Referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu - faktem » Stowarzyszenie Mieszkańcy dla Sopotu złożyło wymagane 2970 podpisów w sprawie referendum dotyczącego... Zmarł ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz » W piątek zmarł ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz, były proboszcz Bazyliki Mariackiej. Ks. Stanisł... Jarosław Bierecki: Pozbyliśmy się szpitali, problemy pozostały » Z Jarosławem Biereckim, radnym klubu PiS i przewodniczący komisji rewizyjnej Sejmiku Województwa Pom... Będzie referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego » Stowarzyszenie "Mieszkańcy dla Sopotu" zebrało wymaganą liczbę podpisów pod wnioskiem o przeprowadze... Dni Chryzantemy po raz 12-ty » Koniec października to szczególny czas zakupów i przygotowań, aby 1 listopada groby naszych zmarłych... W gdańskiej komunikacji brak porozumienia » Trwa pat w negocjacjach w spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje. Dwa razy w tym tygodniu 16 i 19 paźdz... Harcerska ścieżka do prywatnej działki » Skautowego Jamboree nie będzie na Wyspie Sobieszewskiej. Wiadomo o tym od 16 sierpnia br., gdy w Bak... Karnowski na włosku - tylko 100 podpisów... » Niespełna 100 podpisów brakuje, by referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu Jacka Karnowskie... Wystartowała VI edycja Gdynia E(x)plory Week » W środę, 18 października, w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym Gdynia rozpoczęła się VI edycja ... Prezesem Sądu Okręgowego w Gdańsku jego były wiceprezes i rzecznik Raf... » Sędzia Rafał Terlecki został powołany przez Ministra Sprawiedliwości na prezesa Sądu Okręgowego w Gd...
Reklama

Ocena użytkowników: / 34
SłabyŚwietny 
środa, 29 października 2014 19:02

Z Waldemarem Bartelikiem, kandydatem niezależnym na prezydenta miasta Gdańska rozmawia Artur S. Górski


- W sporcie, kiedy gra toczy się w duchu fair play, kibic jest zadowolony a wynik sprawiedliwy.  Pan, były siatkarz z drużyny Huberta Wagnera, ocenia kampanię samorządową jako prowadzoną „fair”, czy może grę „faul”?
Waldemar Bartelik: Apelowałem przed dwoma tygodniami do pana Pawła Adamowicza, by brał udział w kampanii wyborczej w ramach swego czasu prywatnego i za swoje prywatne pieniądze. Niestety, kandydat Adamowicz korzysta w kampanii z wszelkich szans, jakie daje mu piastowane stanowisko, by uzyskać przewagę w dostępie ze swoją twarzą do gdańszczan. Wobec nieuczciwej walki wyborczej obecnie urzędującego prezydenta wystosowaliśmy wspólny protest.


- Paweł Adamowicz, sprawujący urząd prezydencki od 16 lat, jest magistrem prawa. Ustawy zapewne zna?
Waldemar Bartelik: Albo więc prawo jest dla wszystkich jednakie lub komuś się wydaje, że są równi i równiejsi. Traktujmy się poważnie i szanujmy gdańszczan, naszych wyborców. Publiczność domaga się równych praw na boisku. Strzeże tej zasady sędzia. W wyborach to PKW jest gwarantem przestrzegania prawa, a sędziami są wyborcy, którzy powinni mieć pełny przegląd sytuacji. Paweł Adamowicz nie prowadzi gry fair, tak w stosunku do mieszkańców Gdańska, jak i kontrkandydatów.


- W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” Paweł Adamowicz, pytany o debatę o stanie finansów miasta, którą pan zaproponował urzędującemu prezydentowi i kandydatowi Adamowiczowi, odpowiedział, iż do debaty nie stanie i  odmawia bo „nie zamierza promować kontrkandydata, gdyż jest on mało znany i przyjmując zaproszenie tylko by go wypromował”. Czuje się pan zlekceważony?

Waldemar Bartelik: Moje odczucia nie mają tu wiele do rzeczy. Arogancko zlekceważeni zostali   gdańszczanie, wyborcy, czyli pracodawcy pana Adamowicza. To była bezczelność, która oznacza, że kandydujący pan Adamowicz przedkłada swoje osobiste, partykularne interesy by nie promować - jak on uważa - nie znanego kandydata, nad merytoryczną dyskusję o stanie finansów Gdańska. Przecież dobrze ułożony budżet decyduje o rozwoju. Jeśli Adamowicz obiecuje w wywiadach, że zajmie się problemami mieszkańców, inwestycjami i polityką prospołeczną i polepszeniem warunków życia mieszkańców to czyje życie polepszał przez 16 lat jako prezydent Gdańska? Swoje! A kto jest popularny i akceptowalny to się okaże 16 listopada...


- ...gdy poznamy wyniki wyborów. Wyborcy to ocenią. Paweł Adamowicz póki co w wywiadach chwali się Europejskim Centrum Solidarności, Teatrem Szekspirowskim z otwieranym dachem, tunelem pod Martwą Wisłą itd.  Te wielkie inwestycje mają inne, niż budowa pomnika władzy, uzasadnienie?
Waldemar Bartelik: ECS i ów teatr są instytucjami miejskimi. Będą one utrzymywane z budżetu miasta, czyli z podatków i innych opłat gdańszczan. Kiedy włodarz miasta i jego otoczenie decydowali o budowie pomników własnej chwały nie zamierzali pytać mieszkańców Gdańska o zdanie. Adamowicz postanowił zrealizować swoje fanaberie. Gdyby Gdańsk miał w kasie mnóstwo pieniędzy i był miastem przyjaznym dla  mieszkańców to po zapytaniu gdańszczan o zdanie można by takie inwestycje realizować. Ale przy zadłużeniu miasta, bez pytania mieszkańców o zdanie na nich przerzucać koszty utrzymania tych instytucji to jest arogancja do kwadratu. To nie są inwestycje prorozwojowe i dochodowe. To inwestycje kosztowe. Będą one finansowane z podatków. Nie będzie zwrotu z kapitału. Gdyby mieszkańcy powiedzieli OK, chcemy ECS-u, chcemy teatru szekspirowskiego miałbym mniejsze pretensje, ale nas nikt nie pytał. To jest tak, jak bym sobie kupił ferrari i powiedział: „teraz panie redaktorze pan mi to autko spłaci! Będę łaskawy – w ratach”. Nonsens? Nonsens. A tak uczynił prezydent Adamowicz.


- Plebiscytu nie było. Była decyzja. Jest budżecik obywatelski na 11 mln zł. Pan gdańszczan pyta o opinie?
Waldemar Bartelik: Na każdym spotkaniu. Pytam np. czy zamiast ECS woleliby gdański ośrodek diagnostyki medycznej, z którego pacjent  wychodzi z kompletem wyników badań. Głównym kryterium dla każdej władzy, a głównie tej samorządowej, jest kryterium polepszenia warunków i komfortu życia, nie swojego, lecz mieszkańców. Tak, by miasto stawało się coraz bardziej przyjazne mieszkańcom.


alt



- A tunel pod Martwą Wisłą obciążający nasz budżet? Ma on poprawić kondycję portu ze śladowymi w nim udziałami miasta...
Waldemar Bartelik: Ten tunel nie poprawi komunikacji wszystkim mieszkańcom Gdańska. Być może to jest inwestycja na przyszłość i będzie ona dobrze wykorzystywana. Na dobrą sprawę beneficjentem będzie port. Miasto Gdańsk jest głównym inwestorem. A przecież w Zarządzie Morskiego Portu Gdańsk, w którego radzie nadzorczej zasiada odpłatnie Paweł Adamowicz, miasto ma raptem 2,27 proc. udziałów.


- W Gdańsku ostatnio zebrał się komitet honorowy poparcia Pawła Adamowicza, składający się z w większości z ludzi, którzy są interesariuszami urzędującego prezydenta. Spotkali się oni na Ołowiance, w pobliżu Wyspy Spichrzów, która, jak w żadnej innej części Europy, może oprócz berlińskiej katedry Gedächtniskirche, jest w stanie takim, jakby II wojna światowa skończyła się wczoraj. Ma pan plan na tą część centrum miasta? 
Waldemar Bartelik: Każdy gdańszczanin ma jakąś swoją receptę na Wyspę Spichrzów i co tam powinno się zadziać, ale niewiele się z tym robi. Chyba, że Adamowicz, tak jak budował ECS, ma plan o którym nie wiemy, by była to pamiątka po II wojnie światowej. Może taki ma przepis na tą część miasta, bo doprawdy nie rozumiem, jak przez 16 lat, ba przez  ćwierćwiecze samorządu, nic nie dało się zrobić? Wyspa wygląda jak w marcu 1945 roku. Zabrakło determinacji? Może zbyt  naiwnie podchodzono do tematu inwestorów? Czy zadziałały „siły tajemne”, czy też jakaś niemoc? Tego nie wiem. Wiem zaś, ze swego doświadczenia, że znajdziemy wiarygodnego inwestora, w układzie biznesowym, partnerstwa publiczno-prywatnego. W cztery lata temat Wyspy Spichrzów będzie domknięty. Determinacji i gotowości do odważnych decyzji nam nie brakuje.


- Mówiąc o cenie wody, należącej de facto do francuskiej spółki Saur International z siedzibą w podparyskim Guyancourt, planuje pan likwidację komunalnej spółki GIWK. Prezes Jacek Skarbek na jednym z portali internetowych powiedział, że nie wie, jak pan zamierza skomunalizować prywatną firmę?
Waldemar Bartelik: Ze zdziwieniem przyjąłem komentarz pana Skarbka, który jak widać nie wie w jakiej spółce pracuje i w jakiej formie własności. Gmina Miasta Gdańska ma w GIWK 100 procent udziałów. Nie jest to spółka prywatna, chyba że pan Skarbek traktuje GIWK jako spółkę prywatną. Co do długu GIWK wobec Funduszu Ochrony Środowiska to nie ma znaczenia czy ma go komunalna spółka, czy miasto. Jeśli zaś policzymy koszty funkcjonowania GIWK to daleko przewyższają one zwrot z tytułu VAT. Zresztą na ów  VAT de facto składają się też mieszkańcy, płacąc go w cenach usług. A co do Saur. Na żadnym etapie nie przedłożyłbym interesów kapitału francuskiego nad interes gdańszczan.


- Dlaczego chce pan zlikwidować blisko sto miejsc pracy w GIWK?
Waldemar Bartelik: W moim programie nie ma punktu o likwidacji GIWK. Zacząłem dyskusję, opierając się na doświadczeniach zawodowych, gdyż prowadzenie na jednym aktywie, czyli wodociągach, działalności przez różne podmioty SNG i GIWK prowadzi do konfliktu, do dualizmu kosztowego. Właścicielem infrastruktury wod-kan jest GIWK, a uprawia na niej działalność SNG co tworzy podwójne koszty zarządu nad infrastrukturą. Zmniejszenie kosztów doprowadzi do zmniejszenia cen wody. Opiekę nad siecią musi ktoś prowadzić. Miejsc pracy nie zlikwidujemy. Będą one  w strukturach miasta. Czynsz dzierżawny, płacony przez SNG do GIWK, wpływać będzie bezpośrednio do budżetu Gdańska. Sprawowanie zarządu nad infrastrukturą winno być w jednych rękach.


- Spółki komunalne są tworzone po to, aby schować dług i zdjąć z miejskiej kasy nadmierne zadłużenie, tak by nie zagroził miastu zarząd komisaryczny...
Waldemar Bartelik: Aby nie doprowadzić do przekroczenia wskaźnika zadłużenia powyżej 60 procent w stosunku do dochodów. Długi miasta przerzucane są do spółek prawa handlowego. To obejście prawa. Zadłużenie Gdańska na rok 2013 to ok. 1,3 miliarda, a zadłużenie spółek komunalnych to kolejne ok. 1,2 miliarda. Przy poziomie dochodów 2,7 miliarda złotych mielibyśmy zarząd komisaryczny. Stąd ucieczka przed gilotyną zadłużenia.


- Odmalował pan szarą rzeczywistość, a ja pochwalę pana Pawła Adamowicza za swoisty zmysł przetrwania. Ze znikomym doświadczeniem zawodowym zabrał się on za zarządzanie półmilionowym miastem z ambicjami.  I tak trwa 16 lat. Czemu, komu ten sukces przypisać? Jego osobistemu wdziękowi?
Waldemar Bartelik: Działa socjotechnika. Część społeczeństwa została wyzbyta, w jakiś nie zrozumiały do końca sposób, stawiania wymagań wobec ludzi władzy. Wobec ich kompetencji. Daliśmy sobie wmówić, że nie ma po co chodzić do wyborów, aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, bo i tak się nic nie zmieni, że ci na szczycie schodów to są jacyś mędrcy. Odwracamy trend obojętności. Stawiajmy wymagania, formułujmy oczekiwania.


- Wobec tych, których wynajmujemy aktem wyborczym do pracy...
Waldemar Bartelik: Samorząd to nie partia polityczna, ale demokracja obywatelska. Uwolnijmy samorząd. Co setny dorosły gdańszczanin jest członkiem jakiejkolwiek partii lub stowarzyszenia. Członkowie PO to promil społeczności, a ta partia zawłaszczyła dla siebie miasto. Frekwencja w Gdańsku w 2010 r. nie sięgnęła 40 procent. Pójdźmy na wybory. Poświęćmy kwadrans naszego czasu na niedzielny spacer do lokalu wyborczego i wrzucenie głosu.


 Inne artykuły związane z:
Related news items:
Newer news items:
Older news items:
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

W obiektywie Macieja Kostuna


2_neptun.jpg

Aktywne lato z GOKF i ENERGĄ

Ta witryna korzysta z plików cookie. W ustawieniach swojej przeglądarki internetowej możesz w każdym momencie wyłączyć ten mechanizm. W celu pozyskania dodatkowych informacji na ten temat zobacz informacje o cookies.
OK, zamykam