Kibice prezydenta zarobili miliony - pilnują pracy » Wiceprezydenci Bielawski i Bojanowski zarobili dzięki obecności na dworze Pawła Adamowicza (PO) po d... Pawle Adamowiczu! Koniec makijażu - czas na debatę! » W 2002 roku miałem zaszczyt, z woli gdańskich wyborców, reprezentować koalicję SLD-UP w drugiej turz... Cena wody w cieniu wyborów » Na początku listopada SAUR Neptun Gdańsk przesłał do Miasta propozycje taryfowe na rok 2015. Pytaliś... Przeliczą głosy jeszcze raz? » Pełnomocnik wyborczy KW PiS Jaromir Falandysz złożył w czwartek po południu do Wojewódzkiej Komisji ... Foto prezydent » W wolnym czasie, ale bez przymusu, wspierał linie lotnicze OLT, należące do Marcina P. właściciela A... Oświadczenie SLD w sprawie wyborów samorządowych » Państwo Polskie znalazło się w kryzysie. Podeptane zostały zasady, które w kraju demokratycznym musz... PO-PiS porządzi Gdańskiem w najbliższej kadencji samorządu » Znamy wyniki wyborów samorządowych w Gdańsku. W Radzie Miasta 22 mandaty przypadną PO, a 12 PiS. Lew... Dialog możliwy poza rządem – mówią związki zawodowe i pracodawcy woj. ... » W sytuacji kryzysu dialogu społecznego i swoistego pata trwającego do wiosny ub.r. do którego doprow... Erozja partii władzy » Zaczyna się erozja partii władzy. PO traci wyborców. Ze wstępnych wyników wyborów samorządowych wyni... W Gdańsku będzie druga tura wyborów prezydenckich » Według wstępnych wyników wyborów samorządowych w Gdańsku po raz pierwszy od 12 lat w wyborach prezyd...

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
czwartek, 16 stycznia 2014 18:24

Zakaz awansów, podwyżek przez trzy lata, zasiadania w kolegium sądu i zakaz bycia prezesem sądu – to kary jakie wymierzył Sąd dyscyplinarny Ryszardowi Milewskiemu, byłemu prezesowi Sądu Okręgowego w Gdańsku, obwinionemu o uchybienie godności sędziego w związku ze sprawą Amber Gold. To kara za zbytnią spolegliwość i próbę wpływania na bieg sprawy.


- Wina obwinionego nie budzi wątpliwości. Wobec prezesa sądu trzeba stosować podwyższone standardy oceny zachowań. Na takim stanowisku trzeba czuć się i trzeba być niezawisłym i niezależnym od jakiejkolwiek władzy - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku przewodniczący trzyosobowemu składowi sędziowskiemu sędzia Krzysztof Karpiński.


Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia Milewski naruszył zasadę niezależności sądów oraz uchybił godności sędziego podczas rozmowy telefonicznej, jaką 6 września 2012 r. prowadził z osobą podającą się za asystenta szefa Kancelarii premiera. W rzeczywistości jego rozmówcą był dziennikarz,   który dokonał "prowokacji dziennikarskiej". 


Milewski, wówczas prezes sądu, miał wyrazić gotowość ustalenia terminu posiedzenia „dogodnego dla premiera i szefa KPRM” oraz gotowość wydelegowania sędziów na spotkanie z premierem, by zapoznać go ze sprawami dotyczącymi prezesa Amber Gold.


Obrona Milewskiego kwestionowała autentyczność ujawnionego w mediach nagrania rozmowy i wskazywała, że termin posiedzenia był wyznaczony kilka dni przed rozmową prezesa z osobą podającą się za urzędnika KPRM.


W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie, który był Sądem dyscyplinarnym, uznał, że Milewski jest winny uchybienia godności urzędu, co wywołuje wątpliwość co do bezstronnego wykonywania obowiązków" przez prezesa i sędziów gdańskiego sądu oraz osłabia zaufanie do niezawisłości sędziowskiej. Sąd uznał też za niewłaściwe, że Milewski z pominięciem drogi służbowej chciał wydelegować gdańskich sędziów na spotkanie informacyjne w Kancelarii premiera.


Oprócz zakazu sprawowania funkcji prezesa sądu, którą Milewski stracił jeszcze w 2012 r., gdy ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin wniósł o usunięcie Milewskiego z funkcji, co zaakceptowała Krajowa Rada Sądownictwa, były prezes przez 3 lata nie dostanie podwyżki oraz ma 5-letni zakaz ubiegania się o awans do sądu wyższej instancji i zasiadania w kolegium Sądu Okręgowego w Gdańsku.


- Wprawdzie obwiniony Milewski nie wpływał w żaden sposób na termin wyznaczenia posiedzenia aresztowanego, wyznaczenia sędziego ani rozstrzygnięcia sprawy, bo stało się to poza nim niemniej w czasie rozmowy starał się wywrzeć wrażenie, jakby to on miał na to wpływ - mówił sędzia Karpiński. 
- Nagranie rozmowy jest wiarygodne i nie zostało zmanipulowane - uznał sąd podkreślając, że sam Milewski nie kwestionował, iż rozmawiał z osobą podającą się za asystenta szefa Kancelarii premiera.


Szkodliwość czynu Milewskiego sąd uznał za "znaczną", a jako okoliczność łagodzącą przyjął dotychczasową dobrą służbę sędziowską Milewskiego, który może jeszcze odwołać do Sądu Najwyższego. 
 ASG


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Sport w Szkole

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam