Kalendarz ZDolnych Oruniaków » 30 aktywnych mieszkańców Oruni jest bohaterami pierwszego dzielnicowego kalendarza, którego premiera... Gdynia nie zrezygnuje z ogni sztucznych podczas miejskiego Sylwestra » Do gdyńskiego magistratu wpłynęło pismo z apelem o rezygnację z używania fajerwerków podczas imprezy... Polska flaga rodziny Gruszkowskich ze Lwowa eksponatem miesiąca Muzeum... » Biało-czerwona flaga przywieziona przez rodzinę Gruszkowskich ze Lwowa jest eksponatem miesiąca Muze... Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego ważna cały rok » Wyjeżdżając na zimowe ferie poza granice Polski warto pamiętać o zabraniu ze sobą Europejskiej Karty... W sobotę odsłonięcie bursztynowego ołtarza w bazylice św. Brygidy » Zagubiona Bursztynowa Komnata z Carskiego Siła to już od lat tylko legenda. Ołtarz w gdańskiej bazyl... Więcej pieniędzy to więcej świadczeń na Pomorzu » Dodatkowe środki finansowe otrzymane na zabiegi z zakresu endoprotezoplastyki, usuwania zaćmy, czy t... Zapłacą 240 tys. zł podatku? Co opowiadała żona prezydenta? » Trzecia rozprawa w procesie Pawła Adamowicza oskarżanego o podawanie nieprawdy w oświadczeniach mają... Piotr Czauderna alarmuje. Chronić przestrzeń Gdańska - koszty budżetu,... » Spór o podział 12 milionów złotych budżetu obywatelskiego - gdzie piaskownica, a gdzie ławki? - odwr... Złoty Krzyż Zasługi dla Andrzeja Jaworskiego » Prezes Stowarzyszenia myGdańsk.pl Andrzej Jaworski został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Uroczys... Znikają Dąbrowszczacy. Na Przymorzu będzie ulica Lecha Kaczyńskiego » Z mapy Gdańska znika siedem ulic. Oczywiście nie dosłownie. Wojewoda pomorski Dariusz Drelich rozpor...
Reklama

Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 
czwartek, 05 października 2017 19:07

altZacznę od „oczywistej oczywistości”. Miasto jest wspólną własnością wszystkich mieszkańców. Niby truizm, a jednak warto go powtarzać i trzeba do niego wracać. Zwłaszcza wtedy, kiedy ktoś nas zapewnia, że on wie lepiej i mieszkańcy dali mu mandat w ostatnich wyborach, aby mógł  decydować za nich/w ich imieniu. Oczywiście, po to – na najniższym  szczeblu - wybieramy swoich kandydatów na prezydenta/burmistrza, wójta czy radnych, żeby to oni podejmowali ważne decyzje, dotyczące lokalnych spraw. Coraz częściej odnoszę jednak wrażenie, że ci wybrańcy nie za bardzo później chcą się dzielić swoją odpowiedzialnością i władzą bezpośrednio z mieszkańcami. Posłużę się przykładem tzw. budżetu obywatelskiego. To idea, zaszczepiona w Sopocie dzięki aktywistom z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej i wprowadzona w życie z mojej inicjatywy jako ówczesnego Przewodniczącego Rady – przy sprzeciwie i nieskrywanej niechęci aktualnego prezydenta oraz jego politycznego zaplecza. Wystarczy trochę poszperać w archiwaliach prasowych czy protokołach Rady Miasta, żeby się przekonać, kto w sopockim samorządzie był orędownikiem, a kto zdeklarowanym przeciwnikiem budżetu obywatelskiego. Kiedy jednak okazało się, że opozycja głosowanie w tej sprawie wygrała, a Sopot nagle staje się polskim pionierem tzw. partycypacji społecznej, to sprawa ta okazała się na tyle interesująca, że podejście prezydenta natychmiast się zmieniło. Niestety, z czasem okazało się, że w ramach budżetu obywatelskiego pojawiają się nagle np. remonty chodników czy ulic, które de facto są zadaniami własnymi samorządu i powinny być realizowane w trybie normalnych, corocznych projektów inwestycyjnych czy remontowych. A zdarza się z kolei, że pomysły, które w głosowaniu mieszkańców wygrały, z nie do końca wyjaśnionych powodów nie są realizowane. Jestem całkowicie przekonany, że realna wysokość budżetu obywatelskiego powinna systematycznie, co roku wzrastać i nie powinien on dotyczyć tzw. zadań własnych gminy. A remonty, modernizacje, przebudowy do takich właśnie się zaliczają i powinny być realizowane zgodnie z osobnym harmonogramem i możliwościami finansowymi. Bo obywatelski charakter budżetu nie ma przecież polegać na tym, że bardziej zaludnione osiedle mieszkaniowe wygra głosowanie w sprawie naprawy schodów czy chodnika z rozproszonymi mieszkańcami komunalnych kamienic czy osiedla jednorodzinnych domów.


To poczucie naszej wspólnej własności powinna też przejawiać się nie tylko przy okazji wyborów – raz na cztery lata, ale np. w częstszych konsultacjach społecznych, realizowanych wg sprawdzonych na świecie modeli, dotyczących strategicznych miejskich spraw czy decyzji. Miasto było partnerem przy realizacji kilku ważnych, wręcz strategicznych inwestycji - nowej zabudowy centrum (z placem i Domem Zdrojowym) czy zabudowy okolic dworca kolejowego. Może warto przy okazji takich prestiżowych miejsc organizować konkursy architektoniczne, których efekty – publicznie zaprezentowane - precyzyjnie wytyczałyby miejskie oczekiwania? Jawność w takich sprawach jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a taki model pomógłby nam uniknąć ewidentnych nieporozumień i uginania się pod presją deweloperów i inwestorów. Przypominam sobie dyskusję na temat zabudowy dworca, w której głównym argumentem sopockiego prezydenta było stwierdzenie, że Sopot też zasłużył (wzorem Gdyni czy Gdańska) na swoją handlową galerię (sic!) Takie podejście jest dokładnie sprzeczne z ideą wspólnej własności i świadczy raczej o przekonaniu o własnej nieomylności. Dziś okazuje się, że gigantyczna bryła tej dworcowej „galerii” nie tylko nie spełnia do końca społecznych oczekiwań, ale i nie spotyka się z jakimś szczególnym zainteresowaniem handlowców, skoro praktycznie całe piętro wciąż nie może znaleźć swoich dzierżawców. Pomijam nawet architektoniczny wygląd tej bryły, bo o gustach się podobno nie dyskutuje, ale i jej funkcjonalność stoi pod znakiem zapytania, skoro sala obsługi podróżnych całe lato pękała w szwach i okazała się niewystarczająca. Możemy oczywiście przyjąć wersję, że to wina zarządcy, ale przecież gdyby nie „awaryjna” pomoc miasta w postaci dość kosztownej, długoletniej umowy na dzierżawę mediateki, to ten projekt być może w ogóle by się nie powiódł. A wystarczyło przecież wybudować sopocką mediatekę na miejskim gruncie i mielibyśmy  taki obiekt na własność, ale czy aby na pewno chodziło w tym wszystkim o ekonomię i długofalowe oszczędności w miejskim budżecie? Ciekawe, jaka byłaby opinia sopocian, gdyby dostali w sprawie mediateki dwie alternatywne propozycje do wyboru? Nikt ich nie o to nie pytał? No to czyje w końcu jest to miasto?  

Wojciech Fułek


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


img_0228.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam