Gdańska pikieta przeciwko faszyzmowi » „Nacjonalizm zabija”, „Stop rasizmowi” – z takimi hasłami pikietowali uczestnicy happeningu, który o... Ostrzał Muzeum II Wojny Światowej » Delegatura CBA w Gdańsku prowadzi, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, śledztwo dotyczące ... Pomorscy uczniowie dyskutowali o sztucznej inteligencji » Około 300 uczniów z Pomorza wzięło udział w I Pomorskiej Uczniowskiej Konferencji Naukowej "Sztuczna... Oświadczenie Wojewody Pomorskiego » Oświadczenie Wojewody Pomorskiego odnoszące się do przegłosowania w Parlamencie Europejskim rezolucj... Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn...
Reklama

Ocena użytkowników: / 13
SłabyŚwietny 
czwartek, 20 kwietnia 2017 13:59

altAktualne sopockie władze w pogoni za czymś, co nazwałem „syndromem przecięcia wstęgi” mają jakąś dziwną obsesję kolejnych, najczęściej zresztą (przypadkiem?) wielkogabarytowych inwestycji w mieście. I z reguły lekceważąco zbywają narzekania wszystkich, którzy ubolewają nad nieodwracalną zamianą charakteru kurortu. Inwestycje to pewien fetysz, którym posługuje się zresztą każdy lokalny „Bob Budowniczy”. Bo przecież nikt rozsądny nie zaprzeczy, że są one potrzebne, ba – nawet niezbędne - aby każda miejscowość harmonijnie się rozwijała. Niestety, najczęściej każdy taki natchniony Bob skupia się głównie na dość jednostronnie rozumianym rozwoju, szybko zapominając, że powinien on (ten mityczny rozwój) być równocześnie „harmonijny i zrównoważony”. No bo przecież każdy Bob chce zapisać się w lokalnej historii i pozostawić o sobie jakiś pomnik. Najlepiej monumentalny. Tylko dlaczego musi on być z betonu?


Jeśli buduje się dziś w Sopocie kolejne hotele (w czym nie ma przecież nic złego, bo należy inwestować w nowoczesną infrastrukturę turystyczną, żeby miasto się wciąż rozwijało), to oczywiście muszą one być wielkie, aby pomieściły jak najwięcej gości. To, że w tak pojmowanym rozwoju de facto nie ma już miejsca na to, z czego Sopot kiedyś słynął – małe, lokalne pensjonaty z klimatem i rodzinną atmosferą – jakoś umknęło uwadze naszych budowniczych. To, że kolejne wielkie bryły hoteli bezpowrotnie zaburzą nadmorski pejzaż oraz wygenerują dodatkowy ruch samochodowy i nieuchronne korki w strefie uzdrowiskowej też raczej nikogo nie wzrusza. Bo kto by się tam przejmował narzekaniami garstki sfrustrowanych mieszkańców? Od dawna apeluję o wiarygodny bilans miejskiej zieleni, bo każdy Bob Budowniczy dla realizacji swoich inwestycyjnych pasji musi przecież najpierw wyczyścić działkę z rosnących tam „chaotycznie” drzew. No bo trzeba wyciąć kilkudziesięcioletnie drzewa, aby coś tam zbudować. Ale mamy się nie martwić - pociesza nas Bob - w to miejsce powstaną tzw. „nasadzenia zamienne”. Bilans będzie się zgadzać. A że w miejsce wielkiego pnia drzewa zasadzi się mały krzew? Oj, kto by tam się przejmował takimi drobiazgami... To zieleń i to zieleń! A poza tym: „miasto musi się przecież rozwijać”! Musi? Czy na pewno musi? Może się raczej powinien się zmieniać - na lepsze, co niekoniecznie musi oznaczać kolejne wielkogabarytowe inwestycje i puste poza sezonem apartamentowce.  


Jedna z takich zaniepokojonych kierunkiem rozwoju miasta sopocianek (skądinąd dyplomowany architekt) przypomniała mi ostatnio znamienną opinię w dyskusji na temat „sopockiej makabryły” (to określenie zawdzięczamy chyba Jackowi Dominiczakowi, dyrektorowi Muzeum Gdyni):
„Sopot będzie się więc dalej zmieniał, czy jednak kolejne inwestycje dalej będą pseudohistorycznymi pastiszami? Czy to już koniec kameralnego kurortu, któremu zamarzyły się multipleksy, centra SPA, olbrzymie hotele? Włodarze miasta zapominają, że to właśnie unikalna atmosfera miasta przyciągała do niego turystów. Powszechna modernizacja i historyzacja niszczą klimat Sopotu i kto wie, czy nie spowodują, że odwiedzający rozejrzą się za jakimś bardziej prawdziwym, nie tak plastikowym miejscem.”


Tylko czy jakikolwiek Bob Budowniczy, dla którego ważniejsze jest przecięcie następnej wstęgi na kolejnej wielkiej inwestycji przejmie się takimi uwagami?

Wojciech Fułek

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam