Podwyżki, bezpośredni powód protestów, cofnięto po dwóch miesiącach.


Trzeba było jeszcze drugiego strajku szczecińskiego z 22 stycznia 1971, który podjęli zdesperowani stoczniowcy i dramatycznego protestu łódzkich włókniarek z lutego 1971 r. 15 lutego 1971 r. premier Jaroszewicz oznajmił o decyzji KC PZPR i rządu o wycofaniu się z grudniowej podwyżki cen z dniem 1 marca 1971 r. Kończył się Grudzień ’70. Uwiedzeni przez Edwarda Gierka co poniektórzy zaczęli zapisywać się do PZPR - po Grudniu. Dziś moralizują. Wyrzutów sumienia zdają się nie miewać.

Artur S. Górski

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam