Prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku jego były wiceprezes i rzecznik Raf... » Sędzia Rafał Terlecki został powołany przez Ministra Sprawiedliwości na prezesa Sądu Okręgowego w Gd... Pat w gdańskiej komunikacji miejskiej. Kolejna runda rozmów w najbliżs... » 16 października o sytuacji w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje rozmawiali związkowcy i prezes tej ... Ponad 1000 osób przybyło na I Pomorski Piknik Strzelecki » W niedzielę 15 października 2017 roku odbył się I Pomorski Piknik Strzelecki połączony z festynem ro... Leszek Miller: Prospołeczny program PiS zjednuje tej partii ludzi, któ... » Z Leszkiem Millerem, premierem w latach 2001-04, byłym ministrem pracy i ministrem spraw wewnętrznyc... Zawiadomienie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez pre... » Andrzej Jaworski, członek zarządu okręgowego PiS i Hubert Grzegorczyk, wiceprezesa Stowarzyszenia my... Babcia Alina – Jubilatka » Alina Kołakowska urodziła się 9 października 1917 roku w Brzeżanach koło Stanisławowa w województwie... Prawo jazdy Skorpiona » Od wyjaśnienia sprawy pomorskiego, seryjnego mordercy „Skorpiona” minęło już przeszło 30 lat. Skala ... Piotr Czauderna: To jest służba publiczna, nie władza książęca » Z prof. n. med. Piotrem Czauderną, radnym klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska, chirurgiem, koordynator... Madrycka czkawka prezydenta - konflikt interesów czy kolizja prawna? » Za wyjazd prezydenta Gdańska i jego 3 urzędników do Madrytu ok. 15 tys dolarów zapłaciła "Grupa Saur... Wystawa papieska w PBW » Do 25 października w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej w Gdańsku (al. Gen. J. Hallera 14),  w ra...
Reklama

TKKF Ognisko Przymorze. Tak nazywał się jeden z najprężniej działających piłkarsko ośrodków w Gdańsku. W 2007 roku przestał istnieć, a jego terenami przy ul. Dąbrowszczaków zarządza dziś MOSiR.



Obecnie na Przymorzu wciąż działa TKKF, czyli Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej, jednak pod inną nazwą i kilka ulic dalej – Bałtyk przy ul. Kołobrzeskiej. Kiedyś, jako Ognisko, był to jeden z najprężniej działających ośrodków piłkarskich, gdzie razem grało wielu późniejszych sportowców czy dziennikarzy. Dziś teren dawnego Ogniska należy do gdańskiego MOSiR-u. - W tej chwili są tam trzy hale tenisowe i umowa dzierżawy opiewa na piętnaście lat – wyjaśnia Dagmara Kleczewska, p.o. rzecznika prasowego MOSiR. - W tym roku zawarliśmy też umowę na dwadzieścia pięć lat z dzierżawcą, który w ciągu sześciu lat musi zagospodarować ten teren na cele rekreacyjno-sportowe.


Jest zatem nadzieja, że na ul. Dąbrowszczaków wróci choć cień klimatu z dawnych lat. A jak wspominają je osoby, które kiedyś tam grały? - Z dużą nostalgią, to był mój pierwszy klub, spędziłem tam około siedmiu lat – opowiada Radosław Michalski, były reprezentant Polski, dziś prezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. - Długo namawiano mnie na przenosiny do Stoczniowca, ale dobrze się czułem na Przymorzu. Trener Tałaj robił tam dużo dobrego, odbywało się pełno turniejów. W ogóle przez ten klub przewinęło się mnóstwo osób. Sportowców, dziennikarzy... - wspomina.


alt


Wśród późniejszych dziennikarzy byli chociażby Wojciech Jankowski z Radia Gdańsk czy Marek Formela. - Tam codziennie grało się w piłkę – wspomina Jankowski. - Codziennie były turnieje, które Władysław Tałaj, którego wszyscy nazywali Leszkiem, ustawiał pod własną drużynę. Niby z grupy miały wychodzić dwie drużyny, ale kiedy jego TKKF Przymorze zajmował czwarte, to regulamin się zmieniał tak, że wychodziły cztery drużyny – śmieje się dziennikarz Radia Gdańsk. - Trzeba jednak przyznać, że organizacja tych turniejów była bardzo dobra. Poza tym pojawiali się sponsorzy, były nagrody, zawsze się o coś grało. Poza tym było to miejsce, które zrzeszało bardzo szeroki zakres społeczeństwa, kiedy patrzy się z perspektywy czasu. Grali tam Darek Michalczewski, Andrzej Grubba, Jacek Grembocki,Tomek Wałdoch czy Radek Michalski.


- Nie pojmuję jak można było doprowadzić to miejsce do takiego stanu – oburza się Marek Formela. - Kiedy było we władaniu społecznym, tętniło życie sportowe, często na zupełnie dobrym ponad dzielnicowym poziomie. Grali dorośli, juniorzy, dzieci, a rozgrywki o mistrzostwo Trójmiasta pod patronatem „Dziennika Bałtyckiego” sprawozdawał sumiennie redaktor Paweł Kowalski. Turnieje gromadziły kilkadziesiąt zespołów. To był prestiżowy tytuł, bo kwalifikował do udziału w mistrzostwach Polski w minifutbolu. Stąd do kadry Polski trafiali między innymi Marcin Ruszewski, Dariusz Zarębski, a Krzysztof Finster był o krok od wyjazdu na mistrzostwa świata do Hongkongu.


Marek Formela uważa, że po przejęciu obiektu przez MOSiR, poza pomysłem na komercjalizację, nie widać żadnych pozytywnych impulsów. - Gdy kandydowałem w 2002 roku w wyborach samorządowych, uważałem że od Przymorza trzeba rozpocząć naprawę bazy sportowej, budowę lepszego boiska. Po szesnastu latach władzy Pawła Adamowicza widać tylko ruiny, a boisko zamienia się w parking. A grali tu jednocześnie Daniel Waszkiewicz, Wiesław Goliat, Bogusław Kaczmarek, Andrzej Grubba, Andrzej Jakubowicz, Marek Kostecki, Roman Zaborowski czy Marek Teodorczak – wymienia.


alt



Było to coś, czego dziś trudno doświadczyć. Sportowe pospolite ruszenie. - Nieważna była pogoda, graliśmy na okrągło. Nie było wygód, za szatnię robiła prowizoryczna ławka z jakimś daszkiem, żeby na głowę nie padało – opowiada Jankowski. Pod koniec lat 80. był problem z koszulkami, trudno było o jednolite stroje, jednak kiedy znalazł się sponsor, wtedy drużyna mogła sobie pozwolić na w pewnym rodzaju profesjonalny ubiór. - Wtedy to dopiero było się kimś – śmieje się Jankowski.


Warto też przypomnieć nazwy drużyn. Większość z nich była tworzona od miejsca zamieszkania, jak Piastowska czy Lumumby. Ale był też i Browary, w których grali Wałdoch z Michalskim albo Groźni Rożno, gdzie grali hokeiści, a nazwa wzięła się od budki z kurczakami.


Dziś, w dobie Orlików, takich turniejów i drużyn powinno być jeszcze więcej. Wtedy uczestniczyły w tym może i tysiące osób. Dziś na próżno szukać nawet setek. Ci, którzy korzystają z Orlików to przede wszystkim pokolenie obecnych trzydziesto-, czterdziestolatków, którzy spotykają się w dawnym gronie, żeby powspominać dzieciństwo. Dziwna sprawa, że teraz, kiedy dzieci interesują się piłką, to wolą pokopać tą wirtualną na PlayStation niż tą prawdziwą. Wypadało by przywrócić coś, co się nazywało sportem masowym.

Patryk Gochniewski

Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam