Ulotka niewyborcza w dzień wyborczy » Czy Lech Kaźmierczyk, radny z ramienia Platformy Obywatelskiej, stał się ofiarą promocji własnej fir... Nowak winny – Adamowicz badany » Sławomir Nowak, były minister transportu, były szef pomorskiej PO został skazany przez warszawski są... Nieczynne parkomaty? Kierowca musi radzić sobie sam » W Głównym mieście jest kilka nieczynnych parkomatów. Co w związku z tym mają robić kierowcy, żeby un... Cena wody nie wzrośnie » Otrzymaliśmy odpowiedzi z Urzędu Miasta odnośnie cen wody. Wniosek SAUR Neptun Gdańsk został zweryfi... Czy GIWK zatopi budżet Gdańska? » 28 października 2014 r. ukazało się na stronie internetowej Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo - K... Projekt budżetu Gdańska na 2015 r. – dobrze już było » Projekt budżetu miasta Gdańska na rok 2015 został złożony do Rady Miasta Gdańska praktycznie „rzutem... SLD wybiera zmiany w Gdańsku » Politycy SLD opowiedzieli się za zmianą w Gdańsku. - Niezależnie od różnicy perspektyw politycznych,... M/V Kvannøy - trzeci statek zwodowany przez Nautę w Gdańsku » W Zakładzie Nowych Budów Stoczni Remontowej Nauta w Gdańsku odbyło się wodowanie kolejnego statku ry... Kaczyński: Amber Gold, to słynne ciągnięcie samolotu. Przypomnijcie so... » Kampania wyborcza w Gdańsku wchodzi w decydującą fazę. Nim 30 listopada gdańszczanie wrzucą głosy do... Ostre starcie Adamowicza i Jaworskiego » - Czas oddać Gdańsk gdańszczanom – mówił podczas debaty prezydenckiej Andrzej Jaworski. – Krąży pan ...
Reklama

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
czwartek, 16 stycznia 2014 18:24

Zakaz awansów, podwyżek przez trzy lata, zasiadania w kolegium sądu i zakaz bycia prezesem sądu – to kary jakie wymierzył Sąd dyscyplinarny Ryszardowi Milewskiemu, byłemu prezesowi Sądu Okręgowego w Gdańsku, obwinionemu o uchybienie godności sędziego w związku ze sprawą Amber Gold. To kara za zbytnią spolegliwość i próbę wpływania na bieg sprawy.


- Wina obwinionego nie budzi wątpliwości. Wobec prezesa sądu trzeba stosować podwyższone standardy oceny zachowań. Na takim stanowisku trzeba czuć się i trzeba być niezawisłym i niezależnym od jakiejkolwiek władzy - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku przewodniczący trzyosobowemu składowi sędziowskiemu sędzia Krzysztof Karpiński.


Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia Milewski naruszył zasadę niezależności sądów oraz uchybił godności sędziego podczas rozmowy telefonicznej, jaką 6 września 2012 r. prowadził z osobą podającą się za asystenta szefa Kancelarii premiera. W rzeczywistości jego rozmówcą był dziennikarz,   który dokonał "prowokacji dziennikarskiej". 


Milewski, wówczas prezes sądu, miał wyrazić gotowość ustalenia terminu posiedzenia „dogodnego dla premiera i szefa KPRM” oraz gotowość wydelegowania sędziów na spotkanie z premierem, by zapoznać go ze sprawami dotyczącymi prezesa Amber Gold.


Obrona Milewskiego kwestionowała autentyczność ujawnionego w mediach nagrania rozmowy i wskazywała, że termin posiedzenia był wyznaczony kilka dni przed rozmową prezesa z osobą podającą się za urzędnika KPRM.


W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie, który był Sądem dyscyplinarnym, uznał, że Milewski jest winny uchybienia godności urzędu, co wywołuje wątpliwość co do bezstronnego wykonywania obowiązków" przez prezesa i sędziów gdańskiego sądu oraz osłabia zaufanie do niezawisłości sędziowskiej. Sąd uznał też za niewłaściwe, że Milewski z pominięciem drogi służbowej chciał wydelegować gdańskich sędziów na spotkanie informacyjne w Kancelarii premiera.


Oprócz zakazu sprawowania funkcji prezesa sądu, którą Milewski stracił jeszcze w 2012 r., gdy ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin wniósł o usunięcie Milewskiego z funkcji, co zaakceptowała Krajowa Rada Sądownictwa, były prezes przez 3 lata nie dostanie podwyżki oraz ma 5-letni zakaz ubiegania się o awans do sądu wyższej instancji i zasiadania w kolegium Sądu Okręgowego w Gdańsku.


- Wprawdzie obwiniony Milewski nie wpływał w żaden sposób na termin wyznaczenia posiedzenia aresztowanego, wyznaczenia sędziego ani rozstrzygnięcia sprawy, bo stało się to poza nim niemniej w czasie rozmowy starał się wywrzeć wrażenie, jakby to on miał na to wpływ - mówił sędzia Karpiński. 
- Nagranie rozmowy jest wiarygodne i nie zostało zmanipulowane - uznał sąd podkreślając, że sam Milewski nie kwestionował, iż rozmawiał z osobą podającą się za asystenta szefa Kancelarii premiera.


Szkodliwość czynu Milewskiego sąd uznał za "znaczną", a jako okoliczność łagodzącą przyjął dotychczasową dobrą służbę sędziowską Milewskiego, który może jeszcze odwołać do Sądu Najwyższego. 
 ASG


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Sport w Szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam