Gdańska pikieta przeciwko faszyzmowi » „Nacjonalizm zabija”, „Stop rasizmowi” – z takimi hasłami pikietowali uczestnicy happeningu, który o... Ostrzał Muzeum II Wojny Światowej » Delegatura CBA w Gdańsku prowadzi, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, śledztwo dotyczące ... Pomorscy uczniowie dyskutowali o sztucznej inteligencji » Około 300 uczniów z Pomorza wzięło udział w I Pomorskiej Uczniowskiej Konferencji Naukowej "Sztuczna... Oświadczenie Wojewody Pomorskiego » Oświadczenie Wojewody Pomorskiego odnoszące się do przegłosowania w Parlamencie Europejskim rezolucj... Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn...
Reklama

Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
piątek, 19 maja 2017 14:50

altSporo osób chyba odetchnęło z ulgą, ale tyle samo się z pewnością nieco rozczarowało ostatecznym komunikatem, że kadencyjność w samorządach – tak, ale obowiązywać będzie dopiero od najbliższych wyborów w przyszłym roku. Jako samorządowiec z ponad 25-letnim doświadczeniem jestem przekonany, że kadencyjność jest dobrym rozwiązaniem, ale powinna dotyczyć również posłów, senatorów i radnych wszystkich szczebli. Nie ma oczywiście idealnych rozwiązań i zapowiedziana kadencyjność nie rozwiąże na pewno wszystkich lokalnych problemów, ale wydaje się, że może przyspieszyć publiczną debatę na temat niezbędnych zmian w codziennym funkcjonowaniu samorządów. Na przykład wzmocnienie pozycji Rady w stosunku do wybieranego w bezpośrednich wyborach prezydenta, burmistrza czy wójta jest – moim zdaniem – wręcz niezbędne, zwłaszcza w sytuacji, gdy funkcje kontrolne radnych są raczej iluzoryczne. Radni – warto to przypominać – mają przecież  tak samo silny mandat społeczny do pełnienia swojej funkcji jak prezydent. Oczywiście decyduje większość Rady, w przypadku Gdańska i Sopotu podporządkowana partyjnemu ugrupowaniu, z którego wywodzą się Prezydenci. I nie przypominam sobie, żeby tacy właśnie radni kiedykolwiek sprzeciwili się „swojemu” mocodawcy.


Nie wiem, jaki kształt przybiorą ostateczne rozwiązania legislacyjne, ale oddzielenie bezpośrednich wyborów prezydenckich od wyborów do Rady (gminy, miasta, powiatu, sejmiku) wydawałoby się logiczne i uzasadnione. Wystarczy przecież wprowadzić dwie pięcioletnie kadencje dla prezydenta czy burmistrza, co automatycznie skutkowałoby innymi terminami wyborów na radnych i – choć trochę – usamodzielniło kandydatów na radnych. Sytuacja, w której mieszkańcy (przynajmniej część z nich może się czuć nieco zagubiona i zdezorientowana w gąszczu wyborczych przepisów) głosują dwa razy na tę osobę (jako kandydata na Prezydenta i radnego jednocześnie) nie jest z pewnością czysta i klarowna.


Z pewnością wyraźne wzmocnienie funkcji nadzorczej i kontrolnej Rad w stosunku do prezydentów wyszłoby na zdrowie przede wszystkim mieszkańcom, którzy oczekują od radnych skutecznego działania w miejskich sprawach, a nie upolitycznionych dyskusji i personalnych wycieczek, jak ma to często miejsce w moim rodzinnym mieście. Niestety, sopocki prezydent z upodobaniem stosuje takie metody w stosunku do wszystkich, których uważa za swoich politycznych wrogów. Wzorem swojego pryncypała idą niektórzy jego podwładni, często zmieniając salę obrad w miejsce osobistych pretensji, przytyków, połajanek i „przywoływania do porządku”. Spirala wzajemnej niechęci  w ten sposób nieustannie się nakręca, a główny sprawca tylko zaciera ręce, bowiem „wróg” w jego polityce (także i tej lokalnej) jest niezbędny dla podtrzymania czujności (rewolucyjnej?), napięcia i agresji we własnych szeregach. Bowiem samorządowy tort przeznaczony jest wyłącznie dla „swoich”, a nie „obcych”. W takim czarno-białym widzeniu otaczającego świata nie ma miejsca na współpracę i pokojowe współdziałanie. „Wróg” jest „inny” i należy go zniszczyć, a nie wsłuchiwać się zanadto w jego argumentację. Bo - nie daj Boże - kogoś ona jednak przekona?


Zacząłem od samorządowej praktyki, a kończę na pojęciach symbolicznych i pewnej filozofii politycznej, uprawianej namiętnie – niestety – nawet na tym naszym małym, lokalnym podwórku. Co nieuchronnie prowadzi do podziałów, a nigdy do wzajemnego zrozumienia. A ja raczej cenię tych, którzy szukają możliwości porozumienia ponad podziałami, a nie tych, którzy podziały te sami chętnie wywołują. Zmiany w ordynacji wyborczej na pewno nie zmienią charakteru poszczególnych włodarzy i nie stępią ich politycznego temperamentu. Ale może pozwolą na bardziej obiektywne spojrzenie na – jak to powiedział kiedyś nieodżałowany Kazimierz Rudzki – coraz bardziej nas otaczającą rzeczywistość?


Wojciech Fułek 


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam