Radni PiS o "sejmiku sejmików" i plamie Struka » W Łodzi odbył się I Kongres Sejmików Województw RP „Samorządowe oblicza regionów”, zorganizowany prz... "Usłyszeć obraz" - zgłoś się na szkolenie z audiodeskrypcji » CSW ŁAŹNIA zaprasza do wzięcia udziału w bezpłatnym szkoleniu z audiodeskrypcji, realizowanym już po... 8. Warszawskie Targi Książki » Około 75 000 osób odwiedziło 8. Warszawskie Targi Książki, odbywające się na PGE Stadionie Narodowym... Spotkanie ze świadkiem historii: Andrzej Kołodziej » W czwartek 1 czerwca 2017 roku o godzinie 18.00 Forum Młodej Prawicy wraz z Gdańskim Klubem Sportowy... Tenisowe rugby w Sopocie - set dla SKT » Elżbieta Jakubiak, b. minister sportu i szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ustanowiona ... Sławomir Neumann: Od Pomorza rozpoczęliśmy "odbijanie" Polski » Ze Sławomirem Neumannem, przewodniczącym Klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej i liderem PO ... 40-lecia Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego Nr 2 w Gdańsku » „Przeszłość to dziś – 40 lat zatrzymane w kadrze” było hasłem przewodnim obchodów XI Pomorskiego Dni... Gedania - prezydent rozwiązuje umowę użytkowania i składa zawiadomieni... » Sprawa terenów Gedanii od dawna wzbudzała olbrzymie emocje. Ostatnie liczne publikacje nie jako zmus... Czarzasty: Nie pójdziemy z Wami do wyborów, bo jesteście kłamczuch » Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD, spotkał się z przedstawicielami mediów w Gdańsku.W pierws... Gedania - świetny biznes czy świętokradztwo? » Nie doszło do zapowiadanego na miniony piątek spotkania przedstawiciela prezydenta Gdańska z kierown...
Reklama

Ocena użytkowników: / 13
SłabyŚwietny 
czwartek, 20 kwietnia 2017 13:59

altAktualne sopockie władze w pogoni za czymś, co nazwałem „syndromem przecięcia wstęgi” mają jakąś dziwną obsesję kolejnych, najczęściej zresztą (przypadkiem?) wielkogabarytowych inwestycji w mieście. I z reguły lekceważąco zbywają narzekania wszystkich, którzy ubolewają nad nieodwracalną zamianą charakteru kurortu. Inwestycje to pewien fetysz, którym posługuje się zresztą każdy lokalny „Bob Budowniczy”. Bo przecież nikt rozsądny nie zaprzeczy, że są one potrzebne, ba – nawet niezbędne - aby każda miejscowość harmonijnie się rozwijała. Niestety, najczęściej każdy taki natchniony Bob skupia się głównie na dość jednostronnie rozumianym rozwoju, szybko zapominając, że powinien on (ten mityczny rozwój) być równocześnie „harmonijny i zrównoważony”. No bo przecież każdy Bob chce zapisać się w lokalnej historii i pozostawić o sobie jakiś pomnik. Najlepiej monumentalny. Tylko dlaczego musi on być z betonu?


Jeśli buduje się dziś w Sopocie kolejne hotele (w czym nie ma przecież nic złego, bo należy inwestować w nowoczesną infrastrukturę turystyczną, żeby miasto się wciąż rozwijało), to oczywiście muszą one być wielkie, aby pomieściły jak najwięcej gości. To, że w tak pojmowanym rozwoju de facto nie ma już miejsca na to, z czego Sopot kiedyś słynął – małe, lokalne pensjonaty z klimatem i rodzinną atmosferą – jakoś umknęło uwadze naszych budowniczych. To, że kolejne wielkie bryły hoteli bezpowrotnie zaburzą nadmorski pejzaż oraz wygenerują dodatkowy ruch samochodowy i nieuchronne korki w strefie uzdrowiskowej też raczej nikogo nie wzrusza. Bo kto by się tam przejmował narzekaniami garstki sfrustrowanych mieszkańców? Od dawna apeluję o wiarygodny bilans miejskiej zieleni, bo każdy Bob Budowniczy dla realizacji swoich inwestycyjnych pasji musi przecież najpierw wyczyścić działkę z rosnących tam „chaotycznie” drzew. No bo trzeba wyciąć kilkudziesięcioletnie drzewa, aby coś tam zbudować. Ale mamy się nie martwić - pociesza nas Bob - w to miejsce powstaną tzw. „nasadzenia zamienne”. Bilans będzie się zgadzać. A że w miejsce wielkiego pnia drzewa zasadzi się mały krzew? Oj, kto by tam się przejmował takimi drobiazgami... To zieleń i to zieleń! A poza tym: „miasto musi się przecież rozwijać”! Musi? Czy na pewno musi? Może się raczej powinien się zmieniać - na lepsze, co niekoniecznie musi oznaczać kolejne wielkogabarytowe inwestycje i puste poza sezonem apartamentowce.  


Jedna z takich zaniepokojonych kierunkiem rozwoju miasta sopocianek (skądinąd dyplomowany architekt) przypomniała mi ostatnio znamienną opinię w dyskusji na temat „sopockiej makabryły” (to określenie zawdzięczamy chyba Jackowi Dominiczakowi, dyrektorowi Muzeum Gdyni):
„Sopot będzie się więc dalej zmieniał, czy jednak kolejne inwestycje dalej będą pseudohistorycznymi pastiszami? Czy to już koniec kameralnego kurortu, któremu zamarzyły się multipleksy, centra SPA, olbrzymie hotele? Włodarze miasta zapominają, że to właśnie unikalna atmosfera miasta przyciągała do niego turystów. Powszechna modernizacja i historyzacja niszczą klimat Sopotu i kto wie, czy nie spowodują, że odwiedzający rozejrzą się za jakimś bardziej prawdziwym, nie tak plastikowym miejscem.”


Tylko czy jakikolwiek Bob Budowniczy, dla którego ważniejsze jest przecięcie następnej wstęgi na kolejnej wielkiej inwestycji przejmie się takimi uwagami?

Wojciech Fułek

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Galeria Sztuki Gdańskiej


p1270192.jpg

W obiektywie Macieja Kostuna


wp_20170320_09_50_25_pro.jpg

Sport w Szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam