Gdańska pikieta przeciwko faszyzmowi » „Nacjonalizm zabija”, „Stop rasizmowi” – z takimi hasłami pikietowali uczestnicy happeningu, który o... Ostrzał Muzeum II Wojny Światowej » Delegatura CBA w Gdańsku prowadzi, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, śledztwo dotyczące ... Pomorscy uczniowie dyskutowali o sztucznej inteligencji » Około 300 uczniów z Pomorza wzięło udział w I Pomorskiej Uczniowskiej Konferencji Naukowej "Sztuczna... Oświadczenie Wojewody Pomorskiego » Oświadczenie Wojewody Pomorskiego odnoszące się do przegłosowania w Parlamencie Europejskim rezolucj... Nie będzie referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Karnowskieg... » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu zebrało blisko 3100 podpisów pod wnioskiem w sprawie referendum... Udany III kwartał dla Grupy Energa. Dystrybucja motorem rozwoju » - Bardzo dobre wyniki trzeciego kwartału pokazują, że wykorzystaliśmy skutecznie wszystkie przewagi ... Krzysztof Piekarski: PiS ma plan skrojony nie na jedną kadencję » Z dr Krzysztofem Piekarskim, politologiem, pracownikiem naukowo-dydaktycznym w Zakładzie Teorii Poli... Paweł Braun: Dobrze jak od czasu do czasu pewne epoki zamykamy i otwie... » Rozmowa z Pawłem Braunem, dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conr... W TVP3 o konflikcie w Operze Bałtyckiej: trzeba szukać porozumienia i ... » TVP3 Gdańsk w programie „Pomorze Samorządowe” zajęła się palącym konfliktem w Operze Bałtyckiej. Pie... Gdyński magistrat broni się przed udostępnieniem nagrań obrad rajców » Dzień obrad rady miejskiej to każdego miesiąca w roku ważny dzień dla mieszkańców miast. Wtedy właśn...
Reklama

Ocena użytkowników: / 13
SłabyŚwietny 
poniedziałek, 26 września 2016 06:50

altFilm "Wołyń" opisujący dramat naszych rodaków mordowanych w czasie wojny przez nacjonalistów ukraińskich i podburzone przez nich masy chłopskie - najczęściej sąsiadów ofiar nie znalazł uznania jury gdyńskiego festiwalu. Reżyser filmu Wojciech Smarzowski przypomniał wcześniej, że Polaków na kresach zamordowano dwa razy. Pierwszy raz siekierami w 1943 i 1944 roku, a drugi raz przez występek niepamięci. Znaczenie filmu dla polskiej zbiorowości i nowatorstwo tego tematu w kinie (od nakręconego w latach 50-tych propagandowego "Ogniomistrza Kalenia"), dla jury gdyńskiego festiwalu nie miało żadnego znaczenia.  


Po projekcji filmu historyk prof. Andrzej Nowak powiedział, że nie wyczuł w tym filmie jednego fałszywego tonu. Poruszeni byli też niektórzy propagatorzy naszej przyjaźni z Ukraińcami. Ukraińcom bowiem bolszewizm w ZSRS przetrącił kręgosłup podczas wielkiego głodu 1932-33, sprowokowanego przez czerwonych komisarzy, ale ocaleli ze swoim nacjonalizmem - na zgubę Polaków - na teranie II Rzeczpospolitej, gdzie zbrodnicze idee Marksa, Engelsa i Lenina dotarły dopiero po 17 września 1939 roku.


To poruszenie „Wołyniem” Wojciecha Smarzowskiego mam nadzieję będzie widoczne w notowaniach widzów na tym obrazie, który za dwa tygodnie wejdzie do kin.  


Takie są opinie krytyków i ludzi telewizji – od Tomasza Raczka i Tadeusza Sobolewskiego, z„Gazety Wyborczej”, po prezesa TVP Jacka Kurskiego.  
Mimo to jury pod przewodnictwem Filipa Bajona w Gdyni ten film zignorowało. Dostał on li tylko nagrodę za charakteryzację i zdjęcia (Piotr Sobociński) i za najlepszy debiut aktorski dla Michaliny Łabacz.


Jury tego festiwalu urządziło sobie w ten sposób swoistą demonstrację kpiny.  


A Gdynia? Cóż stałą się miejscem w którym zwyciężył polityczny duszący klimat. Oto np. owacyjnie przyjęto osobę nagrodzoną za montaż, która ze sceny wykrzykiwała o tym, że kobieta ma prawo do własnego ciała.  


A kto okazał się zwycięzcą? Otóż laur główny przypadł „Ostatniej rodzinie” Jana Matuszyńskiego poświęconemu dwóm zbuntowanymi i "odjechanym" twórcom, czyli Beksińskiemu-ojcu i Beksińskiemu-synowi, nakręconemu według prozy naszej dziennikarskiej koleżanki Magdaleny Grzebałkowskiej. Co do "Ostatniej rodziny" jest to film nadspodziewanie wybitny.  


Laury przypadły też filmowi z gatunku dramat policyjny, pt. „Jestem mordercą” w reżyserii Macieja Pieprzycy, a nagrodę za reżyserię zgarnął przeciętny i zgrany tematem film „Zjednoczone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego, który zapewne obejrzy może ze 100 tys. widzów? Ale czy to ważne, skoro film to kolejny przykład tzw kina kobiecego, cokolwiek by ono znaczyło.


Wielka szkoda, że Wojciech Smarzowski nie otrzymał Srebrnych Lwów lub nagrody specjalnej. Zasłużył odwagą tematyki, którą podjął i opisał.  
Wojciechowi Smarzowskiemu za  „Wołyń”, tak jak za wcześniejszą „Różę” i "Dom zły", dziękuję. To film ważny, ważny poprzez przywracanie pamięci tym, którzy osamotnieniu, w morzu ognia musieli na swojej ziemi patrzyć - nim sami zginęli od ciosu motyką lub siekierą - na śmierć dzieci palonych w snopkach zboża, bo państwo podziemne nie potrafiło, nie umiało im pomóc. Ich bezimienne groby są pieczęcią kanclerską Rzeczpospolitej na wschodzie.


Tego gdyńskie jury zrozumieć nie potrafi. Inna szkoła, inne wychowanie...

Artur S. Górski


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Sport w szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam