Zmarł ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz » W piątek zmarł ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz, były proboszcz Bazyliki Mariackiej. Ks. Stanisł... Jarosław Bierecki: Pozbyliśmy się szpitali, problemy pozostały » Z Jarosławem Biereckim, radnym klubu PiS i przewodniczący komisji rewizyjnej Sejmiku Województwa Pom... Będzie referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego » Stowarzyszenie "Mieszkańcy dla Sopotu" zebrało wymaganą liczbę podpisów pod wnioskiem o przeprowadze... Dni Chryzantemy po raz 12-ty » Koniec października to szczególny czas zakupów i przygotowań, aby 1 listopada groby naszych zmarłych... W gdańskiej komunikacji brak porozumienia » Trwa pat w negocjacjach w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje. Dwa razy w tym tygodniu 16 i 19 paźdz... Harcerska ścieżka do prywatnej działki » Skautowego Jamboree nie będzie na Wyspie Sobieszewskiej. Wiadomo o tym od 16 sierpnia br., gdy w Bak... Karnowski na włosku - tylko 100 podpisów... » Niespełna 100 podpisów brakuje, by referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu Jacka Karnowskie... Wystartowała VI edycja Gdynia E(x)plory Week » W środę, 18 października, w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia rozpoczęła się VI edycja ... Prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku jego były wiceprezes i rzecznik Raf... » Sędzia Rafał Terlecki został powołany przez Ministra Sprawiedliwości na prezesa Sądu Okręgowego w Gd... Pat w gdańskiej komunikacji miejskiej. Kolejna runda rozmów w najbliżs... » 16 października o sytuacji w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje rozmawiali związkowcy i prezes tej ...
Reklama

Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
czwartek, 05 października 2017 19:07

altZacznę od „oczywistej oczywistości”. Miasto jest wspólną własnością wszystkich mieszkańców. Niby truizm, a jednak warto go powtarzać i trzeba do niego wracać. Zwłaszcza wtedy, kiedy ktoś nas zapewnia, że on wie lepiej i mieszkańcy dali mu mandat w ostatnich wyborach, aby mógł  decydować za nich/w ich imieniu. Oczywiście, po to – na najniższym  szczeblu - wybieramy swoich kandydatów na prezydenta/burmistrza, wójta czy radnych, żeby to oni podejmowali ważne decyzje, dotyczące lokalnych spraw. Coraz częściej odnoszę jednak wrażenie, że ci wybrańcy nie za bardzo później chcą się dzielić swoją odpowiedzialnością i władzą bezpośrednio z mieszkańcami. Posłużę się przykładem tzw. budżetu obywatelskiego. To idea, zaszczepiona w Sopocie dzięki aktywistom z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej i wprowadzona w życie z mojej inicjatywy jako ówczesnego Przewodniczącego Rady – przy sprzeciwie i nieskrywanej niechęci aktualnego prezydenta oraz jego politycznego zaplecza. Wystarczy trochę poszperać w archiwaliach prasowych czy protokołach Rady Miasta, żeby się przekonać, kto w sopockim samorządzie był orędownikiem, a kto zdeklarowanym przeciwnikiem budżetu obywatelskiego. Kiedy jednak okazało się, że opozycja głosowanie w tej sprawie wygrała, a Sopot nagle staje się polskim pionierem tzw. partycypacji społecznej, to sprawa ta okazała się na tyle interesująca, że podejście prezydenta natychmiast się zmieniło. Niestety, z czasem okazało się, że w ramach budżetu obywatelskiego pojawiają się nagle np. remonty chodników czy ulic, które de facto są zadaniami własnymi samorządu i powinny być realizowane w trybie normalnych, corocznych projektów inwestycyjnych czy remontowych. A zdarza się z kolei, że pomysły, które w głosowaniu mieszkańców wygrały, z nie do końca wyjaśnionych powodów nie są realizowane. Jestem całkowicie przekonany, że realna wysokość budżetu obywatelskiego powinna systematycznie, co roku wzrastać i nie powinien on dotyczyć tzw. zadań własnych gminy. A remonty, modernizacje, przebudowy do takich właśnie się zaliczają i powinny być realizowane zgodnie z osobnym harmonogramem i możliwościami finansowymi. Bo obywatelski charakter budżetu nie ma przecież polegać na tym, że bardziej zaludnione osiedle mieszkaniowe wygra głosowanie w sprawie naprawy schodów czy chodnika z rozproszonymi mieszkańcami komunalnych kamienic czy osiedla jednorodzinnych domów.


To poczucie naszej wspólnej własności powinna też przejawiać się nie tylko przy okazji wyborów – raz na cztery lata, ale np. w częstszych konsultacjach społecznych, realizowanych wg sprawdzonych na świecie modeli, dotyczących strategicznych miejskich spraw czy decyzji. Miasto było partnerem przy realizacji kilku ważnych, wręcz strategicznych inwestycji - nowej zabudowy centrum (z placem i Domem Zdrojowym) czy zabudowy okolic dworca kolejowego. Może warto przy okazji takich prestiżowych miejsc organizować konkursy architektoniczne, których efekty – publicznie zaprezentowane - precyzyjnie wytyczałyby miejskie oczekiwania? Jawność w takich sprawach jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a taki model pomógłby nam uniknąć ewidentnych nieporozumień i uginania się pod presją deweloperów i inwestorów. Przypominam sobie dyskusję na temat zabudowy dworca, w której głównym argumentem sopockiego prezydenta było stwierdzenie, że Sopot też zasłużył (wzorem Gdyni czy Gdańska) na swoją handlową galerię (sic!) Takie podejście jest dokładnie sprzeczne z ideą wspólnej własności i świadczy raczej o przekonaniu o własnej nieomylności. Dziś okazuje się, że gigantyczna bryła tej dworcowej „galerii” nie tylko nie spełnia do końca społecznych oczekiwań, ale i nie spotyka się z jakimś szczególnym zainteresowaniem handlowców, skoro praktycznie całe piętro wciąż nie może znaleźć swoich dzierżawców. Pomijam nawet architektoniczny wygląd tej bryły, bo o gustach się podobno nie dyskutuje, ale i jej funkcjonalność stoi pod znakiem zapytania, skoro sala obsługi podróżnych całe lato pękała w szwach i okazała się niewystarczająca. Możemy oczywiście przyjąć wersję, że to wina zarządcy, ale przecież gdyby nie „awaryjna” pomoc miasta w postaci dość kosztownej, długoletniej umowy na dzierżawę mediateki, to ten projekt być może w ogóle by się nie powiódł. A wystarczyło przecież wybudować sopocką mediatekę na miejskim gruncie i mielibyśmy  taki obiekt na własność, ale czy aby na pewno chodziło w tym wszystkim o ekonomię i długofalowe oszczędności w miejskim budżecie? Ciekawe, jaka byłaby opinia sopocian, gdyby dostali w sprawie mediateki dwie alternatywne propozycje do wyboru? Nikt ich nie o to nie pytał? No to czyje w końcu jest to miasto?  

Wojciech Fułek


 Inne artykuły związane z:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież



W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam