W tygodniku „Sieci”: Zwycięzca śmierci, piekła i szatana » W najnowszym świątecznym wydaniu „Sieci”: Jeżeli Pan Bóg przemawia przez wydarzenia, to trudno o bar... Testy na koronawirusa dla pacjentów i personelu medycznego każdego szp... » Pacjenci i personel medyczny wszystkich szpitali będą mieli zagwarantowany dostęp do testów na obecn... Zakaz wstępu do lasów - RDLP odpowiada na najczęściej zadawane pytania » W związku z wprowadzeniem w dniu 03 kwietnia 2020 r. tymczasowego zakazu wstępu do lasów, Regionalna... Milionerzy z pomorskiego SLD » Co prawda SLD na Pomorzu pod przywództwem Jerzego Śniega, b. I sekretarza PZPR w gminie Kwidzyn, to ... Daniel Obajtek: Fuzje potrzebne są właśnie na złe czasy » Czy kryzys wywołany pandemią koronawirusa to dobry moment na połączenia spółek? Co dla Pomorza oznac... Groźna niefrasobliwość marszałka Struka » Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk jest zarażony koronawirusem. Nie poddał się kwara... Jerzy Barzowski: Struk miał świadomość niebezpieczeństwa i ryzyka » Z Jerzym Barzowskim, przewodniczącym klubu radnych PiS w Sejmiku Województwa Pomorskiego rozmawia Ar... Komunikat Dyrektora Muzeum II Wojny Światowej » Komunikat dr Karola Nawrockiego Dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, dotyczący sprawy sądo... 4 kwietnia wyjątkowy koncert i premiera płyty w Radiu Gdańsk. Pamiętam... » Koncert fortepianowy polskiego wirtuoza młodego pokolenia Szymona Nehringa oraz promocja płyty #Pami... PKN ORLEN bliżej przejęcia Grupy ENERGA » PKN ORLEN otrzymał bezwarunkową zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie Grupy ENERGA.To kolejny krok...
Reklama
Daniel Obajtek: Fuzje potrzebne są właśnie na złe czasy
czwartek, 02 kwietnia 2020 15:27
Daniel Obajtek: Fuzje potrzebne są właśnie na złe czasy
Czy kryzys wywołany pandemią koronawirusa to dobry moment na połąc ...
Przedwczesne zakończenie sezonu to dla Arki katastrofa
środa, 18 marca 2020 17:36
Przedwczesne zakończenie sezonu to dla Arki katastrofa
Nadal nie wiadomo, czy rozgrywki Ekstraklasy zostaną dokończone. Je ...
Zarząd Lechii Gdańsk rezygnuje z połowy wynagrodzenia
poniedziałek, 30 marca 2020 09:27
Zarząd Lechii Gdańsk rezygnuje z połowy wynagrodzenia
Zarząd Lechii Gdańsk obniżył swoje wynagrodzenie o połowę. To pi ...

Galeria Sztuki Gdańskiej

Nie zwykły Sopot Moniki Knoblauch-Kwapińskiej
poniedziałek, 16 marca 2020 14:45
Nie zwykły Sopot Moniki Knoblauch-Kwapińskiej
Wystawa malarska w Dworku Sierakowskich sopockiej artystki i architekt ...

Foto "Kwiatki"

Foto
środa, 18 marca 2020 10:30
Foto
W marcu na chwilkę Pomorze odwiedziła zima... ...

W obiektywie Macieja Kostuna

Odkrywanie tajemnic spod ogona
środa, 26 lipca 2017 18:30
Odkrywanie tajemnic spod ogona
Solidarność męska powinna mnie powstrzymać od plotek na tematy int ...

Sport w szkole

Finały zawodów lekkoatletycznych
poniedziałek, 30 kwietnia 2018 17:19
Finały zawodów lekkoatletycznych
Gdański Zespół Schronisk i Sportu Szkolnego zaprasza do udziału w ...
Jeśli lubisz film „Buena Vista Social Club” nie możesz przegapić show na Ołowiance
sobota, 29 lutego 2020 12:50
Jeśli lubisz film „Buena Vista Social Club” nie możesz przegapić show na Ołowiance
Porywające kubańskie show zagości w niedzielę 1 marca br. w Gdańs ...
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
poniedziałek, 17 lutego 2020 09:52
Najlepsi rumscy sportowcy, trenerzy i sponsorzy sportu
Za nami XI Rumska Gala Sportu i dwudziesty szósty konkurs „Na Najle ...
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
poniedziałek, 10 kwietnia 2017 18:04
Spotkali się, by oszacować możliwości założenia muzeum
Fundacja „Mater Dei”, ta sama dzięki której w dużej mierze powr ...

Kaźń Warszawy 1944 – zbrodnia nieukarana. Niemieccy dyplomaci wstydzą się i przepraszają

Ocena użytkowników: / 11
SłabyŚwietny 
piątek, 02 sierpnia 2019 15:20

- Na znak żałoby i wstydu oraz dla uczczenia pamięci tysięcy ofiar Powstania Warszawskiego opuściliśmy flagi przed Ambasadą do połowy masztu. Przekazywanie pamięci o zbrodniach niemieckich jest i pozostanie naszym, Niemców, zadaniem i zobowiązaniem dla przyszłych pokoleń - napisał ambasador RFN Rolf Nikel 1 sierpnia 2019 roku.


Z kolei Minister Spraw Zagranicznych Niemiec Heiko Maas (SPD), wcześniej w rządzie federalnym minister sprawiedliwości (2013–2018)), uczestnik obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, poprosił Polaków o wybaczenie: "Wstyd mi za to, co Niemcy wyrządzili Polsce".
- Warszawa została zniszczona, ale nie została złamana. Obywatelki, obywatele Polski nie dopuścili do tego, ani ci, którzy 1 sierpnia 44 r. uczestniczyli w zrywie lub wspierali powstańców, ani kolejne pokolenia, które odbudowały Warszawę. Zniszczenie Warszawy było świadomym ciosem zadanym po to, żeby unicestwić wszystko, co składa się na polską tożsamość. Chciałbym prosić, chciałbym prosić rodziny zabitych i rannych, naród polski o przebaczenie, wstyd mi za to, co Niemcy wyrządzili Polsce – powiedział w czwartek minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas, podczas spotkania szefów MSZ Polski i Niemiec z młodzieżą w Muzeum Powstania Warszawskiego.


Do sprawy tegorocznych obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej, według proponowanego przez Miasto Gdańsk scenariusza oraz do płynących od dyplomatów z Niemiec głosów przyznających odpowiedzialność za tragedię Powstania warszawskiego odniósł się w rozmowie z nami dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że pojednanie narodu polskiego i niemieckiego jest niezbędnym czynnikiem w dzisiejszych relacjach obu państw. Zresztą jesteśmy świadkami tego pojednania, które przybiera m.in. formę wizyt, a podczas nich deklaracji ważnych polityków niemieckich o odpowiedzialności niemieckich nazistów za zbrodnie wyrządzone w Polsce. Jest to w moim uznaniu efekt konsekwentnej, zgodnej z prawdą historyczną, a jednocześnie umiejętnie prowadzonej polityki pamięci rządu polskiego. W trudnej materii relacji polsko-niemieckich na polu polityki pamięci z pewnością nie pomagają niezręczne, niezgrabne i absmaczne pomysły obchodów gdańskiego magistratu, które wymagającą głębokiej refleksji i szacunku datę 1 września zamieniają w festiwal radości i tańca. Obawiam się, że taniec nad trumną blisko 6 milionów Polaków, którzy ginęli z rąk zarówno Niemców – od 1 września, a następnie Sowietów, będzie równie niezrozumiały w Polsce, w tym w Gdańsku, jak i w Niemczech – powiedział w rozmowie z Gazetą Gdańską Karol Nawrocki.


Przypomnimy, że minister Maas, przyznał w Warszawie:
- Wstyd mi za to, co Niemcy, działając w imieniu Niemiec, wyrządzili Polsce. Wstyd mi też, że wina ta po wojnie była zbyt długo przemilczana – dodał Bundesminister des Auswärtigen, dodając że „tym bardziej poruszające jest to, że po wojnie to Polacy często podawali rękę w geście pojednania” i przypomniał list biskupów polskich do niemieckich z listopada 1965 r., w którym znalazło się zdanie „przepraszamy i prosimy o przebaczenie”.
– Nie tylko ofiarom jesteśmy winni szczere przepracowanie przeszłości i zmierzenie się z nią, jesteśmy to winni samym sobie – przekonywał Maas.
Niemcy mają za co przepraszać i czego się wstydzić. Minister Maas wraz z ministrem spraw zagranicznych Jackiem Czaputowiczem złożyli wieńce pod Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli.


Godzi się zatem przypomnieć, że ludzka śmierć to dramat, a nie statystyka. Ogrom barbarzyństwa czasów II wojny światowej przeraża po dziś dzień i jest przestrogą przed mrokami ludzkiej natury i skutkami politycznych szaleństw.


Co najmniej 40, a być może 50 tys. mieszkańców warszawskiej Woli i Ochoty zginęło od 5 do 7 sierpnia 1944 r. w masowych mordach, dokonywanych przez oddziały niemieckie na rozkaz "oczyszczenia Warszawy z ludności cywilnej” wydany przez Adolfa Hitlera, a uściślony przez Reichsführera SS Heinricha Himmlera: „każdego mieszkańca należy zabić (w tym również kobiety i dzieci), nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.


Minęło kilka dni, od Godziny W, o której żołnierze podziemia stanęli przeciwko oddziałom Wehrmachtu i SS, wspieranych przez zdemoralizowane szumowiny z zaciągu do sił pomocniczych, m.in. kryminalistów zgromadzonych pod rozkazami SS-Oberführera Oskara Dirlewangera i formacje złożone z dawnych sowieckich obywateli sformowanych w Brygadę Szturmową SS „RONA”.


Ludność cywilna, mieszkańcy domów na Woli i Ochocie, była w te dni całkowicie bezbronna. Powstańcy w zmaganiach m.in. z pułkami Dywizji Pancernej "Hermann Göring", nie osiągnąwszy celów, wycofali się z tych dzielnic.


5 sierpnia 1944 r. rozpoczęła się rzeź ludzi. Kamienice, w gęsto zamieszkałych dzielnicach Wola i Ochota, stały się areną wojennych zbrodni.
Prym wśród zbrodniarzy wiodła jednostka SS nosząca nazwisko dowódcy „Dirlewanger”, przykład perwersji czasu wojny. Dr nauk politycznych Oskar Dirlewanger owych „żołnierzy” rekrutował najpierw spośród kłusowników i rozmaitych drobnych przestępców, z czasem spośród zwykłych kryminalistów. Zezwalał mu na to „glejt” szefa SS Himmlera, który - niczym cesarz Henryk I Ptasznik, wydał okólnik łagodzący kary przestępcom, ale pod warunkiem i za udział w walce.


Sam Dirlewanger został skazany w latach 30. za "czyny nierządne" na 14-letniej dziewczynce ze Związku Niemieckich Dziewcząt. Został za pedofilski akt wyrzucony z NSDAP, sąd uznał Dirlewangera za zboczeńca i osadził w obozie karnym. Po odbytej karze zwyrodnialec postanowił się zrehabilitować - III Rzesza mu to umożliwiła - paląc, gwałcąc, mordując, pacyfikując wsie na Białorusi i na Polesiu wraz z podkomendnymi SS Sturmbrigade „Dirlewanger”.


W końcu trafił do stolicy. Na rozkaz Himmlera degeneraci z karnej brygady SS przybyli z 4 na 5 sierpnia 1944 r. od strony Sochaczewa na Wolę.
Okrucieństwo było wręcz niewyobrażalne. Zachowały się nieliczne zeznania świadków, w tym Mathiasa Schenka, sapera szturmowego oraz garstki ocalałych. Są wstrząsające.


Żołdacy wypędzali z domów ludność cywilną. Domy podpalali, ludzi zapędzali na miejsca masowych mordów, wrzucali granaty do piwnic. Masakra nie ominęła szpitali, kościołów i sierocińców. Ginęły dzieci, kobiety, zakonnice i lekarze.


Ludobójstwa na warszawskich cywilach pod okiem Wehrmachtu dokonali też siepacze z batalionu 3. pułku kozaków rtm. Jakuba Bondarenki oraz z SS-RONA pod dowództwem Bronisława Kamińskiego,  dwa azerbejdżańskie bataliony "Bergman" oraz batalion ze szkoły oficerskiej w Poznaniu i kilka kompanii niemieckiej policji z Kraju Warty. Dowództwo nad pacyfikującymi siłami policyjnymi objął gen. mjr policji Heinz Reinefarth.
Najwięcej osób zamordowali w fabrykach Ursus oraz przy ul. Górczewskiej i ul. Wolskiej oraz na „Zieleniaku” (róg ulic Grójeckiej i Opaczewskiej). Stosy ciał rozciągały się wzdłuż ulic.


W „czarną sobotę” 5 sierpnia 1944 r. największe masowe egzekucje miały miejsce w pobliżu hal warsztatów kolejowych na ul. Moczydło (według różnych szacunków zamordowano tam nawet 10 tys. osób, mieszkańców domów z ulic Działdowskiej, Płockiej, Sokołowskiej, Staszica, Wolskiej, Wawelberga), na cmentarzu prawosławnym (kilkaset osób), w parku Sowińskiego (około 1,5 tys. osób), w Fabryce Obić i Papierów Kolorowych (pomiędzy 4 a 6 tys. ofiar) i składzie maszyn rolniczych przy ul. Wolskiej oraz w fabryce „Ursus’ (nie mniej niż 6 tys. ofiar).


Symbolem tragedii jest los pani Wandy Lurie, polskiej Niobe, której zamordowano w egzekucji trójkę małych dzieci. W 1944 r. była w zaawansowanej ciąży. Cudem przeżyła kaźń. Kula oprawcy przeszła przez jej dolną część szczęki, wychodząc przez policzek. Synowi dała imię Mścisław.


Niemieccy sprawcy cynicznie przeprowadzonej akcji eksterminacyjnej Heinz Reinefarth i Erich von dem Bach-Żelewski nie odpowiedzieli za zbrodnie w stolicy. Co prawda generał SS Bach-Żelewski odpowiedział przed niemieckim sądem po wojnie, ale za czyny sprzed 1939 r.


Kamiński za niesubordynację został skazany na śmierć przez sąd polowy jesienią 1944 r. Nawet dla nazistów okazał się kanalią. Kozacy w służbie niemieckiej zostali przekazani po kapitulacji sowietom, część z nich popełniła samobójstwa jeszcze w Austrii.


Dirlewanger został zgładzony w więzieniu w czerwcu 1945 roku w Wirtembergii. Prawdopodobnie rozpoznali go, "dopadli" i „dojechali” Polacy, strażnicy z jednostki wartowniczej amerykańskiej MP.


Heinz Reinefarth (ten, który w raportach donosił, iż brakuje już amunicji do rozstrzeliwań) po wojnie był burmistrzem na wyspie Sylt. Wybrano go też do landtagu kraju Szlezwik-Holsztyn, rozpoczął i kontynuował pracę jako…adwokat. Za zbrodnie popełnione w Powstaniu nie odpowiedział. Nie ponieśli jej ci, którzy strzelali do ludzi, gwałcili, palili żywcem i wieszali, pędzili tyraliery „żywych tarcz” osłaniających natarcia piechoty i czołgów.
Osiem miesięcy po zbrodni na mieszkańcach stolicy Berlin padł.

Artur S. Górski


Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież